do doswiadczonych mam

16.07.04, 20:47
Kochane powiedzcie, czy tuz po porodzie ciezko jest zajmowac sie dzieckiem?
Czy konieczna jest pomoc "kogos z zewnatrz" (np. jakiejs nianki, albo
poloznej, albo pielegniarki).
Jestem zupelnie zielona, to moja pierwsza ciaza (18tc) i zaczynam sie
obawiac. Nigdy wczesniej nie mialam na rekach dziecka i prawde mowiac nie mam
gdzie i jak zdobyc jakiegokolwiek doswiadczenia. Poczytam na ten temat, ale
czy to Wam wystarczylo?
Po porodzie maz planuje kilka dni urlopu, ale pracodawce ma sredniofajnego i
moze nie dostac wolnego...Wiec obawiam sie, jak to bedzie: ja porozrywana po
porodzie, male dziecko w domku i 2 psy, z ktorymi trzeba czesto wychodzic na
spacery...
Oj, martwie sie na zapas. Czy mam cos zorganizowac?
Szczerze mowiac, nie bardzo mi sie widzi brac jakas obca babke, a na rodzine
nie mam co liczyc.
Opowiedzcie o swoich doswiadczeniach. Kiedy czlowiek sie TEGO WSZYSTKIEGO
uczy???
    • bbbbb2 Re: do doswiadczonych mam 16.07.04, 21:08
      Witaj Praxi !

      Rozumiem bardzo dobrze Twoje rozterki, ponieważ sama przeżywałam coś bardzo
      podobnego. Wprowadzaliśy się do nowego mieszkania prosto ze szpitala,
      noworodek, nieznajomość okolicy, i ja również nie miałam co liczyć na rodzinę.
      Nie powiem Ci że było mi fantastycznie lekko bo nie było, nie ukrywam ze
      dokuczały mi szwy. Mój mąż niestety nie mógł wziąć wolnego ani zwolnienia
      ponieważ jechał w delegację. Natomiast Twój mąż może dostać na Ciebie 2
      tygodnie zwolnienia na opiekę, to tak na marginesie. Na dodatek nie miałam
      żadnego doświadczenia ze szkoły rodzenia, ponieważ miałam zagrożoną ciążę i
      leżałam plackiem w szpitalu, o szkole rodzenia nie było mowy. Natomiast kiedy
      synek pojawił sie na świecie... nie ma co ukrywać że życie zmienia się o 180
      stopni, musisz liczyć się z tym, że jeżeli będziesz karmić piersią to w
      początkowym okresie nie prześpisz prawdopodobnie żadnej nocy. Ale kiedy
      weżmiesz maleństwo na ręce od razu intuicynie wyczujesz co i jak należy zrobić.
      i nieważne że na początku Twoje czynności będą trochę nieporadne, z każdą
      godziną i z każdym dniem będziesz nabierać matczynej wprawy. Zobaczysz, potem
      sama się będziesz uśmiechać kiedy wspomnisz swoje dzisiejsze rozterki. A
      usmiech i przytulenie się do Ciebie maleńkiego ciałka wynagrodzi Ci wszystkie
      dolegliwości fizycznesmile Kurczę, zaraz się popłaczę ze wzruszenia. Trzymam
      bardzo mocno za Was i maleństwo kciuki i wiem, że na pewno sobie świetnie
      poradzisz !!!!!!
      pozdrawiamy cieplutko z moim ukochanym Synkiem Michałkiemsmile
      • praxi Re: do doswiadczonych mam 17.07.04, 10:22
        No ja juz sie poplakalam ze wzruszenia! Wystarczy mi, ze wyobraze sobie, ze
        trzymam dzidziusia na rekach i becze, jak koza...
    • skarolina Re: do doswiadczonych mam 16.07.04, 21:18
      Po urodzeniu pierwszej córki mąż wziął dwa tygodnie urlopu i we dwójkę daliśmy
      sobie radę koncertowo, pomimo, że ja nie mogłam siedzieć na tyłku bite 10 dni.
      Jednak nie wyobrażałam sobie, żeby mi się ktokolwiek po domu pałętał - dla mnie
      to znacznie większy problem, niż zajmowanie się dzieckiem, nawet pierwszym smile
      Tak jak pisze poprzedniczka - Twój mąż, w razie problemów z urlopem, może się
      postarać o zwolnienie lekarskie na opiekę nad Tobą.
    • kama30 Re: do doswiadczonych mam 16.07.04, 21:34
      Cześc Praxi!
      Byłam w podobnej sytuacji, też nie miałam pojęcia o niemowlakach (trzymałam
      może ze dwa razy na rękach przed urodzeniem naszej córeczki), ale zdziwiłam się
      jak dobrze wszystko mi poszło. TO SIĘ PO PROSTU WIE. Zobaczysz, jak urodzisz,
      bedziesz wiedziała, jak się zająć. Wybacz porównanie, ale to jest tak u
      zwierząt - kotka czy suka urodzi i wie co ma robić. Tak samo kobieta. Ja od
      razu bez lęku zaczęłam przewijać i ubierać córkę (nikt mi nie pokazał). Położna
      przyszła na poranną toaletę i ewentualnie pokazać co i jak dopiero rano, a ja
      po nocy musiałam zajmować się dzieckiem. Tak samo moja koleżanka z pokoju -
      obie byłyśmy zielone! Ale poradziłyśmy sobie. Oczywiście w czasie ciązy dużo
      czytałam na temat pielęgnacji, karmienia, jak to jest po porodzie, czego się
      spodziewać, na co uważać itp. Miałam tylko stracha przy pierwszych kapielach.
      Według mnie, jeśli dużo czytasz - to wystarczy, reszta przyjdzie sama z siebie.
      Natomiast jeśli chodzi o opiekę w domu po przyjściu ze szpitala, to przez
      pierwsze 2 tygodnie minimum musisz mieć opiekę kogoś bliskiego. Mówię to z
      własnego doświadczenia. Nie dasz rady zajmować sie sama dzieckiem, wyprowadzać
      psy (też mam psa), robić jedzenie. Musisz wiedzieć, że będziesz wykończona jak
      nigdy. Ktoś m u s i Ci przynajmniej zrobić jeść i wyprowadzić psy. Ja tak
      miałam. Gdyby nie mój partner chybabym nie jadła, a psa puściła wolno. Jeśli
      urodzisz naturalnie to przez pierwszy tydzień bardzo bolą szwy, człowiek ledwo
      łazi, nie wiem, po cesarce jest chyba jeszcze gorzej. Do tego dochodzi huśtawka
      hormonalna i ryczysz z byle powodu. Oczywiście nie myśl, że po tych dwóch
      tygodniach jest haj-lajf, ale w moim przypadku jakoś tak kojarzę, że w tym
      trzecim tygodniu było ciut lepiej.I właśnie w tym trzecim czy czwartm tygodniu
      mój facet wyjechał na parę dni i ja byłam sama, ale przyjeżdzała do mnie moja
      mama wieczorem trochę mnie odciążyć i przywoziła mi obiad. Inaczej chyba bym
      nie jadła. Oczywiście dużo też zależy od dziecka, czy będzie spokojne, czy nie
      bedzie miało kolek, czy będzie ładnie jadło.
      Ale niech Cię to Praxi nie przeraża, co napisałam. Tak naprawdę NIE MA
      cudowniejszej rzeczy na świecie od własnego dziecka. Moja mała miała kolki jak
      była mała, naprawdę dała mi popalić przez te pierwsze 2 miesiące. A ja
      popłakałam się, kidy wyrosła z pierwszych ciuszków. To se ne wrati!
    • tupelo Re: do doswiadczonych mam 16.07.04, 21:41
      Urodzilam pod koniec maja. Maz wzial miesiac urlopu, bylo fantastycznie, tylko
      ze tak naprawde to jego wolne bardziej by sie przydalo teraz, kiedy Zosia ma
      kolki i ja jestem czesto wykonczona. Na poczatku Malenstwo to aniolek, nie ma
      za duzo potrzeb, duzo spi. Dla mnie gorzej bylo w 2 miesiacu. A noszenia
      Maluszka nauczysz sie bez problemow, to bardzo proste. Moze tylko popros
      jakiegos sasiada, zeby Ci te pieski wyprowadzal?
    • t.nina Re: do doswiadczonych mam 16.07.04, 21:51
      Hm, odpowiedź zależy od tego jaką jesteś osobą. Właściwie od początku ciąży
      zakładałam pomyślny scenariusz i taki się sprwdził. Zawsze należałam do osób
      samodzielnych, którym mamusia nie przychodzi wieszać firanek w nowym
      mieszkanku. Trudne sytuacje mnie mobilizują, tak też było z całym cyrkiem
      okołoporodowym. Z góry założyłam, że dziecię jest nasze i osoby trzecie nie są
      nam do niczego potrzebne. Może mój przypadek jest zbyt idealny, ale poród
      miałam łatwiutki, zero szycia, ja w doskonałej formie,więc nie miałam
      przeszkody w postaci połogu i mozolnego dochodzenia do siebie. Skupiłam się na
      dziecku i jego potrzebach. Do szkoły rodzenia nie chdziłam, lecz przczytałam
      wszystko co dotyczyło ciąży, porodu i pielęgnacji maluszka. Ważniejsze
      zagadnienia po kilka razy. Dodatkowo mam dwie bliskie koleżanki, które mają
      dzieci rok starsze od mojego więc dopytywałam w razie wątpliwości. Teorię
      miałam opanowaną perfekcyjnie. Przyznam, że pierwsze przewinięcie dziecięcia
      było dla mnie troszkę przerażające, córcia urodziła się malutka, ale po trzech
      dobach w szpitalu mało która matka nie radzi sobie z tym przynajmniej dobrze.
      Trzeba wierzyć, że będzie OK
      • kaha1 Re: do doswiadczonych mam 16.07.04, 23:12
        z dzieckiem poradzisz sobie; jak kazda mama (jedna lepiej druga gorzej ale
        zawsze do przodu). Duzym problemem wydaja mi sie jednak psy. Nie bedziesz w
        stanie ich wyprowadzac conajmniej przez tydzien, albo i dwa. Na twoim miejscu -
        jesli maz na prawde nie moze wykorzystac przyslugujacego mu dwutygodniowego
        urlopu - pomyslalabym na poczatek o pomocy domowej. Takiej pani co wyprowadzi
        psy, zrobi zakupy albo pomoze przy obiedzie (cos musisz jesc, a jesli bobas
        bedzie placzacy to braknie ci sil na gotowanie). Trzymam kciuki...
    • dabrowianka Re: do doswiadczonych mam 16.07.04, 23:40
      Witaj!
      Ja również byłam zielona jak się urodziła nasza córcia. Jak sobie przypomnę
      pierwsze przewijanie Młodej w szpitalu - jakieś 4 h po porodzie... mdlejąca
      zmieniałam jej pieluchę ze smółką - nie mogłam doczyścić dupeczki, stópki
      dziecie całe wsadziło mi do pieluchy, potem w kupie były i frędzle od mojej
      koszuli, no a trwało to chyba z godzinę smile
      Pierwszy miesiąc to był sajgon dla mnie. Byłam padnięta, niewyspana. Mąż mój
      również nie mógł wziąść ani dnia urlopu, ale był bardzo kochany i kuchnia stała
      się jego królestwem. Gdyby nie to głodowałabym. Robił śniadnia, obiady,
      kolacje, zmywał, sprzątał no i po pracy trochę zajmował się maleństwem, żebym
      mogła np wziąść prysznic. Rodziny nawet nie prosiliśmy o pomoc, chociaż była
      zwarta i gotowa aby "pomagać". Woleliśmy jednak sami dać sobie radę. No a w
      razie jakiś wątpliwości co do maleństwa, dzwoniłam i radziłam się
      doświadczonych koleżanek. Nie zniosłabym kogoś "trzeciego" w domu, a w
      szczególności doświadczonych, wszystko wiedzących, mądrzących się mam z przed
      25 lat smile
      No ale z tymi psami to musi ktoś ci pomóc...
      Pozdrawiam i powodzenia
      Agnieszka
    • praxi Re: do doswiadczonych mam 17.07.04, 10:32
      Kochane, dziekuje za Wasze podpowiedzi. Bardzo mi pomogly Wasze uwagi,
      szczegolnie te dotyczace psow! Bo wyobrazalam sobie, ze male dziecko spi i ja
      wtedy na 5 minut przed blok wysikac i wykupkac pieski...Chyba jednak taki plan
      sie nie powiedzie i bede musiala oddac psy na 2 tygodnie do tesciow (chociaz,
      jak sobie mysle, ze mam je komukolwiek dac, to mna wstrzasa, bo kocham te moje
      psiaki...)
      Jeju, nie wiedzialam, ze po porodzie czlowiek jest tak zmeczony, ze trudno mu
      cos ugotowac. Ale numer! Zreszta, zabawne, bo czekam na ten porod, jak dziecko
      na gwiazdkowy prezent! (Malenstwo przyjedzie na swiat w polowie grudnia).
      Dziekuje Wam, zagladam tu czesto i mam nadzieje dolaczyc juz za kilka miesiecy
      jako mamusia debiutantka!
Pełna wersja