mania.7980
14.01.13, 21:45
Witam,
kilka dni temu spanikowana sytuacją, poszukiwałam tu na forum informacji dot. nakłonienia 6 miesięcznego dziecka do ponownego przystawiania się do piersi. Generalnie konkretnych informacji jest bardzo niewiele. Zwykle słyszy się, że kiedy dziecko "polubi" butelkę, szanse na powrót do cycusia są marne.
U nas wyglądało to następująco. Od początku założyłam, że nie będę karmić córeczki na żądanie. Po kilku tygodniach od porodu, rzeczywiście udało się nam wypracować rytm 3 godzinny, po których karmiłyśmy się. Niestety, pokarmu nie miałam zawsze ( nerwowe sytuacje itp) dlatego dokarmiałam córkę mieszanką. Ponadto, pod ręką od początku był SMOCZEK. Nie korzystałam z niego nagminnie ( tak mi się przynajmniej wydawało) - jedynie do snu, podróży i przy marudzeniu.
Z czasem tak to jakoś wychodziło, że karmiłam małą jedynie w nocy i w ciągu dnia po przebudzeniu ze snu. Nie było mowy o podaniu piersi tak po prostu, kiedy np. dziecko było marudne czy senne. w momencie, kiedy chciałąm ją przystawić do piersi, córka wyginała się w pałączek, skutecznie mnie infomrując, że nie chce piersi. Otrzymywała wtedy smoczek.
Suma sumarum, kilka dni temu córka w ogóle nie chciała się już przystawić.
Wtedy właśnie postanowiłam, że nie odpuszczę i postaram się,by w jakiś sposób nakłonić małą do powrotu do "mamusi". Bardzo lubię karmić piersią i jestem przekonana, że pokarm matki jest najlepszy dla dziecka stąd mój upór. A więc do rzeczy: od 2 dób śpię z małą na kanapie. Na początku starałam się podawć jej pierś kiedy spała i widziałam, że niebawem będzie się budzić ( dziecko zaczyna się wiercić). Niestety, efekt był mizerny. Dwa razy udało się nam przyssać i mała ciumkała pierś bardzo słabo ( tym samym zaczął mi zanikać pokarm).
Postanowiłam zatem dodatkowo zrezygnować ze SMOCZKA. Nie sądziłam że poprawa nastąpi tak szybko. Wczaraj wieczorem po raz pierwszy nie podałam smoczka przy usypieniu. Tym samym przez jakieś pół godziny nosiłam małą na rękach. Gdy zasnęła udało mi się ją przystawić na chwilę. Dzisiaj w ciągu dnia również nie podawałam smoczka. Usypianie wciąż na rękach ale już krócej. Rano nie udało mi się córki przystawić, potem był deser, obiad. O 15, kiedy znów mała zapadała w sen, spróbowałam zapłakanej podać pierś i EUREKA - udało się. Potem o 18 - również sukces. O 20 również nie miała nic przeciwko cycusiawi.
Mam nadzieję, że tak już pozostanie. Szczerze mówiąc, nie wierzyłam, że uda się nam ta "OPERACJA". Dla mnie to swego rodzaju CUD

)
Mam nadzieję, że tym postem pomogę którejś z Was, do nakłonienia dziecka do piersi. Osobiście takiej podpowiedzi nie znalazłam w necie. Przepraszam za mój długi wywód. Myślę, że warto było.
pozdrowienia dla wszystkich MAM.
Ania