Pocieszcie mnie bo padnę

03.04.13, 20:59
Wiem, że to przejdzie, że minie samo, że trzeba poczekać. Ale muszę się wygadać. Młody skończył 33 tydzień i padam opiekując się nim. Cały dzień się drze, krzycy, płacze, wierci, szczypie, ciągnie za uszy, włosy. Próbuje raczkować, ale mu nie idzie. Podnosi tyłek i się rozkłada jak żaba, bo nie może złapać koordynacji i rączki go nie trzymają. Więc upada na twarz, płacz. Albo nie może się podnieść więc płacze. Zabawki w ogóle go nie interesują. Książki na chwilę. Na rękach go dosłownie wygina, napina się cały, wykręca. No nie można go niczym zainteresować więc jęczy i stęka cały dzień. Próbuje się na mnie wspinać, ale mu nie wychodzi, więc płacze. Do tego jak mu schodzę mu z oczu to płacze aż w uszach piszczy. Na spacery przestałam chodzić, bo mu się jeżdżenie w wózku znudziło (podczas gdy zawsze to uwielbiał, nawet jak nie spał to sobie patrzył i był zadowolony). W foteliku samochodowym wrzeszczy. No tak mu się pozmieniało, że strach gdzieś z nim iść. O zakupach, restauracji nie ma mowy. Jak jest zmęczony to w zasadzie siedzi i marudzi, że chwilami to mam ochotę krzyczeć. Po całym dniu opieki umieram i nie mam ochoty na jutrzejszy poranek. Powiedzcie, że też przez to przeszłyście....
    • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 03.04.13, 21:25
      Aniula, nie jesteś sama, moja mała ma równo 9,5 mca. mamy bardzo podobnie. Max godzina pójścia spać do 21:30...i tak codziennie, od jej urodzenia. Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie.
      Dodatkowo spacery. Nie lubi. Siedzimy w chacie zresztą pogoda do d... i się jeszcze pochorowała. To były najgorsze dni w naszym zyciusad Fotelik? hehe zakładałam juz wątek na ten temat...masakra. ogólnie rzecz biorąc: jest dużo jęków, stęków, czasem poważny ryk. bawi się krótko, wszystkim szybko nudzi. To pewnie taki wiek. Musimy to przetrwać. Musi minąć, moja starsza córka "znormalniała" koło roczkusmile Ale wolę sobie nie robic nadziei, bo może będzie dłużej....a może krócej? nadzieja umiera ostatnia.
      Zakupy, restauracja? No co Ty. Nie ma mowy.
      Reasumując: nie jesteś sama. kiss
      • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 03.04.13, 21:26
        Max godzina pójścia spać do 21:30...i tak codziennie, od jej urodzenia. - oczywiście to moja godzina pójścia spać. Uciekam, bo niewidomo co będzie w nocy i o której się obudzi. Trzeba nabrać sił!!!
    • mruwa9 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 03.04.13, 21:34
      jestes samotna matka? Jesli nie, to angazuj partnera do opieki.Gdy jest w domu, rezerwuj sobie czas dla siebie, bez dziecka. Albo tata zabiera dziecko na spacer czy gdziekolwiek, a ty oddajesz sie relaksowi, albo wychodzisz z domu i zostawiasz panow samych.
    • kseniax Re: Pocieszcie mnie bo padnę 03.04.13, 21:41
      Łączę się w bólu. Też chciałam założyć podobny wątek. Moja córka ma ponad 7 miesięcy i jest podobnie :jęki, steki przez cały dzień. Noce nie lepsze : pobudki co godzinę, dwie. Rano jestem padnieta i mam zerową motywację do zajmowania się małą. Ja teoretycznie wiem że to minie bo mam sporo starszą córkę, która też była trudnym niemowlakiem, a potem bezproblemowym dzieckiem. Powtarzam to sobie codziennie ale nie zawsze to działa sad może powinnysmy założyć jakąś grupę wsparcia?
    • ajserped Re: Pocieszcie mnie bo padnę 03.04.13, 21:53
      to minie wink od 33,5 do 37,5 tygodnia jest skok rozwojowy więc może to to. Mój skończył 37 tygodni, w zeszłym tygodniu w końcu załapał o co chodzi z raczkowaniem i ruszył do przodu. Ale zanim się nauczył też było mnóstwo wrzasku i ojciec go ciągle nosił. Niezgodnie z zaleceniami, że dziecko ma samo sie nauczyć siadać, ojciec zaczął go sadzać z asekuracją i na krótko- trochę to pomagało, bo siedząc dużo widział, mógł sięgnąć po to i owo- chwila nie darcia się. A z nauką raczkowania szło powoli. Najpierw się nauczył czołgać do tyłu, potem opornie stawać na czworaka i huśtać pupką, potem podnoszenie pupki do góry i stanie na stopkach/palcach, przechodzenie z siadu do czworaków... w końcu ruszył, żeby rozwalić wieżę z klocków, która powoli ustawialiśmy tak, żeby była coraz dalej, ruszył za papierkiem szeleszcząco-błyszczącym po cukierku, za pilotem, a najbardziej popędził do aparatu foto. Teraz budzi mnie bardzo rano przyraczkowując i wisząc głową nade mną jak żółw i już nie mogę trzymać okularów w nocy w jego łóżeczku, bo rano od razu do nich pędzi- tak fajna zabawka wink
      To, czym się udawało go zająć w fazie nauki, to właśnie rozwalanie wież, wywalanie klocków z pudełka (jak siedział), turlanie piłeczek do niego. No i noszenie, noszenie... lubił też być na klęczkach oparty o mnie lub ojca i ćwiczył sobie wspinanie.
      A poza tym to teraz już zapomniałam, jak to dokładnie było - zapomina się szybko, jak to było...
      No i spróbuj się od czasu do czasu uwolnić od dziecka i zostawić go pod czyjąś opieką, a sama wyjdź gdzie tam chcesz. Ja wróciłam do pracy na pół etatu, a z młodym jest ojciec - bałam się tego powrotu, ale jestem zadowolona, że mogę się właśnie od młodego uwolnić. A jak byłam jeszcze na macierzyńskim, to jak miałam dość, to zostawiałam młodego z ojcem, niech się dzieje co chce i wychodziłam na kilka godzin. Raz nawet poszłam sama do kina, żeby odetchnąć i nie zwariować. Bo od takiej całodziennej opieki można zwariować jak nic.
    • ichi51e2 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 03.04.13, 22:31
      To minie... Ja to wspominam ze lza w oku czasy kiedy jeszcze nie raczkowal, nie stawal, nie wspinal sie na meble, nie pokonywal barier z poduszek...
      U mnie bardzo duzo zmienila obserwacja dziecka i wychwycenie drzemek w ciagu dnia, i tak moj synek wstajac o 5.30 drzemie o 7 o 8-9 o 10-11 o 14 i o 17 o 19 kapiel o 20 zasypia. w sumie przesypia ok 13h na dobe, wystarczy ze przegapie jedna drzemke to mogila - marudny, szarpiacy, sam nie wie czego chce. Czasowo roznie od 30min do 1.30. Pierwsza lapka do oka w tych godzinach, laduje do nosidelka i tanczymy az zasnie (jakies 2-3 piosenki) potem tacham go az sie obudzi (czasem odkladam ale ostatnio lekko spi skubany). W tym czasie przegladam forum, czytam, ugotuje cos.
      Budzi sie, wyciagam, bawi sie, je i tak do nastepnej drzemki.
      • ichi51e2 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 03.04.13, 22:36
        W wozku, foteliku oczywiscie wyje. Czego wyje nie wiem - z glodu, z nudow, bo ja za daleko... W samochodzie praktycznie cala droge z piersia w pysku uncertain wozka po prostu chyba nienawidzi. Nie znosi jak mu slonce swieci, jak mnie nie widzi, jak tylem do kierunku jazdy, bo za zimno/za goraco... Za plasko, za prosto... Obcy ludzie podchodza i mi go uspokajaja... A ja marze zeby wozek porzucic na opuszczonej sciezce i oddalic sie kurcgalopkiem... Licze ze jak sie ociepli wyjme spiwor i bedzie lepiej. Aby do wiosny.
    • ellenai1 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 04.04.13, 10:11
      U mnie było podobnie, ale od samego początku. Jak miał 7m zarezerwowałąm samolot i wyleciałam na ok. 3m do mojej mamy 700km. Bo już mnie szlag trafiał powoli, a mezowi dalam odpoczac, bo ilem ozna wracac do wrzeszczacego dziecka i zapłakanej zony. Nienawidzil spacerow, w domu sie nudzil, nawet na rekach plakal. Nie wiem, co mu było. W Manduce czasem udalo sie wyjsc. CZASEM.
      Koło roku nagle z dnai na dzien stalo sie inne dziecko- lepsze;p
      Nie mowie, ze latwo, ale INACZEJ i ŁATWIEJ.
      Może macie podobny typ jak ja: www.bangla.pl/artykuly/a86/high-need-baby-to-brzmi-dumnie
      • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 04.04.13, 10:51
        Yes, I have High-need babysmile
        w końcu ktos to nazwał, nie wiedziałam, że "takie coś" istnieje.
        Dokładnie punkt po punkcie - od urodzenia. Czego to ja nie wyczyniałam, stawanie na rzęsach, cuda na kiju, a i tak był wrzask, niepokój. Myślałam, że bzika dostanę, popadałam ze skrajności w skrajność, od prób zostawiania tego płaczu bez reakcji (nie wytrzymywałam dłużej niż kilka minut) po nieustanne przytulanie, wspólne spanie, karmienie, zabawianie. Rodzina bez obiadów, starsza córka niedopilnowana...można by wymieniać. Zero pomocy z zewnątrz, mąż pracujący za dwóch (bo zastąpił moje obowiązki w firmie). Jedyne pocieszenie: że to minie. Dzieciak zdrowy, zawsze nakarmiony, blisko mnie a i tak było źle.
        Dzięki Bogu jest lepiej, jednak nie jest normalnie, jak wyżej pisałam, spacery od jakiegoś czasu odpadły, jazda w foteliku też no więc co za tym idzie całe zycie towarzyskie również. Stałam się aspołeczna, kto chce spotykać się z osobą, której dziecko nieustannie jest niezadowolone? Przecież to automatycznie źle świadczy o matce - niestety tak się to wszędzie przyjęło.
        Bardzo ciekawy artykuł no i co ważne nie próbujący udowodnić matce, że takie niemowlę=dorosły z depresjami i nerwicami.
        Szkoda tylko, że na tym forum trafiają się niedoświadczone kobiety, z pseudo-radami, które dodatkowo dolewają oliwy do ognia, zupełnie nie rozumiejąc tematu.
        • aaaniula Re: Pocieszcie mnie bo padnę 04.04.13, 15:27
          W ogóle to ja się boję wyjść do ludzi, bo człowiek wszędzie jest oceniany. No krew mnie zalewa jak gdzieś idę i ktoś mi mówi: a to twoje dziecko to jest takie, a takie. A czemu zasypia na rękach? A czemu tyle je? A po co je nosisz? Zobacz Monika tak nauczyła (o zgrozo!) swoją małą, że tak ją musiała nosić i nosić aż ona sama chodzić nie zaczęła. Jezu przecież to jest moja sprawa dlaczego ma na nogach dwie pary skarpet, a wyjeżdżam z domu samochodem na czas drzemki małego. I nie mam ochoty się tłumaczyć dlaczego dziecka nie przyzywczaiłam jeździć samochodem. A co najgorsze to takie pytania zadają często ludzie, którzy sami mają dzieci i chyba do cholery wiedzą, że dziecko to nie robot, który daje się zaprogramować.
          Jak mi lżej smile
          • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 04.04.13, 16:02
            smile
            u mnie było to samo, jak Niunia miała 2-3 mc-e również słyszałam docinki w rodzinie, np. moja rodzona chrzestnasmile : to dziecko ma nadwage, po co ją tyle razy przystawiasz? Czego ona tak ryczy - nauczyłaś to masz. Na dużej rodzinnej imprezie (wesele), aby się nie wkurzać, musiałam uciekać by podac małej pierś. Bo tylko słyszałam "no po co ona ją karmi tyle razy" , "nie umie jej uspokoić" smile więc się żeśmy z mężem zmyli koło 21:00 smile
    • lidek0 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 04.04.13, 19:54
      Poszukaj kogoś do pomocy zanim zwariujesz. Może ktoś choć na 3-4 godziny tygodniowo może Cię odciążyć, żebyś mogła wyjść z domu. Może w weekendy umów się z koleżankami, idź do fryzjera, kosmetyczki. Twoja psychika jest tak samo ważna jak dziecko. A czytając to forum widzę, że dziecko do roku całe życie ma skoki rozwojowe, więc pewnie zaraz zacznie się kolejny.
      • siven1987 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 04.04.13, 20:38
        Mój ma dopiero 11 tygodni ale najgorsze jest gadanie rodziny. Po co sie tyle męczyć lepiej daj butelkę bo jak tyle wisi to sie nie najada. Daj mu smoczka niech sobie ssie. Do noszenia przyzwyczaiłas zobaczysz jak ci bedzie ciezko go dźwigać. Nie umie zasypiac w lozeczku to go tak bedziesz wiecznie przy cycku trzymać. Niby chcą pomoc ale wiecej w tym krytyki niz pomocy. Z rodzina to zazwyczaj tylko na zdjęciu sie dobrze wychodzi.
        • ichi51e2 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 07:19
          Oplaca sie przetrzymac, mialam mega satysfakcje jak moja zrzedzaca matka ostatnio jednak powiedziala "kto by pomyslal ze na samej piersi dziecko mozna tak ladnie wychowac" i "mialas racje z tym blw - to jedyne dziecko 8ms jakie widzialam ktore zuje"
          Tak. Satysfakcja zycia.

          Tesciowej normalnie zas klamie w sprawach typu czy chodze na spacery 3 godzinne i tak owszem dziecko je sloiki. Nie bede sie irytowac,
    • paul_ina Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 02:06
      Ciesz się, że zdrowy. Żeby za bardzo nie wymyślać, w myślach dodaj do tego zielonego gila do pasa z zagrożeniem zejścia na oskrzela plus stany podgorączkowe wymuszające na Tobie nocne czuwanie - no i ciesz się, że jest zdrowy.
    • missseptaria Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 03:26
      Ja mam bardzo grzecznego synka potrafi godzinę siedzieć i bawić sie sam ale jak mu nic nie dolega wystarczy ze ma kupę boli go brzuszek jest mu zbyt chłodno to mam podobnie a jak jest głodny to niczym gościa nie uspokoisz tylko papu i co ciekawe jak mu brakowało czegoś w diecie to też sie darl mimo ze jadł godzinę temu. Rozszerzylismy dietę dziecko jak nowewink

      Ja wyznaje zasadę ze jak dziecku nic nie dolega to jest grzeczny. U mnie sie to sprawdza. I jeszcze jedno mały zbiera ode mnie nastroje jak jestem wkurzona i zmęczona to on też nie uwierzylabys widząc to ale na prawdę tak jest!

      Wychowywanie dziecka to nie wakacje na teneryfie kochanie wszystkie to przeżywamy;* trzymaj sie kochanie;*
      • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 11:50
        "Ja wyznaje zasadę ze jak dziecku nic nie dolega to jest grzeczny."
        No właśnie na tym polega niezrozumienie tematu, o czym zresztą napisano w artykule
        • aaaniula Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 14:52
          amen
        • missseptaria Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 15:57
          Przepraszam nie chciałam nikogo obrazić i bardzo chciałabym wam ulżyć po prostu u mnie w rodzinie był przypadek ze dziecko tak właśnie sie zachowywalo, wszyscy pediatrzy mówi ze jest zdrowe a przypadkiem po kilku miesiącach męki okazało sie ze mała miała chore uszy i zwykły lek przeciw zapalny pomógł.

          Jeżeli jestes pewną ze jest zdrowe to zagon męża ale na zasadzie ja sie wynosze na godzinę z domu a ty siedz z małym. Trochę ciszy uważam pomoże chociaż na chwilke;*
          • ellenai1 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 19:54
            Ja też uważam, że o high need baby mozemy mowic dopiero po wykluczeniu problemow zdrowotnych. Ja ze sowim to normlanie zwiedzialm troche pediatrow, nawet neurologa , maz to u niego poznajdywal ADHD ( co niemozliwe w niemowlectwie by zdiagnozowac ponoc). Najwyrazniej taki urok dziecka w koncu doszlismy do wniosku, hehe.
            Oczywiwsice z poczatku byly problemy kolkowe, ale pozniej... coz, kolki minely, a krzykacz zostal i nieprzespane noce;p
            Dla innycm Mam:
            Mi oso biscie pomagalo czytani ehistorii tutaj, pocieszalam sie ;p
            www.thefussybabysite.com/
            Poza tym kupilam sobie ksiazke Kurcinka 'Raising your spritited child' , bardzo fajna pozycja, niestety nie tlumaczona na pl chyba jeszcze.
            Takie dzieciackzi to albo nazwali 'high need' albo \'spirited'
    • zasochana Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 16:34
      nie przeszłam przez coś takiego, ale jesli mogę w ramach pocieszenia coś powiedzieć, to powiem : to normalne. Pozwól sobie na złość, którą odczuwasz (tylko może bez czynów wink) a najlepiej znajdź dobry sposób na odreagowanie. To może być taki etap w rozwoju, monitoruj czy nie trwa zbyt długo smile
      • missseptaria Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 17:14
        Zgadzam sie ja mam spokojne dziecko i czasami wymiekam! Może krzyk w poduszkę? Musisz znaleść swoją metodę. Jesteśmy z toba a ludźmi sie nie przejmuj, zwlasza takimi jak ja którzy na szczęście nie rozumieją tematu;/
        • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 18:52
          smile
      • aaaniula Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 19:57
        Ja też uważam, że to normalne. Tylko tu na forum znalazłam metodę na odreagowanie- zamiast krzyku w poduszkę. A to, że są dzieci, które potrafią się same sobą zająć 2 godziny, i takie które wiszą na mamie- to większość ludzi chyba wie. Jako dorośli różnimy się, więc jako dzieci nie możemy być tacy sami.
        • zasochana Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 20:07
          zatem jako forme odreagowania: pisz do woli smile
        • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 21:39
          ja też wolę się wyżalić pisząc, niż drzeć gazety, krzyczeć w samochodzie, lesie lub w poduszkęsmile
          Moja mała dziś zaliczyła jazdę w foteliku, około 10 min. nie wrzeszczała jak zawsze ale za to wrzeszczało radio - ku jej upodobaniusmile Cięzko tak jeździć po miescie ale 10 min siedziała cicho.
    • mynia_pynia Re: Pocieszcie mnie bo padnę 05.04.13, 21:04
      Proponuje uzmysłowić sobie że nim dziecko skończy 3 lata jest przesrane.
      U mnie najgorszy okres do tej pory to jak syn uczył się wstawać i co chciał usiąść to leżał bo nie umiał złapać równowagi. Ciągle za nim chodziłam, stałam, siedziałam jak chciałam iść do toalety czy cokolwiek innego zrobić to mąż asekurował syna.
      Później nauka chodzenia, na szczęście mam bardzo ostrożne dziecko pierwsze kroki były całkiem sprawne, chodził wolno i się nie wywracał, ale i tak ciągle chodziliśmy za nim.
      Teraz syn zagląda we wszystkie zakamarki a za chwilę będzie się wspinał, bo już go interesują parapety ... jest po prostu rzeźnia wink.
      W dodatku syn już potrafi zakomunikować że ma inne zdanie i muszę wymyślać sposoby jak osiągnąć cel nie doprowadzając dziecka do płaczu.
    • malinowa80 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 06.04.13, 08:37
      Zdaje się ja też mam high need baby smile nie dawno założyłam wątek o poniekąd podobnej tematyce, założyłam go chyba też po to by sobie ulżyć. Mój mały nie ma jeszcze 3 miesięcy więc ciężko go czymś zainteresować i wymyślać zabawy a zachowuje się tak jak by po 10 minutach robienia czegokolwiek co mu zafunduje zaraz się nudzi... No i tak w kółko z nim chodzę, kładę go to tu to tam a on i tak w sposób mocno dosadny wyraża swoje emocje...
      Liczę na to że z wiekiem 3 miesięcy mu minie ale zdaję sobie sprawę że mogę znaleźć się w gronie szczęściar posiadających high need baby potem high need child, high need teenager....

      ale!!!!! w poniedziałek mąż bierze dzień urlopu, pakuje z rana małego i jedzie do teściów! wraca popołudniu! Mam tyle rzeczy w głowie co będę robić że aż za uszy się wylewa smile
      Muszę podładować baterie bo potem zostaję z "wymogusem" sama na pare dnisad
      • neffi79 Re: Pocieszcie mnie bo padnę 06.04.13, 10:53
        ja też się pocieszałam, że minie po 3 miesiącach - nie minęło, potem że po 6-ciu, bo usiądzie, będzie się bawić - nie minęło. no to teraz, że po 9-ciu - uff, jest odrobinkę lepiej, ale nie jest normalnie (o czym dokładniej wyżej pisałam). Teraz czekam do 12 miesięcy, hehe nadzieja i cierpliwośc to niezbędne cechy matki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja