kindddzia
08.03.13, 09:57
Corcia ma prawie 7,5 miesiaca i robi mi problemy ze wszystkim niemal co chce kolo niej zrobic. Zaczelo sie kilka dobrych tygodni temu od przewijania. W tej chwili juz tak sie rzuca jak ja przewijam, ze naprawde zaczynam sie bac, ze jak kiedys zrobi porzadna kupe, to g bedzie na scianach po przewijaniu. Kombinuje jak moge, nakladam pieluszke jak lezy na brzuchu, jak siedzi, jak raczkuje - a ja za nia jak wariatka jakies akrobacje urzadzam, zeby dziecku zalozyc pieluszke. Jak ja MUSZE na chwile polozyc na plecach, zeby umyc pupe, zasypac etc, to jest masakra. Czasam uda sie ja czyms zainteresowac, ale nie zawsze.
Zaczela tez nie lubic obcinania paznokci (to chyba normlane akurat), przemywania nad umywalka buziaka, raczek, jak jemy i jest cala utytlana, to nawet jej raczek nie moge przetrzec, czy buzki, bo od razu pyskuje. Nie moge nawet podwinac rekawkow. Z przebieraniem te same cyrki.
Generalnie jest zadowolonym dzieckiem, dotyk bardzo lubi, tylko te wszytskie pielegnacyjne rzeczy, to jakis koszmar sie powoli robi. Ubieram ja tez idac za nia i gimnastykujac sie.
I nie wiem czy dobrze robie, zaczynam miec watpliwosci czy przypadkiem gdzies jej w glowie nei koduje, ze moze byc niegrzczna, ze wtedy ja sie dostosuje, ze ona nie musi, ze wystarczy zeby byla glosno, a ja odpuszcze. I czy przez to ze sie tak naginam, to czy nie bedzie coraz gorzej. Z drugiej strony to co ja mam zrobic? Ona jest silna, nie przytrzymam jej skutecznie w czasie przewijania sama, a cale dnie jestesmy same. Z myciem jakos forsuje swoje, lapki przecieram etc ale o wszystko jest problem.
Czy to jest normlane w tym wieku? I jak sobie radzic?
dziekuje za pomoc