kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę!

05.09.04, 09:53
Dziewczyny, witam serdecznie! Mam kilka pytań, które mnie nurtują, i
korzystając z okazji, że mój Adaś śpi, postanowaiłam się Was poradzić.
1. w przyszłą niedzielę jest chrzest Adasia. Chrzestna powiedziała mi przez
telefon, że kupiła już szatkę i zamówiła bukiecik do chrztu. Nie chciałam
wyjść na nieświadomą matkę i zniechęcać ją do pomysłu kupowania wiązanki.
Dziewczyny, czy taka wiązanka naprawdę jest potrzebna? Co się z nią robi w
czasie chrztu? Nasz Adaś nie będzie chrzczony w żadnym becie ani poduszce,
tylko po prostu ładnie ubrany na ręku. Piszę to, bo wiem, że dawniej kładło9
się taką wiązankę na becik dziecku. Sama nie wiem, doradźcie, czy Wy też
kupowałyście wiązanki swoim dzieciom?
2. Sprawa też dotyczy chrztu i jest trochę nietypowa. Chrzestnym ma być mój
brat (to jedyna osoba z rodzeństwa jaką posiadamy) i nie wyobrażam sobie, że
mogłoby być inaczej. Problem w tym, że od 2 lat jest on praktykującym
protestantem. Całe życie wychowywany był w wierze katolickiej, ale teraz
zmienił wyznanie, wziął też ślub w kościele ewangelicko-augsburskim. Oni nie
uznają tam naszej spowiedzi (poza nią wszystko jest ok.), a brat dostał od
księdza karteczkę do podpisu, że był u spowiedzi. Co radziłybyście z takim
problemem zrobić? A może ktoś był w podobnej sytuacji? Chłopak był chrzczony,
miał Komunię i był bierzmowany w katolickim kościele, więc z uzyskaniem
karteczki o tym, że może być chrzestnym nie będzie problemu. Tylko ta
spowiedź. Co radzicie?
3. w co ubieracie Waszych chłopców do chrztu? Z tego co widziałam w sklepach,
to są tylko garniturki od wyboru do koloru. A może są też inne ubranka, w
których dziecko wyglądałoby jak dziecko a nie jak pan młody?
    • sylwia.ax Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 10:23
      My chrzciliśmy w maju i nie mieliśmy żadnego bukieciku (nawet nie wiedziałąm że
      trzeba smile)), i chyba inne dzieci też nie miały. Miśka ubrałam, w zwykły
      welurowy komplecik spodenki z bluzeczką, bo było koszmarnie zimno, choć miałam
      przygotowane spodenki na szelkach i do tego białe body. Nie uznaję garniturków
      do chrztu, bo dziecko wygląda w nich jak stary maleńki, czego wręcz nie
      cierpię. A ja lubię dzieci dziecięce - że tak się wyrażę, więc ubraliśmy Miska
      normalnie.
      Pozdrawiam
    • k8.75 Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 12:36
      Rolą rodzicow chrzestnych jest pomoc w wychowywaniu w wierze, w ktorej dziecko
      przyjmuje chrzest... wiec jesli zamierzacie ochrzcic dziecko w wierze
      katolickiej i nie robicie tego tylko dla formy, to rodzicami chrzestnymi
      powinny byc osoby praktykujace, ktore bada dbac o rozwoj tej wiary u dziecka...
      a kwestia spowiedzi - coz, to jest sprawa sumienia, zawsze mozna powiedziec, ze
      zapomnialo sie karteczki... tylko czy to ma sens? trzeba zadac sobie pytanie,
      po co chrzcic dziecko?
      • magdak7 Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 12:43
        Chrzestny-protestant? To kompletnie bez sensu... rodzice chrzestni przyjmują
        przecież na siebie obowiązek wychowania dziecka w religii katolickiej,
        ewentualnie pomoc rodzicom w tym.
    • marta.28 Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 14:46
      Co do bukiesika, to mój chrześniak nie miał ale jak byliśmy u fotografa to
      sięnas spytali gdzie bukiecik i dali swój sztuczny.
      Co do chrzesteno to faktycznie powinien być katolikiem bo chrzest jest dla
      udochowienia a jako chrzestny dla dzieka może być tak zwany nie pisany i też
      będzie dobry.
      • pol114 Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 07.09.04, 16:43
        jeśli chodzi o bukiecik to może on służyć jako ozdoba do becika-jeśli chrzci
        się malutkie dzieciątko a jeśli dziecko jest większe i nie ma becika to
        wiązankę taką trzyma własnie matka chrzestna podczas uroczystości i stanowi
        element odświętnej atmosfery w czasie mszy. Ostatnio byłam w kościele gdzie
        chrzczono kilkuletnią już dziewczynkę, która była ubrana na kolorowo(różowa
        czapka,niebieska sukienka, żółte buciki sweterek jeszcze innego koloru)i gdyby
        nie wiązanka białych kwiatów, którą trzymała chrzestna nie widziałabym , że to
        dziecko idzie do chrztu. To oczywiście tylko skrajny przykład ale mi się te
        kwatki podobały bo dodawały fajnego uroku. Jak będę miała drugie dziecko do
        chrztu zażyczę sobie taką wiązankę.
    • sylwia.ax Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 18:55
      Pisałam już wcześniej, ale teraz chciałabym odnieść się do kwestii chrzestnego -
      w czym zupełnie nie zgodzę się z kilkoma wypowiedziami wcześniejszymi.
      Teoretycznie tak ma być, że chrzestni powinni pomóc wychowywać w wierze i
      pewnie to robią w kilku (zupełnie nieznanych mi) przypadkach. W większości
      przypadków (zaznczam, że znanych mi przypadków - żeby uprzedzić potencjalne
      ataki o płytką wiarę, nieznajmość zasad religii itp.) - w moim też - chrzest
      był raczej ceremonią związaną z tradycją, niż przeżyciem religijnym. I tak też
      traktuję chrzestnych. MOim zdaniem ważne jest, aby był to dobry człowiek,
      związany z rodziną chrześniaka - czyli najlepiej brat, szwagier etc. Kwestia
      praktykowania w konkretnym obrządku wydaje mi się drugorzędna - w końcu
      protestant to też chrześcijanin, a nie buddysta smile A sprawa karteczek: cóż
      niestety nasi duszpasterze często nie ufają do końca swoim owieczkom i wymagają
      róznego rodzaju zaświadczeń, potwierdzeń itp. I tu miłym wyjątkiem jest parafia
      do której należę, bo bracia nie wymagają żadnych papierków, twierdząc, iż do
      rodziców należy ocena czy potancjalny chrzestny/a powinien pełnić tę rolę. I to
      moim zdaniem słuszne, choć rzadko spotykane.
      A co do kartki - podpisz sama, jeśli to nie stanowi problemu dla Ciebie, a
      unikniesz komplikacji smile
      Pozdrawiam,
      P.S. Chyba się trochę naraziłam kilku osobom smile
      • maliniaq Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 20:46
        Sylwia, dzięki! Mnie się nie naraziłaś, myślę podobnie jak Ty. Ja pytałam o
        kwestię podpisania karteczki do spowiedzi przez protestanta, a nie prosiłam o
        ocenę człowieka, który zmienił wiarę. Protestantyzm jest tylko odmiennym
        wyznaniem tej samej, naszej, katolickiej wiary i nie uważam, by trzeba było
        dyskwalifikować człowieka jako chrzestnego już w momencie, gdy okauje się być
        protestantem. Chrzestny Adasia jest moim bratem, znam go od 24 lat, wiem że
        kocha moje dziecko jak rodzony ojciec, gotów byłby "nieba mu przychylić",
        odwiedza go w każdej wolnej chwili, kupuje drobne upominki, nosi na rękach,
        chodzi na spacerki, obydwoje ze swoją żoną traktują go bardzo serdecznie.
        Jestem przekonana, że nie zrobi mu nigdy krzywdy i nie będzie na siłę zmuszał
        do wyznania protestanckiego. Dlatego właśnie uważam, że jest on najlepszym
        kandydatem na chrzestnego ojca. A o wychowanie w wierze katolickiej będziemy
        troszczyć się przede wszystkim my - rodzice. Zresztą chrzestną Adasia jest
        katechetka wyznania katolickiego, więc o pomoc z jej strony jestem całkiem
        spokojna. Mnie także się wydaje, że najważniejsze jest to jaki dany człowiek
        jest w głębi duszy, jak traktuje dziecko, a nie to, jakiego jest wyznania. Mało
        to jest "katolików", którzy swojego chrześniaka widzieli 3 razy w życiu albo i
        to nie? To ja już wolę protestanta, który kocha moje dziecko. Ale i tak za
        wszystkie opinie dziękuję.Agnieszka.
        • k8.75 Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 22:30
          Jednak jeszcze pare zdan:
          "Ja pytałam o kwestię podpisania karteczki do spowiedzi przez protestanta, a
          nie prosiłam o ocenę człowieka, który zmienił wiarę."

          Nie bardzo wiem, w ktorych z powyzszych wypowiedzi byla ocena Twojego brata -
          nikt go przeciez nie zna, wypowiedzi ocenialy tylko sytuacje.

          "Chrzestny Adasia jest moim bratem, znam go od 24 lat, wiem że
          > kocha moje dziecko jak rodzony ojciec, gotów byłby "nieba mu przychylić",
          > odwiedza go w każdej wolnej chwili, kupuje drobne upominki, nosi na rękach,
          > chodzi na spacerki, obydwoje ze swoją żoną traktują go bardzo serdecznie.
          > Jestem przekonana, że nie zrobi mu nigdy krzywdy i nie będzie na siłę zmuszał
          > do wyznania protestanckiego."

          Podczas ceremonii chrztu ksiadz zapyta sie wprost rodzicow chrzestnych, czy
          beda pomagac w wychowaniu w wierze, w ktorej dziecko przyjmuje chrzest i Twoj
          brat bedzie na to pytanie odpowiadal. Tu nie chodzi o to, ze jest dobrym
          czlowiekiem i wychodzi na spacerki. I nie chodzi tez o to, ze nie
          bedzie "przeszkadzal" - chodzi wprost o pomoc w wychowanie w wierze
          katolickiej...
          Chrzest to sakrament a nie tradycja - niezaleznie od tego, jak go ludzie
          traktuja...
          Wiem, ze nie jest latwo znalezc takich rodzicow chrzestnych. Zycze Wam mimo
          wszystko wszystkiego najlepszego.
          • maliniaq do K8 05.09.04, 23:49
            A na czym polega według Ciebie ta pomoc chrzestnych w wychowaniu dziecka w
            wierze katolickiej? (a jeśli już o tym mowa, to protestantyzm to odłam właśnie
            wiary katolickiej, więc mój brat z czystym sumieniem może takie przyrzeczenie
            złożyć). To my będziemy wychowywali Adaśka w wierze katolickiej, w
            chrześcijaństwie. To od nas zależy czy zaprowadzimy go do kościoła, nauczymy
            pacierza, poślemy do I Komunii Św., bierzmowania. I nikt nam w tym nie
            przeszkodzi. Od chrzestnych wymagam jedynie,by dawali dziecku dobry przykład,
            uczyli dobroci, miłości bliźniego, tolerancji, szacunku dla siebie i innych
            ludzi. Przecież w tym objawia się właśnie katolicyzm. Nie chcę aby co niedziela
            zjawiali się u mnie chrzestni mojego dziecka i prowadzili go za rączkę do
            kościoła. Oni mają świecić przykładem i uczyć go zasad panujących w religii. A
            jeśli dzieciak będzie chciał kiedyś pójść inną drogą, to nawet największe
            przyrzeczenia i obietnice chrzestnych złożone w dniu chrztu św. nie pomogą,
            czego najlepszym przykładem jest właśnie mój brat. No i uważam, że te spacerki,
            upominki, noszeie na rękach, są jednak bardzo ważne, bo budują więź między
            dzieckiem, a osobą, która mu te "drobnostki" ofiarowuje. Adaś jest maleńki i
            dziś są to spacerki i noszenie na rękach, a za kilka lat będzie pomoc w
            codziennych problemach, w odrabianiu lekcji, a w końcu w wyborze własnej drogi
            życiowej. Mój brat bardzo chce być chrzestnym Adasia. Co mam mu powiedzieć? "Ty
            nie możesz być chrzestnym, bo jesteś protestantem"? A gdzie tolerancja
            religijna? Co powiem dziecku za kilka lat, kiedy spyta, dlaczego, mając
            jedynego brata, wzięłam na chrzestnego ojca, kogoś całkiem obcego? Jakie dam mu
            świadectwo miłości miłości bliźniego? Ja uważam, że nie można dyskwalifikować
            człowieka tylko ze względu na odłam wiary. Brat nie wstąpił do żadnej sekty,
            nie jest świadkiem jehowy. Po prostu inaczej wyznaje naszą religię i tyle.
            Myślę, że mimo wszystko Adaś będzie zadowolony z takiego chrzestnego.
            Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka.
            • k8.75 Re: do K8 06.09.04, 08:45

              W tym, ze kiedy dziecko zada pytanie dotyczace wiary, taki rodzic bedzie mogl
              mu wytlumaczyc dlaczego akurat w wierze katolickiej znalazl odpowiedzi dot.
              zycia czlowieka. Jesli ja jestem przekonana akurat co do wiary katolickiej, to
              nie chcialabym, aby ktos dawal mojemu dziecku do wyboru religie. (apropos
              protestantyzm to nie jest odlam wiary katolickiej!!!)
              Oczywiscie ze to do rodzicow nalezy wychowanie w wierze. Ja napisalam, jak to
              jest przyjete w Kosciele - na tym wlasnie polega problem wielu rodzicow, ze ich
              przyjaciele bardziej odpowiadaja roli chrzestnych niz najblizsza rodzina. Znam
              wiele osob, ktore biora wlasnie znajomych, a nie kogos z rodziny, dlatego
              wlasnie, ze najwazniejsza jest dla nich wiara, a nie pokrewienstwo. Dlatego
              wlasnie, ze to jest SAKRAMENT - dobrym wujkiem moze byc kazdy.
              Nie mam watpliwosci, ze Twoje dziecko bedzie dobrze wychowane, ale tak to
              rozumie nauka Kosciola i akurat ja tez tak do tego podchodze, wiec Ci napisalam.
              Wiesz pewnie, ze wielu ludzi traktuje sakramenty (chrzest, komunie, slub) jako
              wlasnie tradycyjne obrzedy - robia szopki w Kosciele, choc tak naprawde maja go
              gdzies...
              Pozdrawiam
              • maliniaq Re: do K8 06.09.04, 09:33
                Owszem, protestantyzm, to wiara katolicka, inne jej wyznanie. Ludzie wierzą w
                Boga, w Ducha Świętego, w Maryję. Nie wierzą tylko we wstawienniectwo Maryi u
                Boga Ojca, nie akceptują też spowiedzi w naszym pojęciu wiary. Oni spowiadają
                się przed Bogiem (i tu akurat, po kilku "rozmowach" z księżmi w konfesjonale, w
                całej rozciągłości ich popieram), i żyją według Pisma Św. Rozumieją go może
                bardziej dosłownie niż my, ale cóż? Zawsze tak jest, że tyle jest interpretacji
                ile czytających. U nich msza św. to ceremonia trwająca koło 4 godzin, połączona
                z Uwielbieniem Pana Jezusa, czytaniem fragmentów Pisma św., wspólnymi
                rozmyślaniami i dyskusją. To nie jest religia ucząca czegoś złego, to nie jest
                ODŁAM wiary katolickiej, to jej inne wyznanie. Rozumiem Twoją postawę wobec
                religii, którą wyznajesz, ale przecież to wlaśnie nasza, katolicka religia,
                uczy tolerancji religijnej, i akceptacji innych ludzi, nawet jeśli są innego
                wyznania. Wiesz, my walczyliśmy z wyznaniem brata 2 lata, a on cierpliwie
                tłumaczył, udawadniał, że to co robi, to nic złego. Stał się innym człowiekiem.
                Nie wiem, może to przez religię, może przez dziewczynę którą poślubił (nawiasem
                mówiąc moja bratowa to wspaniała, wartościowa dzieczyna), nieważne. Kiedy
                pojawił się problem chrztu, brat poszedł do pastora (tak w religii
                chrześcijańskiej nazywa się osoba duchowna), i ten wytłumaczył mu, że właśnie
                PROTESTANTYZM TO WYZNANIE KATOLICKIE, więc nie ma żadnych przeciwwskazań do
                tego, by mógł zostać ojcem chrzestnym. Brat odbył też kilka rozmów z księżmi
                katolickimi, którzy także go nie potępili i zezwolili na to, by podawał dziecko
                do chrztu. Jedynym wymogiem z ich strony jest spowiedź. Jeśli jej nie odbędzie,
                może oczywiście przystąpić do komunii św. , ale wtedy będzie nazywał się on
                świadkiem chrztu, a nie ojcem chrzestnym. Wczoraj natomiast dowiedziałam się,
                że brat zrobi dla mojego Adasia wszystko i jeśli będzie trzeba, to do spowiedzi
                też pójdzie. Potraktuje to po prostu jako rozmowę z księdzem w konfesjonale. A
                co do wyboru wiary, to oczywiście nie zamierzam częstować dziecka różnymi
                wyznaniami i od początku mówić mu : rób co chcesz, wierz w co ci się podoba.
                Ale jeśli w wieku dwudziestu paru lat powie, że wybrał inną drogę, to ja jako
                matka to zaakceptuję. Dziecko nie jest moją własnością, jest wolnym człowiekiem
                i ma prawo decydować o sobie, po to min. Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Moim
                zadaniem jest wychować Adasia tak, aby nie krzywdził ludzi i siebie, aby był
                dobrym i wartościowym człowiekiem, a to czy on kiedyś będzie wyznawał Boga w
                kościele katolickiem czy protestanckim, to już jego wybór. Ja spróbuję wychować
                go tak, by nigdy nie zboczył z drogi chrześcijańskiej. A czy mi się uda? nie
                wiem... Dalej piszesz o tym, że przyjaciele bardziej odpowiadają roli
                chrzestnych. Czasem tak bywa, fakt. Chrzestną mojego dziecka jest właśnie moja
                przyjaciółka, katechetka, która uczy w szkole religii. Ale wiem, że to tylko
                koleżanka. Może kiedyś się wyprowadzić, wyjechać i nie będę miała prawa jej
                zatrzymać. Natomiast rodzina to rodzina. Będzie zawsze blisko, choćby sercem.
                A samego wyboru chrzestnych, nie zamierzam dokonywać "szufladkowo", pod hasłem
                byle kto, byle był chrześcijaninem. To nieprawda, że dobrym wujkiem może być
                każdy, bo tego trzeba chcieć, trzeba umieć być dobrym człowiekiem i czuć coś do
                drugiego człowieka (w tym przypadku chrześniaka). Szanuję sakrament chrztu i
                traktuję go jako aksjomat wiary, dlatego moje dziecko będzie ochrzczone i nie
                jest to żadna szopka. Ale nie zamierzam rezygnować z dobrego, kochającego i
                przecież wierzącego człowieka do roli chrzestnego na rzecz kogoś obcego, kto
                tylko wyznaje wiarę katolicką. Z tym się niogdy nie zgodzę. Po prostu szczęście
                mojego dziecka jest dla mnie ważniejsze, niż wymagania księdza katolickiego.
                Dlatego nie zrezygnuję z brata, ufam mu, kocham bardzo i wiem że to najlepsza
                osoba, której mogę powierzyć moje dziecko. Ja na Adaśka czekałam 5 długich lat.
                To on min. załatwiał mi wizyty u lekarzy, sugerował co robić, by się wreszcie
                udało, szukał w Warszawie najlepszych klinik leczenia niepłodności. To on
                szalał ze szczęścia kiedy 1 listopada ub.r. okazało się że jestem w ciąży. To
                on bombardował mnie sms -ami kiedy leżałam na stole operacyjnym przygotowana do
                cc. To on, zamówił w swoim kościele mszę w intencji zdrowia mojego Adasia. I
                teraz jest u niego kiedy tylko może. Naprawdę nie potrafię odmówić dziecku
                takiego chrzestnego, bo nie wiem nawet, czy jego rodzony ojciec byłby w stanie
                tyle dla niego zrobić, co mój brat. Nie pisz mi więc że odstawiam szopki w
                kościele (Ty oczywiście zaraz napiszesz, że to nie o mnie była mowa, tylko tak
                w ogóle, o ludziach, ale ja jestem nauczycielką, polonistką, i umiem czytać
                między wierszami), bo robię tylko to, co nakazuje mi serce. Pozdrawiam.
                Agnieszka.
                • k8.75 Re: do K8 06.09.04, 10:12
                  Zycze Powodzenia!
                  K8
                  (zycze szczerze - bez zadnych miedzywierszysmile)
                  • maliniaq Re: do K8 06.09.04, 10:25
                    DZIĘKUJEMY Z ADASIEM! też szczerze! ::::smile)))))))))) pozdrawiamy.A. i A.
                    • k8.75 Re: do K8 06.09.04, 10:47
                      Dzieki tez za inspiracje z bukiecikiem - ja chrzcze swojego Filipa w najblizsza
                      sobote i szczerze mowiac nie slyszalam o bukiecikachsmile ale podoba mi sie pomysl
                      i cos pomysle...
                • aerde Re: do K8 06.09.04, 11:24
                  Nie obraź się, ale nie masz racji. Protestantyzm to nie wyznanie katolickie,
                  ale CHRZEŚCIJAŃSKIE. Podobnie jest zresztą w przypadku prawosławia. Istotą
                  katolicyzmu jest właśnie to, o czym wspominasz - spowiedź u spowiednika, kult
                  Maryi, inna niż w pozostałych wyznaniach interpretacja Pisma św. czy uznawanie
                  zwierzchnictwa papieża. Owszem, protestantyzm narodził się jako bunt przeciwko
                  prawom kościelnym, postępowaniu kleru czy dogmatowi nieomylności papieża, ale
                  określanie protestantyzmu jako odmiany wyznania katolickiego to co najmniej
                  nadużycie.
              • sylwia.ax Re: do K8 07.09.04, 09:40
                CO do szopek w kościele: nie uwżam, abym takowe robiła, podobnie jak pewnie
                parę innych osób, które nie są głęboko wierzące, a mimo to chrzczą swoje dzieci
                i biorą ślub kościelny. Zyjemy w takim kraju, że od szkoły podstawowej dziecko
                uczestniczy (chcąc nie chcąc) w pewnych praktykach religijnych - własnie
                religii katolickiej. Nie widzę więc powodu, aby mojemu dziecku odmawiać
                uczestnictwa w nich i izolować go od większości klasy. Jak wiadomo kultura
                europejska jest ściśle związana ze swoimi korzeniami chrześcijańskimi, wydaje
                mi się więc,że jednym z elemantów wychowania jest przedstawienie tychże własnie
                korzeni chrześcijańskich, co zamierzam uczynić. Moi rodzice tak uczynili -
                dokłądnie w ten sam sposób w jaki ja zamierzam podejść do mojego dziecka, i w
                pewnym wieku dali mu wybór czy chcę praktykować czy też nie. Dzięki poznaniu
                zasad katolicyzmu mogłam podjąć świadomą decyzję co do mojego wyznania. Czy
                moje dziecko będzie praktykować czy też nie, to jego sprawa. Ja mu daję pewną
                dozę informacji, z których zrobi odpowiedni użytek, kiedy będzie dość dojrzałe,
                aby o tym decydować.
                I zgadzam się z jedną z przedmówczyń, że katolików mamy u nas masę (chyba ponad
                95% społeczeństwa), szkoda tylko że nic z tego nie wynika sad
                POzdrawiam,
    • hratli Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 20:37
      witam!
      chrzestna mojego syna zamowila 2 bukieciki. jeden "przymocowany" byl do szatki -
      drugi taki sam byl jako stroik do swiecy. byl to jeden snieznobialy storczyk w
      delikatnej zieleni i bialymi piorkami. wszystko zrobione jak majstersztyk - nie
      bylo zadnej sztampy - delikatnie. jest to maly akcencik - a nie jakas wiazanka.
      bardzo nam sie to podobalo - jak chrzcilam swego chrzesniaka - rowniez
      przybralam szatke kwiatkami - bylo lato i byly to stokrotki. akcent bardzo mily
      i cieply.
    • kryp_aha Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 05.09.04, 23:22
      Kiedyś w kwiaciarni widziałam kobietę kupującą bukiet do chrztu. Ponieważ
      bardzo mnie to rozbawiło (wyobraziłam sobie takie maleństwo trzymające bukiet w
      dłoni - jak panna młoda) zapytałam kwiaciarkę po co ten bukiet. Dowiedziałam
      się, że do przyozdobienia stołu na przyjęciu. Ot tyle!
      Gosia
    • anawu Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 06.09.04, 00:40
      Witaj smile
      Jeśli chodzi o ubranko - polecam stronę:
      www.abrakadabra.sklep.pl/sklep_katchrzest.php?tak=tak
      W sam raz na nadchodzące, chłodniejsze dni. Co prawda ładniejsze te dla
      dziewczynek, ale chłopięce też wdzięczne smile Ale to oczywiście kwestia gustu.
      pozdrawiam,
      Ania
    • bbbbb2 Re: kilka pytań o chrzest, zajrzyjcie, proszę! 06.09.04, 07:50
      witam,
      ja nie kupowałam żadnego bukieciku, nie mam pojęcia że to jest jakiś zwyczaj no
      ale o wielu jak się okazuje nie miałam pojęcia, np. zabobon o tym, że będąc w
      ciąży nie podaje się dziecka do chrztu. no, to się wyżaliłamsmile możesz zobaczyć
      mojego Michała w linku poniżej, jest ubrany w ubranka z Mininieba. Do
      garniturkow mam stosunek podobny jak poprzednie wypowiadające się tu Mamysmile jak
      pójdzie do Komunii kupię Michałkowi garnitur, teraz nie ma mowysmile co do brata -
      uważam że powinien być Chrzestnym i tyle. Jest przecież wierzący. POZDRAWIAMY !
    • judytak praktyczna rada :o) 07.09.04, 12:12
      1. jak chrzestna kupi bukiecik, to i będzie wiedziała, co z nią robić :o)

      3. mój Mały (w czasie chrztu 4 miesiące) ubrany był w ładne białe śpioszki z
      wyszywanym na złoto aniołkiem z przodu, kupiłam w Smyku

      2. jeśli chodzi o brata, są dwie opcje:
Pełna wersja