redcatfun14
22.01.14, 18:32
Zastanawiałam się nad rozpoczęciem tego wątku bo trudno... przyznawać się do porażek... a takie mam poczucie że porażki kilkukrotnie ponosiłam i wstyd mi... Dziecię moje jest chciane, kochane jak zadne inne ( tak wiem

) Kochane Mamy że Wasze Pociechy również!
Męczy mnie jednak to że mimo ogromnej miłości kilkukrotnie traciłam cierpliwość w trakcie kolek długich nocy czy marudzenia. Kiedy byłam w ciąży w życiu bym nie pomyślała że można wrzasnąć z drącym się niemowlęciem na ręku, czy odłożyć na chwilę ryczącego malucha i ryczeć również z bezsilności. Tak się jakoś poukładało że przez miesiąc wypełniony kolkami i łażeniem nocnym byłam sama bez małża i wtedy było najgorzej. Nie chce się usprawiedliwiać... boję się że jakoś w ten sposób skrzywdziłam swoje dziecko. Oczywiście nigdy sama bezpośrednio mu krzywdy nie zrobiłam broń Boże ale tak mi wstyd. Teraz jest o wiele lepiej ale młody swoimi humorami potrafi czasem mnie ugotować... czy to histeria na spacerze czy odmowa zmiany pieluchy... Dziewczyny czy jest jakakolwiek podobnie nieświęta?