jedzenie matki a kolki.....

23.07.04, 21:52
KOchane!!!!
jestem 5 tyg. poporodzie, od samego poczatku Malenstwo ma kolki i bolacy
brzuszek sad( odstawiłam prawie wszystko z jedzenia, tzn jem gotowana marchew
i ryz, kasze, ziemniaki, miesko gotowane odstawiłam bo wydawało mi sie ze
koleczki sa wieksze, jem pieczywo z masłem roslinnym (wczesniej ze zwykłym)
iczasami odrobuine twarogu (naprawde niewiele) i maslanke/kefir rzadko.Ale to
bardzo mało, boje sie o siebie (anemia) i malenstwo, ale te kolki sa
okropne.Mam nadzieje ze to nie z jedzenia mojego,tylko pewnie gdybym była
tylk ona samej wodzie kolki by tez były, ale czy tak???bo mam juz pomysł by
pic tylk owode i jesc gotowany ryz, aby tylko Małgos sie nie meczyła, ale
wiem ze tak nie moge bo musze tez dbac o siebie by Dzieciatko było zadbane...
co robic?co jesc?
pozdrawiam i pomocy
    • posay Re: jedzenie matki a kolki..... 23.07.04, 21:58
      ciezko mi cokolwiek doradzic, bo ja jem wszystko i maly kolek nie ma. Fakt, ze
      mu czasem po brzuszku jezdzi, ale to chyba normalne, bo uklad trawienny dopiero
      sie ksztaltuje. Wiem tylko, ze moja kolezanka przeszla na taka rygorystyczna
      diete jak Ty i jej mleko bylo niepelnowartosciowe, mala byla ciagle glodna...
    • coral123 Re: jedzenie matki a kolki..... 23.07.04, 22:47
      Czy jesteś pewna, że są to kolki? Moje dwutygodniowe maleństwo potrafiło płakać
      przez kilkanaście godzin. Położna i lekarz stwierdzili kolkę. Okazało się
      jednak, że mały potrzebuje być przy piersi tylko sygnalizuje to inaczej, niz jak
      jest głodny. Od tego czasu nie mamy żadnych kolek (mam nadzieję, że tak
      pozostanie), ale za to mały spędza przy piersi sporo czasu (choć wcale nie jest
      głodny).

      Na kolki możesz dawać kropelki esputicon (max 3 razy dziennie po jednej kropli).
      Jeżeli pierwsza dawka nie pomoże kolejną można podać po 15 min. Jeżeli to nie
      pomoże są jeszcze inne środki - warto skonsultować to z lekarzem.

      Co do jedzenia. Doskonale Cię rozumiem, bo sama stosuję bardzo drastyczną dietę.
      Spróbuj jednak coś jeść, bo tak długo się nie da. Możesz jeszcze jeść buraczki,
      spróbować brokuła (czy nie uczula), jednego banana dziennie (po małym kawałku, a
      nie na raz), biszkopty, ryby (pieczone lub gotowane), danonki oraz rozcieńczone
      Bobofruty dla dzieci od 5-ciu miesięcy.
    • lch74 Re: jedzenie matki a kolki..... 23.07.04, 23:50
      Tak naprawdę możesz być o samym chlebie i wodzie a maluszek będzie miał kolki, poprostu jego układ trawienny nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięty i cały czas dojrzewa. Kolki przeważnie znikają samoistnie ok.3-4 miesiaca życia. Nie wyniszczaj się niepotrzebnie dietą, bo musisz mieć przecież siły, by opiekować się swoim dzieckiem. Staraj się jeść wszystko byle było lekkostrawne i uważnie obserwuj swojego maluszka. Kolki mogą być też pierwszym objawem alergii np. na białko mleka krowiego (u nas tak było), później pojawia się zielona kupa ze śluzem i wysypka. Aby ulżyć bobasowi możesz podawać mu Infacol, Esputicon, Bobotic, Gripe Water itp. musisz wypróbować co twojemu dziecku z tych specyfików pomaga. Kładź często malucha na brzuszek, to pomaga w odchodzeniu gazów. Gdy już brzuszek zaczyna dokuczać, to masuj go zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, możesz też ogrzać za pomocą suszarki do włosów (oczywiście przez ubranie) lub termoforem. Życzę powodzenia i szybkiego pozbycia się paskudnych koleksmile
      Pozdrówkismile
    • megann120 Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 03:14
      Czasem dzidzus ma po prostu sklonnosci do kolek i dieta nie pomoze. Ale zebys
      miala czyste sumienie to gotuj a nie smaz i uwazaj na brokuly kalafiory,
      cebule, o kapuscie i grochu i gazowanych napojach to chyba nie musze pisac...
      Ogranicz tez wszelkie ostre przyprawy. Pij sama herbate z kopru wloskiego.
      Jedz jablko i pij sok jablkowy. I wyprobuj jogurty, zywe kultury bakterii moga
      pomoc jelitom.
      Doraxnie pomaga masowanie (ja moje szkraby masowala jak lezaly na brzuchu,
      cala dlonia polozona na plecach), delikatne dciskanie nozekugietych do
      brzuszka, ciepla kapiel luboklad, noszenie na ramieniu, tak aby wlasnie
      brzuszek na ramieniu lezal, dzidzius jest taki "przewieszony". Ewentualnie
      zdezynfekowany termometr do pupci i sprobowac wypuscic gazy.
      Moim dzieciom podawalam debridat do trzeciego miesiaca, nie doraxnie ale
      regularnie trzy razy dziennie 2,5 ml, potem stopniowo zmniejszalam dawke.
      chetnie odpowiem na maila megann120@yahoo.co.uk
      trzymajcie sie cieplo smile)
      • 1979pi Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 12:34
        Mi lekarka zabroniła jeść prawie wszystko.Wiem że to co zrobiłam było
        drastyczne ale warzne że pomogło.Nażarłam się wszystkiego prawie co miałam
        zabronione:pomidorów,kalafiora,twarogu i odrobine kapusty gotowanej z koperkiem
        i czekałam z esputiconem na efekt.To był ciężki wieczór...Ale od tej pory miał
        tylko raz kolke.Synek ma teraz 2,5 miesiąca.
    • makdak Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 09:04
      hej, mnie położna środowiskowa przy wizycie kontrolnej zaleciła picie herbatki
      BOBOFEN z herbapolu po posiłku. ma to zlagodzic skutki naszej diety. nam chyba
      pomaga, bo kolki, owszem zdarzaja się, ale nie są naszym koszmarem. Oczywiście
      nie powinnas jesc smażonych i ciężkostrawnych potraw. a mięsko spróbuj z indyka
      jest równie smaczne jak z kurczaka, a zazwyczaj lepiej tolerowane. i jeszcze
      kropelki esputikon-u nas rewelacja.
      Zyczę powodzenia i cierpliwości.
      Pozdrawiamy,
      Magda&Nikolka
      • bioo Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 11:56
        Wielkie dzieki za rady!!!!!!!niestety, Esputicon u nas nie działa, mam teraz
        taki sprowadzony z Niemiec lek LEFAX, i jak na razie też niewiele pomaga sad((
        ale ciagle próbujemy, masujemy, nosimy ogrzewamy brzuszek, kładziemy na
        brzuszku i kleczki sa, moze troszke mniejsze, tzn. krótsze z 3-4 godz.
        zmniejszyły sie do ok.2, ale to zawsze lepiej, bo Słonko krócej sie męczy,
        buziaki i pozdrowionka
    • dosiadpl Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 14:19
      ja slyszalam ze ryz powoduje takie kolki, moze wiec to ryz?
    • beata-ww-22 Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 16:22
      Hej! Zgadzam się w zupełności z trafną diagnozą i radami Vicky. Nasza Wercia ma
      4 m-ce i aż dotąd miewała kolki. Apogeum cierpienia osiągnęła ok. 4-6 tyg.
      właśnie. Odstawiłam ze swojej diety nabiał. Nadal karmię wyłącznie piersią,
      kolek mała już nie ma, więc ostrożnie wracam do jedzenia ulubionych serków,
      jogurtów,itp. Ze słodkim mlekiem jeszcze sobie poczekam. Najważniejsze-nie
      martw się, z wiekiem przejdzie. Powodzenia i wytrwałości! Aha, nam pomagał
      Infacol i cewnik urologiczny dla ułatwienia odchodzenia gazów.
    • gosia_d Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 17:31
      Nasze, moje i córci doświadczenia, cię nie pocieszą. Kompletnie niezależnie od
      mojej diety Emilka miała koszmarne całodniowe kolki, które skończyły się pod
      koniec 4 miesiąca sad. Żadna dieta NIC nie dała, próbowałam odpowiednio długo.
      Nic. Miałam straszne poczucie winy, że jem coś takiego co ją krzywdzi, ale
      widzę że to były brednie i nieprawda. Wyraźnie kolki mają jednak inną przyczynę.
      pozdrawiam
      Gosia
    • setia Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 19:18
      Zależność między kolkami a dietą matki być może istnieje, ale nie jest ona taka
      prosta jak się wydaje większości położnych opowiadających te stereotypy o
      kapuście i fasoli. Te warzywa akurat u nas wcale nie szkodzą. Z całą pewnością
      winny jest niedojrzały układ trawienny, a może i jakaś nietolerancja (tak był u
      nas). Jeśli chcesz to stosuj dietę ryżowąwink ja przez to przeszłam i uważam, że
      to był błąd. Trzeba było jeść od początku wszystko, a może dziecko nie miało by
      dziś alergii?
    • werata Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 20:58
      Wiesz bioo, zastanawiam się na tym od pierwszej kolki mojego synka.
      Od jego narodzin (5.06.2004) jestem na diecie mniej więcej takiej, jak
      opisujesz i NIC NIE POMAGAŁO. Mam też wszystkie cuda, w tym te niemieckie
      (Lefax, sab simplex), ktore niby miały pomóc, ale się nie sprawdziły.
      Od 7 tyg. jem to samo.
      I znam dziewczyny, których dzieci nie znają kolek, a one jedzą wszystko, w tym
      rzeczy smażone, kapustę kwaszoną itp itd.
      Dlatego myślę, ze ta zależność miedzy dietą a kokami jest dużo przesadzona. Bo
      która z nas je groch karmiąc piersią????
      Ja jem b.lekkie rzeczy, nawet wędlinę ze sklepu zastąpiłam pieczonym schabem,
      który sama robie w domu. A Tomasz i tak ma kolki.
      Dlatego postanowiłam powoli wprowadzać do mojej diety różne produkty, zeby się
      nie nabawić anemii. I nie zauważam zmian po wprowadzaniu tych produktów.
      Po prostu musimy przejsć przez te kolki. Musimy być dzielne.
      A naszym meleństwom i tak przejdzie bez względu na naszą dietę.
      Pozdrowienia dla Ciebie i maleństwa!

    • tupelo Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 22:42
      U nas pomoglo odstawienie nabialu, nie jem nawet sera i prawde mowiac nie wiem,
      jak dlugo wytrzymam, bo nabial to poniekad podstawa mojej normalnej diety. A co
      myslicie o zastapieniu mleka krowiego w diecie matki mlekiem sojowym? No i
      trzeba by bylo uzupelniac wapn...
      • bioo Re: jedzenie matki a kolki..... 24.07.04, 23:37
        Wielkie dzieki za słowa otuchy!!!!!!!!!!to takie ważne, gdy kazdy kęs suchego
        chleba powoduje poczucie winy sad
        Tato i mąż namawiaja mnnie na powolne wprowadzanie róznych pokarmów ale ja sie
        dotada bałam i ciagle boje potwornie, ale chyba trzeba, bo strach i o anemie i
        o to, ze ze mnie sciagnie wapn, i o to, ze mleko bedzie
        niepełnowartościowe...chyba rzeczywiscie trzeba byc dzielnym i po prostu
        przetrwac koleczki, i czekac az dzieciatko z nich wyrosnie, ale gdy Ona tak
        płacze (a własciwie wrzeszczy, a oczka sa pełne niewidocznych łez) to człwoeik
        wszystko by zrobił by ulzyc małej.Ale tez trzeba miec siły do opieki nad nia a
        to z tej samej marchewki z ziemniakami i chleba z maslem roslinnym pewnie
        niewile by było.
        Jeszcze raz dzieki za wsparcie i pocieszenie, ze nie jestesmy same...
        dzis juz za nami atak, wprawdzie krótszy (1h)i uwienczony wyczekiwana
        kupka!!!!!!!!!!!!
        • ikruck Re: jedzenie matki a kolki..... 25.07.04, 12:37
          Ja przy pierwszym dziecku jadłam jeszcze mniej niż ty aby mały nie miał kolek.
          3 razy dziennie jadłam wyłącznie ryż z gotowanym indykiem oraz wafle
          ryzowe.Efekt był taki, że kolki wcale nie ustały ani nie zmalały a ja po 4
          miesiacach trafiłam do szpitala bo zaczął szwankowac mój wzrok (przestałam
          widziec na jedno oko, po 4 dniowej kuracji sterydami wróciło do normy).
          Teraz mam 3-tyg Karolka i już nie jestem taka głupia. Mały ma kolki ale
          świetnie na to pomaga zapożyczony z niniejszego forum sposób: po śniadaniu piję
          herbata z rumianku, po obiedzie herbatka z kopru włoskiego, po kolacji mięta.
          Oprócz tego gdy przychodzi kolka kładę go na przewijaku, zdejmuję mu pieluche
          podkurczam mu nóżki i podrażniam mu lekko chusteczką pupkę aby wywołać kupkę.
          On się wtedy uspokaja, robi kupkę i kolka odchodzi. W skrajnych przypadkach
          można włożyć zdezynfekowany termometr aby wywołać kupkę.
          Po tych zabiegach kolki nie trwają dłużej niż 5 minut. I jem wszystko!
          • bioo Re: jedzenie matki a kolki..... 25.07.04, 13:21
            kurcze, tez tego sie boje, tzn utraty zdrowia, albo jego pogorszenie sad((
            Mąż kaze mi zaczac jesc po mału wszystkoa le zarazem tak potwornie boimy sie
            tych kolek sad
            Czy herbatka z kopru to taka z Herbapolu?czy Hippa?bo taka z Herbapolu piłam
            przez 1dzien (2X) to przez kolejny dzien nie schodziłam z kibelka wink, tak mi
            orzeczysciło jelita, teraz mam obawy, ale to moze nie ta herbatka tylk cos
            innego tak mnie przegoniło?
            dzis zjadłam jajeczko na sniadanie
            jutro cos nowego wprowadze znów
            pomalutku
            kazdego dnia jakis nowy produkt po kęsku...
            • marta.28 Re: jedzenie matki a kolki..... 25.07.04, 20:51
              Ja jak jadłam bardzo dietetyczne lekkostrawne rzeczy to mała więcej płakała i
              musiałam używać esputiconu. Ja też miałam kłopoty żołądkowe. Więc zaczęłam jeść
              smażone mięso. Kiszony ogórek itp. Na razie odpukać spokój. Jedynie co to nie
              jem nabiału bo niby skaza białkowa. Ale też się zastanawiam bo od miesiąca nie
              jem i małej buzia się nie poprawia więc może to nie nabiał. Ma zamiar wprowadzać
              go potrochu, najpierw żółty ser potem biały. Mleko podobno najbardziej uczula
              więc z tym poczeka.

              CZY INNE MAMY TEŻ MIAŁY NA BUZIACH SWOICH DZIECI SKÓRĘ SZORSTKĄ JAK TARKA -
              jeżeli tak to po jakich produktach, bo nie wiem co wyeliminować!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Marta i Oleńka 8 tydzień
              • beciaw77 do marta.28 27.07.04, 23:08
                u mnie mała ma taką skórę po mlekusad pediatra stwierdził skazę białkową-
                odstawiłam mleko i pochodne i kolek nie ma...
            • tea_tree Re: jedzenie matki a kolki..... 26.07.04, 22:56
              Bioo, to ja może jeszcze jeden trop podsunę.
              Czy bierzesz jakieś witaminy dla mam karmiących ?
              U mnie winowajcą okazało się żelazo, które było w składzie tabletek.
              Niestety nie mam już tych informacji, które kiedyś wynalazłam, ale potwierdzały
              one możliwą zależność między kolkami a żelazem w pokarmie matki.
              Wyniki z krwi miałam dobre, ale lekarz na wszelki wypadek kazał mi brać żelazo.
              Odstawiłam "syntetyczne" żelazo, przestawiłam się na szpinak i naprawdę
              zauwazyłam różnicę w kolkach u małej.
              Spróbuj, jeśli oczywiście wyniki masz OK.
    • qwsa12 Re: jedzenie matki a kolki..... 26.07.04, 18:24
      Z własnego doświadczenia wiem że nie ma produktów bezpiecznych więc radziłabym
      na kilka dni odstawić ryż, marchewkę, jabłko (nawet gotowane) i zobaczyć czy
      kolki ustąpią. U mojego synka właśnie te BEZPIECZNE produkty były przyczyną
      problemów z brzuszkiem. Paradoksalnie mogę bez problemu jeść np. truskawki,
      szproty z puszki, surówkę z czerwonej kapusty, smażone mięso czy frytki na
      oleju (na mieście!).
      Ograniczenie diety nie jest rozwiązaniem, trzeba sprawdzać każdy produkt i
      stopniowo rozszerzać dietę.
      Zamiast produktów mlecznych (jeśli uczulają) można przetestować napoje i desery
      sojowe oraz kozie sery (pleśniowy i fromage, mleko jest niesmaczne).

      • setia Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 09:05
        No nie, jeśli bioo odstawi ryz i marchewkę to co jej pozostanie?! Może ma jeść
        zamiast tego szprotki i frytki? Produkty sojowe kupowane w sklepach
        (ekologicznych ha, ha) mają mnóstwo chemii i z pewnością bardziej zaszkodzą jej
        i dziecku niż ryż z marchewką. Rzućcie okiem na strony, które podała mradford w
        wątku „jak często zmieniać pampersy”. Jedzenie matki nie ma wpływu na kolki.
        Poza sytuacją alergii na dany produkt oczywiście.
        U nas przyczyną (jak się okazało nie kolek) był prawdopodobnie nadmiar
        preparatów witaminowych, które ja łykałam. Odstawienie mleka pomogło, ale ze
        względu na wapń…
        • qwsa12 Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 10:52
          Chyba mnie nie zrozumiałaś koleżanko - Ja na początku nie jadłam właśnie nic
          poza ryżem, marchwią, ziemniakami, burakami i jabłkami!!! Mogłam się wykończyć
          na takiej diecie i do niczego dobrego to by nie doprowadziło bo właśnie z tych
          kilku produktów aż trzy powodowały problem. Próbowałam do "bezpiecznego ryżu,
          marchwii i jabłek" dorzucać inne produkty ale problemy z brzuszkiem ciągle
          istniały. Myślałam że niczego nie wolno mi jeść, że wszystko tak fatalnie
          działa na dziecko, ale .... ciagle jadłam ryż i marchewkę. To właśnie był mój
          BŁĄD.

          Dlatego radziłam odstawienie na kilka dni ryżu i marchewki aby upewnić się czy
          przypadkiem nie są winowajcami kolek u dziecka.
          W ten sposób moja lista produktów nagle zaczęła się rozrastać ale nie ma na
          niej marchewki, jabłka i ryżu - Teraz wszystko jasne?

          Jeśli nie można jeść mlecznych przetworów trzeba szukać produktów zastępczych.
          Po prostu INNEGO WYJŚCIA NIE MA i dla mnie argument "chemia w produktach
          ekologicznych" w takiej sytuacji nie istnieje.

          Szprotki zawierają dużo białka i warto je jeść razem z ośćmi przy eliminacji
          nabiału. A co do frytek - chciałam pokazać że nawet coś co wydaje się dziwne i
          niezdrowe można zjeść raz kiedyś dla przyjemności i lepszego samopoczucia mamy.


          pozdrowienia od mamy z dzieckiem (już) bez kolek
          • setia Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 12:43
            Jasne było od początku, ale gdybyś napisała zamiast „odstaw” „ zastąp” byłoby
            jaśniejsze.
            • qwsa12 Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 15:22
              Napisałam "na kilka dni odstaw" a to nie to samo co odstaw na stałe. Mam
              nadzieję że inne osoby mnie dobrze zrozumiały.
        • qwsa12 hmmm... 27.07.04, 12:41
          setia napisała:

          > No nie, jeśli bioo odstawi ryz i marchewkę to co jej pozostanie?! Może ma
          jeść
          > zamiast tego szprotki i frytki? Produkty sojowe kupowane w sklepach
          > (ekologicznych ha, ha) mają mnóstwo chemii i z pewnością bardziej zaszkodzą
          jej
          >
          > i dziecku niż ryż z marchewką. Rzućcie okiem na strony, które podała mradford
          w
          >
          > wątku „jak często zmieniać pampersy”. Jedzenie matki nie ma wpływu
          > na kolki.
          > Poza sytuacją alergii na dany produkt oczywiście.
          > U nas przyczyną (jak się okazało nie kolek) był prawdopodobnie nadmiar
          > preparatów witaminowych, które ja łykałam. Odstawienie mleka pomogło, ale ze
          > względu na wapń…

          Wg ciebie namawiam bloo na głodówkę albo co gorsza na żywienie się szprotkami i
          frytkami??? - dziwna interpretacja moich słów...
          Od czegoś przecież trzeba zacząć a bloo stoi w miejscu i odżywia się fatalnie.
          Musi ustalić czy to co je teraz ma wpływ na kolki dziecka czy nie.
          Ja zaczęłam tak: 2 dni na ziemniakach i burakach - zero kolek, potem 2 dni z
          ryżem i marchewką - kolki, potem ziemniaki buraki pieczywo i margaryna - zero
          kolek, potem to co wcześniej plus mięso duszone i wędliny - zero kolek i tak
          dalej dodawałam kolejne produkty. Gdy tylko wracałam po pewnym czasie do ryżu,
          marchewki czy jabłka problemy z brzuszkiem nagle się pojawiały.
          Teraz jem prawie wszystko a do ryżu, marchwii, jabłka i nabiału (tutaj problemy
          skórne występowały) co jakiś czas wracam żeby sprawdzić czy nadal nie mogę ich
          jeść.

          Moim zdaniem metoda skuteczna, szybko działa. Zjedzenie np. samych ziemniaków
          albo ryżu przez 2-3 dni + woda do picia szkody organizmowi nie przyniesie. Bloo
          i tak zrobi jak zechce.

          Zastanawia mnie dlaczego niektóre osoby na tym forum tak łatwo atakują, negują
          bądź wyśmiewają szczere i sprawdzone porady innych. Może się nudzą?
          • setia Re: hmmm... 27.07.04, 12:53
            > Zastanawia mnie dlaczego niektóre osoby na tym forum tak łatwo atakują,
            negują
            > bądź wyśmiewają szczere i sprawdzone porady innych. Może się nudzą?

            To o mnie? Nie miałam zamiaru atakować negować i wyśmiewać tego co napisałaś,
            zwróciłam tylko uwagę na oczywisty fakt, że jeśli bioo je w tej chwili kilka
            produktów i odstawi jeszcze ryż, marchewkę i jabłko, to niewiele zostanie. A
            czasu sądząc po długości postów to Ty masz więcej.
        • azia2004 Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 13:07
          >Produkty sojowe kupowane w sklepach
          > (ekologicznych ha, ha) mają mnóstwo chemii i z pewnością bardziej zaszkodzą
          jej
          >
          > i dziecku niż ryż z marchewką.

          Tekst zupelnie bez sensu. Zywnosc z upraw integrowanych lub ekologicznych musi
          posiadac atest, ktory wcale nie tak latwo zdobyc. Wystarczy sprawdzac
          pochodzenie produktu. Dlatego jedzenie z eko-sklepow jest znacznie lepsze (z
          reguly) od np. marchewki, czy ryzu z supermarketu niewiadomego pochodzenia lub
          z drugiego konca swiata.
          • setia Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 13:18
            Ups, jakaś koleżanka qwsa12, czy drugie wcielenie? Nie chodzi mi skarbie o to,
            czy soja sprzedawana w sklepie eko jest ekologicznych upraw, ale o to co dodane
            jest do każdego produktu z niej wytworzonego, bo sama soja jak wiadomo ma smak
            mydła. Poczytaj sobie skład napojów sojowych np. firmy alpro soja.
            • qwsa12 Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 15:38
              Twoje wypowiedzi pozwalają sądzić że masz bardzo negatywne nastawienie do osób
              których nawet nie znasz (spisek koleżanek, podszywanie się za inną osobę - ale
              po co?).
              Jestem bierną użytkowniczką tego forum, nie mam tu wirtualnych koleżanek,
              rzadko się odzywam - tylko jeśli mam pytanie albo to ja mogę komuś pomóc.
              Korzystam z forum dużo, ale nie po to aby sobie polemizować/ironizować tylko
              żeby skorzystać ze zgromadzonej tu wiedzy i doświadczeń wielu matek.
              Kompletnie nie rozumiem przyczyn dla których Ty czy inne osoby piszecie
              odpowiedzi wypaczające lub wyśmiewające sens tego co napisał ktoś przed wami.
              Tylko taki mam problem i tylko dlatego pozwoliłam sobie na dalszą dyskusję z
              Tobą. Tego typu akcje zniechęcają mnie do aktywniejszego udziału w tym forum.
              • setia Re: Przepraszam 27.07.04, 17:06
                Do głowy mi nie przyszło, żeby kogoś tu wyśmiewać, przepraszam, jeśli tak
                odebrałaś moją pierwszą wypowiedź.
                A forum dyskusyjne jest jak rozumiem, mam więc prawo polemizować wink))))
    • tupelo Re: jedzenie matki a kolki..... 26.07.04, 23:41
      Witaj, ja od tygodnia nie jem nabialu: ani serka, ani mleka, ani jogurtu, ani
      kefiru. Kolka minela, tylko czasem cos "chodzi" po brzuszku.
      • werata Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 10:18
        A ja od narodzin Tomaszka nie jem nabiału (czyli już 7 tyg.) i ma kolki sad((
        Nie ma reguły.

        No więc wprowadzam powoli nabiał, bo chciałabym zachować moje ząbki i kości,
        przydadzą mi się jeszcze wink

        *****************************************************
        Co do walki z kolką to zmieniłam od wczoraj strategię:
        - nie daję małemu NIC - zupełanie, zadnych Lefaxów, Gripe Water itp.
        - ograniczam drób - upiekłam schabik, mniam
        - stopniowo urozmaicam dietę o niewielką ilosc nowych produktów (np. twarozek,
        już zapomniałam, jak smakuje).
        Zobaczymy, czy bomba kolkowa wybuchnie...
        Trzymajcie kciuki.
        Pa
      • beciaw77 Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 23:14
        u mnie to samo tupelo!
        Pozdrawiam!
        Becia
    • 1_misia_1 Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 10:44
      Witam,
      Przesłałam Ci dietę otrzymaną kiedyś na forum karmienia piersią od Agnieszki
      Stachurskiej(chyba to doradca laktacyjny forum)
      Pozdrawiam Ania
      • werata Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 12:21
        a mogę też poprosić o tę dietę?
        werata@gazeta.pl
      • makdak Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 16:43
        Aniu, a mogłabym otrzymać tę dietę od Ciebie, bo od pani Stachurskiej mimo
        próśb nie otrzymałam.
        magdalenab@poczta.fm
        Pozdrawiamy.
        Magda&Nikolka
    • lgosia1 Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 11:08
      czytalam materiały mówiące o tym że raczej tylko w Polsce jest taka nagonka na
      stosowanie diet matek karmiących.... Nie wiem skąd to się bierze.
      Same dziewczyny obserwujecie, że jecie mało a dziecko ma i tak kolki.
      Oczywiście taki argument, że jem wszystko a dziecko moje nie ma kolek nie
      przekona nikogo i nie jest rzeczowym argumentem ale coś w tym musi być.
      Oczywiście wykluczam z mojej teorii przypadki alergii pokarmowej ale to nie są
      aż tak częste przypadki.
      Myśląc zdroworozsądkowo. Nawet jeśli prawdą jest, że jedzenie matki przenika do
      pokarmu dla dziecka (co też wg różnych ośrodków naukowych jest sprawą
      dyskusyjną) to myśląc zdroworozsądkowo jak ma dziecku sprawnie funkcojonować
      trawienie jeśli nie dostaje zróżnicowanych składników. Wszystkie książki
      niepolskie na temat karmienia piersią do których dotarłam mówią o zróżnicowanej
      diecie matki - dużo warzyw, owoców, lekkostrawne - ale wszystko. I to do mnie
      przemawia (zakładając że faktycznie jedzenie matki ma wpływ na pokarm dla
      dziecka). Jeśli dziecka nie zacznie się przyzwyczajać do różności od pierwszych
      dni życia - to istnieje wielkie ryzyko alergii później - po próbie wprowadzenia
      tych różności do menu dziecka - to też argumenty z niepolskich ksiazek.
      No i jeszcze jedna sprawa, wg tych "niepolskich książek" dieta matki jest tylko
      jedną z kilkunastu hipotez mówiących o przyczynach kolki. Inne które pamiętam
      to np.: ta niedojrzałość układu pokarmowego, nadmiar bodźców ze świata
      zewnętrznego (stąd kolki najczęściej wieczorem), stres matki itp, itd.
      No i jeszcze jedno. Podobno przyczyny kolki nie są znane. Te wszystkie hipotezy
      to tylko hipotezy.
      • iwaolej Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 13:03
        zgadzam sie...zylam w USA przez jakis czas - obserwowalam jak matka karmila 3
        swych dzieci piersia - jadla wszysto. doslownie....pikantne, tluste, kwasne -
        od pierwszych dni dziecka...ZERO problemow z brzuszkiem..jak wrocilam moja
        siostra urodzila corcie...jak zaczela mowic o diecie to ja wysmialam. teraz
        sama jestem mama....na diecie..i maly ma problemy. wiec ?))))
    • iza_luiza Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 12:44
      "Wiele niemowląt - około jedno na pięć - cierpi z powodu podrażnienia jelit
      zwanego kolką. Od dawna wiadomo, że odstawienie pokarmów zawierających krowie
      mleko często rozwiązuje ten problem. Jednakże naukowcy byli zaskoczeni tym, że
      i u niemowlat karmionych piersią wystepuje kolka. W kwietniowym
      numerze "Pediatrics" z 1991 r. opublikowano zdumiewające odkrycie. Dotychczas
      panowało przekonanie, że przeciwciała obecne w matczynym pokarmie zostały
      całkowicie rozłozone w procesie trawienia, ale oto wykryto, że niektóre
      potrafią przedostać się do krwiobiegu matki, skąd przenikają do pokarmu. A
      więc, aby uniknąć kolki u niemowlęcia należy wyeliminować krowie mleko nie
      tylko z pokarmu, który ono otrzymuje ale i z pożywienia matki.

      Cukrzyca insulinozalezna ma związek z podawaniem niemowlętom produktów
      zawierających krowie mleko. Badania porównawcze przeprowadzone w róznych
      krajach wykazują silną korelację między spożyciem przetworów mlecznych a
      występowaniem cukrzycy zależnej od insuliny. Badania naukowe potwierdziły, że
      przeciwciała białka krowiego mleka niszczą komórki trzustki wytwarzające
      insulinę.

      Spożywanie mleka i jego przetworów wywołuje najbardziej powszechne alergie
      pokarmowe. Przetwory mleczne mogą być powodem problemów z oddychaniem,
      występowania pleśniawek w jamie ustnej, chorób skóry oraz innych specyficznych
      i niespecyficznych postaci alergii. Smutkiem napawa to, że wiele osób nie zdaje
      sobie sprawy, iż ma uczulenie na mleko i jego przetwory, ponieważ uważaja, że
      ich problemy są 'normalne'. Gdyby na jakiś czas wyeliminowały mleko ze swojego
      pożywienia, mogłyby być mile zaskoczone poprawą swojego zdrowia.

      Kto ma ochote na trochę chemii ? Podobnie jak inne produkty pochodzenia
      zwierzęcego przetwory mleczne często zawierają zanieczyszczenia chemiczne, od
      pestycydów począwszy a na lekarstwach skończywszy. Według wyników ostatnich
      badań mniej więcej jeden karton z mlekiem na trzy zawiera niektóre rodzaje
      antybiotyków podawanych krowom mlecznym. W USA legalnie dopuszcza się
      stosowanie u bydła mlecznego 20 antybiotyków i 33 leków."

      Neal Barnard "Uciec przed chorobą. Profilaktyka przez dietę"
      • bioo Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 16:25
        Kurcze, co kraj to inna teoria kolkowa, ale wiem jedno musze zaczac jesc, bo
        czuje sie coraz gorzej, mam chyba mniej pokarmu, bo mala je teraz bardzo
        czesto, a wczesniej spokojnie co 3godz, a teraz od dwóch dni "wisi" na cycu,
        zwalałam na upał ale dzis jest pochmurno a ona ciagle głodna... a ja padam i
        ciagle chodze głodna, bledsza itp. jak od ponad tyg. nie jem mieska tylko
        ziemniaki lub ryz z marchewka i jablkiem pieczonym.I rzeczywiscie gdybym to
        odstawiła to co mi pozostaje????woda,woda,woda....
        I tej alergii sie boje, nie chce alergika, tym bardziej ze zadne z nas nie ma i
        nikt w rodzinie tez nie...
        teraz zjem ... ziemniaki i marchewke, ale rano zjadłam jogurcik
        a jutro upieke schabik dla rodzinki moze sama tez zjem kawałeczek...
        pozdrawiam cieplutko
        • mradford Re: jedzenie matki a kolki..... 27.07.04, 16:48
          moje dziecko po wodzie tez mialo kolki.A moja ciotka,fanatyczka diety dla
          matek karmiacych poradzila mi aby odstawic nawet wode.....hi hi hiwink))
        • annafox Re: jedzenie matki a kolki..... 28.07.04, 18:46
          Nie martw sie. Ja wygladam jak cien smile. Nie wiem ile waze ale juz chyba bardzo
          malo bo nosze spodnie 36 a bluzki 40. Ha ha - super proporcje sad. No ale djete
          mam tez lekka wiec co sie dziwic. Moja Ala ma terz 4 i pol miesiaca.
          W szpitalu jadlam wszystko - co tu duzo mowic. Balam sie ze sie po porodzie nie
          wyproznie i zjadlam dwa okakowania sliwek suszonych smile)))) Jak to uslyszaly
          polozne to caly oddzial gdal ze to ta co sie sliwek najadla. Tyle bylo gadania
          a w szpitalu co jadlas? Ja wszystko co dali a dawali wiele roznosci od zupy
          mlecznej rano po jajka na kolacje.
          Teraz wiem jedo po trochu trzeba sprawdzac. Znam poczucie winy i ta koszmarna
          chec zjedzenia np lodow. No ale do rzeczy.
          Jem ziemniaki, marchewke, korczaka, indyka, kalafiora, chleb, malo roslinne,
          ryz, krazki ryzowe, banany no i pije wode i herbate. Gotuje na parze. Czasem
          myslalm ze to moze od herbaty bo niby teina. Na jablka Ala mial straszne
          uczulenie ale od dwoch dni zajadam sie ryzem z gotowanym jablkiem i dziku bou
          nic. Ale wiem ze i jablko i marchew tez uczulaja.
          Mleko wogle odstawilam bo Alka mial kosmiczne wypryski i ciemieniucha jej sie
          pojawila na glowce. Koszmar.
          Moje problemy z kolka nasilily sie jednego dnia po bulkach drozdzowych z
          jagodami mojej tesciowej. I chyba dochodze do sedna. Uwazaj na drozdze one
          skaldnikiem chleba i to on czasem moze byc za te kolki odpowiedzilny. Ja jadlam
          taki z formy, wiejski PYSZNY ale Ala caly tydzien plakala i mysialam prasowac
          pieluchy bez przerw. Caly dzien placzu dziecka - to nawet nie masz czasu nic
          zjesc a w pewnym momencie to i ty zanosisz sie placzem.
          Doszlam do wniosku ze sie przemecze i jem teraz biale pieczywo lekko czerstwe.
          Moja ala poza kolkami - dzieki juz ich nie ma - ma od niektorych produktow
          czerwone swedzoce plamy na policzkach i zielona kupke. Ma ewidentne objawy
          alergii pokarmowej.
          Ja obawiam sie kazdego kesu nowych pokarmow no nic. Polecam wydanie specjalne
          Dziecka. Alergie u dzieci 1/2004 numer specjalny. Jest duzo ciekawych rad. Ale
          jak to jest wszystko trzeba samemu sprawdzic.
          Moja Ala popija jeszcze Grip Woter - tak profilaktycznie. smile
          Zycze wam i sobie jak najmniej kolek i wypryskow na buziach naszych pociech.
          Pozdrawiam Ania.
      • werata o mleku 27.07.04, 22:15
        hehe, a ja nie piję mleka ani nie jem jego przetworów od urodzenia małego i co?
        I GUZIK!!! Kolki są.
        Takie teorie, ze wystarczy 1 produkt wyeliminować są dla matek alergików.
        Niech naukowcy postarają sie bardziej z tym szukaniem przyczyn kolki...




        • bioo Re: o mleku 29.07.04, 16:45
          to moze po mału wprowadź jakis element mleczny?jogurcik?maslanke?sama nie wiem
          co, bo ja jadam co 3dni łyżkę twarożku i odrobine mleka do INki, no i wczoraj
          zjadłam małe opakowanie jogurciku,kolka byla, jak zawszze zreszta, ale zadnych
          plam, krostek nie ma jak dotad.I zaryzykowałam tez troche malin, mniam jaka
          pycha!!!!!!juz nie pamietam jak smakuja "zywe" owoce, bo dotad zjadałam
          gotowane jablka do ryzu, ale ten od 3 dni odstawiłam i przezuciłam sie na kasze
          gryczana z sałata, zobaczymy

          pozdrwiamy cieplutko
    • adi-deli Re: jedzenie matki a kolki..... 01.08.04, 18:32
      Witam szanowne panie!
      Przeszukuję forum w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie:jak pozbyć się kolek u
      malca. Przyznaję, że są różne sposoby ale każdy dzieciaczek ma swoje własne
      wymagania. Próbujemy różnych sposobów z mniejszym lub większym powodzeniem.
      Jedyne co b.często pomaga to kładzenie malca na brzuszku i na brzuszku mamy.On
      czuje wtedy ciepło i bicie serca żony i chyba przypomina mu się jak był jeszcze
      w łonie. Dodatkowo pomaga to w odgazowaniu się maluszka. Polecam ten sposób jak
      już inne wszystkie zawiodą.Powodzenia i zdrowia.
    • gosiat Re: jedzenie matki a kolki..... 02.08.04, 13:59
      Nam pomogło, gdy za radą lekarki odstawiłam pszenne pieczywo. Za to jadłam
      nabiał, wszelkie owoce i warzywa (oprócz wzdymających).
      • bioo Re: jedzenie matki a kolki..... 02.08.04, 14:32
        3 dni, a własciwie wieczory mielismy bez kolki, jedynie z malym bolem brzuszka,
        i nie wiem dlaczego tak było? moze wyrasta Malgos z koleczek, ma skonczone
        6tyg!!!!!!!!!!ale tez za namowa tutaj dziewczyn odstawiłam "bezpieczny" ryz i
        marchew i witaminki w tabletkach, i moze to pomogło?wprawdzie wczoraj była sad
        ale zjadlam troche ciasteczek(markizzy)
        pozdrawiam i dzieki za odzew!!!!!!!!!wspierajmy sie rodzice kolkowcow
      • werata Re: jedzenie matki a kolki..... 02.08.04, 19:37
        No to odstawiam pieczywo. A po jakim czasie od odstawienia mam sie spodziewać
        efektu???

        Acha, dziś pierwszy raz od 2 miesięcy zjadłam pół kubeczka jogurtu naturalnego,
        mniaaaaaaaam, jakbym odkryła nowy smak... smile
        Kochane, damy radę!, nasze dzieci wkońcu wyrosną z kolek smile
        papapa
    • kilineczka Re: jedzenie matki a kolki..... 02.08.04, 19:07
      Witajcie dziewczyny a raczej drogie matki kochanych Pociech!smile)
      Ja jestem Mamą 5 tygodniowego Wiktorka i od czasu do czasu miewa wzdęcia albo koleczki. Myślę że to wzdęcia bo raczej jest marudny i płacze ale nie zanosi sie od płaczu.
      Mam pytanko a pro pos diety i kolki, otóż dlaczego to nie można jeść pomidorów jak sie karmi piersią? Jakie maja one działanie? bo kalafior, kapusta itd to wiadomo mogą być wzdęcia po nich. A pomidory?
      Nie wiem. Prosze napiszcie co wiecie na ten temat.
      Kasia i Wiktorek
Pełna wersja