Dodaj do ulubionych

Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wie lep

09.02.13, 14:32
iej

Hej,

Mam do Was pytanie. Moj maluch ma obecnie 14 miesiecy, sporo zajmuje sie nim moja mama. Wszystko super, ale istnieja dwa punkty zapalne dot. opieki.

Otoz Babcia twierdzi, ze dziecku nalezy zawsze podawac napoje cieple. Np. ciagle panikuje, jak probuje podac dziecku wode w temperaturze pokojowej.

Druga sprawa: otwieranie okien przy dziecku. Babcia kategorycznie zabrania i od dawna juz tego w domu nie robimy (tzn. wietrzymy wylacznie, gdy maly jest w drugim pokoju).

Moje wzystkie kolezanki podaja dzieciom napoje w temp. pokojowej oraz wietrza przy nich mieszkanie. No ale ja mieszkam za granica, kolezanki to nie-Polki i moze jest to roznica kulturowa? A moze to Babcia sobie to sama wymyslila... Dlatego pomyslalam, ze sie Was zapytam- jak robicie?

I czy uwazacie, ze powyzsze zachowania moga spowodowac, ze dziecko sie przeziebi? Czy robilybyscie tak samo przy juz przeziebionym dziecku (bo z tym u nas roznie bywa).

Dodam, ze gdy maly mial chore gardlo, nasz pediatra zalecal zimne napoje i pokarmy (tj. z lodowki), oraz duzo spacerow i wietrzenie. Oczywiscie, Babcia na sama mysl dostawala zawalu, a ja sie czulam jak w ogniu krzyzowym, miedzy nia a lekarzem.

Niedlugo zwariuje na samo haslo "okno" lub "woda". Z gory dzieki za odpowiedzi,
Obserwuj wątek
    • panizalewska Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 14:55
      Żartujesz? Oł men, chyba nie.
      Tak cały rok wietrzyłaś, jak mały był w drugim pokoju? W lato też?
      Jak nasza mała była jeszcze niemobilna, była jesień - wietrzyłam, jak była w tym samym pokoju. Teraz przy ujemnych temperaturach - nie, ale normalnie chodzę z nią na spacery, tylko wiadomo, że cieplej ubrana, niż po domu wink

      Z tymi napojami to pierwsze słyszę w ogóle. To już jest kuriozum nie z tej ziemi. Dajemy małej wodę w temperaturze pokojowej, nigdy przez to nie chorowała, ani nic. Jak była przeziębiona (katar przez tydzień) to też dostawała "zimną" wodę i żyje. Na spacerach też była.

      Niestety w takich konfliktach ciężko doradzać, my się sami opiekujemy dzieckiem, a i tak słyszę milion rad od mamy głównie. Kobieta nie wie kiedy przestać. Tyle, że ja nie zamierzam zostawiać dziecka u niej pod opieką, na weekend, na noc, na wakacje, do skończenia, powiedzmy 18 roku życia wink Chyba, że wyluzuje i będzie szanować mój model wychowywania i pielęgnowania mojego dziecka. W innym przypadku - nie będzie miała okazji zastosować swoich wymysłów w praktyce.
      • turmalinka Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 15:10
        > Niestety w takich konfliktach ciężko doradzać, my się sami opiekujemy dzieckiem
        > , a i tak słyszę milion rad od mamy głównie. Kobieta nie wie kiedy przestać. Ty
        > le, że ja nie zamierzam zostawiać dziecka u niej pod opieką, na weekend, na noc
        > , na wakacje, do skończenia, powiedzmy 18 roku życia wink Chyba, że wyluzuje i bę
        > dzie szanować mój model wychowywania i pielęgnowania mojego dziecka. W innym pr
        > zypadku - nie będzie miała okazji zastosować swoich wymysłów w praktyce.

        u nas ta sama sytuacja, na szczescie rodzicielka w Polsce, obecnie w fazie focha, to mam troche luzu

        do autorki

        Po pierwsze to wymysly jakies z tym wietrzeniem, a z cieplymi napojami to juz wogole cudo.
        Ciezka sytuacja u ciebie, ale babcia chyba powinna poznac swoje miejsce, bo to wy jestescie rodzicami, a ona tylko babcia. Gdyby sprawa dotyczyla mnie to bym jej jasno roznice wytlumaczyla. No ale ty jestes zapewne uzalezniona od jej pomocy. Miedzy innymi dlatego my sie zdecydowalismy na zlobek, choc drogi strasznie
    • klubgogo Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 15:51
      Zatkaj sobie uszy na marudzenie babci, i rób jak uważasz.
      Napoje i jogurty podaję prosto z lodówki od około 8 miesiąca życia dziecka, do pół roku mieszkaliśmy w kawalerce, więc wietrzyłam mieszkanie od pierwszego dnia pobytu noworodka w domu przy nim, i tak jest do tej pory, zakładam dziecku sweter i wietrzę. Ze zgrozą patrzą na mnie baby w tramwaju, jak ściągam córce czapkę, gdy obok są drzwi. Nic nie zawiewa, zimna woda nie szkodzi. Dziecko jest zdrowe, w roku przedszkolnym opuszcza parę dni.
      • panizalewska Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 16:06
        O, mi się jeszcze przypomniały te okrzyki grozy
        O BOŻE DZIECKO BEZ CZAPECZKI!!!
        Jak jesteśmy w metrze big_grin Na zewnątrz -5 powiedzmy, w środku chyba grubo powyżej 15, czyli co najmniej 20 stopni różnicy. I mam dziecko w czapce trzymać. Precz moherom od mojego dziecka, niech same gotują te swoje ondulacje na baranka pod beretami wink
    • aleksandra1357 Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 17:22
      Jeśli dziecko jest zdrowe, a temperatura jest powyżej zera, to ja uchylam okno przy dziecku.
      Moje dzieci NIGDY nie piły nic ciepłego, tylko zimną wodę do każdego posiłku.

      I ciesz się, że masz tylko te dwa punkty zapalne. Zwykle jest jeszcze co najmniej kilka różnic pokoleniowych: wpychanie jedzenia na bajkę, stawianie do kąta i karanie, dawanie słodyczy, dawanie bułek na każdy posiłek, dawanie słodzonych napojów i syfnych jogurcików, zabranianie wspinania się na drabinki i zabijanie w dziecku odwagi, wieczne uwagi "nie biegaj po domu!", nie usypianie dziecka (musi nauczyć się spać samo) itd. itp.
    • lee_a Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 17:40
      słuchaj siebie i potrzeb dziecka. Ja zawsze też się krzywiłam, jak słyszałam, że dziecko powinno pić ciepłe napoje i chodzić w czapce jesienią. No i czego się doczekałam? Że moje dzieci przychodzą z wodą mineralną i mówią "podgrzej mi" a jak wychodzimy z domu i trochę zawieje to proszą o czapkę. Tak, zupełnie same z siebie, bo ich odczucie chłodu jest widocznie inne niż moje. Oczywiście podgrzewam im to picie i zakładam czapkę jak o nią proszą, choć dziwi mnie to niezmiernie. Poza tym wietrzę jak są w pokoju i wyrzucam na dwór jak jest zimno, żeby nie było, że takie pod kloszem chowane. A ogólnie to podziwiam i chylę głowę - ja bym z babcią moich dzieci pod jednym dachem dłużej niż tydzień nie wytrzymała. A już na pewno nie zniosłabym gdyby pilnowała mi dziecka. Dzięki bogom za nianie, żłobki i przedszkola.

      • annika_gottfried Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 18:43
        Dzieki wszystkim za odpowiedzi.

        Poki co jestem skazana na Babcie niestety, a raczej sie ciesze, ze moze tu byc i chce pomoc.

        Dziecko ma problem medyczny (ale nie przeziebienie, tylko inne, duzo powazniejsze sprawy). W zwiazku z tym nie moze poki co chodzic do zlobka, a na nianie nas nie stac, plus to by musiala byc taka niania tymczasowa na ok. miesiac, a tak to nie da sie znalezc.

        I dlatego znosze cierpliwiw te historie okienne i wodne, ale czasem juz nie daje rady..
        • katie191 Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 19:24
          Znam ten bol. Moja mama przyjezdza do nas co dwa tygodnie czasem na weekend czasem na 2 tygodnie...no i wtedy sa jazdy! Potrafi mojemu mezowi wyrwac butelke z woda malego i biec z nia do podgrzewacza! Potrafila nawet podgrzewac do goraca moje mleko! A ostatnio oparzyla malego podgrzanym tzn prawie ugotowanym deserkiem! O otwieraniu okien i spaerach nie wspomne... Niestety juz kilkakrotnie skonczylo sie awantura...
          • ewelajnawrocek Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 19:38
            katie191 napisał(a):

            Potrafila nawet podgrzewac do goraca
            > moje mleko! A ostatnio oparzyla malego podgrzanym tzn prawie ugotowanym deser
            > kiem!

            Błagam, napisz ze to zart..
            Moja tesciowa kazała mezowi jak był przeziebiony u8bierac maseczkę na twarz taką, co to się podczas remontu ubiera, a 4letniemu synkowi, jak u niej bywa, ubiera 3(!) pary swoich skarpet siegające mu do ud..duzo by opowiadacsmile
          • sheisnot Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 10.02.13, 00:53
            katie191 napisał(a):

            > Znam ten bol. Moja mama przyjezdza do nas co dwa tygodnie czasem na weekend cza
            > sem na 2 tygodnie...no i wtedy sa jazdy! Potrafi mojemu mezowi wyrwac butelke z
            > woda malego i biec z nia do podgrzewacza! Potrafila nawet podgrzewac do goraca
            > moje mleko! A ostatnio oparzyla malego podgrzanym tzn prawie ugotowanym deser
            > kiem! O otwieraniu okien i spaerach nie wspomne... Niestety juz kilkakrotnie sk
            > onczylo sie awantura...

            żartujesz?!? zaje...bym.
    • mikams75 Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 09.02.13, 23:10
      u mnie wietrzenie to otwieranie oknen na osciez gdzie sie da i robienie przeciagu - dziecko jest wowczas w innym pokoju, ten inny pokoj wietrze oddzielnie. Sama zreszta tez nie siedze w tym lodowatym przeciagu. Takie uchylanie okien to dla mnie nie wietrzenie.
      Poza tym pije wode w temperaturze pokojowej ale tez slysze nie raz, ze moje dziecko ma zle przezwyczajenia bo pije zimna wode. Dla mnie zimna to z lodowki i takiej nie daje dziecku. Wg babci dziecko powinno pijac cieple herbatki. Na szczescie moje dziecko nie ma zamiaru pic czegos takiego i problem sie rozwiazal big_grin
      • mama_kotula Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 10.02.13, 00:02
        mikams75 napisała:
        > u mnie wietrzenie to otwieranie oknen na osciez gdzie sie da i robienie przecia
        > gu - dziecko jest wowczas w innym pokoju, ten inny pokoj wietrze oddzielnie. Sa
        > ma zreszta tez nie siedze w tym lodowatym przeciagu. Takie uchylanie okien to d
        > la mnie nie wietrzenie.

        Oo, dobrze prawi, polać tej pani.

        Szczególnie w zimie - uchylanie okna powoduje, że zanim nastąpi wymiana powietrza, pokój się wyziębia, całe mieszkanie się wyziębia, a kaloryfery dostają szału.
        Też wietrzę metodą przeciągu, działa o niebo lepiej - sprawdzone nie dalej jak wczoraj - u syna w pokoju jedzona była pizza z sosem czosnkowym, smród od wejścia tongue_outP - syn uchylił okno na 2 godziny. Po 2 godzinach zimno jak w psiarni, stan zapachowy bez zmian. Po 10-minutowym wietrzeniu z wszystkimi oknami na oścież - idealnie, ani śladu czosnku w powietrzu.
        Jak jest cieplej, okno mam uchylone non stop, ale mimo to kilka razy dziennie otwieram na oścież.
    • wanielka Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 10.02.13, 00:40
      niestety starsze osoby mają czasem takie przewrażliwione podejście do dzieci wink

      dzisiaj np. byłam z dziećmi na lodach, obaj siedzą i zajadają. z sąsiedniego stolika odezwała się do nas taka starowinka: dzieci jedzą lody czy śmietankę? mówię, że lody oczywiście, ponieważ bardzo lubią. a ona, że może lepiej nie, bo będą mieli chore gardło.
      uśmiechnęłam się tylko, ponieważ umiem zrozumieć, że ktoś może mieć inne zdanie, ale...
      o tym, co mogą moje dzieci decyduję ja, nie babcia, ani inna osoba.

      odpowiadając na Twoje pytania:
      1. moje dzieci nie tylko piją mleko czy sok z lodówki, jedzą zimne serki czy jogurty, ale też o każdej porze roku jedzą lody. zwykle więcej niż 1-2 gałki wink nie chorują.

      2. wietrzę zawsze w ich obecności, zwykle mają też gołe stopy przy otwartym oknie. teraz już śpią oczywiście, mają uchylone okno, na dworze -2 st.. zamknę jak pójdę spać. mają w pokoju bardzo chłodno i rześko. nigdy od wietrzenia nie zachorowali smile


      słuchaj siebie i nie daj sobie wmówić, że zimne napoje czy świeże powietrze (nawet zimne) są śmiercionośne dla dziecka wink jest dokładnie odwrotnie - dzieci hartowane zwykle są zdrowsze od trzymanych w szklarniowych warunkach rówieśników.
    • trusia29 Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 10.02.13, 16:00
      Mój syn urodził się w czerwcu. Od początku był na mm. Podgrzewałam mleko przez pierwsze 2-3 tygodnie do 40 stopni ale położna powiedziała, że wystarczy w temperaturze pokojowej, zwłaszcza że było lato a w domu 25 stopni. I tak robię do dzisiaj.
      To samo z zupkami i obiadkami - podaję w temperaturze pokojowej. Cieple pokarmy trudniej sie trawi, chłodne łatwiej.
      Latem moje dziecko spało przy otwartym oknie całą noc. Teraz kiedy są mrozy wietrzę codziennie pokój pzred snem, małego wtedy w pokoju nie ma (wietrzę co najmniej pół godziny). Ale na chwile okno otworzymy i przy nim.
      Mały nie chorował ani razu, ma 8 miesiecy.
    • kasiak37 Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 10.02.13, 21:02
      moja corka od zawsze pije zimne,od zawsze otwieralam okna,rowniez zima.Dziecko zyje,ma sie dobrze i nie choruje.Obecnie w domu 6 tygodniowe dziecie,okna otwieram mimo zimy,dziecko w domu w body z krotkim rekawem,spi czasem w samym pampku.Wode pewnie tez bedzie pil zimna jak przyjdzie czas.
      Rada jest jedna-zajmuj sie dzieckiem samawink
    • wuika Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 11.02.13, 09:00
      Od picia wyłącznie ciepłego może się stać tylko krzywda - jak w końcu herbatka wystygnie, albo maluch dorwie coś z lodówki, zaraz zapalenie gardła murowane suspicious
      To samo ze świeżym powietrzem - ono nie zabija. Delikatny wiatr na dworze nie zabija, dlaczego więc miałby zabić w domu. Przecież nie robicie huraganowych przeciągów w domu, tylko wietrzycie mieszkanie.
      • glomeria Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 11.02.13, 10:07
        a moja teściowa przebrała Małego gdy zostawiłam go z nią na godzinę.
        Zdjęła mu spodenki i założyła śpioszki bo w spodenkach się przeziębi. Dlaczego? Bo jak się rusza to między spodenkami a skarpetką robią mu się hmm 2 cm odkrytej nogi czyli choroba gwarantowana! Dodam, że ja śpioszków nie mam bo ich nie lubię. Natomiast ona jak się okazało kupiła sobie na zmianę dla niego!! W efekcie był w body z krótkim rękawkiem, body z długiem, skarpetach i śpiochach. Cud że się mógł ruszać z tylu warstwach.
        Fajnie nie?
        Poza tym radziła, żebym dokarmiała sztucznym bo się pewnie Młody nie najada (dlaczego? bo karmiła sztucznym swoje dzieci i chyba nie wierzy że można się najeść mlekiem matki).
        A ja dalej nie używam śpioszków, bo nie lubię i nie dokarmiam. Niech sobie gada, miała już swoja szansę na wychowywanie dzieci jak miała swoje, teraz może sobie pomarzyć smile
        Oczywiście co chwilę pyta czy Małego nie przewieje i zamyka wszystkie okna! Płynów nie podaje, bo Mały nie chce nic pić, ale jakby pił to na bank dała by mu ciepłe bo przecież się przeziębi.
        Do autorki - jak Cię coś wkurza to jej coś powiedz a jak nie za bardzo to olej sprawę i rób swoje smile
          • sheisnot Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 11.02.13, 14:48
            bałam sie napisac, ze tez czasem daje deserki z lodowki...wink no ale jak zapomne wyciagnac to daje. Oli jest chory co prawda teraz, ale nie sadze ze od tego.
            nie wiem skad przekonanie, ze trzeba podgrzewać picie przed podaniem skoro na sloiczkach pisza a i np wszpitalu mówią ze temp pokojowa jest ok...
            ja ostatnio od teścia usłyszałam, ze dawanie mleka przed snem tez jest niedobre, a ja daje rano po przebudzeniu i przed snem. nie odwazylam sie zapytac czemu, z tchorzostwa- nie chce słyszeć madralowego kazania polgodzinnego ;P moze wy wiecie cos na ten temat?? moze rzeczywiście źle dziecku przed snem dawac mleko??
    • jehanette Re: Konflikt na linii mama - babcia, czyli kto wi 11.02.13, 22:21
      Ani nie podgrzewam wody (co nie ma sensu, bo moje dziecko zawsze ma kubek gdzieś pod ręką, więc woda i tak stygnie), ciepłe picie daję tylko do posiłku, bo sama wolę ciepłe jedzenie popić ciepłym.ani nie robię cyrków z niewietrzeniem, jeśli mnie nie jest nieprzyjemnie przy otwartym oknie to i dzieć przetrwa smile Chodzimy też na spacery przy katarze (tzw "wietrzenie gluta"tongue_out) i jemy jogurty z lodówki big_grin

      Ale jak znam życie, to i miliard opinii z forum nie przekona babci. A zaraz będzie wiosna i czapomania do +20, więc kolejny problem gotowy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka