gosia_d
31.07.04, 19:58
Moja 6 miesięczna córcia od 2 miesięcy je różne pokarmy z łyżeczki. Od
początku szło jej to ładnie i chętnie. Od miesiąca jest karmiona sztucznie i
ładnie ssie smoka. A raczej szło jej to wszystko ładnie... Od paru dni jest
prawdopodobnie leciutko podziębiona, dostaje syropy eurespal i bactrim. Lekko
pokasłuje. Ja mam ospę, mała na razie nie ma objawów. Ogólnie jest aktywna,
zadowolona, spokojna, gada namiętnie, szaleje szczęśliwa w łóżeczku.
Ale od paru dni (jeszcze przed rozpoczęciem dawania syropków) je z łyżeczki
tak, że jestem przerażona każdym karmieniem. Tak samo traktuje kaszkę,
kisielek, zupkę, jabłuszko... Krztusi się, dławi, nie połyka, bezustannie
jedzenie wypływa jej z ust, przetrzymuje je w buzi... Krztuszenie wygląda
nieciekawie, boję się że w końcu zacznie się dławić. Posiłek trwa i trwa...
Jeszcze w zeszłym tygodniu pochłaniała kaszkę, może bez entuzjazmu ale
normalnie i spokojnie. Dziś owszem zjada wszystko, ale zasadniczo zmuszana.
Nie chcę jej zmuszać, ale odnoszę wrażenie, że nie namawiana nie zjadłaby
wcale. Nie okazuje głodu, żadnego apetytu.
Z mlekiem z butli też średnio. Nie krztusi się, je, ale tak powolutku i
niechętnie, nawet rano, na głodniaka po swoich zwyczajowych 10 godzinach
przerwy. Jedyne co pije normalnie to płyny typu woda, herbatka. To chętnie i
spokojnie.
Nie wiem, chyba wybiorę się w przyszłym tygodniu, gdy sama wyzdrowieję, do
lekarza.
Zdarzyło wam się coś podobnego? Może boli ją gardło, może idą zęby... Może...
Już sama nie wiem, co. Ale bardzo się denerwuję, bo boję się ją karmić, tak
się dławi

(