minion.87
30.06.19, 14:45
Witam,
mój synek kilka dni temu skończył 4 miesiące i w zasadzie w tym samym momencie postanowił, że zacznie obracać się samodzielnie na brzuszek, nawet mu to wychodzi i jest bardzo zadowolony, gdy osiągnie swój cel, ale jednocześnie jak tylko odwróci się na brzuch to usiłuje pełzać, podciąga nóżki, odrywa pupę, odrywa rączki i zawisa w powietrzu na samym brzuszku, ale ponieważ nie rusza się ani o milimetr, to zaczyna krzyczeć, skrzeczeć, denerwować się. Jeszcze bardziej frustruje się, gdy przerywam mu "brzuszkowe męki" i odwracam na plecki.
W kwestii skrzeczenia - to też jest coś, czego nauczył się niedawno i nie wiem, czy to normalny etap. Synek dość ładnie sobie gaworzył, miał słodki zaśpiew, zaczynał się już chichotać w głos, ale niedawno z tego wszystkiego zrezygnował,a zamiast tego pojawiło się skrzeczenie. Krzyczy jak mały pterodaktyl, jakby nawoływał stado

. Najpierw wydawał się to być objaw zadowolenia, potem skrzeczał jakby był zły,a teraz w zasadzie robi to przy każdej okazji. Coraz ciężej to wytrzymać, czasem tak głośno krzyczy, że boję się, iż sąsiedzi zaczną interweniować.
Czy to skrzeczenie i denerwowanie się przy przyjmowanie jakiejkolwiek pozycji jest normalne? Kiedy to minie? Proszę o jakieś rady, albo słowa pokrzepienia.