mimihnik
20.08.04, 10:36
Wyraziłem swoją opinię na temat tego, że żona zachowuję się zbyt głośno przy
niemowlaku oraz, że kładzie dziecko po karmieniu na boczku zamiast go trochę
ponosić (sam to chcę robić). No i zostałem wyrzucony z pokoju, a wszelkie moje
uwagi na temat róznych rzeczy, np. że trzeba myć często smoczek itp. nie
docierają do niej. JA jestem problemem, pomimo iż zajmuję się dzieckiem jak
tylko mogę (dzidzia ma kilka dni). Wiem, że to hormony, ale też czy nie jest
to objaw czegoś bardziej skomplikowanego - władczości, wyłączności albo depresji?