neffi79
23.03.13, 20:25
Ogólnie przyjeło się, że niemowlaki lubią jazdę samochodem, dla niektórych to metoda na wyciszenie i uśpienie dziecka.
U nas od urodzenia to ogromny problem, mała (9m) nienawidzi fotelika. Bardzo utrudnia nam to zycie, nigdzie nie mogę z nią jechać sama, bo jej płacz za bardzo mnie rozprasza i boje się, że się zakrztusi własnymi smarkami. O ile można to nazwać płaczem. Bo to jest czasami histeria.
Dziś mi ręce opadły. Sobota, miał być udany wyjazd ale było to co zawsze. Najpierw jakies 5 min cicho, no i zaczyna się, stękanie, jęk, ryk i darcie się z zanoszeniem. Cała zasmarkana, spocona. To juz drugi fotelik, bardzo wygodny, obszerny. W koncu jak zawsze po około 20 min zasypia z podciąganiem noskiem. Cała rodzina wykończona i ogłuszona

Wyciągnięta z auta jest grzeczna. Nic ją nie boli, nie uciska, nie boi się auta. Zabawianie, śpiewanie, cisza, radio, dydek - nie ma sposobu. Nie wiem o co biega. No fakt moze czuje się obezwładniona, na dodatek w kombinezonie, ale latem i jesienią było to samo.
Napiszcie mamy jak jest u was, czy jesteśmy jakimś wyjątkiem??
ja czasami muszę z nią gdzieś jechać sama!!!!