neffi79
22.05.13, 14:11
Na wstępie powiem, że oprócz męża (pracuje, pomaga ile może, przy kapieli (wraca późno), daje mi pospać w weekendy rano, czasem jak ma chwile w ciągu dnia to coś zrobi przy małej)
Jestem sama cały dzień, mała jest wymagającym, wiecznie "jęczącym" dzieckiem (kiedyś już o tym pisałam tzw. high need baby czy jakos tak). Czasem pomoże starsza córka, przypilnuje na moment, ale widzę, że nie umie małej dogodzić, ta marudzi i starsza się zniechęca.
Czasami myślę, że zwariuję

żyć mi się odechciewa, niedługo się przeprowadzamy, ale jeszcze mieszkamy w miniaturowej blokowej klitce, więc opiekunka nie wchodzi w grę, tym bardziej, że ja pracuję w domu i karmię piersią - czułabym się mało intymnie z jakąś kobietą w 1 pokoju). W nowym domu, gdzie będzie sporo miejsca będzie niania - ale to jeszcze kilka m-cy.
Chodzi o to, że 5 km dalej mieszka moja mama (pracuje 1-2h dziennie biurowo w domu - ma b. duzy ładny dom) i wcale nie chce mi pomagać - od urodzenia małej, przy pierwszej też nic. Unika tematu, zagaduje, mówi "ja miałam gorzej" co doprowadza mnie do szału. Teraz jestem chora i ledwo zipię i mama wie o tym ale nie przyjdzie, nie zaproponuje. Żyjemy w db stosunkach, czasem od niej słyszę " musisz mieszkać blisko mnie bo zaopiekujesz się mną na starość" - czuję się podle, mówiłam jej by mi pomogła, wyszła na spacer jak inne babcie, natomiast nasza babcia widzi wnuczki 2-3 razy na m-c i jej starczy. Jeszcze nigdy nie spytała czy mi pomóc. Jeszcze nigdy nie wyszła z wózkiem na dwór ani na plac zabaw!! Czy mam z nią pogadać? Boję się kłótni na lata

W duchu coraz bardziej się do niej zniechęcam. Wiem, ze nie ma obowiązku, ale nie pomogła mi ani razu - wiem, że gdy zrobię aferę to przyjdzie raz lub dwa ale to nie będzie z serca tylko z musu.
Ja juz nie daję rady, moje życie nie istnieje, czasami cieszę się jak mała śpi i chcę by spała jak najdłużej

Okropna jestem