groszkowa6
21.03.13, 01:13
Synek ma 11m. Od jakiegoś czasu mamy wielki problem z założeniem mu pieluszki i ubraniem go. Jak go kładziemy krzyczy, wyrywa się, płacze. O ile ubranie na siedząco czy stojąco jest możliwe, to z pieluchą trzeba się mocno nagimnastykować.
Zakładam, że to taki okres. Bo nie kojarzę, żeby miał jakiś uraz do ubierania. Może to nuda takie leżenie przez minutę - zabawianie w tym czasie też nie pomaga. Albo nie ma czasu, bo ma ciekawsze rzeczy do robienia

do sedna - nie wiem czy mu pozwalać na takie wyrywanie się, zakładając, że to taki okres i mu przejdzie, czy go przytrzymywać na siłę i wtedy działać. Nie lubię za bardzo wykorzystywać przewagi siłowej, jak mu się coś nie podoba. Mąż twierdzi, żeby mu nie pozwalać na takie fochy. I już sama nie wiem, co będzie gorsze w skutkach - znienawidzi ubieranie się czy zakapuje że wrzaskiem wszystko wywalczy

co radzicie?