Spacerki na swiezym powietrzu

09.03.13, 19:12
Maz prawdopodobnie dostanie prace w Pekinie i z dwumiesiecznym dzieckiem bedziemy sie przeprowadzac do Chin. Jeszcze mamy troche czasu, na razie jestem w ciazy, ale jedna rzecz mnie zastanawia - tam jest takie zanieczyszczenie powietrza, ze 70% czasu nie powinno sie wychodzic na dwor, szczegolnie z malym dzieckiem.

A jak to jest z koniecznoscia specerkow z maluszkiem na swiezym powietrzu? Gdzies czytalam, ze male dzieci powinno sie zabierac na dwor? Lepiej isc na spacer w spalinach i smogu, czy calymi dniami siedziec w domu? Nie ma opcji, zeby wyjechac za miasto - ostatnio obszar zanieczyszczenia powietrza mial 2000x2000km, wiec raczej dlugo musialabym jechac, zeby znalezc odpowiedni teren spacerowy z czystym powietrzem...

Do mieszkania mam zamiar kupic najlepsze filtry powietrza, wiec w srodku bedzie ok, ale zastanawia mnie co zrobic z kwestia spacerow uncertain
    • maddlenel Re: Spacerki na swiezym powietrzu 09.03.13, 21:10
      Dwa lata temu bylam w Pekinie. Tam ogromna czesc maluszkow, doroslych z reszta tez, chodzi w maseczkach. Nie wiem czy to mozliwe przy az tak malym dziecku. Powiem ci szczerze, ze zajelo mi kilka dni przyzwyczajenie sie do tego powietrza, bardzo trudno sie tam oddycha, przez pierwsze dni meczyl mnie potworny kaszel sad
      • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 09.03.13, 22:30
        Te porzadne maski sa tylko dla doroslych, na dzieci w ogole nie pasuja. Wiec albo bez maski, albo siedziec w domu.

        Dlatego interesuje mnie, czy rzeczywiscie (i dlaczego) tak wazne jest zabieranie dziecka na spacer na swiezym powietrzu. I co zrobic, jesli nie ma swiezego powietrza..
        • lidek0 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 10.03.13, 12:04
          "I co zrobic, jesli nie ma swiezego powietrza.." poważnie przemyśleć cały wyjazd
        • karolka603 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 09:18
          Chyba chodzi o to, żeby dziecko przyzwyczajało się do różnych odgłosów, poznawało zapachy itp.jak również o słoneczko - witaminę d, no i żeby wdychało to świeże powietrze, bo jak wiadomo jest zdrowe, ale dlaczego jest zdrowe to szczerze nie zastanawiałam się nad tymsmile pewnie dobre na płuca, na drogi oddechowe, a na co jeszcze to nie wiemsmile
          • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 09:49
            No wlasnie w Chinach najgorsza jest zima - grudzien, styczen i luty. Chociaz teraz w piatek znowu zanieczyszczenie osiagnelo rekordowy poziom. Dlatego sie zastanawiam nad strategia. Zaleznie od tego, na ile to jest wazne, zeby dzieciak siedzial troche na dworze.

            Moge wracac do Polski na swieta i siedziec do poczatku marca, albo probowac uciekac gdzie indziej na tych kilka zwykle najgorszych tygodni. Ale zastanawia mnie, czy bardzo skrzywdze dziecko tym, ze na pewno beda takie tygodnie, ze nie wystawimy nosa poza prog mieszkania nawet jeden raz.
            • mikams75 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 10:00
              ja bym szukala jakiegos rozwiazania na te najgorsze miesiace.
              Sama sie przekonasz, ze dziecko trzymane w domu zaczyna byc nieznosne, a im starsze dziecko, tym wieksza roznica. Wytrzymac caly dzien w domu z 1,5 rocznym dzieckiem to niezle wyzwanie, chyba ze trafi ci sie bardzo spokojny egzemplarz.
              Mojemu dziecku spacery byly bardzo potrzebne, byla po nich spokojniejsza, lepiej przesypiala noce, nawet jak byla mlodsza i teoretycznie bylo jej wszystko jedno czy jest na spacerze czy nie. Ale juz takie siedzace dziecko w wozku lubo poobserwowac otoczenie i niekoniecznie ciagle to samo domowe.

              Poszukaj tez jakiegos forum polakow (albo i nie polakow) w pekinie, dostaniesz wowczas porady od ludzi mieszkajacych tam.
              • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 10:06
                Chyba az tylu Polakow z niemowletami nie mieszka w Pekinie smile Ale znalazlam grupy angielskojezyczne i sledze co tam pisza. Tylko problem jest taki, ze kazdy ma swoja strategie. Sa tacy, co sie nie przejmuja i normalnie wychodza nawet w najgorszy smog jak jest czerwony alarm. Sa tacy, co prawie w ogole nie wychodza i tylko radza, zeby wynajac jak najwieksze mieszkanie, zeby dzieci mialy gdzie szalec. Niektorzy maja filtry do wody, ktore robia z niej praktycznie wode destylowana (i ja chce taki kupic), inni po prostu pija przegotowana wode z kranu i nic sobie z tego nie robia ( jest znana z tego, ze sa w niej metale ciezkie, bakterie, wirusy, pestycydy i caly syf jaki sobie mozna tylko wyobrazic i taki filtr Brity nic na to nie pomoze).
                Dlatego szukam informacji na wlasna reke i chcialabym wypracowac wlasna strategie, bo co z tego, ze jakas mama mi doradzi, zeby codziennie chodzic do parku bez wzgledu na pogode, albo pic wode z kranu i potem moje dziecko w wieku jak ja teraz moze umrze przez to na raka. Ja dziekuje...
                • olga_1983 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 13:33
                  Mam kolezanke ktora byla w podobnej sytuacji jak Ty. Maz dostal prace w Pekinie, wyjechali z 8 mieiecznym dzieckiem. Niestety wrocili po 2 miesiacach. Maz siedzial cale dnie w pracy, ona nie mogla nigdzie sie ruszyc z dzieckiem wlasnie ze wzgledu na zanieczyszczenia. Zaczynala miec depresje. Mam nadzieje, ze Ciebie to spotka, ale lepiej zastanow sie jak dasz rade od rana do nocy nie wychodzic z domu i w dodatku zajmowac sie non stop dzieckiem ktore tez zacznie wariowac od tego siedzenia.
                  • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 13:54
                    Troche tez mnie to martwi, ale z drugiej strony juz znalazlam mnostwo klubow i zajec - mozna zobie zaplanowac czas. W pn joga dla mamy z dzieckiem, we wt klub baby dance, w sr baby fitness itp. smile Jesli bedzie chodzilo tylko o to, zeby podjechac samochodem 10 min i 10 min wrocic a tak byc caly czas w pomieszczeniach z filtrem, to chyba jest to wykonalne. Jedyne co mnie martwi to wlasnie brak mozliwosci codziennego spacerku z wozeczkiem po parku.

                    Chociaz sa lepsze i gorsze okresy - najtragiczniej jest w grudniu, styczniu i lutym (jak ludzie pala w piecach weglem), potem tylko raz po raz jest takie straszne zanieczyszczenie.

                    Wiem, ze maz bedzie pracowal caly dzien a ja bede wiekszosc czasu sama z dzieckiem w domu, mam nadzieje, ze sobie znajde jakies rozrywki smile
                    • kondolyza Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 15:43
                      to jest Wasze życie i Wasza decyzja, ale jak ja czytam ten wątek to powiem tylko jedno - człowiek to straszne zwierzę i dla pieniędzy zrobi wszystko i to jest straszne....
                      kurna no nic nigdy w życiu nie zmusiłoby mnie do tego żeby wywinąć taką akcję... dziwię się Twojemu mężowi że wogóle rozważa taką opcję....
                      jezus... wolałabym mieszkać na wsi i żyć z własnego ogrodu, ziemniaków niż wyprowadzać się w takie miejsce jak syfny do granic możliwości pekin...
                      a meningokoki...a cały inny syf.. przecież nie tylko o powietrze tu chodzi...
                      a gdyby ktoś miał mnie zamknąć w domu, bez opcji spacerów na świeżym powietrzu, włóczenia się po lesie, a na przestrzeni około roku-bez możliwości korzystania z huśtawek, placów zabaw - mając doświadczenie już 2-letniego dziecka-powiem tylko-niewykonalne. grozi to depresją matki a dla dziecka -mówię poważnie-spowolnieniem rozwoju.... nie wyobraża,m sobie tego wogóle.
                      dziewczyno opamiętaj się!
                      • bisiek10 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 15:56
                        Tez bym chyba nie dala rady.Ja krecka dostaje w chalupie jak nie moge wyjsc bo b wieje a co dopiero jak by byla ladna pogoda? Chyba bym swira dostala.
                        • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 16:18
                          No coz, rozni ludzie podejmuja rozne decyzje z roznych powodow. My podjelismy akurat taka, zeby wyjechac. Teraz tylko musze dopracowac wszystko tak, zeby wszystkim bylo jak najlepiej. Jesli czlowiek cale zycie na cos pracuje, uczy sie jezyka i ma jakies marzenie, to dlaczego by go nie spelnic. Tylko wlasnie nie chcialabym po 2 miesiacach wracac z placzem, dlatego chce pojechac z gotowym planem jak najlepiej poradzic sobie z roznymi niedogodnosciami.
                          • olga_1983 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 17:29
                            No pewnie to Wasza decyzja, ale pamietaj ze poza tym co najbardziej Cie martwi dojdzie jeszcze kwestia, ze bedziesz tam bez pomocy rodziny. Powiem Ci szczerze ze na dluzsza mete chyba malo kto dalby rade tak funkcjonowac
                            • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 17:36
                              I tak mieszkamy za granica bez pomocy rodziny. I tak czy tak spedzam duzo czasu zupelnie sama w domu, szczegolnie teraz, jak jestem w ciazy i ciagle zle sie czuje. Juz dawno myslelismy o wyjezdzie, dlatego tez postaralismy sie o dziecko wczesniej - wole pojechac z troche podrosnietym malenstwem, niz byc w ciazy i rodzic w Chinach - wtedy dziecko jest narazone na jeszcze wieksza dawke zanieczyszczen. Moglismy tez poczekac do powrotu ( za kilka lat), ale mysle, ze im wczesniej tym lepiej, zeby potem nie rodzic pierwszego dziecka po 35tym roku zycia.

                              Znam jezyk chinski, lubie kulture, kuchnie i wszystko co chinskie - gdyby nie dziecko, to bylabym najszczesliwsza osoba na swiecie, ze tam jedziemy. A teraz jednak mam pewne watpliwosci, ale mysle, ze jesli odpowiednio wczesnie zaczne wszystko planowac, bardzo mi to ulatwi start tam na miejscu.
                              • mikams75 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 20:38
                                my zyjemy z dzieckiem za granica, bez pomocy rodziny i da sie. Problem siedzenia w domu mnie nie dotyczy, bo okolicy czysta i pracuje zawodowo, ale zorganizowanie opieki itp. tez jest niezlym wyzwaniem.
                                Nie planuj zbyt wiele i nie oczekuj za wiele od zajec typu baby-joga, fitness itp. Bo przede wszystkim nie wiesz jakie bedziesz miala dziecko. Jedne toletuja takie atrakcje, inne nie.
                                Jak maz bedzie zarabial wystarczajaco na wszelkie twoje atrakcje, to zapewne dasz rade sobie zorganizowac jakos czas. Jesli jestes kontaktowa, to szybko poznasz inne mamy na miejscu.
                                Ale naprawde nie planuj zbyt duzo jesli chodzi o dziecko, bo chyba kazda mama to potwierdzi, ze plany robione w ciazy najczesciej padaja.
                                Mimo wszystko, ja bym jednak tak kombinowala, zeby te 2-3 mies. byc w Polsce. Bedziesz tesknic za rodzina, babcie za maluchem, dla ciebie tez jakies odciazenie, wyskoczenie gdzies w pl ze starymi znajomymi. Ile razy w roku dacie rade odwiedzic rodzien? Ile razy rodzina bedzie mogla was odwiedzic? Pomysl o tym. Ten czas w pl bedzie dobry dla wszystkich, a wrocisz do Pekinu jak sytuacja bedzie nieco lepsza.
    • paul_ina Re: Spacerki na swiezym powietrzu 11.03.13, 23:24
      No właśnie, plany co do dziecka robione w ciąży zazwyczaj nie wypalają - nie znasz jeszcze człowieka, który rośnie w Tobie, może dla niego baby fitness będzie nie do zniesienia.

      Szczerze mówiąc to mi perspektywa, jaka czeka Cię w Pekinie, podniosła włosy na głowie z przerażenia, ale trzymam kciuki.
    • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 12.03.13, 09:36
      Jezu ale z was panikary... Uwaga! W chinach i miescie pekin tez rodza sie dzieci! Czy ktos widzial jakie jest zanieszyczenie powietrza w miescie Krakow?
      Jednego nie rozumiem - jak znasz chinski to po kiego grzyba pytasz sie o spacerki na polskim forum gdzie nikt ci nic konstruktywnego nie powie...?
      Ja od siebie moge powiedziec ze praktycznie pierwsze 6 mcy na spacery nie chodzilam. I tak - siedzialam sama w domu z dzieckiem (omg bez telewizora! Wszystko kupuje w sieci wiec do sklepow tez nie chodze) zyje mam sie swietnie - nie zwariowalam- dziecko duze aktywne nad wiek rozwiniete. Jakos lubie i sprawia mi przyjemnosc opieka nad wlasnym dzieckiem, obserwacja tego jak sie rozwija, robi bardziej kumaty, stymulacja jego rozwoju zabawa cwiczenia wspolne. Dziecko zmienia sie i rozwija z dnia na dzien - nigdy "siedzenie" z nim nie bylo meka czy nuda doprowadzajaca do szalenstwa. Roboty jest tyle ze nie mam czasu sie wysikac w spokoju.
      • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 12.03.13, 09:41
        Chinski znam na tyle, zeby sie dogadac (werbalnie), ale nie, zeby czytac artykuly po chinsku o zanieczyszczeniu powietrza. Zreszta tam nie podaja prawdziwych danych, ukrywaja choroby, zaprzeczaja wysokiej smiertelnosci na raka itp.
        Tak ogolnie chcialam zapytac, jak to jest ze spacerami - czy sa az TAKIE wazne, jak sie slyszy.
        Zaraz popatrze na zanieczyszczenie w Krakowie i sobie porownam z Pekinem. Ale szczerze mowiac watpie, zeby w Krakowie byla chociaz 1/20 tego zanieczyszczenia co tam...
        • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 12.03.13, 10:05
          Nie mozna porownac, bo znajduje rozne skale. Miedzynarodowa skala jakosci powietrza (Air Quality Index) jest od 0-500. A o Krakowie znajduje tylko jakas skale do 100 (ale moze to ta sama?):
          www.airqualitynow.eu/pl/comparing_city_details.php?krakow
          www.chinaairdaily.com/#Beijing#2013-03-12
          W Krakowie poziom dzisiaj jest okreslany jako "wysoki" w Chinach jako "niezdrowy". Ale temat bardzo mnie zainteresowal i sprobuje sie dowiedziec, czy istnieje dla Krakowa jakas skala ktora mozna porownac z ta miedzynarodowa AQI.
          • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 12.03.13, 10:35
            Ja nie wyprowadzalam z lenistwa ale jest sporo glosow ze spacerowanie owszem dobre jest ale tez nie jest niezbedne (co prawda ja za to wietrze non stop i ogolnie mam zimno) glownie jest potrzebne przy malenstwu matce nie dziecku. Oczywiscie inaczej juz jest ze starszym dzieckiem ktore po prostu swiata robi sie ciekawe.
            Jesli chodzi o maski to na 100% sa tez dzieciece rozmiary - przynajmniej mieli je 15 lat temu ;p ciekawe czy w ogole chinczycy maja zwyczaj spacerowania z dziecmi... Spacerki jako takie to w koncu wiaza sie z "odkryciem" wozka wczesniej matka po prostu brala dziecko w pole albo siedziala z kolyseczka w koronkach pod grusza...
            A jeszcze jedno mnie zastanowilo - wiesz ze woda destylowana nie nadaje sie do picia prawda? Lepiej juz kupujcie mineralna/zrodlana na baniaki jak wszyscy...
            • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 12.03.13, 10:42
              Tu ci jeszcze znalazlam www.expatforum.com/expats/china-expat-forum-expats-living-china/121757-help-moving-beijing-baby-advisable.html
              To ze dzieci zalatwiaja sie wszedzie jest prawda... Maja takie specjalne ubranka z rozcieciem... Widzialam jak babka wysadzila przy rybach w supermarkecie. smile
            • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 12.03.13, 10:50
              Podobno to najlepsza z mozliwych opcji. Ta woda to nie jest do konca destylowana, ale jakos prawie (musze sie dowiedziec szczegolow). Niestety woda z butelek jest podobno masowo podrabiana. Duzo ludzi zamawia do domu wielkie butle z woda, ale podobno jak to w Chinach, na kazdym kroku procesu sa przekrety.

              Czesto juz same butelki sa toksyczne. Potem jakosc wody czesto jest tragiczna, bo akurat tuz przy zrodle ktos wyrzuci toksyczne odpady - podobno to czeste. Potem dostawca do domu czesto zbiera uzywane butelki, ale zamiast odwiezc do producenta, to sam wypelnia woda z kranu, pieczetuje i znowu rozwozi - zeby podwyzszyc profity. Ostatnio byly prowadzone jakies badania i ilestam procent (wysoki procent!) wody butelkowanej bylo jeszcze bardziej skazonej niz tej z kranu.

              Jednym slowem zapowiada sie bardzo ciekawie smile

              Tematu masek jeszcze nie zglebilam dokladnie, ale podobno w Chinach wszystko jest 3x drozsze niz tutaj, wiec pewnie nakupimy tu na zapas i zabierzemy ze soba. Sa jakies co niby pasuja na dziecko, ale nie na takie zupelne malenstwo.

              W ogole co to za masakra, ze w dzisiejszym swiecie trzeba placic grube pieniadze i walczyc o czysta wode i czyste powietrze - jakby sie wydawalo najbardziej podstawowe rzeczy.

              Juz mam liste sklepow z jedzeniem organicznym. Podobno w Chinach 30% ryzu jest skazonego pestycydami ponad jakiekolwiek normy, maka jest skazona metalami ciezkimi - normalnie jakas masakra. Znajomi mowili, ze kupili mieso (ale jakies tanie), ktore swiecilo w ciemnosci. Najgorsza jest swiadomosc, ze jak sie je w restauracjach to wlasnie takie jedzenie, bo na pewno nikt w knajpie nie kupuje organicznego ryzu, wody mineralnej i australijskiej wolowiny uncertain
              • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:16
                Oddychaj. Nie wiem jak to delikatnie napisac - ale chyba ci sie ciaza na mozg rzuca.
                Dawno temu bylam w chinach ale zarlismy wszystko i zyjemy brudno owszem ale mieso racżej nie swiecilo w ciemnosciach...
                Jako ciekawostke moge napisac ze mam straszne uczulenie na zmiane temp - podczas 3 ms pobytu w chinach tylko raz dostalam ataku (a normalnie mam srednio 2 razy dziennie) - po przyjezdzie do gueilin ale tam faktycznie wszystko bylo jakies lepkie brudne i szare (lacznie z pandami) Do dzis mnie ten fenomen zastanawia.
                Jesli chodzi o butelki i wode to faktycznie podrabiaja ale chyba glownie ta sprzedawana na ulicy - widac to zreszta bo widac że butelki byly odkrecane i czesto do srodka jest napchane owocow. Wydaje mi sie ze sklepowej nie odzyskuja smile
                Nie przypominam sobie tez zeby wszystko bylo kilka razy drozej - no chyba ze jak w calej azji w sklepach dla bialych ktorzy upieraja sie zeby jesc te same produkty co u siebie (ha ha ha) i przeplacaja za importowanego marmite czy snickersy.
                Warto sie nauczyc gotowac po chinsku - np piers z kury jest tania bo uwazaja ze to odpad a rapki drogie bo rarytas itd
                • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:22
                  Jezeli chcesz kupic wozek powiedzmy Fisher Price w Europie, albo w Chinach, to podobno ten sam wozek tam bedzie o wiele drozszy. To samo z pasta do zebow - byla przeciez historia, gdzie Chinczycy do pasty dodawali trucizny. Jak chcesz kupic jakis Colgate czy inna bardziej znana marke w Chinach kosztuje podobno tez 2x tyle co tutaj. Dezodorant europejskiej marki - podobno 10$. Filtr powietrza np. Philips bo ma dobra renome - 50% drozszy tam (a nie jest to tani sprzet). Nie wiem dokladnie, w Chinach tylko bywam na wakacjach, wiec wszystko widze inaczej, niz ktos, kto tam mieszka. A wlasnie ostatnio czerpie glownie informacje od ludzi, ktorzy mieszkaja w Chinach na stale i na pewne rzeczy patrza inaczej.

                  Jak bylam na wakacjach to tez wciagalam wszystko dookola, jadlam w najtanszych knajpach i sie nie przejmowalam. Nie myslalam o smogu, bo przeciez jestem w Pekinie na 5 dni, to mi nie zaszkodzi.

                  Ale przez 5 lat wdychac zatrute powietrze, pic zanieczyszczona wode i jesc jedzenie napakowane pestycydami, antybiotykami i metalami ciezkimi - chyba nie jest do konca rozsadne. Szczegolnie, jesli mozna tego bez problemu uniknac (uzywajac filtrow, kupujac jedzenie organiczne itp)
                  • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 15:28
                    Dobrze bedzie - bez paniki. Uszy do gory! Sama sie bedziesz z siebie za 5 lat smiac jak sobie to wszystko przypomnisz smile naprawde nie chce mi sie wierzyc zeby Chinczycy sami sobie trucizne dosypywali ale zawsze mozesz kupowac w sklepie dla cudzoziemcow - liczac sie ze bedzie drozej niestety...
                    Pekin jest strasznie strasznie fajny - i sa tam tez parki i zielonosc... Przy ambasadzie polskiej np pamietam jak byk park byl i swiatynie w nim... i cykady... I zawsze mozecie w weekend pojechac za miasto i dotlenic tam dzieciatko.
                    Lepiej zastanawiaj sie jaki rower kupic :p
        • rozalka81 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 13.03.13, 22:23
          Kobieto, spacery są równie ważne co karmienie, kąpiel, sen itd. Spacery dotleniają mózg, poprawiają odporność, wpływają zbawiennie na drogi oddechowe (mniej problemów z zatkanym nosem), dają witaminę D itp. itd. Ja spacery uwielbiam, jak nie wyjdę na spacer z dzieckiem to fiksuje, przez pół roku może z 10 razy zdarzyło mi się zostać w domu. Przy okazji spaceru można wiele rzeczy załatwić, samemu się dotlenić, mieć trochę spokoju bo dziecko zazwyczaj śpi. Przepraszam, ale współczuję Tobie i Twojemu dziecku...
          • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:20
            Ha ha ha - czekam na linka do badan ktore to potwierdzaja. Ja ani moje dziecko przez pierwsze pol roku nie wychodzac nie sfiksowalismy. Dziecko zdrowe jeszcze ani razu nie chorowalo.
            Spacery sa polecane bo dobrze matce robia - niemowle ma takie same powietrze w wywietrzonym mieszkaniu jak na zewnatrz.
            • kondolyza Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:42
              to prawda, ja mowilam o straszych dzieciach.
    • paul_ina Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 01:57
      Powiem Ci, że zrobił na mnie Twój wątek wrażenie, dziś przyszło mi jeszcze coś do głowy a propos spacerów - nie będziesz bez nich w stanie zapewnić dziecku niezabieranemu na dwór tyle bodźców rozwojowych ile ma dziecko normalnie spacerujące. Chodzi o obserwację zmieniającego się otoczenia, potem również dialog z opiekunem na ten temat, różne możliwości pobudzenia i zaspokojenia ciekawości. Jeszcze z niemowlęciem tak do 9 m - do roku może rozwój będzie przebiegał normalnie, ale powyżej roku bez regularnych bodźców rozwojowych wynikających ze spacerów możesz zastopować rozwój swojego dziecka. Zamiast radzić się na forum znajdź jakiegoś psychologa dziecięcego i upewnij się u niego.
      • mikams75 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 09:37
        zgadzam sie, poza tym dziecko trzymane w domu glupieje, doslownie, potrafi sie zachowywac nieznosnie, bo wlasnie brakuje mu tych bodzcow. Z tymze z tego co dziewczyna pisze, to problem jest przez 3 miesiace a jest duzo atrakcji z ktorych mozna korzystac i wychodzic z domu, i wlasnie ze starszym niemowlakiem to juz mozna jakos z tego korzystac, bo z malutkim to pewnie nie (dziecko albo placze i rtzeba go nosic, zabawiac, albo spi, albo wisi przy cycu).
        Nasuwa sie oczywiscie oytanie czy tych atrakcji jest az tyle, zeby zapelnic te 3 mies. i czy fundusze pozwola na to, bo wiekszosc atrakcji w zamknietych pomieszczeniach nie sa za darmo.
        Jestem niemal pewna, ze istnieja tez kryte place zabaw.
        • kondolyza Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:35
          ja tez niczego nie zazdroszczę, tylko dziwię się głupocie, i pazernosci na kasę czy na zawodowy wyscig szczurów-kosztem dziecka, kosztem matki.
          poza tym dziewczyna wyglaszajac plany na temat dzieck aktorego jeszce nie ma tez nie grzeszy inteligencja...
          nie porownujmy siedzenia z noworodkiem w domu do niewychodzenia z domu wogole przez wiele tygodni miesiecy no i przeciez to dziecko urosnie, zacznie chozic-wtedy pogadamy, jak sie bedzie rozwijac majac rok, 2, 3 gdy tez trzeba bedzie siedziec w domu przez 3 czy 4 mce... masakra jakas...
          bez rodzicow, spoko, bez przyjaciol, bez rodziny-mozna dac rade, ale w więzieniu?... wspolczuje... w takim syfie? gdzie nawet woda moze byc skazona... kurcze nie mowimy o zyciu na obczyznie w Skandunawii, anglii, Irlandii, czy usa... mowimy o zyciu w kominie-Pekinie....

          czego to ludzie nie zrobią dla pieniędzy.... dla kariery.... straszne.... strasznie wspolczuje....
      • tasiolot Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 10:00
        Trochę mnie śmieszy to przekonanie o zacofaniu rozwojowym dzieci niespacerujących, które nie oglądają zmieniającego się otoczenia itp.
        Moja córka na 200 odbytych spacerów przespała 199. Kurczę, chyba też się zgłoszę do psychologa, bo nie wiem jak to wpłynie na jej rozwój...

        Autorko wątku - głowa do góry. Też będąc w ciąży zachodziłam w głowę jak poradzę sobie z różnymi wyzwaniami. I co? Wszystko jakoś porozwiązywało się samo, przychodziły do głowy nowe pomysły, przybywało siły, energii, znajdowali się pomocni ludzie. Tobie też się uda. Zobaczysz na miejscusmile I na pewno nie rezygnuj z wyjazdu i napisz za jakiś czas jak sobie radziciesmile


        > dziś przyszło mi jeszcze coś
        > do głowy a propos spacerów - nie będziesz bez nich w stanie zapewnić dziecku ni
        > ezabieranemu na dwór tyle bodźców rozwojowych ile ma dziecko normalnie spaceruj
        > ące. Chodzi o obserwację zmieniającego się otoczenia [...] bez regularnych bodźców rozwojowych wynikających ze spacer
        > ów możesz zastopować rozwój swojego dziecka. Zamiast radzić się na forum znajdź
        > jakiegoś psychologa dziecięcego i upewnij się u niego.
        • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 10:06
          Jasne, jesli rzeczywiscie bede duzo uwieziona w domu ze wzgledu na zanieczyszczenie powietrza, to pewnie zaloze jakiegos bloga i bede aktywna w internecie smile
          Nie dosc, ze stresujaca jest sama wizja zostania niedlugo mama, to dodatkowo wyjazd za granice i zwiazane z tym trudnosci sprawiaja, ze jeszcze bardziej sie stresuje. Na pewno nie do konca potrzebnie, w Pekinie jest pelno miedzynarodowych mam i jakos sobie radza. Tylko zasze sobie wyobrazalam, ze jak bede miala dziecko to bede calymi dniami chodzila na spacerki z wozkiem, mialam idylliczne wizje macierzynstwa na wsi, a taki wyjazd troche zmienia ta wyobrazenia. Ale zobaczymy, mysle, ze wypracujemy z coreczka jakies metody, zeby jak najwiecej skorzystac z wyjazdu.
          • kaskasmok Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 22:19
            Mary_an: spacery to bardzo ważny element w życiu malucha. Taki najmniejszy nabywa odporność, hartuje się oddychając powietrzem w różnych temperaturach i z zawartością różnych mikrobów. Nie wierzę, aby wpływało to na jego rozwój "umysłowy", bo faktycznie albo śpi w wózku, albo co gorsza w niebogłosy w nim wyje (niesiedzący niemowlak). Jak już siedzi, zaczyna oglądać świat - piesek, drzewo, inne dzieci itd. Jak chodzi, spacer staje się sprawą pierwszorzędną ze względów oczywistych, a jak może korzystać z placu zabaw, to już nie ma dla niego nic wspanialszego niż wyjście na huśtawki i nic gorszego, niż opuszczenie placu zabaw (powracamy do wycia w niebogłosy). O wadze spacerów dla dziecka tłukła nam do głowy wspaniała lekarz pediatra naszego dziecka od pierwszych wizyt - że spacerować najlepiej kilka razy dziennie, bez względu na pogodę poza bardzo silnym wiatrem. Działało - córka po raz pierwszy porządnie zachorowała, gdy siedziałam tydzień w domu z powodu zapalenia piersi. Potem, mimo że dość późno zaczęła chodzić, dzięki przebywaniu bardzo dużo na zewnątrz i na placach zabaw, dogoniła i przegoniła większość rówieśników w sprawności fizycznej. Dzieciak lepiej śpi (albo na spacerze, albo po - bo dotleniony i wybiegany), lepiej je, jest zadowoleńszy i widać ogrom zainteresowania światem. No a dla mnie te długie spacery, gdy ona spała nawet do 3h (tak do 15 miesiąca życia), a ja mogłam słuchać ukochanego 'Atlas Shrugged' z iPoda, były niesamowitym relaksem i odpoczynkiem.

            Z tych względów potraktowałabym te spacery jako mocno priorytetową rzecz podczas Waszego pobytu w Pekinie. Starałabym się wykorzystywać każdą okazję z dobrymi warunkami pogodowymi, w miarę możliwości wyjeżdżać w czyste rejony - mam doświadczenie tylko z Tajlandią, gdzie za śmieszne pieniądze leciało się tajskimi liniami z Bangkoku do Chiang Mai w góry i już. Faktycznie, można się ewakuować z dzieckiem w najgorszych miesiącach na dłużej do Polski i w miarę możliwości całą rodziną planować urlop też w tym czasie. Kilka tygodni niewychodzenia, jeśli akurat zasmoży Was na amen, nie powinno wyrządzić specjalnej krzywdy - tej zimy przez 3 tygodnie moja córka w ogóle nie wychodziła, bo mnie powaliło zapalenie zatok i bez przesady, nic strasznego się nikomu nie stało.

            Nieszczęśliwie durne jest to demonizowanie Pekinu niemal jak Czarnobyla w dniu awarii reaktora. Przecież żyją tam normalni ludzie, rodzą się dzieci, a te zamożniejsze rodziny mają z pewnością swoje sposoby i jakieś możliwości, jak sobie z tym najlepiej radzić. Sugerowanie, że uczyni się dziecku wielką krzywdę wyjazdem, to jakaś horrendalna bzdura.

            Jeśli założysz tego bloga, to daj znać - bardzo jestem ciekawa, jak się będzie tam układało. Daj znać, jak sobie dajecie radę.

            PS. Czyś Ty nie jest tą osobą, która wyjeżdżała w góry na narty w dwupaku? Zazdroszczę, bardzo bym chciała móc choćby pochodzić po szlaku, a u mnie ciąża to całkowity ban na góry uncertain

            Pozdrowienia i powodzenia!
            • mary_an Re: Spacerki na swiezym powietrzu 15.03.13, 10:02
              Tak to ja od nart smile Teraz juz mam taki wielki brzucho, ze bym daleko nie pojechala, ale rowno 2 miesiace temu smigalam jeszcze na nartach i bylo super! Troche sie balam, ze cos sie stanie, ale ostatecznie to byla swietna decyzja, bo wyjazd bardzo dobrze mi zrobil.

              W ogole to ja prowadze bardzo aktywny tryb zycia (oprocz teraz, bo ciaza mi wyjatkowo nie sluzy) - uprawiam sporty, codziennie chodze na dlugie spacery z psem a w weekendy na dalsze wyprawy, prowadze bardzo zdrowy i ekologiczny tryb zycia - w Pekinie na pewno bedzie to jakies wyzwanie, ale jakos sobie poradze.

              Dzieki za info o zaletach spacerkow - w Pekinie czesto zanieczyszczenie przekracza wszystkie limity, bardzo rzadko jest niskie (ostatnio to bylo 20 dni w ciagu calego roku), a najczesciej jest srednie - wtedy warto wiedziec, jak odpowiednio wyposrodkowac - zeby dziecko mialo troche kontaktu ze swiatem zewnetrznym, ale jednoczesnie, zeby sie nie nabawilo jakiejs astmy czy innych alergii od zbyt dlugiego przebywania w zanieczyszczeniach.

              Nie rozumiem, dlaczego tak zostalam skrytykowana za to, ze chcialabym chodzic z dzieckiem na rozne spotkania i grupy. OK, dziecko jeszcze sie nie urodzilo, ale bede nowa w miescie, nie znam tam nikogo, na internet jest cenzura, przez zmiane czasu nie zawsze pogadam z rodzicami na skajpie - dlatego bede szukala kontaktow z ludzmi na miejscu, bo cos trzeba calymi dniami robic. Zapisalam sie do grupy dyskusyjnej rodzicow w Pekinie i wlasnie dzisiaj dostalam np. zaproszenia do baby club - co srode sa spotkania rodzicow z maluszkami od 0-12m, ktorzy moga przyjsc, napic sie razem kawy i pogadac. W dodatku za darmo smile Mysle, ze wlasnie tego typu wyjscia beda dla mnie glowna atrakcja na poczatku. Niby dlaczego to takie straszne, ze planuje uczestnictwo w roznych takich przedsiewzieciach (zanim dziecko sie urodzi)? Nie wiem za bardzo jak to jest miec dziecko, ale wyobrazam sobie, ze pakuje je w chuste, biore plecak ze sprzetem do obslugi niemowlecia, karmie piersia, wiec nie ma z tym problemu i po prostu ide sobie na takie spotkanie (oczywiscie o ile dziecko jest zdrowe). Gdzie tu jest blad w moim rozumowaniu?
              • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 15.03.13, 10:16
                No coz... Dziewczyny ci tak delikatnie pisza ze moze ci sie po prostu nie bedzie chcialo? Im sie przeciez nic nie chce - spacery je ratuja gdyby nie wloczenie sie po 3 h w kolo po kwartale to by zwariowaly...

                A serio ja tez mialam plany - ale ilekroc pojde na zajecia dla dzieci i maluszkow to musze sciagac moje bardzo ciekawskie dziecko z innych dzieci, matki rozlazle i utuczone maja mi za zle ze sie nie posypalam w ciazy jak one, krzywo patrza bo nie mam ochote na gadki o kupach i znamionach (do tego mam forum) i odmawiam zbiorowego karmienia piersia do mruczenia 'om'
                No i nie kupuje dziecku fp - jak tak mozna! (Btw dziekuje serdecznie matce ktora pisala o fasoli w butelce - dziecko uwielbia). Do tego zima i ilekroc mysle ze mozeby gdzies skoczyc plucha... A w domu ciepelko... Co chce pojsc do kina na seans dla dzieci - w kinie ch...nia. Mialam chodzic na fitness jak w ciazy chociaz - tesciowa ktora deklarowala chec zajecia sie Tysiuniem kupila sobie psa - i ma z nim tyle roboty (zle wychowany 18 kilowy agresywny pies) ze nie mam serca jeszcże jej dziecka dowalac. Moze jak sie ociepli bede ich wysylac na spacery - na razie nawet to odpada bo pies i dziecko w innych godzinach funkcjonuja...

                No i tak to sie wszystko mnozy... A takie mialam plany...
                Trzymam jednak kciuki - warto sie wciagnac w rozne rzeczy w koncu tez jedziesz po to zeby miec fun - siedziec w domu mozna wszedzie...
        • kondolyza Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:38
          tasiolot napisała:

          > Trochę mnie śmieszy to przekonanie o zacofaniu rozwojowym dzieci niespacerujący
          > ch, które nie oglądają zmieniającego się otoczenia itp.
          > Moja córka na 200 odbytych spacerów przespała 199. Kurczę, chyba też się zgłosz
          > ę do psychologa, bo nie wiem jak to wpłynie na jej rozwój...
          >

          a w jakim wieku jest Twoje dziecko? bo my mowimy o rozwoju w granicach roku i powyzej... jesli z tak duzym dzieckiem wychodzsz na spacer tylko raz... to pogratulowac lenistwa...
          ja raczej przypuszczam ze Twoje ma pewnie z 7-8 miesiecy i tyle.
          z roczniakiem chodzilismy latem nawet 3 razy, na hustawki, po zakupy, rano latem do piasku poki nie ma skwaru... teraz zima 2 razy obowiązkowo, zeby sie dotlenilo, zeby zobaczylo co to sanki, niedlugo-rower... kurcze nie wyobrazam sobie siedziec z takim biegajacym calymi dniami w domu... mozna porozwieeszzac w domu drążki, platformy... ale chyba fajnie jak dzieciaki tez bawia sie razem, poznaja sie, interakcje spoleczne zachodza, ruch na wolnym powietrzu..kurcze przeciez to oczywista oczywistosc
          • ichi51e2 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 15.03.13, 12:29
            Ha ha - wydaje mi sie ze problem polega na tym ze jedni tu pisza o noworodku, niemowleciu malenkim (bo autorka watku jest w ciazy) a inni o dziecku juz wiekszym - ja jak juz pisalam nie wychodzilam specjalnie przez pierwsze pol roku. Teraz jak maly jest wiekszy faktycznie widze ze on jest ciekaw swiata wiec powoli zaczynamy sobie wychodzic (rozglada sie, spi) jak bedzie wiekszy pewnie bedzie chodzil biegal bawil sie na placyku kontaktowal sie z innymi dziecmi, brudzil bawil w piachu. Faktycznie czlowiek odpoczywa na spacerze (bo nieruchome bezpieczne i zwiazane - kazdy kto chce rzucac kamieniem niech sobie przypomni jak to jest jak dziecko odkrywa swiat domu bujajac sie np na szufladach...) moze go zaczne w jakies kulturalne miejsca zabierac? Nigdy bym tego nie powiedziala - bo ja jestem mega anty spacerowa (no po prostu nigdy nie lubilam takiej formy aktywnosci. Bezcelowe etc) ale naprawde teraz czekam na spacer.
            Ale autorka watku przez pol roku chyba sobie jakas rutyne ustali no i zorientuje jak z tym powietrzem etc - tak piszemy ku pokrzepieniu bo przeciez i tak w sumie wyjscia nie ma.
    • neffi79 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 09:01
      jak to Polacy (Polki) kupa zazdrości, krytyki i roszczeniowego, chamskiego podejścia.
      Jakoś ludzie mieszkają w różnych częsciach świata, rodzą tam dzieci i zyją.
      Oczywiście, że rezygnacja z takiego wyjazdu jest najgłupszą rzeczą jaką mozna zrobić.
      Jestem najlepszym przykładem, że bez pomocy rodziny da się zyć - mąż pracuje od rana do nocy, też w weekendy i jestem sama z 2 dzieci. Bywa cięzko ale jest OK.
      Spacery?
      Przeszłam 3 zapalenia piersi pod rząd i moje dziecko prawie miesiąc było w domu - żyje, rozwija się bdb i nie zauważyłam żeby było cofnięte w rozwoju.
      Z pierwszą córką miałam podobnie, przez pół roku miałam duże problemy ze zdrowiem, mała miała 1,5 roku. Na dworze bywała z babcią, która średnio raz w tyg. brała ją na dwór
      I wszyscy żyjemy, córka ma 10 lat ma się świetnie, NIE JEST COFNIĘTA W ROZWOJU bo nie chodziła na spacer.

      • karolka603 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 09:18
        Ja akurat niczego nie zazdroszcze, a raczej współczuje autorce wątku, bo to trudna decyzja. Zresztą czego miałabym zazdrościć? Że mąż dostał prace w Pekinie? Mój też ma pracesmile I nie porównuj miesiąca bez spaceru do niewychodzenia przez powiedzmy 6miesięcy, czy ile tam autorka zamierza siedzieć w domu, bo to znacząca różnica.
        • neffi79 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 10:52
          porównałam własnie pół roku. Pół roku leżałam z powodu kręgosłupa, mąż pracował od rana do wieczora, dziecko miało dwór średnio raz w tyg. Trudno, sytuacja tego wymagała. Czasem w życiu tak bywa. Z drugą córcią mam już zaliczony miesiąc w domu.
          Poza tym, sama mam dośc kiepskie zdrowie i tej zimy spacery też nie były za częste. Nie popadajmy w paranoję, że jak nie wyjdzie sie z dzieckiem na podwórko to się cofnie w rozwoju.
          • paul_ina Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:21

            Nie "cofnie" - ale "nie posunie" w rozwoju. Nie wiesz, jakie byłyby Twoje dzieci, gdybyś jednak z nimi aktywnie spacerowała - może jeszcze bardziej rozwinięte?

            • neffi79 Re: Spacerki na swiezym powietrzu 14.03.13, 11:34
              jasne, pewnie gdyby te 50 spacerów więcej to byłyby geniuszamismile a jakbym spacerowała 24h?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja