aaaniula
03.04.13, 20:59
Wiem, że to przejdzie, że minie samo, że trzeba poczekać. Ale muszę się wygadać. Młody skończył 33 tydzień i padam opiekując się nim. Cały dzień się drze, krzycy, płacze, wierci, szczypie, ciągnie za uszy, włosy. Próbuje raczkować, ale mu nie idzie. Podnosi tyłek i się rozkłada jak żaba, bo nie może złapać koordynacji i rączki go nie trzymają. Więc upada na twarz, płacz. Albo nie może się podnieść więc płacze. Zabawki w ogóle go nie interesują. Książki na chwilę. Na rękach go dosłownie wygina, napina się cały, wykręca. No nie można go niczym zainteresować więc jęczy i stęka cały dzień. Próbuje się na mnie wspinać, ale mu nie wychodzi, więc płacze. Do tego jak mu schodzę mu z oczu to płacze aż w uszach piszczy. Na spacery przestałam chodzić, bo mu się jeżdżenie w wózku znudziło (podczas gdy zawsze to uwielbiał, nawet jak nie spał to sobie patrzył i był zadowolony). W foteliku samochodowym wrzeszczy. No tak mu się pozmieniało, że strach gdzieś z nim iść. O zakupach, restauracji nie ma mowy. Jak jest zmęczony to w zasadzie siedzi i marudzi, że chwilami to mam ochotę krzyczeć. Po całym dniu opieki umieram i nie mam ochoty na jutrzejszy poranek. Powiedzcie, że też przez to przeszłyście....