Dzidzia w rękach teściowej

04.10.04, 14:23
Niedługo będe musiała wrócić do pracy i dzidzią będzie się opiekowała
teściowa. Trochę się tego boję. Po pierwsze, znam kilkoro grubasów,
roztuczonych w dzieciństwie przez babcie. Znając teściową, obawiam się, że
będzie małej wpychała za dużo jedzenia, dawała słodycze. Po drugie, mając
oczywiście dobre intencje (dobrymi chęciami...), za bardzo wyręcza swoje
dzieci. Uważam, że przez to mąż (i jego siostra) sa niezaradni życiowo. Mąż
chętnie wyręcza się mamą i ojcem w różnych nawet prostych sytuacjach.
Jak był mały, pisała mu zaświadczenia do przedszkola, na kolonie, ze jest
uczulony np. na szczypiorek i inne rzeczy, których nie lubił. Efekt? Mąż nie
jada mnóstwa rzeczy, choćby surówek. Nie chcę, żeby teściowa tak traktowała
moją dzidzię. Ale trochę głupio mi stawiać twarde warunki, w końcu będzie mi
dużo pomagała. A mimo wszystko myślę, że lepiej, żeby dzidzię pilnowała
babcia niż niania - obca osoba. Jak wy się zachowywałyście w podobnych
sytuacjach, drogie mamy?
    • dorota751 Re: Dzidzia w rękach teściowej 04.10.04, 14:45
      Trudna sytuacja. Powiem Ci, że moim synkiem zajmuje się moja mama. Czasem też
      mam ochotę jej powiedzieć: mamo tak nie można. Chodzi np. o lizanie cukierków,
      mymłanie chleba itp. Ale nie robię tego. Może dlatego, że robi to za
      przysłowiowe "dziękuje" i może powiedzieć - to sobie sama wychowuj dziecko
      (choć kocha Kubusia) i co wtedy? Obca niania? No i nie chcę jej robić
      przykrości. Jestem pewna też, że gdyby zrobiła coś co by mu zaszkodziło to
      więcej by to się nie powtórzyło.
      Dorota
    • ania175 Re: Dzidzia w rękach teściowej 04.10.04, 15:09
      Ja mam podobną sytuację, z tym że do pracy wróciłam w czerwcu. Nie jestem
      szczęśliwa z powodu, że teściowa zajmuje się moim małym (9 m-cy), ale było to
      najlepsze w naszej sytuacji wyjście.
      My z teściową mamy zupełnie odmienne zdanie na wiele tematów. Drażni mnie to
      również że panoszy mi się w domu i buszuje (tzn. wprowadza swój porządek) po
      szafkach. Czasami nie chce jej się wyjść na spacer nawet w piekną pogodę.
      Jedno wiem - małemu krzywdy nie zrobi. Z resztą widzę po nim że przepada za
      babcią (na mój widok tak się nie cieszy, czasami aż jestem zazdrosna smile). I
      wiem że wszystko co robi teściowa, robi w dobrej wierze, choć często wkurzy
      mnie czy męża.
      I muszę Ci powiedzieć że też była nadopiekuńcza (i nadal jest) w stosunku do
      swoich dorosłych już dzieci. Musisz się uzbroić w wiele cierpliwości.
      Mi czasami nie chce sie wracać do domu, bo wiem ze ją tam spotkam i jej
      porządki i jej rady i nowe produkty w diecie małego. Wtedy czasami wydłużam
      drogę do domu, aby ze spokojem zareagować na to co zastanę.
      Czasami ponarzekam trochę mężowi i proszę aby delikatnie zwrócił mamie uwagę.
      Zobaczysz przyzwyczaisz się. Na pewno nie będzie źle. Ja bardzo bardzo bardzo
      powoli ale przywykam smile))
      Pozdrawiam
      • penelina Re: Dzidzia w rękach teściowej 04.10.04, 15:23
        Dziewczyny,przepraszam,że wtrącam się do tego wątku,bo nie mam takiej
        sytuacji,o jaką pytacie.Ale być może dlatego patrzę na to chłodnym okiem.
        A zatem:
        Absolutnie nie pozwalajcie,aby babcia zaprowadzała wam w domu swoje porządki!To
        wasz dom,wy tam jesteście gospodyniami!Ciekawa jestem,co powiedziałyby
        babcie,gdybyście przy okazji wizyty w ich domu zaczęły porządkować jej
        garderobę!Rozumiem,że macie opory przed zwróceniem uwagi,bo babcia opiekuje się
        dzieckiem za "dziękuję";ale obawiam się,że przy tej okazji babcie łamią
        wszelkie zasady dobrego wychowania!Na to trzeba reagować!
        Kolejną kwestią jest sprawa menu dziecka.Tu także musicie postawić jasne
        warunki-to wasze dziecko i to wy decydujecie,co dziecko je,a czego absolutnie
        mu podać nie wolno.Może spróbujcie zostawić babci dzienne menu dla dziecka?Nie
        poczuje się urażona,jeśli powiecie,że robicie to dlatego,żeby odciązyć ją od
        dylematu "co podać dziecku"?
        Sprawa spacerów-tego już zupełnie pojąć nie mogę!To babcia tak kocha dziecko,że
        żałuje mu tych dwóch godzin na świeżym powietrzu???


        Przepraszam,jeśli poczułyście się urażone moim postem,ale ja po prostu
        zdębiałam czytając Wasze wypowiedzi.

        Pozdrawiam serdecznie.
        • ania175 Re: Dzidzia w rękach teściowej 05.10.04, 10:12
          Nie przepraszaj, masz rację smile
          Pozdrawiam
    • joacabrel Re: Dzidzia w rękach teściowej 04.10.04, 16:10
      hej hej

      zgadzam się z ostatnim wpisem, tylko że to bardzo trudno wprowadzić w czyn.
      Moim rocznym synkiem od 5 miesięcy opiekuje się moja mama, tylko że w
      przeciwieństwie do większości takich przypadków płacę jej za to, bo ma małą
      emeryturę. I co? I może powinno być łatwiej, bo płacę, to wymagam, ale tak nie
      jest. Mama ma swoje zdanie i bardzo trudno jest mi przeforsować swoje, czasem
      żartem, rzadko tonem kategorycznym. Ale przyznaję też, że bałam się większych
      tarć (znając moją mamę). Co do teściowej, która czasem przyjeżdża i zabiera
      małego na spacer, to zwykle stosuję żart jako formę przekazania informacji.
      Albo powołuję się na fachową literaturę lub czasopisma (hihi-samo mi się tak
      napisało). Jak na razie większych tarć nie było. Teściowa zwykle pyta mnie co
      małemu potrzeba, bo kilka razy kupiła za małe rzeczy, a moja mama mam nadzieję,
      że przestanie dawać małemu czekoladę, co odkryłam, bo miał umazaną koszulkę.
      Ale czy tak jest naprawdę. Tak czy inaczej na pewno jest to lepsze rozwiązanie
      niż niania, bo babcie krzywdy zrobić nie chcą, ale czasem można kota zagłaskać
      na śmierć. Generalnie mam większe problemy z mamą niz teściową

      pozdrawiam i życzę dużo dyplomacji połączonej z poczuciem humoru. Czasem
      zastanawiam się jaką ja bedę babcią i czy moja przyszła synowa będzie na forum
      na mnie narzekać. Wtedy się wyluzowuję, polecam dobra metoda

      Joanka,mama Pawła (12m-cy)
    • elizabeth17 Re: Dzidzia w rękach teściowej 04.10.04, 21:40

    • aleksandrynka Re: Dzidzia w rękach teściowej 04.10.04, 22:04
      Nie mam osobistego doświadczenia w tej kwestii, jedynie posrednie, zasłyszane.
      Ale mogę Ci powiedzieć tak: Teściowej czy mamy nie da się do końca ustawić pod
      siebie. W sumie nawet nie wypada, w końcu robi nam ona przysługę, abstrachując
      od tego, że korzysta i spotyka się z kochanym wnuniem. Nie mniej jednak twarde
      warunki trudno postawić, a nawet jeśli, to nie ma się gwarancji, że wszystko
      będzie po naszemu. Uważam, że jeśli opieka nad dzieckiem nie ma być
      sporadyczna, a regularna i długotrwała, to lepiej jednak zatrudnić opiekunkę.
      To obca osoba, ale można nie mieć skrupułów i postawić sprawę jasno - ma być
      tak i tak. I to jest dla niej świętość. Nie dokarmiany, nie zmuszamy do
      jedzenia, nie wyręczamy, nie bijemy, nie etykietujemy, i tak dalej. Można
      podrzucić jakąś lekturę w ramach zawodowego doszkolenia... W sumie - wygoda i
      spokój, pewność (raczej), że jest jak ja chciałam, a nie zamartwianie się i
      ponure wizje syna ślęczącego godzinę nad talerzem, bo nie można jedzonka
      marnować. Z teściową, taką o jakiej piszesz, nie da się ustalić żelaznych
      zasad, bo ona będzie mądrzejsza. I nie ma jak jej awantury nawet zrobić. A z
      opieknką sprawa jasna. Przy nieustępliwych teściowych stawiam na opiekunkę.
    • edi4 Re: Dzidzia w rękach teściowej 05.10.04, 00:54
      Bardzo dziękuję za rady i wsparcie. Człowiek lepiej się czuje, wiedząc, że inni
      mają podobne dylematy i problemy. Pozdrawiam
Pełna wersja