malaidka
12.04.14, 23:38
Moja córka właściwie od początku była wymagająca.
Jeszcze w szpitalu nie chciała nawet chwili poleżeć w tym szpitalnym "wózku", wszystkie dzieci jadły i spały, ona jadła i płakała.
W domu zaczęły się bóle brzuszka, kolki, nietolerancje pokarmowe. Czyli co? Noszenie. Bo jak tu nie utulić dziecka, które coś boli. Wszyscy mówili nie noś, bo przyzwyczaisz, ręce bolą itp. No to co? Kupiłam chustę

i tak kolki zamieniły się w ząbki, a w międzyczasie "na pewno coś" bo prawie nie chciała jeść. Czyli ciągłe noszenie.
Teraz ma 4miesiące, po kolkach zostało wspomnienie, zęby w drodze. Tyle że jest praktycznie nieodkładalna! 7kg to już pod ręką czuć, w chuście ma zakaz z powodu wnm. Na macie nawet 2 minut nie poleży sama, trzeba ją absorbować czymś. Na rękach błyskawicznie znajdzie sobie interesujący obiekt i potrafi się nim "zająć". Ze snem też problem, bo usypia głównie na rękach, przy kołysaniu, rzadko przy piersi. Jeszcze niedawno przynajmniej noc była z głowy, zasypiała o stałej porze, budziła się na kp, usypiała przy piersi i znów do łóżeczka. A teraz budzi się nawet co godzinę, dwie. W dzień jest prawie wiecznie zmęczona, śpi kilka minut, budzi się, kołyszę, usypia, odkładam, budzi się, kołyszę, nie chce spać, trochę zabawy, kołyszę, usypia i od początku. Tylko jedna drzemkę ma taką, gdzie pośpi dłużej. Ale raz to jest 30minut, a raz 3godziny. Na dodatek każdy szmer ją budzi, a w nocy czołgiem można by było, a ona dalej by spała.
Chciałabym jakoś ją tego oduczyć. Co zrobić, żeby nie trzeba było jej brać na ręce za każdym razem jak się przebudzi? Czasem się budzi dosłownie chwilę po uśnięciu.
Do tego rehabilitant każe nam jak najwięcej leżeć na podłodze, ona odmawia. Płacze tak, jakby jej działa się krzywda...