mit diety matki karmiącej

17.02.14, 09:55
Potrzebuję konkretnych, naukowych dowodów na to, że dieta matki karmiącej to mit. To znaczy konkretnie: dlaczego to co nas wzdyma nie wzdyma dziecka? Rozumiem, że substancje wzdymające nie przechodzą do mleka ale jakie to są substancje? I czy one po prostu nie sa przez nas trawione czy jak?
To nie dla mnie, ja powyższe wiem z doświadczenia. To dla koleżanek niedowiarków, które mają ochotę na kalafior a "nie mogą". Coca colę sama im wytłumaczyłam tongue_out i dla mojej mamy, która rękę że dziecku szkodzę. Pomożecie?
    • murwa.kac Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 10:37
      nie ma czegos takiego jak substancje wzdymajace w kapuscie czy nie wiem, kalafiorze.

      bardzo skrotowo - produkty uchodzace za wzdymajace ciężej usuwaja sie z jelit. przez co dluzej leza w nich, tworza złogi i bakterie maja wiecej czasu, zeby sie nad tym pastwic. a gdzie bakterie - tam gaz. stad wzdecia. nie dlatego, ze jest jakas magiczna substancja w produktach.
      • 18lipcowa3 Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 10:42
        jeszcze dodam że mleko powstaje z krwi i hormonów konkretnie a nie z naszej tresci zołądkowej
        • murwa.kac Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 10:44
          tak, ale alergeny krowizny czy konserwanty - juz do krwi przenikaja.
          • e-kasia27 Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 11:12
            Kofeina z coca coli też przenika do mleka, a czy kofeina to jest akurat to, co taki maluch powinien jeść?
            To zresztą zależy ile tej coli pijesz, jeśli raz na jakiś czas wypijesz szklankę, to dziecka nie zabije, ale jeśli wypijasz dziennie dwa litry... - to nic dziwnego, że Twoja mama mówi, że szkodzisz dziecku.

            A kalafior?
            No cóż, jak dziecko nie jest na kalafiora uczulone, to mu nie zaszkodzi, ale jak jest... - to zaszkodzi.
            Może koleżanka, już wie, że po kalafiorze dziecko jest niespokojne, albo ma sra..., albo ulewa?



            • murwa.kac Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 11:16
              e-kasia27 napisała:

              Cytat To zresztą zależy ile tej coli pijesz, jeśli raz na jakiś czas wypijesz szklankę, to dziecka nie zabije, ale jeśli wypijasz dziennie dwa litry...

              true.

              Cytat A kalafior?

              a co konkretnie z tego kalafiora moze zaszkodzic?
              • e-kasia27 Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 14:40
                murwa.kac napisała:


                >
                > a co konkretnie z tego kalafiora moze zaszkodzic?


                Zwykle we wszystkich alergiach to białka są tym, co uczula i co szkodzi, w kalafiorze też, ale kalafior należy do roślin, które raczej rzadko uczulają i jest polecany do jedzenia dla alergików.
                >
            • sinusoidaa Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 11:17
              Ilość kofeiny, która przenika do mleka , to 1% stężenia we krwi matki.
              W związku z tym jednak, ze dzieci gorzej metabolizują kofeinę, trzeba zachować umiar w piciu napojów z kofeiną. Ale nie znaczy, to, ze trzeba z nich całkiem zrezygnować.
            • asia_i_p Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 21:48
              Dziennie dwa litry to nie tylko mogą dziecku zaszkodzić - samemu się można wykończyć.

              Ale problem polega na tym, że ja pamiętam to jeszcze z karmienia córki - karmiąca może jeść prawie wszystko, ale powinna unikać - i tu lista, eliminująca z diety praktycznie wszystko poza ryżem, gotowanym indykiem i marchewką, ewentualnie dżemami, których i tak nie mogłam, bo dodatkowo przez parę tygodni miałam jeszcze dietę cukrzycową, zanim mi się cofnęła cukrzyca ciążowa. I kiedy sobie dodasz niewyspanie (a z powodu specyficznych problemów mojego dziecka sypiałam po cztery godziny na dobę w odcinkach mniej więcej 45-minutowych) i niedojedzenie, to masz piękny materiał do rozwoju depresji.

              Trudno, świat nie jest doskonały i dieta karmiącej też nie zawsze będzie doskonała. Lepsze to niż wieczne spięcie, niedojedzenie i załamka.

              Teraz się już nie dam wrobić - czekoladę mogę odpuścić, nabiał ograniczyć, ale nie odpuścić całkiem, z owoców i warzyw nie zrezygnuję. Zwłaszcza, że rodzę w maju - Boże Narodzenie i Wielkanoc jakoś przetrwałam i przetrwam na diecie cukrzycowej, ale nie mam zamiaru przetrwać czerwca bez truskawek, lipca bez rzodkiewek i sierpnia bez pomidorów ze świeżą bazylią i cebulką, no way.
        • aniaurszula Re: mit diety matki karmiącej 18.02.14, 22:27
          jak sie poczyta wszelkie diety eliminacyjne matek kp to ma sie inne zdanie, ze wszystko szkodzi.
      • sinusoidaa Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 11:13
        murwa.kac napisała:

        > nie ma czegos takiego jak substancje wzdymajace w kapuscie czy nie wiem, kalafi
        > orze.

        Nie do końca się zgadzam.
        Otóż, na przykład, w roślinach strączkowych, porze, kapuście są oligosacharydy (rafinoza, stachioza), które z uwagi na brak w organizmie ludzkim enzymu o nazwie galaktozydaza, nie są trawione i wchłaniane. To, ze nasz organizm nie potrafi ich rozłożyć, nie znaczy, ze jednak nie są rozkładane. Są, przez bakterie w jelicie grubym. w wyniku tych przemian powstaje wodór, metan i dwutlenek węgla. To te gazy dają efekt wzdęcia. Im bardziej dojrzałe ziarna, tym więcej substancji gazotwórczych. Można je w dużym stopniu wyeliminować, właśnie po to moczy się groch, czy fasolę w wodzie.
        Tak wiec jak najbardziej istnieją substancje wzdymające, bo to właśnie one powodują wzdęcia.
        Natomiast zgadzam się, nie przenikają do mleka, dziecku wiec nie szkodzą w żaden sposób.
        • murwa.kac Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 11:17
          tak jak napisalam - w skrocie smile

          chodzilo mi o to, ze nie ma co z tego przeniknac do krwi, ergo - mleka.
    • awidyna Re: bardzo prosze naukowe wywody 17.02.14, 13:54
      W roslinach strączkowych za wzdęcia (u dorosłych) odpowiedzialne są niskocząsteczkowe cukry rodziny rafinozy (rafinoza, stachioza, werbaskoza, ajugoza). Nie są one trawione w przewodzie pokarmowym ze względu na brak w nim odpowiednich enzymów (jak chcesz to mogę napisać jakie). Cukry z rodziny rafinozy, w przeciwieństwie do cukrów prostych nie przechodzą przez ścianki jelita cienkiego, dlatego nie są absorbowane we krwi. W niezmienionym stanie przechodzą dalej w przewodzie pokarmowym. W jelicie grubym są metabolizowane przez mikroflorę beztlenową z wydzielaniem dużych ilości CO2 i wodoru oraz w mniejszych ilościach matanu, tlenu i azotu. Nadmierne wytwarzanie gazów upośledza przepływ krwi przez naczynia jelit, zmniejsza lub nawet całkowicie hamuje możliwość wchlaniania niektórych składników odzywczych, co może pociągać negatywne skutki... ale u matki a nie u dziecka!
      Co do kapusty to ma ona wiele dobrych właściwości. A substancje wzdymające w czasie obróbki cieplnej w większości się unieczynniają, dlatego kapustne gotuje się przez pierwsze 20 min w odkryty naczyniu.
      Problemem mogą, ale nie muszą być ogórki kiszone dlatego, że ogórki kiszone utrwalone są przez fermentacje, a kwas mlekowy po przekształceniu się w pirogronian przedostaje się do krwiobiegu. No a z krwi do pokarmu przechodzą składniki. Natomiast substancje wzdymające zawarte w warzywach strączkowych nie mają możliwości przedostać się do krwiobiegu, dlatego nie powinny wywoływać rewolucji u dzidzi w odróżnieniu do mamusi wink
      Źródło: "Rola żywności i żywienia w profilaktyce i terapii chorób człowieka" Jan Fiedurek
    • kjut Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 14:53
      Dziękuję Wam pięknie! O te informacje właśnie mi chodziło. W sprawie coli wyjaśnienie. Nie ja, tylko koleżanka, bo mi się zdarza wypić szklankę na miesiąc nie więcej bo nie lubię po prostu. Za to ona uparcie twierdziła, że po coli jej córka ma gazy smile
      • aniaurszula Re: mit diety matki karmiącej 18.02.14, 22:29
        ja tez czasem pilam wode gazowana i jakos to specjanie na dzieci nie dzialalo. gorzej bylo z sokami, czosnek tez zostawial swoj zapach w mleku
    • horsewhisperer85 Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 19:28
      A ja jeszcze przy okazji podpytam... mleko robi sie z krwi, a jak to jest, ze zmienia sie jego smak w zaleznosci od tego co jadla mama?
      • sinusoidaa Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 20:48
        A skąd pomysł, ze zmienia się smak mleka? Na to nie ma naukowych dowodów. To kolejny mit.
        Co do diety karmiącej matki....Chyba tylko w Polsce rzeczywiście funkcjonuje taki termin. Nie wolno pikantnych potraw? Trzebaby to powiedzieć meksykankom, uśmiałyby się serdeczniewink Dieta matki karmiącej powinna być zbilansowana, oparta na piramidzie żywieniowej. Tak, jak każdego innego człowieka.
      • asia_i_p Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 21:50
        Smak zależy częściowo od zapachu. A zapach skóry potrafi się odrobinę zmienić po niektórych potrawach, na przykład ja po czosnku czuję na sobie czosnek. Więc może zmienia się zapach skóry, nie smak mleka - i dziecko może to wyczuwać.
    • mayaalex Re: mit diety matki karmiącej 17.02.14, 19:33
      Ja wiem, ze to nie dowod naukowy ale moze jednak przyda sie jako argument - w wiekszosci krajow europejskich dieta matki karmiacej jest nieznana. Kobiety jedza, co chca i jakos wcale nie ma wiecej kolek, niestrawnosci, wzdec czy innych straszliwych skutkow u dzieci.
      A na przyklad pryszczyki na buzi, w PL uwazane niemal automatycznie za objaw skazy bialkowej, moga byc zupelnie niewinnym tradzikiem niemowlecym, ktory sam przechodzi.
    • aganieszkab jak krowie na rowie 17.02.14, 21:23
      mi to kiedyś ktoś wytłumaczył tak: cycki nie są połączone z jelitami bezpośrednio tylko poprzez układ krwionośny, a do krwi nie przedostają się wzdęcia (czyli gazy), więc do mleka też nie, do mleka dostaje się wszystko to co wchłania się do krwi, czyli wszystkie pożyteczne składniki z jedzenia, ale też i szkodzące tj. konserwanty, pestycydy, leki, kofeina, alkohol, substancje z papierosów itd.

      sama nie wierzę w "dietę matki karmiącej" ale za cholerę nie mogę dojść do tego dlaczego mój maluszek miał potworne wzdęcia jak się łazanek nażarłam...
      • pederastwa Re: jak krowie na rowie 18.02.14, 11:41
        Mojemu kiszonki (jedzone przeze mnie) tez szkodziły. Tzn. nie byłam pewna na sto procent, ale miałam wrażenie, że bardziej wrzeszczy po takim posiłku. Teraz ma 18 miesięcy i po zjedzonym maleńkim kawałku ogórka kiszonego miał bardzo nasilone zmiany skórne.
    • mmajcka Re: mit diety matki karmiącej 18.02.14, 00:26
      Ha!! Dokladnie o to samo chcialam sie pytac, bo tez braklo mi sensownych argumentow. W rodzinie jestem kosmitka bo jem wszystko. I podobno tez moje dziecko budzi sie w nocy bo jem nie jak matka karmiaca w przeciwienstwie do kuzynki, ktora je tylko gotowanego kurczaka z ryzem i podobno jej dziecko przesypia nocki. Z reszta niedawno na forum tez slyszalam o tej zaleznosci smile
      • marysia_m24 Re: mit diety matki karmiącej 18.02.14, 20:20
        Ło Matko!!! Nie dziwne, że kobietom nie chce się karmić piersią. Jakbym jadła tylko ryż i gotowany drób i zastanawiała sie non stop czy nic się nie stanie mojemu dziecku, bo o zgrozo zjadłam kalafiora, też bym zgłupiała i szybko przeszła na mm.... ;/ No i jgdybym miała przez cały okres karmienia nie napić się filiżanki kawy, bo kofeina, to zabójca, to na bank bym w wariatkowie wylądowała. Zaczynam dzień od filiżanki kawy, jem dosłownie wszystko (oprócz grzybów), mój synek ma się świetnie.
        Dlatego kobiety nie chcą karmić dłużej niz niezbędne miniumum.
        Kilka lat mieszkałam w UK, tam w ogóle nie ma czegoś takiego jak "dieta matki karmiącej", ma ona być przede wszystkim urozmaicona. I tego się trzymajmy smile
Pełna wersja