Denerwujące "dobre rady"

24.08.04, 22:07
Ostatnio obracam się w kręgu kobiet po 50-ce, które rodziły dzieci dawno temu
i próbują mi przekazywać pewne "mądrości", które są absurdalne.
Np.
że 5 m-cznemu dziecku powinnam już dawać skórkę od chleba do ssania
że powinnam spróbować słodzić np. herbatkę cukrem
że skoro mam mało mleka, to powinnam dziecko dokarmiać sztucznym mlekiem, bo
wtedy mi w piersiach przybędzie
itd.
Starałam się tłumaczyć dlaczego nie skorzystam z tych rad, ale to nie
dociera. Zawsze słyszę to samo. A jak się wymądrzam, to twierdzą, że one
stosowały to u swoich dzieci i wszystko było dobrze.
Czy wy też borykacie się z takimi "mądrościami"?
    • ministrowa Re: Denerwujące "dobre rady" 24.08.04, 22:20
      Oczywiście że się borykam i jak świat światem istniał tak było zawsze, jest i
      CHYBA będzie.Na poczatku się wkurzałam ale teraz to po prostu olewam.Szkoda
      moich nerwów.Czasy się zmieniły i metody się zmieniły - wychowawcze i
      żywieniowe, za 20 lat też będzie inaczej.
      A tak wracając do rad to chyba najbardziej wkurzało mnie to że mam dać piętke z
      chlebka (córa ma 5 miesięcy), bo ząbki szybciej wyjdą.
      No cóż zaciskam zęby i robię swoje w końcu to MOJE dziecko.
    • netto1 Re: Denerwujące "dobre rady" 24.08.04, 22:38
      Nic nowego nie napisałaśsmile)) JA wpuszczam jednym uchem a wypuszczam drugim i
      robię swoje. Moja teściowa w udzielaniu dobrych rad jest "rewelacyjna". A to
      dziecku moje mleko nie smakuje, a nie żadna tam kolka, a to jak płacze to jej
      nie dotykać, nie kąpać przynajmniej raz w tygodniu (nieważne że upał ponad 30
      stopni i dziecko tez sie poci), a to uczyć dyscypliny tzn, karmić o
      odpowiednich godzinach, a nie wtedy kiedy chce. I inne tego typu rewelacje.
      Najciekawsze jest to że jak się z mężem przeciwstawiamy to twierdzi że wszystko
      musimy robić po swojemu. Dobrze że mieszka daleko.
      A tak na marginesie to nie przejmuj się bo i nie ma czym, a starsi ludzie
      lubią udzielać rady - czują się wtedy potrzebni.
      Pozdrawiam.
    • josik11 Re: Denerwujące "dobre rady" 25.08.04, 00:40
      jednym uchem wpuszczac drugim wypuszczac a samej sie niedenerwowac bo i po co?
    • s.ivona Re: Denerwujące "dobre rady" 25.08.04, 09:04
      czesc ja po prostu puszczam w niepamiec te dobre rady, potakuje glowa i robie
      swoje. juz w ciazy jak takie rady slyszalam a bardzo mnie denerwowaly to
      mowilam ze mam inne zalecenia od lekarzasmile natychmiast dyskusja sie konczylasmile
      wczoraj jak zwykle wybralam sie z synkiem (2 miesiace) na naprawde dlugi
      spacer. pogoda piekna wiec nie bede z nim siedziec na nudnym osiedlu. az tu
      nagle telefon-dzwoni ciocia ktora bez uprzedzenia przyjechala nas odwiedzic.
      pol godziny zajelo mi dotarcie do domu a ona zdziwona gdzie ja sie podziewam bo
      przeciez z malym dzieckiem nie wychodzi sie na dlugie spacery no a poza tym
      swiat jest taki niebezpieczny wiec co ja wyprawiam... slyszalyscie cos takiego?
      pozdrawiam i zycze anielskiej cierpliwosci
    • tupelo Re: Denerwujące "dobre rady" 25.08.04, 13:47
      Jak płacze: "prosze sie nie martwic, płucka sobie rozpręża".
      Kicha: "na pewno przeziębione".
      Ma czkawke: "ma mokro" albo "na pewno jej zimno".
      Noszę ją na rękach: "oj, tak nie można, dziecko pani rozpusci, na głowę pani
      wejdzie".
      Na spacerze, 30 stopni upału, Zosia w spioszkach z krotkimi nogawkami, krótki
      rękawek: "Jaki ładny dzidzius, a jaki nieubrany!"
      W kapieli: "Broń Boże żeby woda naleciała do uszek".
      • rosiee Re: Denerwujące "dobre rady" 25.08.04, 20:33
        wrrrrrrr
    • gumitex Re: Denerwujące "dobre rady" 25.08.04, 16:05
      Ja też dostawałam dużo rad i starałam się je olewać. Natomiast jeśli ktoś jest
      namolny, to po prostu mówię, że nasz pediatra zalecił/ nie zalecił i już. Z
      teściową dyskusje na ten temat skończyły się po tym jak wzięłam ją na wizytę do
      pediatry, żeby niby pomogła przy dziecku, a przy okazji odczytałam z kartki
      pytania dotyczące wszystkich podnoszonych przez nią kwestii - dopajania wodą z
      glukozą, podawania glutenu i zupek w 3 m-cu życia, wystawiania na słońce,
      niepodawania vit. D. Lekarka wszystko potwierdziła po mojemu i miałam z głowy.
      Głupio to wyglądało, ale już miałam dosyć.
      • oligo1 Re: Denerwujące "dobre rady" 25.08.04, 22:01
        oj tak, tak to jest dla mnie niezła lekcja cierpliwości, szczególnie jeśli
        chodzi o teściową. Moja mama ma bardzo wyluzowane podejście do chowania dzieci,
        brak czapeczki w upał nie robi na niej wrazenia - u mojej teściowej budzi
        przerażenie... I inne rady : ma czkawkę - na pewno jej za zimno (w domu chyba
        ze 30 stopni); ale ona nie zapięta pod szyjką; pewnie masz chudy pokarm; to
        okropne, że ona ciągle ssie paluszki, ale najbardziej mnie wkurza: "ja to całe
        dnie nosiłam i lulałam na rękach, aż krzyża nie czułam" - nie ważne, że cały
        czas z nią rozmawiam, śpiewam, bawię się, dzieciak jest radosny, świetnie się
        rozwija... wrrr ale zaciskam zęby i też stosuję metodę "na pediatrę" i rozmowa
        się kończy. czasem chcę coś szorstko odpowiedzieć, ale wtedy myślę sobie, że te
        jej rady są chyba jednak z prawdziwej troski o ukochaną wnusię.
        oligosmile
    • anek.anek Re: Denerwujące "dobre rady" 25.08.04, 23:36
      Nie tłumacz, nic nie da. Ja ostatnio zebrałam opieprz od "teściowej", że kiedy
      małemu zaczynała się choroba, to podałam wit C i wapno a nie wcierałam spirytus
      w rączki i nóżki.
    • jazzmina Re: Denerwujące "dobre rady" 26.08.04, 09:01
      No wlasnie, to jest glownie zrodlo konfliktow z moja tesiowa. Moze rady nie az
      tak absurdalne jak wyzej wymienione ale i tak mnie doprowadzaja do wscieklosci.
    • angelakok Re: Denerwujące "dobre rady" 26.08.04, 13:59
      mnie najbardziej denerwowalo, i denerwuje nadal, pytanie mojej tesciowej kiedy
      w koncu zaczne dawac naszemu synkowi cos do jedzenia oprocz piersi, bo on jest
      przecierz taki duzy i duzo potrzebuje!
      Nasz synek ma obecnie 4 i pol m-ca. Fakt, ze urodzil sie duzy (4390g) ale od
      poczatku karmie go wylacznie piersia i maly rosnie jak na drozdzach i rozwija
      sie prawidlowo.
      Niestety tesciowa nie potrafi zrozumiec, ze piers mu w zupelnosci wystarczasad
    • najja1 Re: Denerwujące "dobre rady" 26.08.04, 17:15
      I ja się dopiszę. Moja córcia marudzi przy jedzeniu (karmię piersią). "Najlepsze" co usłyszałam, to że na pewno mam za tłuste(!!!) mleko i stąd problemy. Tesciowa tez wciaz miała dla mnie "dobre"rady. Skonczylo sie utarczką i na razie mam spokój.
      Pozdrawiam!
      najja
      • arras-k Re: Denerwujące "dobre rady" 26.08.04, 21:36
        najja1 napisała:

        > I ja się dopiszę. Moja córcia marudzi przy jedzeniu (karmię
        piersią). "Najleps
        > ze" co usłyszałam, to że na pewno mam za tłuste(!!!) mleko i stąd problemy.
        Tes
        > ciowa tez wciaz miała dla mnie "dobre"rady. Skonczylo sie utarczką i na razie
        m
        > am spokój.
        > Pozdrawiam!
        > najja

        Mi jak marudzi synek przy jedzeniu to słyszę: "Masz za mało pokarmu nic mu nie
        leci i sie złości" Pomaga tylko pokazanie jak mleko samo kapie z piersi bez
        ciągnięcia. Ale mnie to strasznie denerwuje. Zawsze jest to samo.Dziś pokaże
        np. babci, że mam dużo mleka, że samo tryska jak mały zaśsie a ja wyciągne mu
        piers z buzi, a jutro znowu słowa:"Oj, chyba mu nie leci" Powód marudzenia jest
        innny; karmie synka i butlą (ze ściagniętym mlekiem) i piersią.Jak dostaje
        pierś to sie troszke wkurza bo woli butle!
    • teresai33 Re: Denerwujące "dobre rady" 26.08.04, 18:05
      O tak! Do szału, łez i białej gorączki doprowadzają mnie te "dobre rady"!Mam 5-
      cio miesięczną córeczkę. Karmię tylko piersią.
      Teściowa przy prawie każdym spotkaniu: "na pewno chce jej się pić", "nie
      dajecie nic do picia???", "trzeba dać jej herbatkę", "niewygodnie jej w tym
      foteliku", "wystarcza Ci tego pokarmu??", poza tym w czasie jednych około 2-
      godzinnych odwiedzin 10 razy słyszę: "przwinęłaś?", "trzeba przewinąć", "no
      przewińże ją wreszcie", "głodna, nakarm" itp. itd.
    • amama2 Re: Denerwujące "dobre rady" 26.08.04, 21:22
      Witam!
      Chciałoby się powiedzieć "Ach te teściowe'. Ale moja też nie jest lepsza.
      Dobrze, że widzę ją rzadko bo częstych wizyt bym nie zniosła. Wszystkie jej rady
      jednym uchem mii wpadają a drugim wypadaja. Szlag mnie trafia tylko wtedy gdy
      słyszę 'Jaki ten mały spokojny, zupełnie inny niż Natalka w jego wieku' - a
      córcia ma 5 lat natomiast teśiowa widzi ja 4-5 razy do roku więc jak może coś
      powiedziec o tym czy ona była spokojna czy nie. I druga rzecz która doprowadza
      mnie do szału to sytuacja, kiedy spotykamy się z teściami i synek (ma 5
      miesięcy) domaga się wzięcia na ręce (przez nas oczywiście a nie przez teściowa)
      a ona mówi 'no tak nauczylięcie dziecko na rękach to teraz nie chce leżeć samo'.
      Krew mi się wtedy burzy i celowo nie wypuszczam synka z rąk.
      pozdrawiam
    • liski_trzy Re: Denerwujące "dobre rady" 26.08.04, 23:25
      Ja akurat nie mam kłopotów z radami teściowej, za to u mnie ekspertem i doradcą
      jest TEŚĆ!! Czy któraś z was spotkała sie z czymś takim? Gdy bierze małego na
      ręce, za chwilę słyszę: "O szuka, szuka (piersi). Jest głodny" albo "płacze bo
      jest głodny" Nie ważne ze przed chwilą dzidzia była karmiona... podobnie jak
      stwierdzenie mojej mamy, "że małemu jest zimno, bo mu żyłki widać".
      Hasła te doprowadzają mnie do szału i ciężko mi sie do nich przyzwyczaić i
      puszczać je koło ucha, ale ostatnio zaczęliśmy traktować je jako niezłe dowcipy
      i reagujemy na nie dzikim śmiechem.
      • marzena75 Klub "dobrego" teścia 27.08.04, 13:59
        Przyłączam się do klubu dobrzeradzących teściów!
        Gdy urodziła się Aśka przez kilka tygodni byliśmy raz u teściów, raz u moich
        rodziców. Nieliczne (!!!) rady podawane mi przez obie mamy były z gatunku tych
        życiowych i wiem, że mówiły to z troski nie dla przytyku. Dużo dobrego sięprzy
        nich nauczyłam. Ale teść doprowadzał mnie do szału. Właśnie tymi tekstami,
        typu: głodny dzieciak, nie dali nic do jedzenia, dajcie jej chlebka (2
        miesiące), ciepło na dworku, dajcie pić, itp. I jest tak do tej pory z tą
        różnica że córa ma 13,5 miesiąca i może już prawie wszystko jeść więc w końcu
        dziadek jest szczęśliwy bo "w końcu dziecko się naje". Staram się nie zwracać
        za bardzo na to uwagi, ale przez te jego komentarze niespecjalnie lubię do nich
        jeździć. A nie powinnam tak myśleć bo wiem że wnuczkę oboje bardzo kochają
        (doczekali się 4 synów, więc wnuczka była wymarzona).
        Oboje dziadkowie mieszkają w jednej miejscowości jak więc mam dosyć zaciskania
        zębów zostawiam córkę z tatą i idę do moich rodziców. Biorę psa, rower i po
        kilku kilometrach mi przechodzi. Wiem że babcia nie da dziadkowi zrobić małej
        krzywdy, więc mogę tak "uciec".
        Naprawdę, lubię swoją teściową.
      • mariaanna Re: Denerwujące "dobre rady" 01.09.04, 15:11
        U mnie jest podobnie, z tesciowa nie utrzymuje kontaktow, dzidzia zajmuje sie
        tesc i ciagle slysze "dobre rady", jakby wychowal cale stado dzieci. A to, ze
        inne dzieci nosza tylko plocienne czapeczki, a my mamy takie grube bawelniane,
        ze zrobil tylko jedna kupe, ze za duzo je itd. I tez zaczelam te uwagi puszczac
        kolo ucha.
    • weronikarb Re: Denerwujące "dobre rady" 02.09.04, 10:06
      Oj znam to:
      - mam duzo jesc i duzo mleka pic bo mi pokarm zniknie (i tak go nie mialam)
      - znniknal mi dlatego ze nic nie jadlam i nie lubilam mleka (probowala mnie
      nakarmic zupa z kaszy tak tlusta ze az cm tluszczu chyba bylo jak mialy mial 9
      dnia, a ja dopiero co wrocilam ze szpitala -tam bylam tylko na diecie
      szpitalnej)
      - maly 4 m-ce dlaczego nie dajesz mu sucharka na mleku, gdy tlumaczylam ze to
      gluten i uczula, to przeciez takie delikatne, a jak nie to to biszkopty bo ona
      ma zabki
      Nie wychowalam jej do teraz i caly czas slysze dobre rady
    • martucha1 Re: Denerwujące "dobre rady" 02.09.04, 10:14
      No to ja mam najlepszą radę jaką słyszałam: koleżnaka z pracy 50 lat-
      niejadkowi 6 miesięcznemu na polepszenie apetytu powinnam podawać śledzia lub
      ogórki kiszone.
      Niestety to nie koniec historii bo opowiedziała ją mężowi. Dwa tygodnie później
      został z małą na cały dzień i przedstawił mi prześliczne zdjęcie córy
      oblizującej ogórka kiszonego. I na dodatek powiedział: "przecież niedawno coś
      mówiłaś o ogórkach kiszonych. Miałaś rację, bardzo jej smakują". Na szczęscie
      nic się nie stało.
      Marta
Pełna wersja