kcmc82
15.09.14, 18:45
Nigdy sie nad tym nie zastanawialam, nie orientuje sie tez w temacie, stad zakladam watek.
Bylismy w zeszlym tyg na wizycie kontrolnej u Pediatry I w trakcie "wywiadu" zostalam zapytana, czy jeszcze karmie piersia, jak czesto I czy w nocy.
No wiec w nocy to w zasadzie nie karmie "normalnie", młoda budzi sie z 4 razy w nocy z placzem I szuka piersi, daje jej "pociumkac", uspokaja sie I po minucie dwoch zasypia. Takze prawdziwym karmieniem tego nazwac nie mozna.
No I tu uslyszalam od razu reprymende:
- ze po pierwsze nie powinnam jej podawac piersi, tylko probowac ja inaczej uspokajac - otoz probowalam I smoczka, czasami sie uda, ale rzadko I probowalam glaskac, cicho cos szeptac itd.
Pediatra twierdzi ze mloda juz sie przyzwyczaila I to "wykorzystuje", na co zaczelam sie smiac bo polemizowac mi sie nie chcialo.
- po drugie powiedziala, ze wraz z pierwszym zebem (ktorego jeszcze nie ma) powinnam zrezygnowac z tego nocnego karmienia ktorego karmieniem nazwac nie mozna

bo zniszcze jej zeby ?!?!?!?
I tak sobie pomyslalam o tych Matkach co 2 lata karmia

Mam calkiem inne podejscie I wiem ze Babka ma inne w wielu kwestiach, no ale bez przesady? Jestem troche w szoku
Czy wy, Matkk dluzej karmiace odstawilyscie karmienie nocne?
Bo jakos mi to ciezko sobie wyobrazic, dzienne jeszcze, ale nocne?