ika_r
02.04.13, 15:05
Moje dziecko skończy niebawem siedem miesięcy. Dotychczas nie komentowałam artykułów o rozwoju. Większość z nich jest trafna, a porady nie są przesadzone. Dziś jednak nie wytrzymam bez komentarza, a to odnośnie zdania:"Taki był kiedyś zwyczaj, dziś wiadomo, że "nocnikowanie" przed ukończeniem 2 lat jest bezcelowe i powoduje u dziecka niepotrzebny stres".
Niestety takiej bzdury nie spodziewałam się tu znaleźć. Moja córka nie boi się nocnika, z sukcesem się do niego załatwia. Może jest bystra, a może po prostu to my jesteśmy cierpliwsi niż statystyczni rodzice i lepiej potrafimy zaobserwować, kiedy dziecku się zbiera na kupę? Bo nie może zakończyć się powodzeniem sadzanie na nocnik dziecka, któremu się nie chce nic w danej chwili zrobić. Ale wystarczy się nauczyć, jak dziecko sygnalizuje nadchodzącą kupę, by w porę posadzić na małym tronie.
Co może być dyskomfortem? Sadzanie bez powodu, gdy dziecko już wszystko załatwiło do pieluchy. Sadzanie na zimny plastik, z gołymi stopami, gdy zimno. Siedzenie nie może być zbyt długie. Gdy dziecko samo rwie się do zejścia, to widać, że nic z tego nie będzie.
Najbardziej oburza mnie, że w tym samym cyklu w 14 tygodniu zachęca się matki do chodzenia z niemowlęciem na basen, a do ukończenia 2 roku życia odradza sadzania na nocnik. No gorszych pomieszania priorytetów nie można było wymyślić. Człowiek może całe życie przeżyć, nigdy nie pływając. Chyba jednaj nauka jedzenia i załatwiania się są o niebo istotniejsze. Niestety trzylatek robiący kupę w pieluchy to ostatnio standard. Może jednak warto posłuchać starszego pokolenia?