gosiek161
16.08.04, 11:21
Witam!
Niedawno na forum podpowiedziano mi jak usypiać niemowlaki w swoim
łużeczu.Bardzo mi na tym zależało gdyz moja córka nauczyła się zasypiać
bujana w nosidełku od wózka.WaZy coraz więcej więc cięzko ją bujać.
Metoda polegała na tym by ułożyć rozbudzone jeszcze dziecko w łożeczku,dać
ulubiona maskotkę,pieluszkę,smoczek itp,włączyć ulubioną,spokojną
muzykę,pogłaskac brzdąca i wyjść z pokoju.Gdy zacznie płakać wrócić po 3
minutach,nie brac na ręce tylko ponownie pogłaskać,zaśpiewać kołysankę i
ponownie wyjść.Gdy zacznie płakać wejść dopiero po 5 minutach, przy kolejnych
razach po 10 minutach.Tak az do skutku czyli przez ok.1 h.
Od 5 dni stosują tę metodę zasypiania zarówno w nocy jak i w dzień.Efekt jest
taki,że córeczka (4,5m) zasypia czasem po 5 minutach czasem po 30.Zastanawiam
się jednak,czy to aby właściwa metoda.Czy dziecko nie zasypia z
wyczerpiania.Tak się spłacze,że w końcu zasypia.W szczególności gdy nastepuję
to po 15-30 minutach.Jeżeli wczesniej to zapewne dziecko było spiące.Metoda
ta jednak zakłada by kłaść dziecko rozbudzone by samo nauczyło się zasypiać.
Nie wiem co mam o tym mysleć.Przyznaje,że powoli się łamię.Nie mogę słuchać
jak ona tak przeraźliwie szlocha.Gdy do niej zachodzę cała jest we
łzach,pociaga noskiem,smutnie na mnie patrzy.Jak można tak usypiać
brzdąca,nie ma innej metody?
Co Wy o tym sądzicie?Może znacie łagodniejsze metody usypiania.
Pozdrawiam
Małgorzata