Czy zawsze reagujecie na placz waszego dziecka?

20.12.12, 11:24
Natchnela mnie taka refleksja po wczorajszym dniu na zakupach. Mamusia na parkingu plotkuje z kolezanka a w samochodzie parotygodniowe malenstwo zanosi sie od placzu w foteliku, trwalo to dobre 10 minut. Tak mialam ochote aby podejsc i przytulic je. Nie wiem ja na jej miejscu jesli dziecko nie lubi fotelika, albo wzielabym na rece, na czas gdy musi sie nagadac z kolezanka, albo gnalabym do domu, zeby dziecko jak najkrocej czulo sie zle. Wiadomo, ze sa sytuacje gdy trudno jest zareagowac, ale nie rozumiem matek ktore pozwalaja dzieciom zwlaszcza malenkim sie wyplakiwac, bo maja lepsze rzeczy do roboty. Nagminnie widuje takie mamusie na spacerach, gdzie dzieciatko malenkie ryczy w nieboglosy a mama rozmawia przez komorke, pije kawke z kolezankami, ani nie poglaszcze, ani nie przytuli, nie wezmie na reke. Czy to jakas nowa szkola wychowania? Juz nie mowie o tych ktore w domu tez maja wazniejsze sprawy niz opieka nad dzieckiem...

Mnie polozne namawialy by na kazdy placz dziecka reagowac, zawsze podejsc, wziasc na rece, utulic, sprawdzic co sie dzieje. Zwlaszcza w pierwszych 3 miesiacach, ze to procentuje pozniej spokojniejszym i bardziej pewnym siebie dzieckiem, wcale nie uzaleznionym od mamy. Takie malenkie dziecko nie placze nigdy od tak dla plakania, zawsze ma jakis dobry powod, albo bol, mokra pieluszka, albo czuje sie samotne...

I co, przetestowalam to podejscie i moj synek ma 6 miesiecy i zadko placze, jest bardzo spokojniutki i pogodny, potrafi sie soba zajac i wcale nie musze byc przy nim bez. Jak cos mu sie nie podoba to najwyzej pomacha raczkami i posteka, nigdy nie uzadza mi koncertow. Raz tylko zdazylo mi sie nie zareagowac na placz, troche nie zmojej winy, jak mial 2 miesiace na spacerze z tata, plakal cala droge do domu bo tata zabronil podnosic i do tej pory sobie nie moge tego wybaczyc... Pozniej okazalo sie ze to przez kolki nie chcial lezec na plasko, bo bolal go brzuszek...

A jak to jest u was? Czy stosowalyscie taka metode i czy widzicie jej pozytywne efekty?
    • kindddzia Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 11:33
      zawsze reaguje. Duzo tule, duzo nosze - Niunia juz niedlugo z tego wyrosnie i juz nie bede tyle tulila i nosila, wiec sie musze nasycic teraz. To dobre dla Niej i bardzo mile dla mnie.

      Nie rozumiem jak mozna olac placzace dziecko, ale sa takie matki. One maja wbite do glowy chyba, ze placz jest naturalnym stanem dziecka tak ja sen. Ze "dzieci po prostu placza" i nic im sie nie dzieje. Ja uwazam, ze Malestwo zawsze ma powod, chocby potrzebe bliskosci i z oddaniem i przyjemnoscia dostarczam tego Coreczce.

      I tak, ma prawie 5 miesiecy i placze bardzo malo. Jak Jej sie cos znudzi to postekuje i ja juz wiem, ze cos jest nie tak. Naprawde to sa (odpukac!) tak krotkie momenty kiedy Ona cos zaplacze, ze jest cudownie. A jak byla mala to plaka o wszystko. Dlatego ja uwazam, ze ta metoda szybkiego reagowania daje bardzo dobre efekty
    • chiara76 Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 11:51
      zawsze reaguję.
      W sumie to zastanawiam się, jak dorosły człowiek płacze czy jest smutny nawet to często ktoś spyta, co się dzieje, szczególnie osoba bliska. To dlaczego nie zareagować na płacz własnego dziecka, tym bardziej, że jak wiemy, dla niego to jedyna droga "sygnalizacji", że coś jest źle.
    • murwa.kac Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 12:04
      zawsze
    • rulsanka Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 12:28
      Kurcze, nie wiem. Przy starszym nie reagowałam na płacz, bo nie płakał. Reagowałam na każde jęknięcie i przybiegałam do niego, bo wiedziałam, że woła mnie.
      Młodszy ma fazy, że płacze. Zaczyna np. jak jestem w ubikacji i robię kupę. Potem podmywam się, bez tego czuję się brudna (sorry za dosłowność) młody ryczy. Albo mam odwieźć starszaka do lekarza, z powodu jakichś fochów mamy mało czasu. Młody ryczy w gondolce. Chusty nie założę, bo stracę kilka minut. Szykuję fotelik, samochód, ogarniam starszaka, który zrobił się roszczeniowy ostatnio. Daję młodemu pierś, uspokaja się na chwilę, potem muszę go wstawić do fotelika, jest ryk. Dopiero jak samochód jedzie od kilku minut - młodszy zasypia.

      Są sytuacje, że np. leży koło mnie (śpimy razem) i płacze, piersi nie chce, klepanie po pupie, przytulanie - bez efektu, ja po nocy nie mam siły go nosić, zresztą noszony też płacze. Czuję się wtedy wyrodna i bezradna. Potem zmęczony bierze pierś i zasypia.
      Więc nie odsądzałabym od czci i wiary jeśli ktoś ma płaczliwe dziecko, to się siłą rzeczy trochę znieczula. Robię co mogę, ale sama też muszę jakieś minimum rzeczy zrobić. Choć pogaduchy na parkingu do konieczności nie należą. Chusta u nas się sprawdza tylko na spacerach, a w domu to tylko na chwilę. Zresztą w chuście kupy nie zrobię.
      • anek1803 Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 13:27
        zgadzam sie w zupełności z Rulsanka. Tez mam w domu dwójkę. Młodsza 4 miesiące, starsza prawie 5 lat, i NIGDY nie zostawiam dziecka 'niech sie wypłacze' i 'dzieci tak maja', aczkolwiek nie zawsze jestem w stanie biec jak tylko steknie młodsza.
        • arya82 Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 15:17
          > aczkolwiek nie zawsze jestem w stanie biec jak tylko steknie mł
          > odsza.
          Wiadomo, nie zawsze jest to mozliwe.
          Wlasnie jestem ciekawa jak to wyglada przy wiekszej ilosci maluchow, sama planuje niedlugo drugiego bobasa. Synek bedzie mial kolo 1,5 roczku moze ciut wiecej jak sie uda...Z nim to czasem nawet do toalety chodzilam jak mial zly dzien, bralam lezaczek i noga husialam wink Wieczorami czasem i 3 -4 godziny kolki trwaly, na zmiane z tatusiem nosilismy, albo w huscie, przychodzily nam po takich nocach mysli zeby go odlozyc, bo juz czlowiek mial po uszy tego noszenia... ale przeciez dziecko nie plakalo dlatego 'bo tak' tylko bolal go brzusio jak lezal. Eh, mam nadzieje ze z dwojka to sie jakos ulozy i bede mogla nowemu malenstwu tez dac maximum uwagi.
    • 42andzia Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 14:01
      Ja regowałam i teraz nie mogę sobie poradzić z dzieckiem, jest masakra, przy drugim dziecku nie po pełnie tego samego błędu
      • arya82 Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 15:02
        42andzia napisał(a):

        > Ja regowałam i teraz nie mogę sobie poradzić z dzieckiem, jest masakra, przy dr
        > ugim dziecku nie po pełnie tego samego błędu

        Mozesz szerzej wyjasnic, dlaczego uwazasz odpowiadanie na potrzeby swojego dziecka za blad i co to znaczy masakra?? Ja szczerze wierze w to ze stosowanie sie do tej metody nie daje rzadnych zlych efektow, wrecz przeciwnie...
    • drzewachmuryziemia Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 14:25
      oczywiscie, ze zawsze reagowałam i nadal reaguję - płacz jest komunikatem, a ja nie olewam tego, co moje dziecko do mnie mówi i nie olewam jego potrzeb
    • malinkaaaaaaaaaa Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 16:34
      reaguje na każde stęknięcie. Nie lubię jak mi miałczy czy zawodzi. Wychodzę z założenia, że tylko tak mi może powiedzieć, że mu źle czy niedobrze. Zdarza się, że minutę pojęczy - jak butle robię czy jestem w łazience. Dobrze działa robienie głośnego aaaaaaaaaaa, odkurzacz i suszarka nigdy nie robiły na nim żadnego wrażeniawink No i póki co odpukać jest wyjątkowo mało płaczący.
      • doss86 Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 19:03
        ja tez zawsze reaguję, ale mam koleżankę która nawet w wieku noworodkowym uważała, że płacz jej synka to wymuszanie. Nawet w ten sposób uczyła go spać jak był noworodkiem , to znaczy niech się wypłacze, aż zaśnie i teraz się szczyci tym, ze jej dziecko samo zasypia. Zresztą pamiętam, że dziecko jej płakało,a ona kłóciła się ze swoją matką, żeby go nie nosiła , bo rozpieszczy
        • arya82 Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 21:12
          Moze to mocno powiedziane, ale nie wiem po co takim ludziom dzieci... Piesek jest latwiejszy do tresury, nie trzeba tyle przytulac... Hmm, nie chce mowic ze takie niemowlaki sa mniej przez rodzicow kochane, ale jakos nie wydaje mi sie to naturalne. A moze nie kazda matka ma taki instynkt zeby placzace dziecko utulic? Choc watpie, moze poprostu to sa jakies nieznane mi madrosci ksiazkowe/ludowe...
    • mikams75 Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 21:05
      > I co, przetestowalam to podejscie i moj synek ma 6 miesiecy i zadko placze, jes
      > t bardzo spokojniutki i pogodny,

      ja tez przetestowalam to podejscie ale moje dziecko nigdy nie bylo spokojne, tylko nerwus straszny i ma tak nadal majac juz kilka latek.
      Po prostu taki charaketr
    • 1matka-polka Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 21:14
      Reaguję na każdy płacz i na stękanie. Chyba, że muszę umyć głowę (zazwyczaj myję się jak mąż jest w domu) albo robię jedzenie dla dziecka, to wtedy nie biorę na ręce. We wszystkich innych przypadkach biorę na ręce albo uspokajam w jakiś inny sposób. Dziecko jest spokojne, towarzyskie i stara się spełniać moje prośby. Ma 18 miesięcy.
    • archeopteryx Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 21:20
      Jeśli miałabym natychmiastowo reagować na każde zapłakanie mojego synka to przez pierwsze dwa miesiące nic innego nie robiłabym cały dzień tylko notorycznie go nosiła, bo on płakał prawie przez cały czas, a ja musiałam przecież zrobić wokół siebie podstawowe czynności. Ogarnianie domu, obiad itp. to już z synkiem w chuście, ale przecież nie wezmę prysznica z nim na rękach. Chodzenie z dzieckiem do toalety też mnie nie przekonuje. Reaguję zawsze, ale w miarę możliwości i w granicach rozsądku. Mój synek to ogromny wrażliwiec i hmm.... mam wrażenie, że panikarz. Do płaczu potrafił go doprowadzić dzwoniący telefon czy zakasłanie taty, a także odłożenie do łóżeczka w czasie gdy znosiłam wózek na dwór lub wnosiłam go do domu po skończonym spacerze.
      • murwa.kac Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 21:25
        archeopteryx napisała:

        Cytat to przez pierwsze dwa miesiące nic innego nie robiłabym cały dzień tylko notorycznie go nosiła

        od tego wlasnie matka jest.
        zwlaszcza dla tak malutkiego dziecka.
        zwlaszcza dla dziecka tzw. high need baby.

        domem czy obiadem mogl sie spokojnie zajac maz.
        • archeopteryx Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 09:45
          Mąż w pracy. Zresztą przecież napisałam wyraźnie, że domem i obiadem zajmowałam się z synkiem w chuście, ale nie mogłam z nim iść np. pod prysznic.
          • murwa.kac Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 09:49
            no ale z tej pracy wraca, prawda?

            po powrocie mogl sie zajac domem i obiadem.
            przeciez nie musialo byc caly czas na blysk wysprzatane, a obiad pieciodaniowy z przekaska i deserem.
            Ty po porodzie mialas swiete prawo robic nic i zajmowac sie TYLKO dzieckiem. nie bez kozery umowny polog trwa 6 tyg. wtedy sie lezy, odpoczywa, czyta, oglada filmy i zmienia pampersy, a nie lata z odkurzaczem czy stoi przy garach smile
            • archeopteryx Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 12:15
              Wiadomo, że wraca smile Ale mamy jeszcze jedno dziecko, które też wymaga uwagi i siłą rzeczy tę uwagę poświęcał córce raczej mąż, bo ja byłam ciągle zajęta przy synku. Dla mnie ogarnięcie domu czy przygotowanie szybkiego obiadu z synkiem śpiącym w chuście to żaden problem. Problematyczne były te czynności, których nie da się wykonać z synkiem w chuście. A takie się zdarzały.
      • kindddzia Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 21:58
        ja przez pierwsze 3 miesiace niczego innego nie robilam wlasnie
        mylam sie jak maz mogl przejac Malutka, z wc korzystalam jesli zasnela nie na rekach, lub z Mala w foteliku lub nosidle. Reszta musial zajac sie maz
        • archeopteryx Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 09:55
          > mylam sie jak maz mogl przejac Malutka, z wc korzystalam jesli zasnela nie na r
          > ekach, lub z Mala w foteliku lub nosidle

          Każdy robi jak uważa. Dla mnie bycie nieumytą do czasu aż mąż nie wróci z pracy lub chodzenie z dzieckiem do toalety to przegięcie. I proszę mi tu nie insynuować, ze jestem złą matką bo chodziłam się wysikać bez dziecka, a ono w tym czasie 2 minuty popłakiwało. Bez przesady, traumy się przez to nie nabawił, zwłaszcza, że poza tym nosiłam go praktycznie cały czas,spałam z nim i ogólnie towarzyszyłam mu przez cały czas.
          • kindddzia Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 10:19
            absolutnie niczego takiego nie insynuuje, jesli tak to zrozumialas, to przepraszam, nie taki byl moj cel.
            Po prostu tak wygladaly nasze pierwsze wspolne 3 miesiace i ja nie umielam, nie chcialam zostawiac Malej placzacej samej, kombinowalam zawsze jakby tu pogodzic nasze potrzeby, co sie oczywiscie skonczylo zaniedbaniem wlasnych wink
      • drzewachmuryziemia Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 20.12.12, 23:32
        no własnie ja nic innego nie robiłam przez pierwsze 3 miesiace, a prysznica przy dziecku nie mogłam wziac bez pomocy jeszcze długo potem. był okres ze dało sie zapiac go w krzesełku i wstawic ze mna do łazienki i zabawiac w trakcie zza zasłony prysznicowej, ale teraz ma ponad 2 lata i juz nie ma takiej opcji, wiec prysznic z nim tez odpada
        • iwona_woz Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 10:16
          Ja tez reagowalam, jak mial roczek to wstawialam lozeczko do lazienki i sie mylam. On sie bawil albo do mnie gadal a ja moglam wziac prysznic. Jesli chodzi o usypianie to nauczylam go samego usypiac, ale bez placzu tak nam sie jakos udalo. Ja nie moglam zniesc psychicznie placzu mojego malenstwa. Czytalam tez duzo o rozwoju mozgu dziecka, placz nie jest wskazany. Dziecko nakarmione, przewiniete nie nudzace sie nie ma podstaw do placzu. Jak placze to cos mu dolega, tylko nie umie tego powiedziec, wiec mama musi zareagowac. Moj maluszek malo byl placzliwy, ale jak np chcial jesc to darl sie na calego nie umial poczekac. Teraz wie, ze czasami trzeba chwilke poczekac, ale to dlatego ze na innym etapie jest jego mozg.
    • fasol-inka Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 10:32
      reagowałam zawsze bez wyjątku i nadal reaguję, mimo że mój synek jest bliżej 3 roku życia niż niemowlęctwa; ale może dlatego, że reagowałam i utulałam zawsze w żalu i potrzebie, to nie mam teraz wymuszacza, na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy teraz synek próbował coś wywalczyć płaczem, a i wtedy obiektywnie patrząc, to była nasza wina, że w porę nie zareagowaliśmy i nie odwróciliśmy uwagi; nie wyobrażam sobie noworodka czy niemowlęcia zostawić samego sobie płaczącego...
      • glomeria Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 21.12.12, 11:42
        reaguję i nie wyobrażam sobie nie reagować, po pierwsze i najważniejsze dlatego, że wiem że dziecko mnie potrzebuje, a po drugie płacz / jęk dziecka jest tak skonstruowany przez matkę naturę, że trzeba być chyba głuchym żeby nie reagować smile
    • ta_karola Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 22.12.12, 14:04
      Ja zawsze reaguję. Mój mąż niestety nie.
    • mama_kotula Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 22.12.12, 14:28
      Jeśli mam możliwość, to zawsze.
      Jeśli nie mam możliwości (bo np. akurat jestem dramatycznie potrzebna starszemu dziecku tudzież wymiotuję nad muszlą klozetową tongue_out), przekazuję dziecko mężowi. Rzadko sie zdarza, aby było to zupełnie niemożliwe, ponieważ rzadko jestem sama z wszystkimi dziećmi.
      • 3-mamuska Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 28.12.12, 05:15
        Oj nie zawsze.
        I pewnie tez byłam taka matka która gada z koleżanka a młoda zanosi sie od płaczu.
        Ale ona płakała 6 miesięcy, i czy bym ja trzymała na rękach czy nie to i tak darła buzke.
        A mając ja na rękach nic bym nie słyszała.
        Czasem zostawialam ja w łóżeczka i szlam do kuchni zeby pogadać chwile z koleżanka przez telefon , matka tez człowiek.
        Z chłopcami było łatwiej mniej płakali wiec i reagować było łatwiej na ich płacz, bo było to realne.

        Mam koleżankę która nosiła młoda wszędzie ze sobą, do toalety do garażu jak cos szła przynieść czy wstawić pranie, a do garażu wchodziło sie z kuchni jeden schodek a młoda np. Siedziała w lezaczku.
        I co potem nie mogła isc sie wysikac bo mała taka histerię dostawała ze hej, a była już duża 2-3 latka .
        No ale w pewnym momecie matka chciala prywatnosci ,ale nauczyla dziecko ze wszedzie z nia.
        • guderianka Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 28.12.12, 09:42
          Zawsze
          Aczkolwiek-a może dlatego własnie że zawsze-moje dzieci nie należały do płaczków. Najpierw były ostrzegawcze jęki, które pokazywały mi że coś jest nie tak. Gdy jęki przybierały na sile-od razu reagowałam, sytuacji z płaczem moglabym policzyć na palcach jednej ręki.
        • murwa.kac Re: Czy zawsze reagujecie na placz waszego dzieck 28.12.12, 10:44
          to skoro plakala, to trzeba bylo ja nosic i trzymac blisko siebie, a nie zostawiac placzaca, bo sie chcialo z kolezusia pogadac...
          masakra...
          o high need baby slyszalas?


          CytatMam koleżankę która nosiła młoda wszędzie ze sobą, do toalety do garażu jak cos szła przynieść czy wstawić pranie, a do garażu wchodziło sie z kuchni jeden schodek a młoda np. Siedziała w lezaczku. I co potem nie mogła isc sie wysikac bo mała taka histerię dostawała ze hej, a była już duża 2-3 latka . No ale w pewnym momecie matka chciala prywatnosci ,ale nauczyla dziecko ze wszedzie z nia.

          i bardzo dobrze robila, ze dziecko wszedzie ze soba brala. ucz sie od niej.
          niczego zlego jej tym nie nauczyla, wrecz przeciwnie.
          2 - 3 lata to taka a nie inna faza rozwoju dziecka, ze nawet jezeli bys nie nosila wszedzie, to dziecko i tak bedzie wszedzie za Toba szlo.
          wiec Twoja teoria o przyzwyczajeniu - kula w plot.

          poczytaj sobie o rozwoju dzieci, blagam. zanim skrzywdzisz swoje nieodwracalnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja