Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkcjonuj

29.09.14, 21:16
W innym wątku pojawił się temat równouprawnienia przy usypianiu i zajmowanie się maluchem w nocy. U nas to na mnie wszystko spoczywa. Mąż pracuje i raczej w nocy śpi o ile cora nie płacze, marudzi i pozwoli spać. To typ co lubi spać i jeśli nie śpi wystarczającą ilosc to jest zombie, a jednak pracuje wiec musi być wypoczęty. Ja nie mam serca go budzić bo wiem ze i go praca wymaga skupienia. Zatem sama usypiam i w nocy się zajmuję (poza ekstremalnymi przypadkami).
W weekend owszem zajmuje się intensywnie.

Jestem ciekawa jak to jest u was? Dzielicie dokładnie po równo opiekę nocną z mężem,partnerem?
    • ashraf Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 29.09.14, 21:32
      Dzieliliśmy i dzielimy opiekę od samego początku. Na macierzyńskim pisałam pracę dyplomową, miałam ostatnie zajęcia, szlifowałam język i przygotowywałam się do powrotu do pracy, co nastąpiło po kilkunastu tygodniach od porodu. W nocy ja także potrzebuję się wyspać, więc nie było opcji, że mąż nie wstaje wink Zresztą to on jako pierwszy słyszał synka, ja mam o wiele mocniejszy sen. W sumie to nigdy nie było między nami większych dyskusji na ten temat, dla męża było to oczywiste, w końcu dziecko jest wspólne... kiedy on został z dzieckiem, a ja wróciłam do biura, też nie obracałam się w nocy na drugi bok, bo on może w dzień pospać wink
    • boo-boo Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 29.09.14, 21:37
      Czyli ty masz pracę 24/7 a pan chociaż w nocy odpocznie- takiemu to dobrze....
      Mój mąż potrafił z dzieckiem od 23-3 nad ranem po domu krążyć bo był ryk, a o 5.30 do pracy wstawał.
      W końcu dziecko to "wspólny biznes".
      • asia_i_p Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 08:43
        I wychodzi na to, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mojemu dziecku jak dotąd nie zdarzyły się noce, żeby płakało od 23 do 3. Ba, w ogóle mu się nie zdarzyło płakać dłużej niż kilka minut za jednym podejściem, a zazwyczaj płacz jest parosekundowy. Nocne pobudki w ogóle bez płaczu, jeżeli już są, a są rzadko.

        Gdybym miała dziecko płaczące regularnie po nocach, na pewno bym męża zaangażowała do nocnej opieki. Ale moje macierzyństwo zdecydowanie nie jest harówą 24/7 i chociaż zdarzają się noce, kiedy się nie wyśpię, to są one raz na kilka tygodni, a tak to jestem dużo bardziej wyspana niż kiedy chodziłam do pracy (teraz średnią mam około 7-8 godzin na dobę, wtedy 5-6).
        • boo-boo Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 10:09
          "Gdybym miała dziecko płaczące regularnie po nocach, na pewno bym męża zaangażow
          > ała do nocnej opieki."

          Czyli wychodzi na to, że jak się nie ma dziecka płaczącego to męża się nie angażuje.....

          Z moim płaczącym dzieckiem podałam najprostszy przykład- że normalny ojciec angażuje się w normalną opiekę nad dzieckiem, która obejmuje zajmowanie się dzieckiem w sytuacjach kryzysowych- nie tylko zabawę prze kilka godzin jak wróci z pracy i nie jest zmęczony.

          Potem posty na forach w stylu "czy wasi mężowie wam pomagają w opiece nad dzieckiem" etc. - jakby matki same sobie te dzieci zrobiły albo dziecko męża nie było.....
          • asia_i_p Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 13:16
            Nie, wychodzi na to, że jeżeli kwestia opieki nocnej nad dzieckiem jest sporadyczna i nieskomplikowana, to wystarcza do jej ogarnięcia jedna osoba i jest jakby logiczne, że jest to ta osoba, która w dzień może odespać.
            Czyli gdyby dziecko nie spało w dzień (ja nie miałabym jak odespać), a mąż miał pracę pozwalającą sobie ucinać drzemki (nie bardzo mogę sobie wyobrazić jaką, ale załóżmy), to do dziecka wstawałby on. A jeśli dziecko miałoby trudne noce, to pewnie na dyżury obydwoje, niezależnie od układu zawodowego.
    • julka.82 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 29.09.14, 21:56
      u mnie jest tak samo jak u Ciebie.
      w dzien - ja, to zrozumiale. tata wraca okolo 19.30, pol godzinki zabawy, potem tata kapie, ja usypiam. w nocy wstaje ja bo tylko na kp. w weekend po rowno a ostatnio nawet tata wiecej bo mama jezdzi na szoping do galerii odreagowacsmile
    • tankky Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 29.09.14, 22:21
      U nas dokładnie pół na pół, w dzień i w nocy. Bez dyskusji. Ale ja chętnie oddaję dziecko pod opiekę innych. Wyrodna trochę taka.
    • murwa.kac Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 29.09.14, 22:30
      fajnie sie tez Twoj maz ustawil.
      nie dosc, ze w pracy siedzi, to jeszcze sie wysypia po nocach. zupelnie jakby dziecka nie mial.

      co tam, ze Ty 5 etatow obrabiasz 24/7.


      u nas funkcjonuje to tak, ze sie dzielimy opieka nad dzieckiem.
      bo dziecko jakby wspolne, a ja tez odpoczynku potrzebuje.
      • jotka_k Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 29.09.14, 22:54
        od początku dzieci mamy wspólne i od początku wstawaliśmy oboje, co z tego, że ja kp- mąż wstawał mi dziecię podać a potem odłożyć, to on w nocy uspakajał gdy było trzeba, jakoś w nocy jest przytomniejszy niż ja
        mimo, że do pracy wstawał i wstaje wink
    • mruwa9 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 29.09.14, 23:07
      ja tez jestem typem, ktory kocha spac, a obudzon w nocy potrafie zabic. I to jest silniejsze,niz i stynkt macierzynski.
      Poza tym maz w pracy ma czas pracy i przerwy na kawe/przerwe na lunch. I mozliwosc spokojnego wysikania sie.
      Urlop macierzynski oznacza dyspozycyjnosc i prace 24 godziny na dobe, bez przerwy na kawe a nawet glupie pojscie do toalety moze byc problemem.
      Czyli-no mercy.
      Nocne dyzury byly na zmiane, jedna noc moja, kolejna meza, a nawet z przewaga tych mezowskich..
      W dzien tez podzial, w miare mozliwosci logistycznych i czasowych. Jedynie w karmieniu piersia bylam niezastapiona.
      Nigdy ne mialam zapedow na odgrywanie niezastapionej Matki-Polki, jedynej zdolnej i godnej sprawowac opieke nad niemowlakiem. Zawsze traktowalam meza-ojca naszych dzieci jak rownorzednego rodzica, a nie jak uposledzonego umyslowo, nieodpowiedzialnego dzieciucha, dla ktorego opieka nad wlasnym potomstwem przekracza jego mozliwosci intelektualne i fizyczne.
      • kjut Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 00:01
        Proszę, proszę. Mruwa, murwa i ashraf, ramię w ramię, po jednej stronie barykady. Rzadkie zjawisko.

        Wku***a mnie Wasz ton w tym wątku. Mruwy szczególnie. Chciałam Wam przypomnieć drogie Panie, że modeli rodziny, schematów podziału obowiązków i ról przyjmowanych w rodzinie i małżeństwie jest tyle ile samych rodzin. I wszystkie są dobre i właściwe o ile tylko odpowiadają samym zainteresowanym. Nie macie monopolu na idealne związki i perfekcyjne rodziny. Ze to ton przyjęłyście wielce moralizatorski a momentami wręcz obraźliwy.
        Zejdźcie z tonu, bo nie przystoi, serio.
        • daneeka Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 00:16
          Popieram apel kjut o trochę równowagi.

          Choć mój mąż nie jest dzieciuchem i wspaniale potrafi zająć się synkiem, w nocy zazwyczaj opiekuję się nim ja. Powód jest prosty - podanie dziecku piersi zajmuje mi dwie minuty. Tata nawet się nie budzi, ja od razu ponownie zasypiam, mały ssie. Wstajemy wyspani. Gdy małe jest chore, albo ma fazę nocnych przerw w spaniu - dzielimy opiekę na pół, bo wiadomo, że i ja i on wstajemy - on do pracy, ja do dziecka. Po jego pracy opiekę również dzielimy na pół, czasem ja wychodzę, czasem mąż, najczęściej jesteśmy we trójkę z dzieckiem.
          Urlop macierzyński to nie tylko harówa 24/7. To również możliwość i przyjemność bycia z dzieckiem smile ja to uwielbiam.
          • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 09:29
            Dla mnie ten urlop to jest harowka jak na razie. Fakt ze 3 miesiące pierwsze były bardzo ciężkie a teraz się poprawia. Ale na razie to nie czuje radości z macierzynstwa. Zamienilabym się i do pracy poszła.
            • daneeka Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 10:39
              No na początku było ciężko, dzieć płaczący, marudny, kupa co karmienie, ciężko z usypianiem, problemy brzuszkowe, wiadomo. Oboje z mężem byliśmy zombie. Teraz 8m synek pogodny, nie płacze prawie w ogóle, kupa raz dziennie, wszystko mu się podoba. Po porannej pobudce w nosidle załatwiamy obowiązki - zakupy, sprzątanie etc. Potem mały idzie drzemać a ja czytam albo oglądam serial albo siedzę tu smile potem w programie mamy spacer lub jakieś spotkanie towarzyskie zazwyczaj z inną mamą i jej bobasem. Syn na drugiej drzemce - odpoczywam z nim albo gotuję obiad. Po południu zajmujemy się małym na zmianę z mężem, kąpiemy, usypiam ja, i od 20 spędzamy czas w miłym, dorosłym towarzystwie smile jestem O WIELE bardziej wypoczęta, przede wszystkim psychicznie, niż kiedy pracowałam. Mam O WIELE więcej czasu dla siebie, dużo czytam. Ale fakt, że mąż wraca z pracy wcześnie, koło 16:30, no i jest z tych co w domu chcą i umieją zrobić wszystko.

              Tak koło 4.5-5 mca życia synka to się zdecydowanie polepszyło. Harówa zmieniła się w urlop smile
          • julek_i_ja Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 11:55
            Ja równiez się dołaczam do apelu, nie bardzo rozumiem po co mam budzic meza w nocy, w imie idei? Dziecie kweka, ja bez otwierania oczu podciagam koszule i daje cyca i spimy dalej.
            W sporadycznych przypadkach, kiedy maly obudzil sie wyspany i nie chcial odpasc (ze 3 razy moze), jak mi sie nie udalo uspic budzialam bez skrupolow. W dzien rowniez nie ma przebacz.

            Nie żadajac od niego wstawania biore rowniez to pod uwage, ze zarwana nocke ja moge odespac z dzieckiem w dzien, ale mu w wymagajacej fizycznie pracy bedzie ciezko wyrobic 13 godzin. Troche zdrowego rozsadku, a nie wszystko koniecznie po rowno.
            To pisalam ja, feministka.
        • nini6 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 08:17
          O, kjut, twój mąż nie zajmuje sie dzieckiem w nocy..? big_grin
        • ashraf Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 08:29
          Dzielic dowolnie to mozna obowiazki typu gotowanie obiadu czy mycie podlogi. Opieka nad wlasnym dzieckiem nalezy natomiast bezdyskusyjnie do obojga rodzicow, nie tylko dlatego, ze jest wieziotworcza, ale tez po to, zeby mniej bylo tatusiow nie-umiem-nie-wiem-jak-nie-mam-instynktu itd., ktorzy wpadaja w panike, kiedy zona po 3 latach idzie rodzic drugie dziecko i dla ktorych wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego ubranka, przygotowanie dziecku posilku czy odpowiedzenie na pytania pediatry (no bo przeciez zawsze zona chodzi na wizyty). O ile maz nie pracuje 14 h w kopalni, po powrocie do domu powinien przejac opieke nad dzieckiem i dzielic ja z zona rowniez w nocy.
        • illegal.alien Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 08:37
          Brawo! Zgadzam sie z Kjut.
          Ja zajmuje sie naszymi dziecmi w 90%. Nie uwazam tego za prace 24/7. Wręcz przeciwnie - w porownaniu z sytuacja w której oboje pracowaliśmy i zajmowaliśmy sie córka i domem 50:50 to ja mam teraz wakacje.
          Ojciec moich dzisci pracuje duzo i cieżko. Wstaje o 5. Ja wstaje o 7. On pracuje cały dzien, ja jak mam ochotę to kładę sie z synem i idę spać (szczegolnie wt-czw kiedy córka jest w przedszkolu). Ja sobie idę na kawę, czytam książkę, laze po parku, a on cieżko pracuje.
          Żadne z nas nie wstaje w nocy, bo dzieci śpią ze mną, wiec nie ma takiej potrzeby.
          Facet wstający, zeby podać kobiecie dziecko do karmienia to dla mnie był zawsze niezrozumiały koncept - skoro ja i tak muszę jedno oko otworzyć, zeby sprawdzić, czy dziecko sie przystawiło, to po H jeszcze budzić faceta? Dla zasady? Zeby miec poczucie, ze sie zajmujemy razem?
          My nie opiekujemy sie pol na pol, co nie znaczy, ze ojciec moich dzieci nie umie tego zrobic. Co więcej, jak wrócę do pracy, to plynnie przejdziemy do dzielenia sie obowiazkami domowymi w inny sposób i tez bedzie ok (mimo, ze nadal nie bedzie pol na pol, bo nie o to chodzi, zeby z waga aptekarska wyliczać, co kto zrobił - nie na tym równouprawnienie polega).
          • leminia Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 11:15
            > Facet wstający, zeby podać kobiecie dziecko do karmienia to dla mnie był zawsze
            > niezrozumiały koncept - skoro ja i tak muszę jedno oko otworzyć, zeby sprawdzi
            > ć, czy dziecko sie przystawiło, to po H jeszcze budzić faceta? Dla zasady? Zeby
            > miec poczucie, ze sie zajmujemy razem?

            Popieram w 100%!!
            • jotka_k Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 12:43
              a może taki facet SAM się budzi ? się nie ma takiego to ciężko to przyznać, no nie ? tongue_out

              leminia napisała:

              > > Facet wstający, zeby podać kobiecie dziecko do karmienia to dla mnie był
              > zawsze
              > > niezrozumiały koncept - skoro ja i tak muszę jedno oko otworzyć, zeby spr
              > awdzi
              > > ć, czy dziecko sie przystawiło, to po H jeszcze budzić faceta? Dla zasady
              > ? Zeby
              > > miec poczucie, ze sie zajmujemy razem?
              >
              > Popieram w 100%!!
              • illegal.alien Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 12:55
                Ale do czego ja mam sie przyznawać? Ze dziecko spi ze mną, wiec nawet hałasu nie robi w nocy? Rzeczywiście, wstyd na całe forum.
                • jotka_k Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 13:02
                  Zatem logiczne, że nie rozumiesz "konceptu:" smile
                  • leminia Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 13:21
                    Śpię z mężem, syn śpi w łóżeczku w swoim pokoju, i tak, PRZYZNAJĘ wszem i wobec że mój mąż nie budzi się jak tylko młody zajęknie, ja tak. I nadal nie rozumiem idei wstawania męża w sytuacji gdy dziecko budzi się na pierś po czym zasypia. Wiem natomiast że jeśli pojawia się jakikolwiek 'nocny problem' to nie jestem z nim sama. I znam też panów, co to przez pierwszy miesiąc siedzieli i patrzyli na karmiącą żonę, po czym im się odwidziało i młotem pneumatycznym dobudzić było ciężko.
                    • ewakot0 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 16:00
                      po cc mąż przynosił mi małego na karmienie, a potem odkładał go do łóżeczka. W 90% przypadków on też w nocy przewijał - po zmianie pieluch musieliśmy walczyć z odparzeniem, więc w nocy trzeba było regularnie przewijać. Jak już się wygoiłam, to i tak był już przyzwyczajony i przynosił mi dziecko. Od niedawna mały śpi z nami, a że ma nocne ADHD to po nocy jestem zmordowana, więc o 6:00 mąż go zabiera, a ja śpię sobie do 8-8:30
        • murwa.kac Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 07:12
          sorry Kjut, ale masz problem z czytaniem postow z nastawieniem chyba. czytaj ze zrozumieniem.

          tak, ścieralysmy sie z Ashraf nie raz. to znaczy, ze teraz mam patrzec na nick i z urzedu sie nie zgadzac? zeby zadosc tradycji utrzymac? czy moze ona ma, widzac, ze piszacym jest Murwa, programowo pisac wszystko w kontrze do moich argumentow, zeby Kjut miala spokojna dusze?

          no kaman! zacznij czytac tresci postow, a nie tylko nick.


          co do meritum.

          tak.
          model rodziny, schemat podzialu obowiazkow JEST ROZNY. to oczywiste, ze nie w kazdym ten schemat jest taki sam.
          ale
          nie widze powodu, dla ktorego tylko ja mialabym sie dzieckiem zajmowac, skoro ono nie jest tylko moje. i moj partner tez tego powodu nie widzi.

          nie rozumiem dlaczego to tylko ja mam wstawac po nocach. przeciez ja tez bede pernamentnie niewyspana, zmeczona i caly dzien zombie. a w koncu zostawalam z dzieckiem pozniej caly dzien, raczej powinnam byc przytomna.uwazasz, ze ta praca to mniejsza odpowiedzialnosc niz praca Twojego meza?
          a powiedz mi jakie wymowki znajdziesz dla meza jak wrocisz do pracy? ze dluzej pracuje? dalej? ma upierdliwego szefa w pracy? czy brak ekspresu do kawy?
          wtedy tez tak ochoczo wezmiesz na siebie wszystkie obowiazki i bedziesz obrabiac 6 etatow?


          u nas nie ma sztywnego podzialu.
          plynnie dostosowujemy podzial obowiazkow do zaistnialych sytuacji. nie jest tak, ze skoro partner zwykle sprzata podlogi (bo ja tego serdecznie nie znosze) i jak widze, ze jest padniety na maksa po nocnej zmianie, to i tak go gonie, bo przeciez on ma to zrobic i koniec. tylko ja to robie, a jego gonie do spania.
          bo u nas stawiamy na wspolprace i pomoc sobie wzajemnie, a nie przeladowanie jednej osoby 90% obowiazkow. bo sorry - ale ojciec wracajacy z pracy i udzielajacy audiencji dziecku przez godzine wieczorem, bo on musi odpoczac - wspolpracujacym partnerem nie jest.


          mamy to szczescie, ze synu ogolnie bezproblemowym dzieckiem jest i nieprzespane noce zdarzaly sie naprawde sporadycznie. ale gdyby to byla regula i co noc - mowy nie ma, ze TYLKO ja bym wstawala.
          tak samo jak mozwy nie ma, ze to tylko ja sie zajmuje logistyka przedszkolna, lekarzami, praniem, sprzataniem i zakupami.

          podam Ci przyklad, calkiem swiezy.
          partner odbieral syna z przedszkola i Maly cos napomknal, ze go ucho boli i tyl glowy. ja bylam w pracy.
          partner na biegu zorganizowal wizyte u laryngologa, z marszu do niego z dzieckiem pojechal, choc nie mial dokumentow, pamietal pesel, znal historie chorobowa dziecka, leki jaki bral etc.
          do mnie tylko zadzwonil poinformowac, ze syna boli ucho i jedzie do lekarza. przyjelam do wiadomosci i poprosilam, zeby dal znac co wyjdzie.

          i jak sie okazuje - jest to sytuacja NADZWYCZAJ niezwykla. od kolezanek z pracy dowiedzialam sie, ze ale jak to? dziecko chore, a Ty w panice nie pedzisz do niego? na pytanie po co, skoro jest z ojcem i zagrozenia zycia raczej nie ma uslyszalam, ze one W ZYCIU chorego dziecka z ojcem do lekarza by nie puscily. bo oni nic nie wiedza, nic nie zalatwia, jedna nawet sie pochwalila, ze ojciec nie pamieta daty urodzin.
          nastepne zdziwienie bylo jak sie okazalo, ze moj partner nie dzwonil co piec minut z durnymi oczywistymi pytaniami, tylko zadzwonil z diagnoza li i jedynie. stwierdzily, ze impossible, bo ich faceci by dzwonili co chwila.

          rece mi opadly.
          drugi raz mi opadly jak probowalam delikatnie podpytac ogolnie o podzial obowiazkow wlasnie. no i jak jeden maz odpowiedzi byly takie, ze maz pracowal na macierzynskim to ja wszystko robilam. on musial odpoczac.
          a teraz? - sie pytam - przeciez teraz wy tez pracujecie?
          i posypala sie lawina wymowek, ze ciezej pracuje, ze to, ze tamto, ze wiecej zarabia, ma wieksza odpowiedzialnosc i takie tam bezedury.

          naprawde jest mi autentycznie przykro jak slysze takie rzeczy. jak slysze, ze babki dobrowolnie pozwalaja sie zaprzac w taki kierat.
          • ashraf Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 08:26
            O tak, z lekarzem zawsze jest zdziwienie - no bo jak to tak, zeby ojciec chodzil do pediatry, na fizjoterapie, szczepienia, badania do okulisty, a mama w pracy? Ale i tak najlepsze bylo, jak wrocilam do pracy, a maz byl jakis czas w domu z malym - na spacerach pytali sie go, czy jest bezrobotny big_grin big_grin
            • ewelina.90 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 08:51
              Myślę, że też dużo tu zależy od modelu rodziny w jakim się wychowało. Ja juz tyle lat walczę o nauczenie partnera czegokolwiek. Bo mamusia 25latkowi jeszcze kanapki do pracy robiła, pranie składała itp. O ile przy dziecku robi wszystko, w sensie umie to w domu już gorzej. Niestety mieszkamy z treściami, wiec jak ja chce zostawic w zlewie gary bo ich nie umył to mamusia umyje:/. Trzeba walczyć, uczyć jak dla partnera nie jest to oczywiste, że pomagać trzeba. A nawet nie pomagać tylko dzielić obowiązkami. Dla mnie ważne jest też to co będzie widział mój syn. A mamusia wszystko robi a tatuś ewentualnie się pobawi. Wiec jako dorosły będzie miał w głowie taki model rodziny.
              Ja juz teraz widzę, że na widok taty jest rechot i radość ogólna. Niby fajnie. ALE tata ma więcej cierpliwości i chęci na zabawę. Ja mając obiad, sprzątanie, prasowanie na głowie i siedząc cały dzień z Maluchem nie mam już dla Niego tyle cierpliwości i czasu. Właśnie mi to uświadomiło, że coś jest nie tak z tym podziałem u mnieuncertain
    • asia_i_p Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 08:30
      W nocy u nas w ogóle nie ma równouprawnienia. Raz, że mąż pracuje, wstaje o 5:30 i wraca do domu o 18-tej, więc nie ma szans na żadne praktycznie odsypianie w dzień. Dwa, i jest to dla mnie powód jeszcze istotniejszy - jest kompletnie innym typem nocnym niż ja. Ja nakarmię dziecko, odciągnę następną porcję pokarmu i zasypiam w pięć minut, on wybudzony męczy się dwie godziny, żeby zasnąć.
      Na szczęście problem jest czystko teoretyczne przez około 90% nocy, dziecko przeważnie śpi od 19-tej/20-tej do 6-tej/7-mej bez przerwy, jeżeli ma pobudkę, to jedną. Za to niestety widać geny tatusia co do sposobu rozbudzania się, bo podczas tej jednej zamiast grzecznie spożyć i iść spać, spożywa, po czym zaczyna gugać, śpiewać, machać łapkami, rozdziawiać się w uśmiechach, czyli generalnie przekonywać mnie, że życie jest piękne i może byśmy się pobawili.
    • panizalewska Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 08:39
      Jest różnie - zależnie od sytuacji. Ja śpię z młodym 4 m-ce, małż - obok z 2-latką. Karmię młodego prawie przez sen, nawet nie wiem ile razy, rejestruję tylko czasem, że pieluchę zmieniam. Starsza turla się do mnie na mleko raz w nocy i raz w rano (przeprowadzka - ciężki czas dla już kumatego dziecka). Ja tam się wysypiam. A jak się nie wysypiam, to mówię małżowi "weź młodego bo starszą karmię a on mi tu kwęka". I małż bierze i usypia młodego.

      Teraz pracuje w domu i chociaż szanuję jego czas pracy i dupy mu nie zawracam co 5 minut, to jednak jak już totalnie nie mam z kim zostawić młodszego (mieszkamy chwilowo u rodziców, mają swoje zajęcia i pracę), a zabranie go ze sobą nie przejdzie, to wrzucam go małżowi do "biura" i robię co mam robić. Krzywdy nikt nie ma. Jak młody jest najedzony, chce spać i trzeba go ululać - jak małż akurat nie pracuje (bo ma na późniejszą godzinę np) to oddaję i usypia.

      Czasami wychodzę na wieczór bez dzieci i bez najmniejszych skrupułów wink zostawiam młodzież z tatą, z bańką mleka rzecz jasna. Wszyscy dają radę. Ja odżyłam przez ten tydzień, odkąd mieszkamy u moich rodziców. Mam czas i na sikundę i kupę czasu wink I na forum poklepać i w internetach pogrzebać generalnie smile I wychodzę z psem czasem, z młodym w chuście, czasem zabieram oboje na wycieczkę, żeby dziadek i tata też mieli trochę spokoju. W więcej osób jest dużo łatwiej.
      • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 09:32
        Ehh...co ja bym dała aby mi c rodziców blisko i kogoś do pomocy.
        • panizalewska Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 16:01
          Spokojnie, takiej laby mam miesiąc. Potem życie w remoncie - po przeprowadzce finalnej do swojego domu, jakieś 40 min samochodem, nie trzymając się zbytnio przepisów wink
          Ale szczerze współczuję i Cię tulę do matczynej piersi Nothing kiss
          Ja bez pomocy, bez oddechu od dzieci autentycznie świruję. Wczoraj wyprosiłam męża z dziećmi z kotłowni bo chciałam w ciszy i spokoju powiesić pranie wink
        • mruwa9 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 10:17
          no wlasnie.
          Tradycyjnei uznalas, ze obowiazki wobec dziecka w perwszej kolejnosci ma matka, ptem babcia, potem ewentualnie niania, potem dlugo dlugo nic, i ewentualnie tata dziecka, jak juz naprawde nie ma innej opcji..
          Przyzwoleniem na taki uklad strzelasz sobie w stope. Czujesz to?
    • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 09:24
      Ile oso tyle modeli funkcjonowaniasmile.
      Jak was czytam to chyba musze coś z tym zrobić to znaczy jakoś męża zaangażować w nocy także bo fakt jest taki ze ja jestem zombie potem cały dzień. Szkoda ze od początku nie robiłam jakiegoś podziału ale cóż...
    • julka_sz Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 09:43
      U nas jest różnie. czasem jest pół na pół. Kiedy mąż pracuje w domu wieczorami to ja przejmuję obowiązki i ja wstaje do małego w nocy ( obecnie to raz albo dwa razy). W weekendy staramy się razem spędzać czas.
    • gnusmas12 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 10:47
      Zgadzam się z Kjut, Illegal i resztą - dziewczyny, wrzućcie trochę na luz. Mnie też wkurza ten arogancki ton i pogarda dla każdego innego systemu funkcjonowania rodziny, niż zgodny z Waszymi wyobrażeniami. Niektóre z Was wręcz tak usilnie na każdym kroku podkreślają, jak to u nich tata się angażował, że mam wrażenie, że było zupełnie odwrotnie tongue_out
      Nie rozumiem, czemu nie mieści Wz powoam się w głowie, że w wielu domach z powodzeniem i przy zadowoleniu obu stron działa system - ojciec zarabia na dom , mama (głównie) zajmuje się dziećmi (czy tam na odwrót). I dlaczego według Was ten system musi oznaczać, że ojciec po powrocie z pracy siada przed tv i ma wszystko gdzieś, a matka to styrana życiem, padająca na twarz kobieta, która temu mężowi jeszcze podaje piwo. Naprawdę nie ma w Waszych ciasnych umysłach miejsca na coś pośrodku? To, że jedna strona bardziej się angażuje w opiekę nad dziećmi, a druga w zarabianie na dom naprawdę nie oznacza, że nie ma przy takim podziale miejsca na elastyczność i dostosowywanie się do potrzeb chwili. To wszystko da się wypracować, wzajemny szacunek i zrozumienie pozwalają to życie zorganizować tak, żeby nie było "pana" i "styranej matki polki".
      • ashraf Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 10:56
        Jezeli jedna osoba pracuje, a druga jest w domu, to sila rzeczy ta druga osoba wiecej robi przy dziecku. Mowa o czasie, kiedy oboje sa w domu - popoludnia, wieczory, noce. W tym czasie oboje powinni zajmowac sie dzieckiem i spedzac z nim czas i nie ma to nic wspolnego z modelem rodziny... Swoja droga ciekawe, czy gdyby ktoras z pan napisala, ze maz w 90% zajmuje sie dzieckiem, a ona wraca z pracy i przez godz. pobawi sie z maluchem/ wykapie/ polozy spac, a w nocy nie wstaje, bo przeciez ciezko pracuje i musi sie wyspac, to tez bylby taki poklask... Przerabialam i taka opcje (ja w pracy, maz w domu) i do glowy by mi nie przyszlo przerzucic wszystko na meza tylko dlatego, ze ja pracowalam poza domem, a on przy dziecku...
        • gnusmas12 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 11:10
          Jasne, że jak mąż wraca, to bawi się z dziećmi, kąpie itp, nie dlatego, ze go proszę, tylko dlatego, że chce. Ale nie przyszło by mi do głowy wymagać od niego , żeby wstawał w nocy do dziecka karmionego piersią. Tak jak ktoś wyżej napisał - zasada dla zasady, dla mnie bez sensu. Jak dziecko było maleńkie i płakało w nocy po godzinę, dwie, to wstawaliśmy oboje i nosiliśmy na zmianę, ale teraz nie widzę zupełnie takiej potrzeby. Chyba, żeby dla zasady nie dać się mężowi wyspać, bo ja wstaję, niech wstaje i on, chociaż nie musi - ot tak, żeby zobaczył, jak to jest i żeby równouprawnieniu stało się zadość tongue_out
          • ashraf Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 11:18
            Dla zasady na pewno nie, co to za pomysl? Jesli ktos spi z dzieckiem, to oczywiscie nie ma sensu. Natomiast w innych sytuacjach sens jest, bo dziecko trzeba podac /ponosic do odbicia/odlozyc. Ja akurat krotko karmilam piersia, ale tak to wlasnie wygladalo. Potem przeszlismy na mm i w ogole nie bylo dylematow, zmienialismy sie co 2 karmienie wink Wyjatkiem byly sytuacje, kiedy np. maz mial na drugi dzien bardzo wazny koncert albo ja egzamin itd. No i najwazniejsze - tak, jak piszesz, obowiazki przy dziecku to nie kara, normalny rodzic, ktory nie widzial dziecka przez kilka h powinien wykonywac je z wlasnej woli i checi pobycia z dzieckiem.
          • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 12:36
            Hehe...znam takie co to dla zasady. Ja nie śpię to ty tezwink.
      • murwa.kac Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 07:30
        gnusmas12 napisała:

        Cytat Nie rozumiem, czemu nie mieści Wz powoam się w głowie, że w wielu domach z powodzeniem i przy zadowoleniu obu stron działa system - ojciec zarabia na dom , mama (głównie) zajmuje się dziećmi (czy tam na odwrót).

        alez miesci sie.
        tyle, ze dyskusja na forum nie zaczela sie od postu - maz pracuje, ja zajmuje sie wszystkim sama i jest nam tak dobrze, prawda?
        tylko raczej od postu w klimatach jak jest u Was, bo ja mam wszystko na mojej glowie i juz nie daje rady


        Cytat Naprawdę nie ma w Waszych ciasnych umysłach miejsca na coś pośrodku?

        ale gdyby bylo cos posrodku matka sterana nie padalaby na twarz, prawda?


        CytatTo, że jedna strona bardziej się angażuje w opiekę nad dziećmi, a druga w zarabianie na dom naprawdę nie oznacza, że nie ma przy takim podziale miejsca na elastyczność i dostosowywanie się do potrzeb chwili. To wszystko da się wypracować, wzajemny szacunek i zrozumienie pozwalają to życie zorganizować tak, żeby nie było "pana" i "styranej matki polki".

        zgadzam sie.
        wszystko da sie wypracowac i wazna jest elastycznosc.

        ale znow zauwaz - post dotyczy tematu, gdzie tego nie ma wypracowanego, gdzie tej elastycznosci brak, gdzie autorce ta sytuacja przeszkadza i ja uwiera. bo gdyby tak nie bylo - nie pisalaby na tym na forum.
        • tola2014 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 16:06
          Podpisuję się pod każdą Twoją wypowiedzią smile Działamy z mężem podobnie i nie ma tak, że nasza dzidzia w jakiś sposób mnie faworyzuje. Tata i mama są tak samo ważni i niezastąpieni. Zarówno ja, jak i mój mąż jesteśmy z tego dumni.
          To prawda, że w różnych domach różne zasady funkcjonują i trzeba to uszanować. Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego osoby o odmiennych zdaniach narzekają i oczekują wsparcia od osób trzecich? Tak chcą, na to się zgadzają - tak mają.
    • leminia Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 11:11
      Kiedy mąż jest w domu (w tygodniu po godzinie 18 + weekendy) jest pół na pół. Od początku mąż kąpał, wieczorami karmił (mm na noc zaczęliśmy podawać dość szybko) i usypiał syna. I powiem szczerze szło mu to lepiej niż mnie wink Tylko że po 7 miesiącu mój syn zbojkotował zasypianie z tatą, musi być mama (chyba że mnie nie ma, co się zdarzyło z 2 razy) i koniec. I naprawdę wolę to zrobić sama, niż słuchać przez 20 minut płaczu mojego dziecka. Jeśli chodzi o opiekę nocną to są dwie sytuacje. Kiedy mały wstawał na kp, zjadał i zasypiał w 2 minuty nie widziałam kompletnie sensu budzenia męża. Teraz zresztą zdarzają mu się podobne pobudki na wodę. Co innego jeśli młody budzi się, płacze i nie chce zasnąć, wtedy działamy razem, ale nie z zegarkiem w ręku, na zasadzie 'musisz odbębnić swoje'. Jakby nie było ja mogę się w ciągu dnia zdrzęmnąć razem z synem, mąż raczej nie. I tak, mój mąż zdaje sobie sprawę z tego że sytuacja się zmieni kiedy wrócę do pracy.
    • tlenek.molibdenu Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 12:02
      Myślę, że trzeba rozgraniczyć dwie sytuacje:
      - Matka usypia dziecko i "pacyfikuje" w nocy, bo to ona karmi i absurdem byłoby zwlekania ojca w nocy tylko po to, żeby podał dziecko (chociaż u nas za małego niemowlaka, gdy dziecko robiło kupę w nocy, przewijał mąż, a ja karmiłam). Natomiast ojciec jest w gotowości i w razie jakiejś gorszej nocy, gdy pierś nie wystarcza, przejmuje pałeczkę.
      - Ojciec śpi niezależnie od okoliczności, bo on przecież pracuje.

      U mnie to drugie by nie przeszło, ale jest mi obce myślenie, że dziecko to sprawa matki, a ojciec jest od "pomagania". Natomiast wierzę, że w niektórych rodzinach sprawdza się taki układ, jeśli nikt nie narzeka, to czemu nie?
      • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 12:35
        Racja. Ładnie napisałaś ze to dwie różne sytuacje. Ta druga oczywiście by nie przeszła i u mnie. Ale czasami czytam i słucham jak to tatuś się w nocy zajmuje i podaje na karmienie, przygotowuje do zmiany pieluchy ze aż się zaczęłam zastanawiać jak to jest.
    • edw-ina Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 12:10
      Myślę, że każdy to ustawia w miarę możliwości, bo każdy układ rodzinny jest inny, tak samo wykonuje się różną pracę, w różnych godzinach itp. W naszym przypadku w nocy do dziecka wstaję przede wszystkim ja, ale: a) mała budzi się w nocy rzadko, a jeśli już to zazwyczaj wypija mleko i zasypia; b) jeśli jest chora lub akurat ma czas złego snu (np. budzi się o 2 w nocy i nie śpi do 4), to budzę M i zajmujemy się nią na zmianę.
      Jeśli M akurat nie ma okresu wyjazdowego, to zwykle przynajmniej 2, a czasami nawet 3 dni w tygodniu (poza weekendem) pracuje w domu. I wolę ja wstać do małej w nocy, by rano tata do niej wstał, a ja odsypiam. Bo ja i tak się obudzę w nocy - tak to mamy zaprojektowane przez naturę, że budzimy się na dźwięk płaczu czy nawet kwilenia swojego dziecka, więc jeśli mam i tak nie spać, by obudzić męża w imię idei, to uznałabym to za głupotę. Staramy się jednak, aby każde z nas przynajmniej raz w tygodniu mogło sobie pospać do 9-10.
    • jak-kania-dzdzu Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 12:56
      Wiecie, to też zależy jaką kto ma pracę albo miał przed macierzyńskim. Ja w porównaniu do okresu kiedy pracowałam, to teraz mam wakacje, meeega luz, zero stresu i naprawdę odpoczywam, nie wiem jakby to wyglądało przy dwójce, trójce dzieci, ale przy jednym, macierzyński to dla mnie bajka. Mąż haruje praktycznie na 2 etaty, bo mieszkamy na wsi, w domu, który wymaga solidnego remontu i przebudowy, więc od wiosny, przez całe lato aż do teraz mąż wykonuje wszystkie ciężkie prace około domowe i ogrodowe, jak syn ma maratony piersiowe, to jeszcze sprząta w domu, po pracy zawsze robi zakupy, do tego zajmuje się zwierzętami, bo mamy psy i koty. Wieczory i niedziele spędza z synem. I naprawdę od kiedy się dziecko urodziło to mąż jest wykończony i na nic nie ma czasu. I nie wstaje w nocy, nie usypia dziecka, nie budzę go, ja karmię piersią, więc w nocy pierś do buzi Małego i sprawa załatwiona, nawet jak ma milion pobudek w nocy, to ja sobie później w dzień odsypiam w czasie jego drzemek. Mąż sobie w pracy nie odeśpi. Więc to raczej ja staram się go odciążyć w pracach około domowych, żeby miał więcej czasu na przebywanie z dzieckiem. Oczywiście wieczorami i w niedziele robi przy dziecku wszystko, poza kp wink
      • illegal.alien Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 13:06
        Otóż to. U nas jest tak samo. Jak W wraca z roboty, to jest sprzątnięte, ugotowane, uprane i uprasowane. Wole, zeby chłop zajął sie zabawa z dziecmi niz rzucał sie do garów.
        Za to w weekendy on przejmuje pałeczkę i zajmuje sie nimi 80% czasu.
        W nocy wstaje ja, ale jak jest kryzys i syn płacze długo/głośno, to jego ojciec oczywiscie tez sie budzi i pyta, co moze zrobic - w zależności od sytuacji albo przejmuje syna, albo zajmuje sie dostarczeniem mi picia/jedzenia. Jak noc jest szczegolnie trudna, to zawsze pyta, czy ma zadzwonić rano do pracy, ze go nie bedzie - ale to sa chyba oczywistości?
        Ja sie zajmuje dziecmi, ale wiem, ze mam faceta z mózgiem, ktory w razie czego da radę i na ktorego moge liczyc. Ale nie znaczy to, ze bede go dla zasady po nocy budzić, bo inaczej to co to za ojciec.
    • myaka Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 13:18
      Jestem na 3 letnim wychowawczym.
      Partner pracuje. Od poniedzialku do czwartku od 7 do 17, w piatki od 7 do 12.
      I owszem musi wstawac do pracy, owszem ma odpowiedzialne stanowisko.
      Ale ja takze mam odpowiedzialna prace (opieka nad naszym dzieckiem), takze musze byc w formie (by zapewnic jak najlepszy poziom opieki naszemu dziecku).
      Wiec od samego poczatku dzielmy sie pracami domowymi oraz opieka nad dzieckiem. Jasne, ze ja wiecej czasu spedzam z dzieckiem, jasne, ze to ja wiecej posprzatam, czy ugotuje (bo wiecej czasu spedzam w domu). Ale on, gdy ma czas to tez zabierze sie za sprzatanie, nastawienie pralki, czy gotowanie. To on w wiekszosci robi duze zakupy.
      Gdy tata wraca do domu (czyli ok 17.15), przejmuje dziecko. Bawia sie, ida sie kapac, to partner kladzie synka do lozka. Ja usypiam synka tylko wtedy, gdy taty nie ma w domu.
      W nocy od poczatku wstawalismy na zmiane. Choc synek kp - to tata wstawal i mi go przynosil do lozka, to tata w nocy zmienial pieluche, gdy byla taka potrzeba. To tata tulil, gdy dziecko budzilo sie, by sie przytulic.
      W weekendy, gdy partner jest w domu ja mam 'wolne'. Czesto znikaja z domu, bym ja miala mozliwosc pobyc troszke sama. Lub ja wybywam, a oni zostaja sami w domu.

      I nie wyobrazam sobie inaczej.
      I nie dam sobie wmowic, ze pracujacy partner jest zwolniony z obowiazkow domowo-dzieciowych bo mama przeciez na macierzynskim\wychowawczym 'siedzi'. A tlumaczenia, ze tata nie moze wstawac do dziecka, bo musi sie w pracy skupic - sorry, ale to chyba jakis zart.
      • illegal.alien Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 13:29
        No widzisz, a dla mnie żartem jest ta rzekomo ciężka praca kobiet w domu smile każdy patrzy ze swojej perspektywy.
        • edw-ina Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 13:41
          Illegal, przecież dobrze wiesz, że to wszystko zależy od sytuacji danej osoby, danej rodziny. I to sytuacji pod każdym względem: od czasu, przez finanse, wielkość domu/mieszkania, jego położenie, ilość zwierząt, zachowanie dzieci itp.
          • illegal.alien Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 14:02
            Ale przecież dokładnie tak samo jest ze wstawaniem do pracy! Zależy od miliona czynników. Także ktoś sobie moze napisać, ze dla niego wstawanie do pracy to żart, a ja sobie moge napisać, ze ta ciężka praca kobiet do żart.
            • edw-ina Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 14:12
              Dlatego od początku mówię, że to wszystko, cała organizacja, podział obowiązków itp. zależą od układu w danym związku i możliwości partnerów.
          • ewelina.90 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 14:16
            Na początku tata dziecka wstawał, przewijał i podawał do karmienia. Jak dziec nie chciał zasnąć to tez nosił. Dlatego, że byłam tak zmęczona i wykończona, zasypialam karmiac na siedząco. Jak sytuacja się unormowała to przestał wstawać. A jak dziecko w łóżku z Nami wylądowało to już w ogóle nie ma po co wstawać. Choć zdarza się, że tracą mnie i mówi, że jeść trzeba daćsmile. To zależy od potrzeb. A w dzień hmm mam czasem wrażenie, ze wolałabym iść do pracy. Ale nauczyłam się już -może być syf, obiad gotuje zazwyczaj wieczorem a ja idę z dzieckiem spać jak potrzebuje. Tata tego zrobić nie możesmile
            • wilkowaona Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 15:39
              U nas, synek spi w swoim lozeczku, w naszej sypialni. Ale on od dawna przesypia całe noce. Sporadycznie sie zdarza, ze cos go obudzi i kweka, wtedy to zawsze mój maz wstaje do niego, podać mu smoczek lub przenieść do naszego łóżka. On spi od strony lozeczka, ma bliżej smile kiedy synek był jeszcze kp, to z uwagi na słabe przyrosty budzilismy go w nocy na karmienie co 3h. Wtedy rownież maz budził sie razem ze mną i w razie potrzeby przewijal a potem podawał mi do karmienia. Ale te czasy juz dawno za nami, w nocy nie przewijamy, synek pięknie spi więc pełen relaks. Oboje jesteśmy wypoczeci. Mój maz jest bardzo związany emocjonalnie z synkiem i nigdy nie uchyla sie od opieki, zabawy czy innych obowiązków. A odkąd synek raczkuje i jest tym bardzo zafascynowany, rzadko go nosimy i czasem sobie go z rak wyrywamy smile teraz jest super, teraz juz lubię (kocham?) macierzyństwo wink wszystkie kryzysy zażegnane.
              • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 15:45
                Ile ten raczkujacy bobas ma?
                Też czekam na taką chwile kiedy powiem ze Kocham macierzynstwowink.
                • wilkowaona Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 17:07
                  smile 8,5 mc, raczkuje od ponad dwoch tygodni. U ciebie tez w końcu wyjdzie słońce wink ja tez długo tracilam nadzieje aż w końcu stał sie cud wink
                  • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 18:34
                    To jeszcze trochę. Może dam radewink.
        • ewakot0 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 16:19
          nasze dziecię jest mocno absorbujące, i nawet w dwójkę często padamy na twarz, bo mały musi mieć nas wciąż na celowniku. Do tego doszło teraz: pierdyliard pobudek, koniec spania przed 6:00 i niedawna choroba, w której nie miałam nawet kiedy się wyleżeć. Nie mamy też pod ręką żadnej rodziny, więc tak, czuję się wymęczona i chyba umarły nasze marzenia o drugim dziecku w niedalekiej przyszłości. A z drugiej strony słyszę o dzieciach, które dużo śpią w dzień, i nie muszą mieć przy tym cały czas piersi w buzi, w parku mamusie siedzą na ławeczkach, czytają, gadają przez telefon, a pociecha drzemie w wózku, a ja nie mogę się zatrzymać nawet na pół sekundy, bo wrzask, są dzieci, które śpią w nocy dłużej niż godzinę, które w dzień nie muszą jeść co godzinę, i które same się pobawią. Zazdroszczę, a Ty pamiętaj, że są różne sytuacje...
          • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 18:36
            Ewa, nie martw się. Nie jesteś sama. Moja tez absorbujaca i tez czekam na lepsze czasy. Pocieszające się ze z każdym dniem będzie lepiej.
            Trzymaj się!
            • ewakot0 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 30.09.14, 18:44
              już i tak odzyskuję równowagę psychiczną, bo po miesiącu ciągłego marudzenia dzieć się naprawił, a ja wczoraj postanowiłam przestać zamartwiać się opcją "co bym zrobiła, gdyby było jeszcze jedno dziecko" i cieszyć się, że tylko 1 wrzaskun na stanie smile
              • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 08:54
                Jeden wrzaskuń jak napisałaś potrafi nieźle dać w kość. Ja chciałam szybko drugie dziecko ale teraz zmienił mi się pogląd. Oczywiście chce, ale nie tak szybkosmile.
                • ewakot0 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 10:08
                  dokładnie tak, jak u nas, miały być dzieciaki rok po roku, ale będą chyba 2 lata różnicy. Chyba, że zdążymy zapomnieć i jednak się odważymy, ale wtedy żłobek albo opiekunka przynajmniej 2 dni w tygodniu
          • tlenek.molibdenu Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 12:30
            Bardzo dobrze Cię rozumiem, bo nas też niemowlę przeczołgało wink Lepiej zrobiło się pod koniec drugiego półrocza - kiedy zaczęło samo siadać i rozumieć, co się do niego mówi. Mała jest nadal o wiele bardziej absorbująca od innych dzieci, nadal są ciężkie okresy, ale generalnie najgorzej wspominam okres 3-9 miesięcy wink
            Aha - im szybciej przestaniesz się nakręcać tym, jakie są inne dzieci, tym lepiej, to bardzo źle robi na samopoczucie.
            • ewakot0 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 13:26
              w sumie to mnie krew zalewa tylko na widok tej samej mamy (opiekunki?) wciąż widzianej w parku, która cały czas tylko czyta, pali i gada przez telefon, a dziecko w tym czasie śpi jak zaklęte. Mąż powiedział, by sprawdzić, czy to nie lalka w tym wózku wink A tak to mówię sobie, że mogło być jeszcze gorzej i dobrze, że w ogóle coś śpimy i mały miewa też dni radości i uśmiechu, kiedy odżywam. Jak ktoś ma lepiej to zazdroszczę, ale bez zawiści
              • wilkowaona Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 15:38
                Moje dziecko juz nie spi na spacerach, chyba, ze zdarzy nam sie wyjście w porze popoludniowej drzemki, wtedy jest to max 40 minut. Ale czas aktywności naprawdę dobrze znosi w wózku, nie ma konieczności ciągłej jazdy, spokojnie moge siedzieć na ławce i gadać przez tel. Muszę miec za to zawsze pól torby roznosci ciekawych dla synka, zabawek i nie-zabawek smile potrzebuje czestej wymiany rożnych akcesoriów do łapki.
                Ale nie przejmuj sie, większość dzieci nie wysiedzi w wózku, moja sąsiadka NIGDY nie chodzi na żadne spacery z 6-cio mc synkiem, generalnie nie oddala sie od domu. Wychodzi z nim jedynie na swoje podwórko przed domem, a i tak dzieciak wciąż sie drze... Szkoda mi jej bo rozumiem jaki to jest stres dla niej, jest taka uwiązana. Ja akurat dziękuje niebiosom, ze mam takie dziecko, z ktorym moge wszędzie pójść, jechać i nie ma problemu.
            • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 13:41
              Oczywiście że źle robi takie porównywanie ale zwyczajnie człowiek czasami zazdrości. Bez zawiści czy złych emocji i kocha swoje dziecko strasznie nawet jak płacze i krzyczy. Tylko zmęczenie daje w kość i stad ta zazdrość gdy się widzi inne łatwiejsze w obdludze dzieci.
              • leminia Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 14:40
                Rozumiem Was dziewczyny.. mój syn też jest absorbujący. Żywe srebro potrzebujące wciąż nowych rozrywek wink I też wiele razy było mi ciężko jak podczas spotkań z dzieciaczkami znajomych czy krewnych okazywało się że nie wszystkie dzieci 'tak mają'.. ale przestałam zwracać na to uwagę i naprawdę jest lepiej. Oczywiście dopada mnie czasem nutka zazdrości, ale nakręcam się już myśleniem że są "łatwiejsze" dzieci.
        • tola2014 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 16:50
          Wszystko zależy od tego jak bardzo absorbujace jest dziecko. Ale nawet z aniolkiem, po calym dniu, moze niekoniecznie fizycznie ale psychicznie jest sie zmeczonym. No oczywiście pewnie zdarzają sie wyjatki. Szkoda tylko, ze czesto kobiety nie biora takiego aspektu pod uwage jak to, ze z przyczyn niezaleznych od nich samych beda musialy zostawic malenstwo z tata. Co wtedy? Czy nie zdrowiej i bezstresowo byloby miec pewnosc ze dla dziecka to nic takiego nadzwyczajnego? Gdyby bylo do tego przyzwyczajone? A i mama wtedy bylaby przypuszczam spokojniejszasmile
      • asia_i_p Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 18:17
        A tlumaczenia, ze tata nie moze wstawac do dziecka, bo musi sie w pracy skupic - sorry, ale to chyba jakis zart.

        Trochę zależy jaka praca. Wolałabym na przykład, żeby żona neurochirurga nie była taka zasadnicza jak ty.
    • kcmc82 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 13:43
      Maz pracuje na trzy zmiany; 6-14, 14-22, 22-6. Praca jest wymagajaca, musi koordynowac prace innych, takze jakby cos nie tak poszlo, to on jest za to odpowiedzialny.
      Pierwsze tygodnie byly dla nas najciezsze, bo mloda miala mega bolesci brzuszka, kolki, budzila sie co godzine, czasem nawet po 15 min z placzem jakby ja ze skory obdzierali...
      ten okres nie wspominamy chetnie, ale bardzo mi pokazal jak moge liczyc na swojego Meza. Maz idac na poranna zmiane, a musi wstac ok 5, pol nocy chodzil wiele nocy I kolysal mała do snu, teoretycznie nie musialby tego robic bo mial wymowke, ale jezeli chodzi o obowiazki, to szybko bezslownie wpadlismy w rytm, ja karmie, on odbija po karmieniu I lula do snu, a ja w tym czasie sie klade I probuje zasnac. Teraz mloda budzi sie aby pociumkac piers, wiec spi miedzy nami. Ciezkie noce odpukac minely, ale jak sa, to razem probujemy pomoc naszej kruszynie. Nigdy nie bylo sytuacji ze udawal ze nie slyszy, albo spi (o takich przypadkach tez slyszalam).
      On wie jak wazne jest to, ze ja rowniez sie wyspie czy psychicznie odpoczne.
      On naturalnie pracuje, ale ma tez przerwy, gdzie odsapnie, a ja bedac z dzieckiem 24 ha /7 dni w tygodniu tez potrzebuje powietrza.
      Takze z pelnym przekonaniem musze przyzna ze jako Ojciec zadziwia mnie kazdego dnia I jestem dumna ze sam z siebie sie opiekuje naszym dzieckiem, ze nie musze nad nim stac, badz bac sie ze sobie nie poradzi jak pol dnia mnie nie ma, bo od jakiegos czasu regularnie udaje mi sie samej wychodzic raz, dwa w tygodniu na kawe, czy zakupy. Co wczesniej nie bylo mozliwe po czesto mloda na piersi wisiala, wiec bylam uziemiona.
    • ela.dzi Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 01.10.14, 22:59
      U nas mąż wstawał na początku wraz ze mną, żeby szybciej ogarnąć małego. Mieszkamy w kawalerce, więc i tak by nie pospał. Ale robił to z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie powiem, na początku bardzo mi to pomogło. Z czasem mówiłam mu, żeby nie wstawał. Długo się upierał mimo, że wstawał o 5:30 do pracy. Jak mały skończył 2 miesiące, to w końcu go przekonałam. Od tego momentu wstaje, jeśli słyszy, że mały chce jeść, a ja śpię, ale to rzadki przypadek. Ponadto podawał mi małego jak byłam chora i się źle czułam. Dodatkowo jak mały zaczął się budzić jak noworodek, a ja potem przez długi czasem miałam problemy z zaśnięciem, to spałam w stoperach, a on mi podawał małego, jeśli była taka potrzeba. Oboje wstajemy jak słyszymy krzyk małego, ale to chyba naturalne. Było sporo gorszych nocy, ale wydaje mi się, że i tak jestem bardziej wyspana od męża. Mi taki układ odpowiada.

      Ale nie rozumiem po co Ci takie informacje. My możemy opisywać Ci nasze doświadczenia, ale Ty masz swoje życie i swojego męża. Czemu nie porozmawiasz z nim ? Czy on wie jak się czujesz czy tylko piszesz tak na forum, a jemu każesz zgadywać ? Jeśli czujesz zmęczenie, to naturalne, że potrzebujesz pomocy. Umów się z nim, że odciągniesz mleko albo będziesz spać w stoperach, a on Ci poda dziecko jak się obudzi. Niekoniecznie codziennie, ale co drugi dzień. Rozmowa jest podstawą udanego związku. Nie możesz stosować argumentu, że mąż musi być wypoczęty, bo pracuje. Ty też pracujesz, jesteś dyspozycyjna 24h na dobę, nie masz urlopu i nie zrobisz sobie przerwy jak poczujesz zmęczenie. Jak miałam wspomniany okres bezsenności, to zasnęłam w parku na ławce w zimie. Nie chcę myśleć, co mogłoby się stać. Chciałabyś paść na pysk jak opiekujesz się dzieckiem ? Pomyśl nie tylko o sobie, pomyśl i o nim, a może przede wszystkim o nim.
      • nothing.at.all Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 02.10.14, 10:12
        Mąż wie i stara się jak może mi pomagać ale w nocy raczej śpi. Ja też nie z tych co to musi budzić go jak sama nie śpię tak dla zasady. Rozmawiam z nim o tym. Mówi aby przejść na mm skoro ja padam i wtedy poda on mleko,będziemy się zmieniać,a ja nie chce. Prawie nic nie ściągam mimo że dziecko wysysa i się najada. Musiałabym mocno popracować laktatorem a wcale nie mam ochoty się tym męczyć skoro mleko mam w piersiach.
        Pytam bo zwyczajnie jestem ciekawa jak funkcjonują związki różne i chętnie czytam bo czasami można coś zaczerpnąć.
    • cczarnulkaa23 Re: Równouprawnienie w opiece- jak to u was funkc 02.10.14, 12:24
      U mnie tez w nocy tylko ja, bo karmie piersią. Poza tym mojego mezulka nie budzi placz małego smile No i wiadomo, ze pracuje, wiec jedynie w weekendy go trochę bardziej zarzucam maluchem ;0
Inne wątki na temat:
Pełna wersja