flimoni
24.10.04, 12:59
Dziewczyny, nie wiem czy robie cos nie tak, czy moja dzidzia jest jescze za
mala, ale jakos wogole nie umiem skorzystac z tej metody. Moja 5 miesieczna
Ania usypia wylacznie na rekach- nasz blad, bo tak nauczylismy.
Teraz chcialabym, aby zaczela juz zasypiac sama w lozeczku, bo robi sie
ciezka i powoli wysiadaja mi plecy. Wczoraj probowalam uspic ja metoda
Zaklinaczki na noc i wogole nam to nie wychodzilo. Robilam tak jak radzila,
kladalam do lozeczka, a jak zaczynala kwekac to bralam ja na rece. No wlasnie
czekac, az zacznie plakac czy kwekanie, marudzenie jest juz sygnalem, zeby to
zrobic?
Potem nosilam ja na rekach, az sie uspokoi- nosic ja w pionie czy tak jak
usipiam na rekach czyli na lezaca przytulajac do siebie?
Na poczatku bylo calkiem niezle- Ania szybko uspokajala sie na rekach, ale
pozniej juz sam sklon do odlozenia wywolywal straszny szloch, a jak sie juz
tak rozzalila to potem ciezko bylo ja uspokoic, nawet na rekach. Wogole moja
Ania juz tak ma, ze jak jest spiaca to jest strasznie marudna i prawie ciagle
skamle jak piesek, wiec w takim stanie calkowite jej uspokojenie jest
poprostu niemozliwe- wiec odkladac jak nie placze, a tylko marudzi, czy to
marudzenie tez musze wyciszyc? No i problem ostatni- jak juz wspomnialam juz
sklon do odlozenia powodowal placz, wiec od razu brac spowrotem na rece? To
jak ona ma usnac w lozeczku jak nawet nie mam szans jej tam odlozyc?
Poza tym im dluzej trwa proba odlozenia to ona robi sie coraz bardziej
zdenerwowana i nakreca sie tak ze jest strasznie pobudzona i o spaniu to juz
wogole nie mam mowy.
Co wy na to? Moze ja cos zle robie?
PORADZCIE !!!! bo mam juz okragle plecy od tego noszenia
Pozdrawiam ELA