dorot10
11.01.13, 21:39
Witajcie,
odciągam już osiem miesięcy i zaczynam mieć tego "po dziurki w nosie". Aktualnie wszyscy w domu chorzy (łącznie ze mną)- niestety starsze dziecko- przedszkolak co jakiś czas sprzedaje nam wirusy. Dziś pracowałam do 1 w nocy przy komputrze, położyłam się spać z bólem gardła a młody o 2 zaczął kasłać strasznie i tak do rana. Zatem juz nie wiem którą noc spałam może 3 godziny

. Wiem , że moje mleko to przeciwciała i dlatego wiem, że powinnam, nie wiem co by było bez mojego mleka , narazie młody co prawda zaraża się od rodzeństwa ale unikamy antybiotyku, konczy sie na silnym katarze. Muszę niestety wstawać w nocy bo inaczej laktacja mi strasznie siada, już teraz nie sa to oszałamiające ilości ale ok 400 ml jest. Jak jest z Wami, jak myslicie kiedy jest dobry czas na zakończenie? Czy tez Was czasem nachodzi zwątpienie? Na poczatku założyłam , że będzie to 3 m-ce, potem 6 m-cy, ostatnio zdecydowałam , że do wiosny (nicech ten sezon grypowy się skończy) ale nie wiem czy dam rade

OD początku u mnie było pod górkę, musze starsznie długo odciagać żeby mieć rozsądne porcje (w nocy mam przerwe ponad godzine)... Przepraszam za zbyt długie wynużenia, jak jest u Was? Przy okazji - wszystkiego dobrego w nowym roku