mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam

14.01.13, 10:49
Jak w temacie, czy jak urodziliscie pierwsze dziecko to miałyscie wsparcie i pomoc swoich mam, ewntualnie tesciowej? Ja niestety musze sie wyzalic, bo niby wsparcie i chec pomocy po porodzie byla, ale strasznie sie porożniłyśmy zaczynajac od karmienia piersia, (mama krzyczala od pierwszej wizyty w szpitalu - dokarmniaj, dokarmniaj) poprzez nakarmilas to go odloz (bo sie przyzwyczai) itp poprzez do dzis , niedlugo bedziemy rozszerzac diete, a moja mama wola je juz jabluszko?nie, przeciez jest duzy w jego wieku dzieci juz jedza to czy tamta , dodatkowo musze jej tlumaczyc ze dziecko nie bedzie jadlo slodyczy, cukier tylko w owocach, bo po co mu sztucznosci ( a juz jest okraglutki i tylko kp) a ona ze da mu czasami lizaczka itp. Czasami mam dosc, wiem ze to moja mama, ale zawsze musze sie przeciestwawiac. Przestalam jej mowic niektorych rzeczy o malym (np ze przywedrowal do nas do lozka, bo zbycz czesto sie budzil a ida zeby, bo by tego nie zrozumiala, dla niej to rozpieszczanie! ) A to ze maly zrobil jakis postep np zabki, czy przewroty to zawsze mowi co sie dziwisz przeciez jest duzy, a ja tylko komunikuje op nowej umiejetnosci, chce sie podzielic smile Inaczej mam z tesciowa ktora sie cieszy z kazdej wiesci, podziwia i zabiera czasami malego na spacer w soboty mimo mroznej, czy deszczowej pogody. Rozmumie ze 30lat temu bylo calkiej inaczej i szanuje jak to jest teraz.
Ogolnie mam to juz prawie w nosie bo to moje dziecko, ja z nim jestem 24h i dobrze mi z tymsmile Sorki, ale musialam sie wygadac!
    • aaaniula Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 14.01.13, 11:28
      Od teściowej absolutne zero pomocy od początku. Wnuka zobaczyła pierwszy raz gdy miał miesiąc, i to my do niej przyjechaliśmy z wizytą. Finansowej pomocy- też zero. Próbuje się wtryniać mimo, że widzi małego raz na miesiąc. Uwagi w stylu: po co mu zmieniasz pampersa, Kuba jak był mały chodził z pieluchą do kolan i żyje (Kuba to jej pierwszy wnuk od córki). Więc ja krótko urywam, że dla mnie to niehigieniczne i nie wyobrażam sobie chodzić z pieluchą do kolan. Albo pytania w stylu: ale skąd wy w ogóle wiecie, że ten krem jest dla niemowląt (apteczny, nie ma różowego opakowania). Więc odpowiadam, że potrafię czytać. Za to ma jak dla mnie sztuczną wylewność uczuć. Wiecznie płacze gdy widzi małego. Raz się rozpłakał gdy wzięła go na ręce to zaczęła histeryzować, że to przez nią on płacze, a był taki spokojny.
      Od moich rodziców mam duże wsparcie finansowe, mama w zasadzie się nie wtrąca. Musze ją prosić o podpowiedzi czy opinie. Czasem coś powie na zasadzie: jak Wy byliście mali to dostawaliście zupki w butelce, jak czasy się zmieniają. Czasem powie coś sama z siebie: kiedy ja mówię, że boję sie małemu zwiększać porcje, żeby nie był za duży to mówi: przecież nie możesz pozwolić żeby był głodny. Jednak wiem, że nie weźmie małego pod opiekę abym mogła wrócić do pracy. Zawsze twierdziła, że swoje wychowała, z nami siedziała do 3 roku życia. Pewnie gdyby sytuacja zmusiła nas do tego, abym już teraz wracała do pracy to by się nim zajęła. Jednak mogę go spokojnie u mamy zostawić kiedy muszę coś załatwić lub gdzieś jechać.
      • infant21 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 24.01.13, 00:40
        No coz z tescowa mam to samo.Zero pomocy i rad tylko krytyka...Od pozatku a dlaczego pampersy a nie peluchy,dlaczego tak szybko je zminiam ze dziecko to z 10 razy powinno nasikac,a po co tyle kosmetykow ja tylko wode uzywalam,a po co jakies kremy piluszkowe ja bym tego nie uzywala,dlaczego nie gotuje zupek bo to sa duze koszta...ostatnio malutkij kupilam ksiazeczke kolorowa jje pierwsza i cieszylam sie ze sama sobie strony przewraca a ma ledwo 6 miesiacy...to szybko sprowadzila mnie na ziemie ze powinnam jej juz czytac jak jeszcze w brzuchu byla... a najbardziej wkurza mnie to jak caly czas porownuje mnie do swojej corki ...boze ja tak bardzo lubie Natalie swietnie sie dogadjemy...ale przez nia zaczynam nie lubiec ten dziewczyny bo caly czas jest natalka to a natalenka tamto a natalenka pstro ! Robie torta dla meza bo mial urodziny i robie ajerkoniakowy bo ostatnio u cioci mi smakowal to stwierdzila ze Damian go nie ruszy bo On tylko orzechowe lubi,wiem o tym ale chcialm zrobic cos innego i tez mu bardzo smakowal... Powiedzialm jej ostatnio ze nie kupuje tanich sloiczkow za 2 zl bo to sama woda i maja tylko 19 % warzyw razem z miesem i ze takich chusteczek tez nie uzywam bo sa bardzo twarde i mala od nich ma jakies uczulenie...to swtierdzila ze nic wiecej mi nie kupi bo caly czas mam jakies ale i ze dla niej produkty dla dziecka sa wszytskie takie same....jak by mi jakas laske robila kupi mi pampresty raz na 2 miesiace za 30 zl i sloiczki po 2 zl i wielce sie straa wydaje a pieniadzy maja od groma tyle o tesciowej ;p a MAMUSIA TO MAMUSIA JEST CUDOWNA I NA NIA MOGE LICZYC DZIEKI NIEJ KONCZE STUDIA A TESNIOWA STWIERDZILA ZE JUZ NIE MA SILY NA WYCHOWANIE DZIECKA ... tez musiam sie wyzalic ;p
    • d.d.00 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 14.01.13, 11:59
      Mój syn ma tylko 2,5 miesiąca ale już mogę coś o naszej sytuacji powiedzieć.
      Może najpierw Moja Mama. Po porodzie pomogła mi bardzo! Przez pierwszy tydzień wyręczała mnie z prac domowych, przy dziecku się nie wtrącała, raczej słuchała tego co do niej mówię, najczęściej jak teraz się postępuje z dziećmi, jakie są standardy. Nie naciska ani na karmienie piersią ani na butelkę. Raz tylko zamarudziła, że Mały ma czerwoną pupę i kazała kupić zasypkę bo jak my nie kupimy to sama kupi tongue_out Ale okazało się, że zasypka nic nie dała smile Mogę wyskoczyć do sklepu/lekarza/gdziekolwiek zostawiając rodzicom małego - bo mój Tato też się nim chętnie zajmuje, byle był przewinięty i nakarmiony. Mama jeszcze Małego przebierze, ale Tato już nie. jeśli chodzi o pomoc finansową itd to moi Rodzice kupili nam łóżeczko, Mama wiecznie dokupuje Małemu ciuchy i zabawki, taką ma teraz fazę, że zamiast sobie ganiać po wyprzedażach to wszystko dla Wnuczka. I w sumie tak było jak już byłam w ciąży, generalnie Moi Rodzice zakochani we wnusiu po uszy! Z resztą to ich pierwszy wnuk.
      Teściowa ma już 5 wnuka, więc to nie było takie WOW. Wpada raz na tydzień na godzinkę-dwie. Ogólnie z czasem odpuściła sobie dobre rady, bo od niej usłyszałam ich najwięcej, typu - mam za tłuste mleko i trzeba je z wodą mieszać big_grin (to najlepsza ze wszystkich rad tongue_out). Może dlatego, że postępujemy podobnie jak jej córka ze swoimi dziećmi - np. niska temperatura w nocy, bez tysiąca warstw na dziecku itd. Nie wydzwania do mnie z radami, tylko ja czasem do niej, jak mam jakieś zapytanie dot leków z racji wykonywanego przez nią zawodu. Resztę rzeczy na bieżąco opowiada jej mój mąż bo pracują razem.
      Przynosi Małemu też prezenty, ale nie w takiej ilości jak moja Mama. Do wyprawki dorzuciła wszelkiego rodzaju płyny do kąpieli, szampony, kremy itd. wszystko typowo apteczne. Najlepsze jest to, że nie jest nachalna ani w kontaktach ani w dobrych radach, tak było przed ślubem, po ślubie i teraz jak pojawił się Mały.

      Ale najlepsza jest Moja Babcia, lat 70. Jej dobre rady nie przebiją nikogo, a zawsze ma ich dla mnie bardzo dużo, np.
      żeby smoczek maczać w miodzie tongue_out A mój Syn, jak nie ma ochoty to wypluwa smoka i tyle!
      Żeby tetrowe pieluchy stosować - ostatnio jak byliśmy u babci to miałam zapas pieluch, zapytałam czy jak Młody się porobi to czy mi na bieżąco wypierze i temat się skończył tongue_out
      Żeby nie chodzić z Małym na spacer po ulicy tylko koło domu bo w miejscach publicznych panuje grypa, heheh.
      Babcia jest najlepsza! Najpewniej jeszcze mi niejedną dobrą radę da!
    • ellenai1 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 14.01.13, 18:06
      Hej,
      Nie nie mam.
      1) Moja rodzina mieszka 700+ km ode mnie, mama jest dosyc zajeta. Raz ja bylam u niej na 3 m. i dziekuje bardzo- podobnie jak u Ciebei - chciala uczyc zasypiac samo w lozeczku, nie nosic, dokarmiac, konczyc karmic piersia itp. Pozniej wyluzowala, ale nadal jednak odleglosc powoduje, ze nie pomaga mi na co dzien.
      2) Z tesciowa stosunkow niem am dobrych, neistety nie akcpetuje mojego stylu zycia- tzn ja lubie sport i jestem wegetarianka, co jej wiecznie przeszkadza ' ztroski o wnuka i swojego synka, ktory jest tak chudy wg niej. chudy ze niedlugo zniknie przy mnie' . Na poczatku otrzymywala pomoc wyszla z nim 1x tyg , ale po tym caly czas mi to wypominala i krytykowala, ze `zle ubrany. Jedyna pomoc jaka teraz otrzymuje to 1x tyg zupka z mieskiem dla jej synka i wnuka, bo przeciez bez niej by umrali na diecie wege.

      Mezata jestem ok. 6 lat, spodziewalam sie, ze jak bedzie dziecko bede mogla liczyc tylko na siebie i meza smile Niestety.
    • panizalewska Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 14.01.13, 19:05
      A wygadaj się dziewczyno, forum przyjmie i pogłaszcze smile

      U nas hmmm dziwnie. Moja mama - wiecznie zapracowana zalatana pani dochtor, dosyć często wszystko-lepiej-wiedząca. Ostatnim hitem przy ząbkowaniu był smoczek, że mam go podać i dziecko sobie będzie gryzło. Już widzę, jak by moje piersi były zmasakrowane po czymś takim ;p A wcześniej dopajanie wodą w upały, gluten w 4 miesiącu, no w ogóle wiedza o laktacji, kp, żywieniu niemowląt ze złotych czasów mieszanki. Mama zakochana we wnuczce, pierwszej zresztą, ale wpadnie raz na ruski rok, mimo, że w sumie mieszka niedaleko i jest mobilna. Na ręce średnio, bo kręgosłup nie pozwala, bawić na podłodze też jakoś drętwo to wychodzi, mama nie potrafi się wczuć, zainteresować itp. Ale ubranek nakupowała, nazwoziła, teraz krzesełko do karmienia. Wcześniej, jak byłam jeszcze w ciąży, też pomagała nam finansowo. Nakupowałam z jej "stypendium" sporo rzeczy dla Żaby.

      Mama męża- sporo starsza od mojej, już w zasadzie staruszka. Mieszka daleko, na wsi, jest totalnie niemobilna. Jeździliśmy do niej na weekendy i święta, aż podskakiwała z radości na widok małej smile Zawsze przy rozmowach telefonicznych pytała się jak mała itp. Czasem pomagała nam finansowo, zawsze gastronomicznie w ogromnych ilościach. Fajnie było, ale się skończyło, bo się teściowa sfoszyła :p
    • groszkowa6 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 14.01.13, 22:35
      Pomoc tak, ale wsparcie i zrozumienie to chyba nie do końca. W mojej rodzinie to pierwszy wnuk, więc na początku mama bardziej jakoś z dystansem się trzymała. Teraz się nim opiekuje, bo wróciłam do pracy, i widzę, że bardziej go "czuje". Widzę, że wnosi dużo radości w życie rodziców, bo tak to siedzieli w domu i już dziadzieli smile więc pomoc pod tym względem super. Finansowo raczej nie bardzo, ale nie mają za dużo kasy, więc nawet tego nie oczekuję. Miesiąc po porodzie nam gotowała, i raz na tydzień przywozili to z tatą. W szpitalu z wszystkim odwiedzających tylko ona się popłakała, co było bardzo wzruszające. Ogólnie się nie wtrąca, czasem coś tam doradzi, ale nie naciska. Choć ma swoje bajki, typu dać herbatkę do picia ( synek miał 3 tyg i na piersi był), i chyba babciny standard, że za cienko go ubieramy smile
      Teściowa to znowu kobieta czynu. Chyba mniej nas słucha niż moja mama, i więcej by chciała robić po swojemu. Zawsze powie co myśli. Synek miał 4 mieś i jeden dzień! i już miałam zapas zupek, bo przecież od 4 mieś rozszerza się dietę. Nic, że dzieci butelkowych, a nasz jest kp. No, ma też swoje bajki. Najgorszą chyba jest, że mały jest wiecznie głodny i za chudy. Bo przecież na cycu nie wiadomo czy wypił 80 ml czy 180. Czasem kupuje mu rzeczy, choć w sumie niepotrzebnie, mamy masę ciuchów w spadku, i nawet nie wiem kiedy mam to ubierać. Ale to miło, że kupuje, czasem nawet się zapyta co potrzebujemy smile choć przeważnie widzę, że jej wtedy nasz pomysł nie leży hehe. Czasami mam wrażenie, że jak się wtrąca i nie zgadza się z nami, to chwilę potem czuje że przesadziła i się wycofuje. Ale z głodzeniem synka to mi trochę napsuła nerwów, aż się z mężem kłóciliśmy o to. Z postępów wnuczka i jakiś historii o nim bardzo się cieszy i jest na bieżąco, bo mąż z nią pracuje. Ogólnie myślę, że nie jest źle. Tematy sporne najczęściej są przemilczane, bo to nasze dziecko, zrozumienie sposobu jak chcemy go wychować i co z nim robić nie do końca, ale myślę, że jakby coś się działo to i jedni i drudzy pomogą. No i plus, że są blisko.
      • libretinka Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 08:12
        To ja się pochwalę. Moja mama jest genialna! Po pierwsze przy każdej okazji mówi mi, że jestem mamą na szóstkę i że ona jest totalnie zaskoczona jak świetnie sobie radzę. Miód na moje uszy. Mówi, że synek cudownie się przy mnie rozwija i pięknie wygląda. Nie wtrąca się, jedynie mówi jak to było w jej czasach i jakie błędy ona popełniła ( dała się namówić "ciociom dobra rada" na karmienie piersią noworodka co 3 czy 4 godz. czego skutkiem był zanik laktacji po miesiącu i wiecznie płaczące niemowlę - głodne, skutek - przejście na butelkę). Przy 3 następnych dzieci tego błędu nie popełniła i każde z nas karmiła piersią koło roku. Gdy jesteśmy u niej gotuje małemu zupki, pierze, prasuje, nic nie pozwala mi zrobić.
        Jak przyjeżdża do nas to wyrywa się dosłownie to robienia wszystkiego w domu, żebym mogła sobie odpocząć na zmianę z zabawianiem wnuka. Niestety przyjeżdża rzadko ze względu na stan zdrowia i mojego tatę.świetnie bawi się z małym, nie znosi zasady, że dziecko może sobie popłakać czy powinno zasypiać samo. Mówi, że czas szybko leci i zawsze jest go za mało na budowanie bliskości i więzi więc powinnam korzystać teraz ile wlezie. Z minusów ( ja traktuje to z wielkim przymrużeniem oka) to też uważa, że małemu ciągle zimno i w domu nastawia temperaturę na 25 stopni, bo inaczej na pewno zmarzniemy), ma obsesje na puncie czystości, uważa, że mały na dywanie się pobrudzi, że bakterie itd, wszystko dla niego pierze chyba w 60 stopniach i prasuje po obu stronach big_grinbig_grin). Aha, mama przy każdej okazji daje mi pieniądze, żeby coś kupić wnuczkowi, jak jestem u niej za nic nie pozwala mi płacić, począwszy od mleka, deserków po witaminy w aptece. Czasami to muszę się z nią naużerać, żeby wyszło na moje smile
        Z teściową mam mały kontakt, ale jak już się widzimy to też najchętniej nie zdjemowałaby małego z rąk, nie krytykuje mnie, ale dostałam parę rad w stylu, że noworodek powinien też spać na poduszce, żeby na siłę próbować przystawiać go do piersi ( mały karmiony moim odciąganym pokarmem na początku, nie chciał piersi), czy coś w stylu, że roczne dziecko już nie powinno nosić pampersów. Finansowo nas nie wspiera, ale jako jedna z niewielu osób pochwaliła mnie za to, ze spie z dzieckiem i powiedziała, że ona też tak robiła. Uff... sporo tego, podsumowując: chyba mam farta smile
    • archeopteryx Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 09:57
      Przy pierwszym dziecku całkiem spora pomoc rzeczowa i od mojej mamy i od teściowej (fotelik samochodowy - mama, porządny wózek-teściowa), moja mama mieszka blisko więc chętnie brała od czasu do czasu Małą do siebie na weekend lub z nią zostawała u nas. Teściowa mieszka dalej, więc nie miała tylu okazji do sprawowania osobistej pomocy, poza tym ma inne wnuki, wówczas jeszcze dość małe i jej pomoc była tam potrzebna. Ogólnie obie zachowywały się naprawdę okej, bez wtrącania i goownianych rad. Teraz jest tak, że teściowa bardzo dużo kupuje córeczce ubrań i przy każdej możliwej okazji obdarowuje ją jakimiś modnymi gadżetami. Moja mama raczej nie.
      Przy drugim dziecku brak pomocy rzeczowej, bo niemal wszystko mamy po córce. Zabawki czy ciuszki raczej jak jest jakaś ku temu okazja (Mikołaj, Gwiazdka). Teściowa zachowuje się super, pomaga mi bardzo, jak męża nie ma (często wyjeżdża na kilkudniowe delegacje) przyjeżdża do nas i jest naprawdę nieoceniona. Nie krytykuje mnie, tylko raczej sugeruje rozwiązania lub podpytuje żeby zorientować się dlaczego postępuję tak, a nie inaczej. Wnuczka ubóstwia, najchętniej nie wypuszczałaby go ze swych ramion. Mi też daje sporo wsparcia emocjonalnego, chwali mnie bardzo, że dobrze wychowuję córkę, a synkowi daję dużo ciepła i czułości, że dobrze robię śpiąc z nim, nosząc w chuście itp. Natomiast moja mama się "zepsuła". Miałam z nią mnóstwo starć, bo zarzucała mi, że daję się tyranizować dziecku (Młody miał 2 miesiące!), krytykowała mnie, że z nim śpię, że karmię piersią chociaż ma problemy z brzuszkiem - ogólnie masakryczne podejście. Nie wiem co jej się stało, ale to okropnie przykre... Żeby być sprawiedliwą powiem, że mogę liczyć na jej pomoc gdy muszę coś załatwić, gdzieś wyjść, wtedy zostaje z dziećmi, ale bez specjalnego entuzjazmu. No i z góry zapowiedziała, że nie ma takiej opcji, żeby (gdy synek podrośnie) przyjęła dwójkę np. na weekend. Teściowa zaś (chociaż jest starsza od mojej mamy), już zapowiedziała, że gdy będziemy chcieli wyjechać sami na kilka dni latem, chętnie zaopiekuje się naszymi dziatkami smile
    • hela_mela Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 10:49
      Z tymi radami, to nie do końca tak jest, że są złe. Zawsze źle podchodziłam do rady nie karmić niemowlęcia nocą, tylko dać mu herbatkę. Tak moja mama zrobiła przy swoim wnuku, kiedy siostra przeszła bardzo ciężki poród. W ten sposób wnuk przesypiał całe noce, a siostra doszła do siebie. Ja karmiąc piersią przez rok wykończyłam się. Nie miałam ani jednej nocy przespanej. Dziecko kiepsko przybierało, bo jest ruchliwe, więc karmiłam nocą. Przy następnym po wyjściu ze szpitala spróbuję z wodą lub herbatką.
      • kriss_1 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 21:03
        Noworodkowi dasz w nocy wode lub herbatke?!
        Musze to napisac- taka rada JESTzla. Noworodek powinien jesc mleko i tyle,herbatka to woda z cukrem,to zabieranie dziecku bialka i witamin i podanie bezwartoscioweggo plynu, ze juz nie wspomne o laktacji, a jesli mialas dziecko mocno cycowe, to woda z cukrem na noc pewnie i tak byci nie pomogla. Jesli mama chciala cos podac w nocy,to powinna dac mm,a nie wode z cukrem.
    • magdalenas9 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 14:48
      heh...skąd ja to znam?
      Generalnie urodzenie dziecka to duży sprawdzian dla wielu relacji: nie tylko parter partnerka...
    • 42andzia Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 16:04
      Ja mam ale czasem za małe moim zdaniem, stać by było ją na więcej. Ale ciągle słyszę że chciałam to mam. Więc czasem lepiej wogóle nie prosić o nic i samemu spróbować iść dalej do przodu.
    • boo-boo Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 20:41
      Moja mama tysiące kilometrów stąd ale.... przyjmuje do wiadomości to co mówię i to co robię choć czasami potrafi się bardzo zdziwić ale sama powiedziała, że jak my byłyśmy dziećmi to rekomendacje i cała reszta inne było. Jak jesteśmy u moich rodziców to nie ma żadnych "przepychanek".
    • kriss_1 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 15.01.13, 20:58
      Olewaj totalnie. Az takiego sajgonu nie mialam z poprzednim pokoleniem w. sensie glupich rad, ale kwiatki bylysmile ignoruje je zwykle.
      • a-dlaczego Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 16.01.13, 15:47
        Mam mame i już drugą teściową więc czuję się ekspertem w tej sprawie ;-P u mnie to było tak

        10 lat temu urodziłam pierwszą córkę mama mi bardzo pomagała chociaż mieszkała daleko, przyjeżdżała do mnie albo ja do niej na dłużej.
        Teściowa która mieszkała na tym samym piętrze co ja też mi pomagała, np przychodziła codziennie kąpać wnuczkę (odrazu powiem że to był jej pomysł) wychodziła też z małą na 2-3 godzinne spacery i nie wiem jak to robiłą ale mała potrafiła przy niej leżeć w wózku ze mną ten numer nie przechodził, jak ja szłam na spacer dziecko na rękach, wózek pchany na pusto.
        Do tej pory babcia przepada za wnuczką jest to jej jedyna wnuczka widują się rzadziej bo mieszkamy daleko.
        Teraz druga teściowa...niestety mieszkamy razem uncertain przy dziecku nie pomaga nic, nawet na ręce nie bierze, ale za to ogarnia tematy śniadaniowo-obiadowo-kolacjowe do których ja teraz głowy nie mam i za to jestem wdzięczna. Chociaż bez porównania do mojej pierwszej teściowej.
        A złotych rad mam pod dostatkiem, bo mieszka z nami mama mojej teściowej lat prawie 90!
        Zaczynając od wiązania czerwonych kokardek, przez przelewanie wosku, na sypaniu cukru do smoczka skończywszy. A i ciągle słyszę że to moja córka mną rządzi i mnie wychowuje, a nie ja ją, bo ciągle nosze na rękach. Dziecko 4 miesięczne powinno leżeć w łóżeczku i się bawić, a jak będzie śpiące to po prostu zaśnie! Moja teściowa jest najlepszym dowodem na to jaka pamięć jest ulotna.
    • andzialipka Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 19.01.13, 23:36
      Trzymaj sie i nie daj sie! Masz problem, ale to ty decydujesz, pamiętaj. Masz rację, dobrze gadasz i dobrze robisz! Moi teście i babcie też niestety podają słodycze, i to nawet bez mojej wiedzy sad Nic niestety nie zrobię bo przecież nie ograniczę kontatku, ale nie ładnie postępują to jest egoizm. Chce się dać dziecku słodycz dla własnej przyjemności sad
      • d.d.00 Re: mlode mamy czy macie wsparcie swoim mam 21.01.13, 13:33

        a ja mam taki problem, że mojemu tacie, który czasem zostaje z Małym nie da się wytłumaczyć, że mleko, które stoi w butelce już dłuższy czas nie nadaje się do podania dziecku!! nie wiem, jak to zrobić. Karmię przed wyjściem i jak coś zostaje - wylewam! Żeby nie było próby ponownego podania, później robi nowe, a ja już staram się tak wracać żeby nie było drugiego karmienia beze mnie. Ale argumenty żadne nie docierają!
    • mamatin Re: tak! 20.01.13, 13:56
      po porodzie przyjechała pomóc, ale szybko pojechała, bo uznała,że jest niepotrzebna, że sobie świetnie radzimy itd.
      cały czas mogę na Nią liczyć, opiekowała się dzieckiem jak wróciłam do pracy, teraz też jak mała zachoruje i nie chodzi do przedszkola jest z nią kiedy tylko może.
      potrafi wszystko zrobić, mała nauczyła się od niej (wierszyki, piosenki, zabawy) więcej niż chodząc do przedszkola. Bardzo mi pomaga,czasem krytykuje (ale spodziewałam się,że bedzie gorzej).
      • sheisnot Re: tak! 06.02.13, 09:05
        moja mama mi pomaga jak tylko może, wspiera i nie krzyczy na mnie, bo ile ja mam lat, żeby na mnie drzeć mordę, nawet jak cos źle robie?? tesciow mam od wypominania co jest źle... ale juz nie wypominają, bo tam nie jeździmy ^^ w zeszłym tygodniu godzinka starczyla zeby miec ich doscwink
        jesli chodzi o dziecko i słodycze, ja mojemu synkowi nie dawalam do roku teraz teściowa probuje go zawsze dokarmiac to ciastkiem to jogurcikiem (wszystko dosładzane), ale co tam... skoro ich 1 wnuk gruby to 2 utluczyć nie mozna?! ;P oczywiście wiem ze małe kilkunastoiesieczne dziecko to spali, ale po co mu tyle cukru do jasnej cholery?!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja