magdamajak
08.04.19, 16:31
Cześć,
mam problem z karmieniem synka. Mały ma niecałe 2 tygodnie i od początku są problemy, by go nakarmić. W szpitalu cały czas spał, było bardzo trudno go wybudzić, położne robiły co mogły, by ssał pierś, ale on cały czas odlatywał. Efektem były spadki wagi, a u mnie małe ilości mleka (nikt mi nie podpowiedział, że powinnam używać laktatora), po 3 dniach super położoną kazała na zmianę odciągać pokarm i przystawiać go do piersi, ale mleka było malutko. W domu teraz katuję piersi, by rozbujać laktację i mleka jest coraz więcej, udaje mi się ściągnąć czasem 80-100ml za jednym podejściem, co dla mnie jest sukcesem. Niestety przy piersi Mały się nie najada i dokarmiam go strzykawką. Waga nadal bardzo niska, do tego wysoka żółtaczka. Według mnie problem jest w tym, że mam bardzo duże otoczki brodawek, a mój synek jest drobniutki i ma bardzo mały dzióbek i mimo, że ma usta wywiniete w glonojada i buzię szeroko otwartą, nie jest w stanie chwycić w tym miejscu, które powoduje, że mleko wypływa dużym strumieniem. Rzadko słyszę ten słynny odgłos głośnego przełykania. Karmienie potrafi trwać i dwie godziny. Czy macie jakieś rady na taką przypadłość? Oczywiście mogę nadal ściągać pokarm, ale wtedy cały dzień karmię i ściągam naprzemiennie. Mały robi w pieluchy, więc coś tam przyswaja. Będę wdzięczna za pomoc.