Krzywda kobiet kp i ich dzieci.

20.03.13, 16:13
Czemu w Polsce robi sie krzywde (inaczej sie tego nie da nazwac) kobietom ktore probuja i chca karmic piersia , a przez to ich dzieciom? Skad tyle niedouczonych lekarzy, poloznych i innej kadry medycznej ktora powinna na temacie sie znac a nie propagowac szkodliwe poglady z zamierzchlych epok?

Rozumiem, ze kazda mama moze poszukac w necie, poczytac na tematy laktacji i sama sie doksztalcic, (ale tez czy o to chodzi, zeby musiec sie uciekac do innych zrodel) ale stety/niestety wielu ludzi poprostu wierzy osobom, ktore powinny miec w tym temacie kompetencje, nawet nie pomysla, ze moze to byc wielki blad. I w sumie nikt tych mam nie powinien winic.

Skad Wy sie dowiedzialyscie calej prawdy nt kp? Same do tego doszlyscie, czy trafilyscie szczesliwie na kogos kto NAPRAWDE zna sie na temacie? Jeszcze tak z ciekawosci czy w Polsce np w przychodniach, szpitalach nie ma akcji ktore propaguja, zachecaja, pomagaja w karmieniu piersia?

Nie pisze po to by podkreslic zeby udowadniac ze w Polsce jest lepsza czy gorsza opieka medyczna. Poprostu strasznie to smutne, wrecz oburzajace, kiedy czytam kolejny watek przejetej mamy, ktora pewnie bardzo by chciala, ale nie oszukujmy sie ze kp bez pomocy i wsparcia jest trudne, a tu jeszcze wprost klody pod nogi sie rzuca. Strasznie, strasznie to smutne. Zwlaszcza ze to jest jeden z wazniejszych tematow w zyciu kazdej mamy i jej dzieciatka.
    • ichi51e2 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 16:22
      Ciemnota. Mnie tam nikt nic nie wyjasnial alemtez specjalnie problemow nie mialam.

      A teraz anegdota- moja ciotka jest pielegniarka na noworodkach na Inflandzkiej w wwie. Kiedys lata temu slysze jak siedzi i narzeka ze matki glupie nawet dziecka przystawic nie umieja. No to poniewaz bylam ciekawa i odwazna mloda osoba pytam "ciociu, to w sumie jak to sie przystawia bo ja tez nie wiem" i co uslyszalam?

      "Jak urodzisz to sie dowiesz"
      Pomyslalam sobie ze jak urodze to sie dowiem ze jestem guptakiem co dziecka do piersi przystawic nie umie. Ale nie drazylam.
      A lekarze... No coz... Mnie 3 ginekologow opieprzylo (doslownie wrzeszczeli na mnie) " dlaczego sie nie zgodzilam na naciecie" cos nawet sugerowali ze gdyby bylo naciecie to by nie bylo pekniecia - no jasne ze by nie bylo bo by bylo naciecie. Moja d..a co ich to kurna obchodzi? Bynajmniej nie bylo to na porodzie no bo to bym jeszcze zrozumiala - widza trzeba naciac ale nie to bylo jak bylam na wizytach kontrolnych, zdjeciu szwow itd
    • nolle91 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 16:43
      Ja mialam cc więc na początku z laktacją było ciężko a na dodatek mały mnie tak pogryzł że krew leciala. Położna mi powiedziała, że dziecko powinno pić z jednej piersi 15 min, z drugiej piersi 15 min. a jak dalej szuka to dokarmić! I ja głupia myślałam ze dziecko jest glodne i dawałam tę butlę... a wiadomo maleńkie dziecko które ma pare dni wiecznie by wisiało na cycku! Jest ssakiem, ma potrzebe ssania - proste! i Jeszcze babki i ciotki mowily "widocznie masz za mało tresciwy pokarm". Dokarmiałam tak ze 2 mies. póki nie zaczęłam drążyć tematu i szukać w necie info.. poczytałam i się zawziełam! Co prawda mialam juz malo pokarmu bo jak maly jadl chwilke a potem dostawal butle to ta laktacja była już troche na straconej pozycji. Piłam dużo płynow, bawarki, herbatki na laktacje, co chwile przystawiałam... miałam nawet chwile zwątpienia ale udalo się! Kiedy mały miał 4,5 mies. całkowicie odstawiłam butle i był już cały czas na piersi! Aż byłam z siebie dumna! I teraz jak czytam "Dokarmiam bo mam za mało pokarmu" - to mam ochote przywalic!
      https://www.suwaczki.com/tickers/qb3cpx9ietpqxidl.png
      • zuzinkas Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 19:15
        picie bawarki czy mleka lub jedzenie duzo nabialu to tez jeden z mitow w ktory sie powszechnie wierzy..
        • nolle91 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 19:57
          zuzinkas napisała:

          > picie bawarki czy mleka lub jedzenie duzo nabialu to tez jeden z mitow w ktory
          > sie powszechnie wierzy..

          Może i to takie "placebo" ale wierząc że pomaga rzeczywiście pomogło smile
          • zuzinkas Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:10
            a to najwazniejsze
    • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 17:04
      Ja się wszystkiego dowiedziałam z internetu. Nie spotkałam na swojej drodze żadnej osoby kompetentnej w sprawie karmienia piersią. A siedziałam miesiąc w szpitalu przed porodem i często potem do lekarza jeszcze chodziłam. I uważam, że to skandal, bo jeżeli ktoś chce karmić piersią, to powinien dostać specjalistyczną pomoc ale wiadomo najważniejsza jest kasa i z mm jest kasa a z kp niestety nie.
      • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 17:09
        A jeszcze to co robią lekarze przy dzieciach alergicznych, to woła o pomstę do nieba. Moim zdaniem lekarze i położne powinni być karani za nakłanianie matek alergików do przejścia na mieszankę. Bo to jest skandal, żeby dzieciom uczulonym na mleko KROWIE proponować jako lekarstwo modyfikowane mleko KROWIE.
      • murwa.kac Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 12:02
        1matka-polka napisała:

        Cytat ale wiadomo najważniejsza jest kasa i z mm jest kasa a z kp niestety nie.

        oczywiscie, ze z kp tez jest kasa.
        • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 13:04
          Ta kasa jest nieporównywalnie mniejsza, tak jakbyś porównywała słonia do mrówki.
    • alga49 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 17:53
      Tak tu masz racje ! zero wiedzy i sami miedzy sobą nie mogą ustalić jednej wersji jeżeli chodzi np o sposób karmienia piersią ...każda z pielęgniarek pokazywała i mówiła inaczej... Tak naprawdę nauczyła mnie tego moja mama ...i od niej dowiedziałam się co robić i co jeść żeby mleko było lepsze
      • siven1987 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 19:10
        Ja sama sie uczyłam i tyle co w internecie przeczytałam. W szpitalu tylko moja Polozna pomogła go przystawic, pozniej jak mnie odwiedziła mówiła ze super i tak było faktycznie. Ładnie przybieral wiec luz. Ale nikt poza nią sie nie zainteresował. W nosie mieli a niby szpital który ma program "10 kroków do udanego karmienia piersią". Wszyscy mówili ze ma jeść przez 15 min i spac 3h, a mój egzemplarz robił odwrotnie. Tak to juz jest ze najłatwiej jest wcisnąć butelkę.
      • kriss_1 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 20:01
        Zeby jakie bylo mleko? To chyba skrot myslowy,mam nadzieje...
        • ichi51e2 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 07:24
          Moze chodzi o jedzenie ryb awokado etc - zeby dostarczac omega 3? Ale chetnie tez wyslucham co sie na lepsze mleko je...
    • lidek0 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 18:56
      A na jakiej podstawie twierdzisz, że robi się krzywdę? Bo moje doświadczenia są zupełenie inne. Co do alergii to dzieciom uczulonym na białko mleka krowiego proponuje się mieszankę bezmleczną więc problemu też nie widzę a mam dzieckoa lergiczne. Proponuję za to poczytać na jakich drakońskich dietach są mamy kp takich dzieci /co nie znaczy, że odradzam kp/
      • arya82 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 19:42
        > A na jakiej podstawie twierdzisz, że robi się krzywdę? Bo moje doświadczenia są
        > zupełenie inne.

        A jakie sa twoje doswiadczenia?

        A twierdze na takiej podstawie ilez to kobiet (ktore, podkreslam, chca bardzo karmic piersia) jest informowanych ze np, nie ma mleka, ze dziecko gloduje, ze nie ma dla nich pomocy, ze sa na przegranej pozycji i lepiej/latwiej zrezygnowac na rzecz mm. To jest stek klamstw, ktorym czestowane sa mlode niedoswiadczone mamy, stad potem w otoczeniu, czy tu na forum smutne opowiesci o tym, ze ktos "musial" przestac karmic.
        Dla mnie osobiscie to robienie krzywdy. Bo tez jako swiezo upieczona mama mialam wiele problemow w pierwszych miesiacach, choc bardzo bardzo chcialam karmic, myslalam ze cos zlego sie dzieje. Ale naszczescie byly osoby ktore mnie dobrze poprowadzily, zmotywowaly i daly rzetelne informacje. Gdybym trafila na lekarza, ktory poradzil by ze jedynym wyjsciem jest mieszanka to pewnie bym na nia przeszla, bo chwilami nie wiedzialam co sie dzieje, czego pewnie poizniej okropnie bym zalowala. Teraz sie doksztalcilam i wiem, ze to bylo normalne.
        I jak nazwiesz to, co sie dzieje jak nie krzywda? Przeciez zabiera sie matce i dziecku najlepsza mozliwa opcje. W imie czego? Niedouczenia? Lenistwa? Obojetnosci? Tak, nikt nie umrze jak przejdzie sie na mm, ale... jest dosc duzo tych "Ale"
        W moim mniemaniu, lekarze maja obowiazek byc na biezaco z tym co sie dzieje w nauce ipowinni proponowac mozliwe najlepsze dla wszystkich rozwiazania, a nie latwiejsze.
        • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 20:32
          Nikomu nie zależy na propagowaniu kp, bo z tego nie ma kasy a mm to kokosy. Lekarze i położne są ciągle nawiedzani przez przedstawicieli rożnych mieszanek, którzy utrwalają fałszywe informacje na temat kp jednocześnie gloryfikując mm.
          • ajserped Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 20:52
            eee, z tym to się akurat nie zgodzę. W szpitalu i od wszystkich lekarzy słyszałam, że tylko kp... Do tego "Niebieskie pudełko" wręczane położnicy (tak wiem, że to tylko kolejna możliwość reklamowa dla zainteresowanych firm) pełne ulotek o wyższości kp nad mm. Wg mnie problem tkwi gdzie indziej, o czym napisałam niżej.
            • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:01
              No tak bo służba zdrowia ma jakiś tam odgórny, państwowy nakaz propagowania kp ale nikt nie ma pojęcia na czym to polega, bo nie idzie za tym żadna kasa a za mm idzie ogromna kasa i "szkoleń" (typu marketing szeptany) jest dla każdego który się napatoczy bez liku.
              • ajserped Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:20
                No to niech się kasa znajdzie w służbie zdrowia na przeszkolenie zacofanego personelu. Ale kurczę ja w swojej branży i sporo innych ludzi z innych branż raczej musi być na bieżąco z tym, co się dzieje i nikt nam za to nie płaci dodatkowo. Skoro się wybiera medycynę, to chyba trzeba się nastawić na to, że trzeba wiedzę aktualizować i ciągle się uczyć - wiem, pobożne moje życzenie i brzmi zapewne śmiesznie smile
                Dla mnie zwalanie całej winy na koncerny i marketing jest śmieszne. Na każdym pudełku mm jest napis, że lepiej karmić piersią, na niektórych stronach ostrzeżenie przy wchodzeniu na stronę o mleku początkowym, że na własną odpowiedzialność i że kp jest the best. Te napisy na paczkach mleka dla mnie były tak jak napisy na papierosach o tym, że powodują raka. Hmm, generalnie tylko wpędzają w poczucie winy jak dla mnie.
                • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:47
                  No właśnie wszyscy się nawzajem kryją. Mówią co innego a robią co innego, czy to takie dziwne? Tak po prostu jest świat skonstruowany i jedni sobie z tego zdają sprawę a inni nie. Jedni chcą cię wykorzystać a drudzy wolą być wykorzystani, jak w piosence...
                  • ajserped Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:53
                    No dla mnie zazwyczaj dziwne. Ale ja zwykle niestety mam zbyt dużą wiarę w ludzką dobroć i życzliwość wink
        • mamatin Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:05
          ilez to kobiet (ktore, podkreslam, chca bardzo k
          > armic piersia) jest informowanych ze np, nie ma mleka, ze dziecko gloduje, ze
          > nie ma dla nich pomocy, ze sa na przegranej pozycji i lepiej/latwiej zrezygnowa
          > c na rzecz mm. To jest stek klamstw,
          To jest czasem prawda, niestety.
          Nie zrozumie tego kobieta,ktorej mleko cieklo z piersi a dziecko godzinami nie plakalo z glodu,bo mamusia naczytawszy i nasłuchawszy sie takich mądrości jak wyżej, za wszelka cene chciała rozkrecić laktacje.
          Moze niejedna niedoswiadczona i mloda matka "zmarnuje" pierwsze miesiące zycia dziecka aby za wszelką cenę karmic piersią? W imię czego? Pracowitości? Odpowiedzialności? Wiedzy? Mody?
          Takie teksty jak serwujesz też mogą robić krzywdę.
          • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:18
            A może miało za krótkie wędzidełko, a może źle łapało pierś a może płakało bo miało kolkę - tego lekarze też nie wiedzą, bo nie uczą się o fizjologii kp w ogóle na studiach! Zawsze mają jedną odpowiedź, skoro dziecko płacze to znaczy, że piersi produkują za mało mleka, co jest najczęściej kompletną bzdurą. Wystarczy poczytać historie dziewczyn na forum KP, tam właśnie proszą o radę, bo lekarz/położna stwierdzili, że mają za mało pokarmu, pokazują zdjęcie z karmienia i nagle okazuje się, że dzieciak piersi nie potrafi chwycić!!! I żaden geniusz ze służby zdrowia tego nie zauważył. I potem te dziewczyny piszą podziękowania, że tylko dzięki forum udało im się dziecko wykarmić samą piersią.
          • arya82 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 22:08
            > To jest czasem prawda, niestety.

            Co jest prawda? Jak czesto sie to NAPRAWDE zdarza?
            Jedyne rzeczywiste problemy sa wtedy gdy dziecko nie przybiera na wadze, lub nawet spada przez dluzszy czas. Najczesciej tym problemom (choc fakt -nie zawsze) mozna zaradzic majac kompetentna pomoc przy kp.

            > Nie zrozumie tego kobieta,ktorej mleko cieklo z piersi a dziecko godzinami nie
            > plakalo z glodu,bo mamusia naczytawszy i nasłuchawszy sie takich mądrości jak w
            > yżej, za wszelka cene chciała rozkrecić laktacje.

            Kochana, mleko mi nie cieklo, nawet nie kapalo, maly sie wsciekal przy piersi, plakal, ja plakalam, trwalo to teraz mi sie wydaje wieki. Chcialam juz meza po formule gonic nawet po nocach, ale zawsze najpierw dzwonilam do poloznej, ktora zawsze byla chetna mi pomoc o kazdej porze dnia i nocy i radzila mowila, ze normalne i jak przetrwac, nawet przychodzila na nastepny dzien do domu by poobserwowac i wesprzec. Udalo sie, moge powiedziec bardziej dzieki pomocy z zewnatrz takze meza i rodziny, bo ja mialam momenty glebokiego zwatpienia i byloby o niebo latwiej przejsc na mieszanke. A teraz jestem nieziemsko wdzieczna za tamta pomoc, bo sie udalo i jest super.

            > Moze niejedna niedoswiadczona i mloda matka "zmarnuje" pierwsze miesiące zycia
            > dziecka aby za wszelką cenę karmic piersią? W imię czego? Pracowitości? Odpowie
            > dzialności? Wiedzy? Mody?
            > Takie teksty jak serwujesz też mogą robić krzywdę.


            W imie dobra dziecka i tyle mam do powiedzenia.

            (Kto kp dla mody etc, niech sie zglosi koniecznie!! big_grin phi! tez mi pomysly wink )

            Wez moze zimny prysznic i sie zastanow co piszesz, bo az sie slabo robi.
            Co to znaczy zmarnuje?? Nie warto wg Ciebie poswiecic tyle czasu dla dzecka? Wiadomo, ze jak dziecko np leci z wagi i DOBRE rady nie pomagaja, to nikt dziecka nie bedzie katowac. Ale chec matki zmierzenia sie z tym trudnym pierwszym okresem kp nazywac marnowaniem czasu! masakra!

            Aha, i od razu zaznaczam, ze szanuje wybory matek ktore od poczatku wybieraja mm. Maja prawo. Jedyne co mnie wkurza to to ze kobiety, ktore wybieraja KP czasem sa skutecznie z tej sciezki zawracane, "bo komus sie nie chcialo".

            • mamatin Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 10:59
              a co ty sie tak żoladkujesz kobieto? a skad wiesz, że ten wielogodzinny placz dziecka nie robi mu wiekszej krzywdy niż mm?
              tyle sie mowi o zaspokajaniu potrzeby bliskosci, a jak wyje z glodu to jest ok?
              pewnie jestes ekspertem od jednej pary cyckow i jednego dziecka a rzucasz sie do mnie jakbyś nic innego w życiu nie robiła tylko uczyła kp. Opanuj sie.
              • arya82 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 12:49
                mamatin napisała:

                > a co ty sie tak żoladkujesz kobieto? a skad wiesz, że ten wielogodzinny placz d
                > ziecka nie robi mu wiekszej krzywdy niż mm?
                > tyle sie mowi o zaspokajaniu potrzeby bliskosci, a jak wyje z glodu to jest ok?

                Moge wnioskowac jedynie, ze albo nie masz zielonego pojecia jak wygladaja skoki wzrostowe i stabilizacja laktacji. Albo moze Ty akurat nalezysz do tego ZNIKOMEGO procentu kobiet, ktore rzeczywiscie mialy gleboki problem z karmieniem.

                I co ma potrzeba bliskosci do tego (dziecko bylo przytulone do mnie 24/7) zwlaszcza ze butla jej nie daje...

                Ale nie widze sensu rozmowy z osobami, ktore w neutralnej dyskusji nie potrafia opanowac emocji i traktuja (nieslusznie) wszystko jako personalny atak i w dodatku nie odpowiadaja na stawiane im pytania, tylko sie wykrecaja gryzieniem rozmowcy gdy brakuje im argumentow. Juz nie mowie o tym, ze zupelnie nie zrozumialas meritum watku. Poczytaj sobie moze dokladniej i na spokojnie.
                • mamatin Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 16:52
                  > Ale nie widze sensu rozmowy z osobami, ktore w neutralnej dyskusji nie potrafia
                  > opanowac emocji i traktuja (nieslusznie) wszystko jako personalny atak i w dod
                  > atku nie odpowiadaja na stawiane im pytania, tylko sie wykrecaja gryzieniem roz
                  > mowcy gdy brakuje im argumentow. Juz nie mowie o tym, ze zupelnie nie zrozum
                  > ialas meritum watku.
                  Oczywiście, założyłaś wątek aby można było ponarzekać na sluzbe zdrowia, owszem mozna dlugo.
                  A ja napisalam o czyms innym i co, nie moge?

                  Rozumiem, ze to napisalas do meritum, nie byl to atak personalny i nie ma w tym emocji:

                  "Wez moze zimny prysznic i sie zastanow co piszesz, bo az sie slabo robi.
                  Co to znaczy zmarnuje?? Nie warto wg Ciebie poswiecic tyle czasu dla dzecka? Wiadomo, ze jak dziecko np leci z wagi i DOBRE rady nie pomagaja, to nikt dziecka nie bedzie katowac. Ale chec matki zmierzenia sie z tym trudnym pierwszym okresem kp nazywac marnowaniem czasu! masakra! "

                  To ty nie odpowiedziałaś na pytanie, czy wielogodzinny płacz dziecka nie jest gorszy dla jego organizmu niż mm ?
        • lidek0 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:32
          Ano moje doświadczenia są takie, że w szpitalu gdzie rodziłam panował terror laktacyjny, na samą myśl o butelce traktowano mnie jak wyrodną matkę, przez tydzień pobytu po porodzie nie słyszałm nigdzie o braku mleka, nienajedzonym dziecku, wręcz odwrotnie, katowano kobiety karząc im karmić.
          Napisz proszę gdzie tylu kobietom wmawia się takie głupoty /bo to są głupoty/
          • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:52
            We Wrocławiu na Borowskiej tak się mówi, a butelka jest na każde skinienie, mimo, że oficjalnie wszyscy jednym głosem mówią że kp jest the best.
          • arya82 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 22:18
            > Ano moje doświadczenia są takie, że w szpitalu gdzie rodziłam panował terror la
            > ktacyjny, na samą myśl o butelce traktowano mnie jak wyrodną matkę,

            Zgadzam sie, ze to absolutnie nie powinno miec miejsca.

            przez tydzi
            > eń pobytu po porodzie nie słyszałm nigdzie o braku mleka, nienajedzonym dziecku
            > , wręcz odwrotnie, katowano kobiety karząc im karmić.

            Szczerze, to nie chce mi sie wierzyc, jak mozna kogos zmuszac w jaki sposob ma karmic?

            > Napisz proszę gdzie tylu kobietom wmawia się takie głupoty /bo to są głupoty/

            Rozejrzyj sie chociazby po forum, zeby nie szukac daleko. A gdzie i kto im te glupoty wmawia to powinno sie zrobic czarna liste i rozwieszac po szpitalach.
      • ichi51e2 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 19:59
        Dawaj linka do tych drakonskich diet i kp - wszyscy sie posmiejemy. dieta "na wszelki wypadek wyklucze wszystko" przy kp to jeden z mitow wlasnie przez ciemnote rozpowszechniany.

        Swoja droga uwielbiam watki "moje zycie bez mleka nie ma sensu" pisze to bedac juz na bezmlecznej 5 miesiac - mam cere zycia suspicious
      • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 20:22
        Podaj nazwę tej mieszanki bezmlecznej i bezsojowej, moje dziecko też chętnie skorzysta.
      • 1matka-polka Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 20:46
        Zapomniałam dopisać, że myślę, że albo jesteś kompletną ignorantką w sprawie alergii i mleka modyfikowanego albo masz interes w szerzeniu fałszywych informacji.
      • illegal.alien Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 12:31
        Tak, ja dostalam taka propozycje u siebie w przychodni.
        Poszlam do mojej lekarz rodzinnej, poprosilam o recepte na tabletki antykoncepcyjne, podalam jakie. Lekarka sie mnie pyta, czemu biore te - ja mowie, ze karmie piersia. Na co pytanie ile karmie. 15 miesiecy - i tu nastapila informacja, ze w 'cywilizowanych' krajach nie trzeba tyle karmic - mowie, ze nie trzeba, ale mozna i ja chce. Tymbardziej, ze dziecko ma alergie na mleko krowie. Na to zostalam poinformowana, ze dla dzieci alergicznych to nawet lepiej przejsc na mieszanke i ze powinnam juz skonczyc karmic. Stanowczo i dobitnie powiedzialam, ze nie mam takiego zamiaru i nie przyszlam do niej po porade laktacyjna, a po recepte.
        Cale wydarzenie mialo miejsce w UK, zakonczylo sie napisaniem przeze mnie dlugiego listu do przychodni. Nie byl to jedyny przypadek, kiedy spotkalam sie z niezrozumieniem, wiec nie tylko w Polsce jest tak, jak piszecie.
    • jehanette Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 20:11
      Forum "Karmienie piersią" i "Karmienie piersią powyżej roku" oraz znajdowane tam linki, poza tym własna intuicja... informacje od lekarzy niestety sprzed 50 lat uncertain
    • ajserped Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 20:48
      Rodziłam w szpitalu, w którym kładziono nacisk na karmienie piersią, ale nie umiano pomóc. W każdym bądź razie wyszłam z zaleceniem kp na żądanie i ewentualnie dokarmianie mm, bo wiedzieli, że nam kp nie wychodzi.
      To co przeszłam w szpitalu po porodzie z kp, to dla mnie gehenna była. W ogóle urodziłam nie w wybranym szpitalu, tylko tym, do którego mnie karetka zawiozła (bo miałam niestandardowo szybką akcję porodową). Urodziłam w 10 minut od przyjazdu karetką. Po drodze jeszcze wyszło, że nie bylam w szkole rodzenia więc pielęgniarki musiały mi łaskawie wyjaśnić, jak przeć. Ale to jeszcze nic takiego, tak samo jak nacięcie, pęknięcie i szycie. Przyszła pielęgniarka noworodkowa, która miała mi pomóc przystawić młodego do piersi i od niej od razu usłyszałam, że brodawki są nieteges i wklęsłe (użyła jakiegoś innego sformułowania, ale nie pamiętam). Ogólnie poczułam się niezbyt fajnie, bo wydawało mi się, że kp przychodzi dość naturalnie i nie spodziewałam się jakichkolwiek problemów.
      Potem miałam problemy z przystawieniem małego, wstyd mi było fatygować pielęgniarki, żeby za każdym razem przychodziły mi pomóc przystawić. W dodatku każda kazała to robić inaczej. I wyglądało to jakby wielką łaskę robiła. Tylko jedna była ok i jak raz mi pomogła, to młodemu aż się ulało smile W szpitalu byliśmy dłużej niż standardowo, bo żółtaczka i to, co tam przeszłam, to był koszmar dla mnie, głównie przez kp, choć były jeszcze inne rzeczy.
      Potem w domu poczytałam w necie o kp i próbowałam jakoś to kp uratować. Ale nie miałam żadnego wsparcia. Tzn. jak przyszła położna środowiskowa, czy doradczyni laktacyjna, to kp nam wychodziło wspaniale, ale jak zostawaliśmy sam na sam, to była tragedia sad modliłam się tylko żeby spał jak najdłużej i nie chciał jeść. skończyło się jednak na mm, bo załapałam jakąś infekcję z wysoką gorączką i wtedy już nie byłam w stanie walczyć o kp, nawet racjonalnie nie byłam w stanie myśleć.
      Teraz, na prochach antydepresyjnych, już się jakoś z tym wszystkim pogodziłam i nie tragizuję nad kp. Ale jak się to wszystko działo, albo jak tu się krytykuje dziewczyny, które piszą, że mają mało pokarmu, kiepski pokarm itp. i potem terrorystki laktacyjne je pouczają... myślę sobie, że to nie wina tych dziewczyn. To wina tego, że w szpitalach nie ma wykwalifikowanego personelu z aktualną wiedzą, który chce pomagać pacjentom, a nie traktuje to jak dopust boży. I po wyjściu ze szpitala powiedziałam sobie, że nigdy nie poprę żadnych strajków pielęgniarek w sprawie wyższych pensji, czy czegokolwiek. Bo wg mnie na to nie zasługują, bo niską pensją nie można ciągle usprawiedliwiać tego, że im się nie chce, że są niedokształcone, że są niemiłe i nieżyczliwe. Ja też kurczę niespecjalnie zarabiam, ale mimo wszystko staram się w tej moje pracy być w miarę życzliwa dla innych i na bieżąco z tym, co się w branży dzieje. Bo nie mam wyjścia...

      A i jeszcze na odchodne od ordynator noworodkowej usłyszałam, że jestem nieporadną mamusią... wrr
      • ichi51e2 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 21:51
        Tego wlasnie nienawidze polskim szpitalu. Tej pieprzonej bezmyslnosci i braku wrazliwosci. Po grzyba takie teksty? Jak sie wyslucha to sie lepsza matka bedzie? Mnie za to na porodowce afere zrobili ze sie paszportem legitymuje. Bo ma byc dowod! Mialam wrazenie ze mnie do domu za kare odesla... No a potem jeszcze wyszlo ze panna...
        • ajserped Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 20.03.13, 22:14
          No właśnie ja nie wiem, może one wszystkie myślą, że wszystkie rodzące to megatwardzielki, a nie nieśmiałe wrażliwce, które boją się prosić o cokolwiek. Byłam w tym szpitalu przez weekend, nie było żadnego porodu, oprócz mnie były 2 czy 3 osoby, a pielęgniarki/lekarki miały czas na pogaduchy, a nie żeby się po ludzku zapytać, jak się czuję, czy cokolwiek. Siedziałam sama w tej sali, młody pod lampami spał, a ja szału dostawałam, bo wszystko było do dupy. I marzyłam, żeby ktoś ze mną normalnie porozmawiał.
          Też panną jestem i nie wiem dlaczego nie można się spytać, jak dzieć będzie miał na nazwisko i od razu właściwe do książeczki zdrowia wpisać. A nie żebym potem musiała kreślić... lubię jak ładnie wygląda, a nie takie pokreślone wink Dokumenty na szczęście miałam wszystkie. Ale najbardziej pod wrażeniem byli, jak im co do minuty podałam godzinę, o której mi wody odeszły tongue_out
          No i jeszcze ta noworodkowa , co się jej moje brodawki nie spodobały, też nie polubiła imienia mojego dziecka i się głupio skrzywiła... i w ogóle jeszcze potem parę mądrości mi sprzedała... wrrr
          • siven1987 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 03:35
            Mój młody tez ma w książeczce podkreślone nazwisko. Tak wyszło bo tak najłatwiej. Ehhh ja to wogole jeszcze na porodowce usłyszałam co to za królika urodziłam bo tylko 2720g. Co to takie małe. Lekarz na obchodzie tez stwierdził ze sie mamusia nie podpisała bo dziecko takie małe. To co lepiej rodzic dzieci po 4,5kg??? Albo po 5? Ja sie cieszę ze on mniejszy był. Obeszło sie bez naciecia bez pęknięcia, szybko wstalam i ogólnie było ok.a jeszcze jak poprosiłam o pomoc połoznej na oddziale zeby małego przewinac bo za pierwszym raz to sie bałam ze mi krzywdę zrobię bo malutki to usłyszałam: a co mamusia nie potrafi sie własnym dzieckiem zając. Pozniej juz nie miałam ochoty nikogo o nic prosić.
            • ichi51e2 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 07:45
              Moje ostentacyjnie ma zostawione s/nazwisko. A ceremonia uznania byla bardzo wzruszajaca - w sumie szkoda ze jak sie malzenstwem to nie ma.
              A teraz historia nie ze szpitala tylko od neurologa dzieciecego. Z jakiegos powodu neurolog nasza (bardzo dobry neurolog i w ogole super lekarz tylko taki bardzo typowy chamowaty, logiczny, niewrazliwy typ - na mnie tez nawrzeszczala ze nie wezmie mesla i nie rozwali jak zapytalam czy dziecku nie za szybko ciemiaczko zarasta) nagle mi zaczyna opowiadac "mamy w klinice dziewczyne 16 lat - 120 kilo! Ja jej mowie Aga, ty jestes gruba jak swinia, ty sie zastanow. Ciebie nikt nie chce operowac (dziewczyne wlasnie rodzice stawiali, prowadzali nie przejmowali sie asymetria etc btw, teraz kazdy ruch grozi przerwaniem kregoslupa) a ona mi szlocha ze jedzenie to jej jedyna przyjemnosc! Znalezlismy w Zakopanym klinike, chca cie operowac, zalozyc szyny... W jakie szyny cie wsadza? KOLEJOWE?!"
              No pokaz wrazliwosci.
              No i mialam tez nieprzyjemnosc bycia z babcia na sali operacyjnej (zrobil jej sie ropien w stopie ktory doszedl do kosci - w sumie przez lekarzy ktorzy wmawiali jej ze jest zaziebiona a nogi stara to bola - skonczylo sie amputacja palca niestety) i w ta noge sina cala lekarka musiala 4 razy wkloc igle ze znieczuleniem. No i robi te zastrzyki rutynowe pytania ma pani cukrzyce, od kiedy etc. Babci noga drzy z bolu ale zaciska zeby i tylko mnie z calej sily sciska za reke jak jest gorzej. Nagle lekarka przerywa, patrzy na babcie badawczo i pyta dobitnie "czy pani ma parkinsona?" Babcia przestraszona mowi ze nie "to czego pani tak ta noga trzesie" no ku... mac dla smiechu...
              • ajserped Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 09:28
                Bo dla nich to pewnie rutyna i co się będą nad każdym pacjentem rozczulać, że go może boli albo cóś. Przecież tyle roboty innej ważnej mają. Skojarzyło mi się z tymi paniami ze żłobka, co to wrzeszczały na dzieci, bo akurat gorszy dzień miały. Lekarze i pielęgniarki też pewnie gorszy dzień mają- codziennie wink

                Pediatrę też mam taką mało empatyczną więc byłam raz zdziwiona, jak byliśmy z pleśniawkami, że jednak też potrafi być miła i coś tam do młodego zagadać.

                Teraz po wszystkich przejściach jestem już do tego wszystkiego jakoś zdystansowana i nie trzęsie mną jak o tym mówię. I szpital mi nie straszny jakby co.

                A ceremonia uznania dla mnie była zaskoczeniem, bo właściwie nie wiedziałam, że tak to wygląda smile
          • panizalewska Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 09:51
            Jezu, co za kretynki. Szczerze współczuję Tobie i dzieciaczkowi. A gdzie rodziłaś? W sensie miasto i szpital?
            Często większą krzywdę właśnie robi chamstwo i brak wsparcia, niż jakieś inne "wybryki", czy zaniedbania personelu medycznego. Co za ludzie sad
            • djbg Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 19:46
              W jednym z warszawskich. Na maila mogę Ci napisać, w którym.

              Jeszcze sobie przypomniałam, że oczywiście zarządziły dokarmianie mm, bo spadek wagi i ja karmić nie umiem. I oczywiście same chciały to zrobić, nie pytając mnie o zdanie, albo czy chociaż ja chciałabym to zrobić, tzn. nakarmić butelką. Ale udało mi się zabrać małego i butelkę i sama mogłam go nakarmić. Już mi było wszystko jedno, a byłam tak roztrzęsiona, że nie miałam siły próbować przystawiać. O karmieniu strzykawką nikt nie wspomniał.
              • ajserped Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 19:59
                blee, zalogowało mnie na stare konto
    • gonia28b Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 00:27
      arya82 napisała:

      > Jeszcze tak z ciekawosci czy w Polsce np w przychodniach, szpitalach nie ma akcji ktore propaguja, zachecaja, pomagaja w karmieniu piersia?

      Ależ oczywiście! W Polsce jest "cyckowa propaganda" za przeproszeniem, do zerzygania. Kobieta oczekująca przyjścia na świat swojego dziecka, nawet nie pomyśli, żeby karmić inaczej niż piersią. Ale fachowej pomocy jeszcze w szpitalu już po porodzie na próżno szukać uncertain
      Ja w efekcie wykarmiłam syna butelką z mm.
      I bardzo mnie oburza fakt, iż karmienie piersią traktuje się niemal jak sprawę życia lub śmierci. Absolutnie nie widzę, żebym zrobiła mojemu dziecku krzywdę.
      Ja "tylko" przeżyłam trwającą rok czasu depresję, spowodowaną w głównej mierze nieudanym karmieniem piersią. Dlatego dziś jestem z całego serca przeciwniczką takiej nadętej propagandy. Pomoc jest potrzebna, ale z tą propagandą stanowczo trzeba wyluzować...
      • markowna Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 07:30
        Ja właśnie mam nadzieję, że uda mi się uniknąć "piersiowej depresji" i wyrzutów sumienia, że może jeszcze walczyć o kp... Jednak widzę realnie, że sama sobie nie poradzę, a karmienie mieszane satysfakcjonuje synka. Liczyłam na pomoc, ale nic konkretnego nie uzyskałam, oprócz stwierdzenia, że nie wykarmię swojego dziecka, a to wszystko w miejscu oblepionym hasłami, że wspierają kp...
        • rp.babler Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 12:40
          Wszyskto się zaczyna zmieniać, ale bardzo powoli. Rodziłam pierwszego synka w 2009 roku w Koszalinie, chodziłam do szkoły rodzenia i bardzo chciałam karmić. Mi się udało ale było bardzo ciężko, w szkole rodzenia owszem było coś wspomniane o karmieniu z przystawianiem lalki smile ale nie bylo mowy o trudnościach tylko o min. jakie dziecko powinno spędzać przy cycku. W szpitalu nagonka na kp ale na zasadzie nakazów bez uswiadamiania, nauki i spokojnej rozmowy. Mi leciała krew, synek miał bardzo duży odruch ssania od początku, miałam cesarkę z komplikacjami i mleka nie miałam przez przez cały pobyt w szpitalu. Prosiłam o dokarmianie bo synus płakał, urodził się 4350 i był głodny, wyzywały mnie pielęgnoarki, łącznie z p. doktor że jestem wyrodną matką bo dziecka nie chcę karmić, dusiły mi brodawki i leciała krew ze strupków i może ciut mleka. W końcu powiedziałm że nie życzę sobie dotykania. Przyjechalam z synkiem do domu i mleko napływało smile karmiłam go 13 m-cy co prawda był na początku duży ból ale nie poddałam się, nie wiem dlaczego, jestem z tych twardych bab, może dlatego.
          W kwiatniu 2012 urodziłam drugiego synka i karmię go do dzisiaj a to juz 11 m-cy. Tez rodzilam w Koszalinie i się pozmieniało. Nie wiem czy to akurat dobrze ale nie ma juz nagonki na kp, synek moj spadł na wadze więcej niż 10% mimo, że miałam dużo pokarmu chociaż też miałam cc ale bez komplikacji. Pani doktor zadecydowała że mają mi dokarmiać małego bo jest leniuszkiem i nie chce ciagnąć, Pielęgniarki pytały czy będę kp czy mm bo jak cyckiem to będą podawały mieszankę strzykawką żeby się nie przyzwyczajał do smoczka smile i tak tez było. A synka do piersi po cesarce dostałam juz po 2 godz. i tak został ze mną już na sali pooperacyjnej z czego położne nie były zadowolone, ale ja bardzo smile I najważniejsze była teraz doradca laktacyjna, która jest pielęgniarką oddziałową. Super spotkania, indywidualne podejście, rozmowa, uświadamianie. Tego brakowało za pierwszym razem, życzę wszyskim co chcą karmić żeby spotkały taka osobę w odpowiednim momencie.
          Dziewczyny jak macie problemy i chcecie karmić poszukajcie w swoim mieście kogoś takiego, wiem że to nie jest juz poza szpitalem na nfz ale warto, i tak mniej wydacie na takie spotkanie jedno lub dwa niż później na mm. Powodzenia i trzymam kciuki za karmiące, nie słuchajcie bzdur o słabym mleku, mój synek słabo przybiera na wadze a i tak nie kazano mi go dokarmiać mm, dodam że wyniki na super.
      • mamatin Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 17:17
        > Ja w efekcie wykarmiłam syna butelką z mm.
        > I bardzo mnie oburza fakt, iż karmienie piersią traktuje się niemal jak sprawę
        > życia lub śmierci. Absolutnie nie widzę, żebym zrobiła mojemu dziecku krzywdę.

        Dlatego dziś jestem z całego serca przeciwniczką
        > takiej nadętej propagandy. Pomoc jest potrzebna, ale z tą propagandą stanowczo
        > trzeba wyluzować...
        Amen.
        Ja też z perspektywy 2,5 lat nie widzę abym zrobiła mojemu dziecku krzywdę mm.
        Ale pierwsze 2 miesiace wspominam jako horror, wlasnie przez kp. i nie moge sobie zarzucic, że zaniedbałam kp. Moje dziecko pierwszy raz usneło przy piersi po miesiacu,nie wiem czy sie najadło, czy z płaczu. Powiem wiecej,bardzo zaluje, ze tak dlugo probowałam kp.
        Zaluje tez, ze poddałam się terrorowi w szpitalu, gdzie najpierw polozne musialy wysluchac na dyzurce jak mala wyje godz. przystawiana do piersi (w teorii mialo to byc 15 min) a potem laskawie przyniosly mm. Moglam miec wlasne mm i podawac normalnie, a spedzilysmy tam chyba z 10 dni.
        Propaguje sie jakies "walki o kp" az do "spadku wagi dziecka", "mm dla cielat" pompa i dramatyzm. Mnie na kp nakreciła kolezanka, biolozka z zawodu,ktora karmiła swoje dzieci z powodzeniem do 2 lat i świetnie się chowały. Jak zobaczyłam jej 2 argumenty to rece mi opadły: piersi w rozmiarze F i sutki chyba na 3 cmsmile Tak, wiem, że rozmiar nie maznaczenia. Ale "naoczność" tych argumentów powaliła te merytoryczne.
        • gonia28b Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 22:43
          Te dwa miesiące, to chyba taki "standard". Też wytrzymałam dwa miesiące. Po tym czasie jakoś tak głos rozsądku już podpowiadał: "zrobiłaś wszystko co mogłaś, lepiej nie będzie..."

          A co do tych biustów, to już rzecz gustu. Ja aktualnie noszę miskę G, a trochę bardziej sterczące sutki nie przeszkadzałyby mi wink
    • puza_666 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 07:53
      Ja sie dowiedzialam miedzy inymi od poloznej srodowiskowej, ktora pokazal mi kilka technik, nie gledzila o zadnej diecie ani nic takiego. Normalna babka.Zadnej krzywdy nie doznalam.
      • olga_1983 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 09:08
        Wspolczuje Wam, ze musialyscie rodzic w takich szpitalach. W moim polozne uczyly przystawiania do piersi, propagowaly to, a jesli ktoras z mam musiala dokarmiac bo maluch za duzo tracil na wadze to odbywalo sie to za pomoca strzykawki w trakcie karmienia piersia. A jak zapytalam o diete, bo powszechnie mowi sie o tym, ze karmiaca to tylko ryz i gotowany kurczak to dostalam odpowiedz ze moge jesc wszystko, tylko unikac przez kilka tygodni pestkowych owocow typu czeresnie i typowych potraw wzdymajacych. no i faktycznie jadlam od poczatku wszystko, sama zauwazylam co nie sluzy mojemu dziecku, a tym czyms byla jedynie kapusta.
    • panizalewska Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 09:41
      Ja mam niestety mamę - lekarkę (nie pediatrę, ale z tych "wszystko-wiedzących-najlepiej" wink) i już fazylion razy sprzedawała mi koszmarne głupoty n/t kp, smoczków itp. I to z jakim uporem! No załamka. Na szczęście zawsze miałam problem z autorytetami, a z lekarzami w szczególności wink więc pół ciąży przesiedziałam tu na forum kp i dowiedziałam się o skokach rozwojowych i wiszeniu na piersi itp itd. Mam też bardzo fajną starszą kuzynkę - poczwórną mamę, która mnie bardzo wspierała i rozwiewała wszystkie wątpliwości, dawała konstruktywne rady i odnośnie kp i ogólnie "obsługi" dziecka. Za co jej chwała i pomnik w ogródku wink

      A z resztą lekarzy też trochę porażka. Alergolog zalecił rozszerzanie diety od 4 miesiąca, co jest totalnie nielogiczne przy alergiku. Najlepsze, że mała ma uczulenie na jabłka, a właśnie jabłuszko lekarz polecał. Żal. Położna środowiskowa i pielęgniarka były u mnie raz, ale generalnie fajne babki i bardzo się cieszyły, że kp na żądanie. Moja pediatra z przychodni - starsza pani - też ma napięcie na rozszerzanie diety i wypisała małej wit D na alkoholu, jakby innych nie było. Dlatego miło sobie rozmawiamy i potakuję, po czym robię swoje smile Chodzimy tylko na szczepienia, dzięki Bogu, odpukać, nie musieliśmy iść z dzieckiem do lekarza z niczym poważnym
      • panizalewska Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 09:46
        A, jeszcze w szpitalu św. Zofii - cud miód malina poród, opieka nad matką, dzieckiem i propagowanie kp w praktyce, a nie tylko teorii. Na każde zawołanie sztab przemiłych pielęgniarek (z wyjątkiem jednej wink rzeczowa, ale niemiła) pomagających przystawiać dziecko o każdej porze dnia i nocy (mi się o 3 w nocy "zachciało" przystawić spod pachy), pomagające odciągać, podawać strzykawką, no cuda na kiju, wszystko pokazują, tłumaczą, jest bosko i polecam każdej mamie smile
        • olga_1983 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 10:06
          No wlasnie o tym szpitalu pisalam smile
    • mamuska.kubuska Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 10:35
      Podlacze sie pod temat, bo gdyby nie forum kp i pomoc dziewczyn nie wiem czy bym do dzis karmila (7mcy) chociaz bardzo mi zalezalo. Ani polozna, ani poradnia laktacyjna, ani pielegniarka srodowiskowa, ktora mloda dziewczyna karmila tylko 2-3mce bo ponoc pokarmu nie miala nie byla w stanie mi pomoc, a szukalam pomocy i wsparcia wszedzie, odp, byla pewnie sie nie najada dokarmiaj go i bedzie spal, A moje dziecie tylko przy mamie chcialo byc opcjonalnie na tacie, ale wszyscy i tak swoje, bo sie nie najada, A ja jako mloda matka tez swoje smile i sie najada, a dzis jak kluseczka wyglada smile

      A w szpitalu nikt nie sprawdzil czy dobrze przystawiam itp, jak plakal w nocy to pielegniarka nawet sie nie zapytala ani nie obejrzala piersi, sprawdzic czy mam pokarm, tylko dala mu butle - ja nie zaregowalam bylam zbyt zmeczona , otumaniona, dopiero pozniej jak juz nam sie wszystko ulozylo z kp to przeanalizowalam sytuacje i tez chcialam watek zalozyc nawet na ten temat. Bo niby nacisk w szpitalu na kp, ale dyzurna tez pewnie spokoj chciala miec w nocy. Tak mi sie wydaje ze to tylko taka nagonka na kp, a w sumie co kogo obchodzi twoje dziecko - to ty z nim jestes, i lekarzom obojetne tak naprawde jak bedziesz karmic,ot moje skromne zdanie. Twoje dziecko twoj problem!
    • murwa.kac Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 12:18
      ja tam zadnej krzywdy nie widze.
      wrecz propagande i terror laktacyjny.

      kobieta nie moze pomyslec o butelce, smoczku, bo od razu ja zrownaja z ziemia. i nie dociera do terrorystek, ze nie kazda moze, nie kazda chce karmic piersia. jak nie chce - od razu dostaje etykietke gorszej matki. niejedna tu na forum z takim wyskoczyla, a na forum kp to juz w ogole przestalam wchodzic, bo tam jest masakra.

      szkole rodzenia mialam bardzo prokp. polozna z solidna wiedza, zadnych mitow nie sprzedawala, tlumaczyla wszystko. po porodzie nie bylo problemu, zeby do niej przyjsc, za free udzielala porad, uczyla przystawiac, cierpliwie tlumaczyla.
      szpital - gorzej. terror na maksa. nawet ww. polozna mowila, ze z tego szpitala wychodza dziewczyny tak skrzywdzone ta propaganda, ze od razu sa kierowane do psychiatry, taka depresja.
      acz szpitalowi trzeba przyznac, ze wiedza tez jest solidna. zadnych bzdur typu dieta, jedzenie 15 min, pilnowanie zegarka i tym podobnych nowinekr, ktore czesto przy kp mozna spotkac.
      ja co prawda nie mialam zadncyh problemow z kp od samego poczatku, ale dziewczyna, ktora lezala ze mna na sali - masakryczne. pielegniarki, polozne, pediatrzy cierpliwie przychodzili, tlumaczyli, pomagali.
      no ale mowie - szpital z klapkami na oczach. jak siostra mojego chlopa tam rodzila i od razu chciala butle - prawie ja zjedli.
      • arya82 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 17:58
        murwa.kac napisała:

        > ja tam zadnej krzywdy nie widze.
        > wrecz propagande i terror laktacyjny.

        Ale murwa, rozgraniczmy pojecia, bo ja zupelnie o czym innym pisze
        Mamy babki ktore chca KP a nikt im tego nie ulatwia, wrecz przeciwnie (o tym ja pisze)
        takie ktore chca KP i same sobie ze wszystkim poradzily, albo szczesliwie trafily na skuteczna pomoc i wskazowki,
        takie, ktore od poczatku nie chca KP (i tu odpowiednio moga tez trafic na 'terrorystow' albo ludzi ktorzy wspomoga)

        Moje zdanie jest takie, ze matka i tylko matka ma 100% prawo wbrac taka droge karmienia jaka chce, nie jest przez swoj wybor lepsza czy gorsza matka. Dla dziecka wiadmo zawsze KP byloby najleopszym rozwiazaniem, ale nie jest to zawsze najlepsze rozwiazanie dla konkretnej rodziny. I nie ma w tym nic zlego, bo jak ktos kiedys napisal mm to nie trucizna. Byloby idealnnie gdyby wszyscy szanowali swoje poglady i wybrana droge. I tak, pisze ze krzywda, bo tak to widze. Jesli kobieta chce wybrac dla swojego dziecka najlepiej, ma zapal, checi, chce go wykarmic wlasna piersia, a utrudnia jej sie to to jak to nazwac. Ja karmie piersia i jakby ktos chcial by mojemu synkowi wcisnac mm "bo costam" to chyba bym sie zaplakala, mimo ze wiem, ze pewnie nie stalo by mu sie nic strasznego, ale jednak. KP (jak i MM) to wybor konkretnej drogi do ktorego wszyscy mamy prawo
    • katriel Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 12:34
      > Skad tyle niedoucz
      > onych lekarzy, poloznych i innej kadry medycznej ktora powinna na temacie sie z
      > nac a nie propagowac szkodliwe poglady z zamierzchlych epok?

      Moje doświadczenia są takie, że spora część tej kadry jest teoretycznie przeszkolona i nawet
      potrafi powtórzyć parę sensownych porad. (Parę bezsensownych też.) Ale nie mają do tego
      przekonania. Dziewczyny (położne, pielęgniarki) mają parędziesiąt lat doświadczenia, przez
      parędziesiąt lat jakoś sobie z tymi noworodkami radziły, i nagle miałyby wszystko inaczej
      robić? Da się, oczywiście że się da - ludzie w życiu codziennym i w pracy nie takie zmiany
      przeprowadzają. Ale jest to trudne. To tak jak - nie wiem - nagle całkiem zmienić dietę
      (przejść na Dukana, albo na wegetarianizm). Albo oprogramowanie, w którym pracujesz -
      nagle wszystko jest inaczej, nie możesz się połapać. Przez pierwsze tygodnie? miesiące?
      jesteś zdezorientowana, wszystko zajmuje ci dwa razy więcej czasu, czasem potrzebujesz
      pomocy. Z całą pewnością nie jesteś w stanie emanować spokojem i pewnością siebie
      i przekonywać innych, że "po nowemu" jest lepiej. A tego oczekuje się od położnej!
      Ona nie tylko ma udzielić rzeczowych informacji o karmieniu (i tu nie ma zmiłuj, wiedza
      jest wiedza, ma udzielić i już), ona powinna udzielać psychicznego wsparcia matce, która
      jest w stresie i martwi się, czy dziecko aby na pewno się najada. A tymczasem ta położna
      sama jest w stresie i martwi się...

      > Skad Wy sie dowiedzialyscie calej prawdy nt kp?

      Nie wiem jak ty, ale ja nie znam całej prawdy o karmieniu piersią. Tyle, ile wiem,
      wystarczyło mi żeby wykarmić dwoje dzieci, ale myślę, że jest jeszcze mnóstwo rzeczy,
      których nie wiem o karmieniu. Ten temat mnie nie fascynuje jakoś szczególnie, karmię
      piersią bo to dobre dla dziecka i wygodne dla mnie, ale czytać wolę o czym innym.

      > my sie ze kp bez pomocy i wsparcia jest trudne,

      Ja wsparcie nawet dostałam. Czego nie dostałam - dwa razy! - to możliwości położenia się
      z dwudniowym noworodkiem w jednym łóżku. Pod pretekstem (świadomie piszę pretekstem,
      nie powodem) tego, że mały miał infekcję więc musiał (!) zostać przewieziony na inny
      oddział niż mama. Rozdzielono nas. W efekcie obaj moi synowie byli dokarmiani mm przez
      pierwszy tydzień życia. I mnie to wkurza.
      • murwa.kac Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 12:40
        katriel napisała:

        CytatW efekcie obaj moi synowie byli dokarmiani mm przezpierwszy tydzień życia. I mnie to wkurza.

        why?
        umarli z tego powodu?
        zaglodzeni byli?
        maja traume, ktora im leczysz po psychiatrach czy psychologach?

        bez przesady.
    • dziennik-niecodziennik Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 14:23
      > Skad Wy sie dowiedzialyscie calej prawdy nt kp?

      z yyyyyyyyyynternetu big_grin na SR nie załapałam sie akurat na ten temat.

      > Jeszcze tak z
      > ciekawosci czy w Polsce np w przychodniach, szpitalach nie ma akcji ktore prop
      > aguja, zachecaja, pomagaja w karmieniu piersia?

      mam wrażenie że są WYŁĄCZNIE takie akcje...
      • audrey2 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 15:16
        Ale czemu ma sluzyc ten dramatyczny ton? A co z matkami adopcyjnymi na przyklad? Laskawie sie pochylimy, pokiwamy glowami I powiemy, ze no ona nie mogla kp, rozgrzeszamy? Co z matkami bioracymi leki, chorymi lub takimi, ktore z innych powodow nie chca lub nie moga kp? Zgadzam sie, kp jest dla dziecka najlepsze, ale zycie jest troche bardziej skomplikowane niz piers I gotowosc do jej podania. Wydaje mi sie, ze sa jednak wieksze nieszczescia niz butelka I mm
      • marsylvik Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 10:47
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > > Skad Wy sie dowiedzialyscie calej prawdy nt kp?
        >
        > z yyyyyyyyyynternetu big_grin na SR nie załapałam sie akurat na ten temat.
        >
        > > Jeszcze tak z
        > > ciekawosci czy w Polsce np w przychodniach, szpitalach nie ma akcji ktore
        > prop
        > > aguja, zachecaja, pomagaja w karmieniu piersia?
        >
        > mam wrażenie że są WYŁĄCZNIE takie akcje...

        Nie, niestety, w większości polskich szpitali nie ma akcji propagujących, zachęcających i pomagających. Są za to bardzo powszechne powszechne akcje zmuszające, zniechęcające i utrudniające. Zazwyczaj pod szyldem tych pierwszych.

        No sorki, ale wzbudzanie poczucia winy u matki zachętą nie jest. A do tego najczęściej się te akcje ograniczają. Brakuje wsparcia w postaci rzetelnej informacji, dodania pewności siebie, praktycznego pokazania jak to prawidłowo robić. Powszechne jest wmawianie, oczywiście po obowiązkowym wygłoszeniu formułki o korzyściach z kp, że dziecko się nie najada i jest głodne. I propozycja mm, w butelce ze smoczkiem, a jakże.
        • kriss_1 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 11:37
          I to jest chyba sedno problemu. nic dodac, nic ujac.
    • mika_p Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 21.03.13, 15:38
      Koniec 1997, początek 1998.
      Akcja "rodzić po ludzku" w rozkwicie. Pierwsza w mieście szkoła rodzenia. "Dziecko", Gazeta Wyborcza walczą o porody rodzinne, rooming-in i propagują karmienie do roku. Nie "minimum rok", jak teraz, ale "by wytrwać do roku". Propaganda mówi też: każda matka moze wykarmić swoje dziecko. A, i jeszcze ksiazkę sobie kupiłam, ale juz nie pamiętam, czy w skzole rodzenia, czy własnym przemysłem w księgarni.
      I właściwie tyle.
      Drobną sztuczkę ułatwiającą przystawienie noworodka pokazała mi położna, nawet nie pielęgniarka z noworodków. Duperel taki: ścisnąć pierś za otoczką, żeby ją spłaszczyć, to dziecku bedzie łatwiej złapać odpowiednio głęboko.
      Nad szpitalbym laktatorem przezyłam w nawale chwile rozpaczy: pół godziny pompowania i ledwo trochę na dnie, a pierwsza kreska na 30 mililitrach. Skąd mogłam wiedzieć, że laktator działa inaczej niż dziecko, i że w pierwszych dniach taka ilość to norma. Przypadkiem akurat w tej chwili, kiedy już wyłączałam maszynę i miałam kierowac się do zlewu, weszła do laktarium pielęgniarka, otworzyła lodówkę - i zobaczyłam w niej całą baterię butelek z karteczkami, w każdej ledwo trochę na dnie.
      Potem domu z noworodkiem, wielogodzinne maratony. Codziennie wieczorem odgrażałam się, że rano kupię butelkę i sztuczne mleko, codziennie rano stwierdzałam, ze w sumie, w nocy to była histeria i dam radę, a wieczorem od nowa.

      W moim przypadku, żeby z sukcesem karmić I dziecko, trzeba było mieć 20 lat i właściwą dla wieku bezkompromisowość i odpowiednio wyprany mózg wink Jak człowiek czuje, że własną piersią walczy z ciemnotą minionych dekad, to ma inne podejście do tematu wink)

      Z II to dużo łatwiej: jak się pierwsze wykarmiło z powodzeniem, to większość problemów jest potem człowiekowi niestraszna. A jeszcze internet się rozwinął, człowiek się dokształcił w międzyczasie... wink
    • aaaniula Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 20:30
      Rodziłam w szpitalu, w którym niby propagowano karmienie piersią. Cesarka pod narkozą. Leżałam na sali pooperacyjnej z dwoma innymi dziewczynami po cc. Patrzę, a do jednej idzie położna z dzieckiem i pomaga przystawiać do piersi. Więc znieczulona morfiną pytam czy też mogę? Zostałam obdarowana dziwnym spojrzeniem i zrozumiałam, że owa położna była koleżanką mamy, która dziecko dostała. Przywieźli mi małego, pokazali, zabrali. Byłam przyćpana po narkozie, chyba nie myślałam bo o nic więcej nie pytałam. Następnego dnia dostałam małego, który przez ten czas pił z butelki z gumowym smoczkiem. Dostałam małego na ręce i w zasadzie to było wszystko. Próbowałam go przystawić, nie mógł złapać piersi. Poszłam po pielęgniarkę przez długi korytarz, bo przy łóżku nie było dzwonków. Cały czas słyszałam jak mały płakał, a musiałam go zostawić, bo bym z nim nie doszła. Położna przyszła, ścisnęła cycek aż mi łzy ciurkiem leciały. Chwycił, wypluł. I tak w koło Macieju. Zaczęły się nakładki, smarowanie brodawek glukozą. Każda położna przychodziła i odchodziła, bo mały piersi nie chwytał. Każda ściskała brodawki (oczywiście przy tabunach gości u koleżanek- co było dla mnie żenujące). Niby propagowano kp, a co 3 godziny każda z nas dostawała butelkę z mlekiem.... Na końcu jedna położna powiedziała, że jeśli chce rozkręcić laktację to mam użyć laktatora, bo mały i tak już nie zaskoczy cycka. I tak zrobiłam. Laktacja rozkręciła się już w domu, jakiś tydzień po porodzie. I się zaczęło godzina ściągania, pół godziny karmienia, pół godziny usypiania i kolejna godzina ściągania. za chwilę zaczęły się kolki i to mnie dobiło. Nie dałam rady. Przestałam karmić. I do dziś nie wiem gdzie popełniłam błąd. Dla mnie dostawienie małego było nierealne. On po prostu tej piersi nie chwytał, więc nie pił w ogóle. Dalsza część -moje zaprzestanie karmienia- to oczywiście moja świadoma decyzja, ale byłam tak wykończona, że dziś bym postąpiła tak samo.
    • 18lipcowa3 Re: Krzywda kobiet kp i ich dzieci. 22.03.13, 20:40

      > Skad Wy sie dowiedzialyscie calej prawdy nt kp? Same do tego doszlyscie, czy
      > trafilyscie szczesliwie na kogos kto NAPRAWDE zna sie na temacie?

      Dzieku bogu za forum.Tu wlasnie sie dowiedzialam na temat kp bo ludzie dookola,- kobity, polozne, pielegniary, lekarze nawet malo wiedza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja