panizalewska
11.02.13, 20:34
Temat w zasadzie nie o kp, tylko ogólno-rozwojowy.
Nasze dziecię 7,5 miesiąca to w zadzie dziecko-rekin. Czyli jak się nie rusza, to jakby nie oddychało

Kiedy mała miała 2,5 miesiąca kategorycznie odmówiła karmienia na siedząco na kanapie w salonie, bo za dużo atrakcji. Każda próba kończyła się rykiem. To przeniosłyśmy się ze spożywaniem posiłków do łóżka- mniej przedmiotów, mniej bodźców, mama przysłania cały świat. Wszystko pięknie, ale sytuacja się nie zmieniła do tej pory. I nie idzie tej małej istoty nakarmić nigdzie indziej, jak u nas w łóżku. Czasem w gościach łachę zrobi, ale też tylko na leżąco i musi być absolutna cisza, bo inaczej wierci się, ucieka, rozprasza, jest ciekawa każdego paproszka i dźwięku. Ale to jeszcze pikuś.
Smyranie. Tu już dostaję szału. Smyra to to, mizia, głaszcze, szczypie, szarpie, ciąga, odpycha, już nie mówiąc o atrakcjach z nóżkami, które mają bliskie spotkania III stopnia z moim brzuchem, nogami i kroczem. Zanim wreszcie ta istota sflaczeje podczas karmienia i zaśnie, to zapasy odstawiamy. Wiercenie, wierzganie nasila się zwłaszcza przy wieczornych karmieniach do spania.
Pytanie nie CZY, ale KIEDY to przejdzie?? Kiedy są szanse na jakieś większe skupienie przy spożywaniu posiłków? Czy to już w ogóle stracona sprawa do 18-stki?