???? Schyniecie???? Co to znaczy?

23.11.04, 09:36
Nieraz slyszalam, ze trzeba uwazacna dziecko bo "moze sie schynac". Wiele
slyszalam tez o magicznym nastawianiu dziecka po tzw. schynieciu. Tylko co to
wlasciwie jest to schyniecie. Jakie sa objawy, jak sie je leczy, jak sie ma
do tego medycyna konwencjonalna? Napiszcie prosze, jesli cos wiecie na ten
temat.
THX
    • monika_5 Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 09:59
      nie słyszałam
      • joasiiik25 Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 10:03
        ja tez pierwszy raz slysze o takim czyms
        • julian2004 Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 10:41
          Schynięcie to to samo co przełamanie. Według najnowszych szkół coś takiego w
          ogóle nie istnieje. Nie można dziecku "trochę" zlamać kręgosłupa! I w ogóle
          trzeba sie bardzo starać, zeby zrobic krzywdę. To okreslenie naszych babć i
          takim niech pozostanie. smile
          Pozdrawiam
        • unika1 Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 10:44
          ja słyszałam kiedyś o takim określeniu, ale brzmiało ono "usunąć" dziecko czyli
          po naszemu - złamać. Często to określenie można usłyszeć od ludzi starszych,
          moja babcia też mi opowiadała o tym. W wielkim skrócie chodzi o to że dziecko
          można uszkodzić np źle trzymając (np jak jest zbyt małe w pozycji pionowej) Dla
          mnie to totalna bzdura, no ale strasi ludzie maja swoje wierzenia i poglądy, a
          my matki swój własny rozum, pozdrawiam
    • prozakk Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 11:01
      Mnie tez trudno uwierzyc, ze mozana dziecko przelamac, ale sa ludzie ktorzy w
      to wierza. Mojej kolezance poradzono, zeby do swojego malenstwa 2 m-cznego
      wezwala pania, ktora je ponastawia i ta pani tak dziecko ponastawiala, ze
      az "cpykalo w kregoslupie", a dzidzia plakala po tym strasznie. Wezwano wiec
      druga pania, ktora rozmasowala dziecko i po tym dopiero usnelo spokojnie.
      Dzidzia miala na cialku jakies wypuklosci, jakby goreczki malutkie (nie wiem
      jak to nazwac, bo nie widzialam sama)i dlatego proszonio te panie o pomoc. Pani
      druga, ta od masazu powiedziala, ze to sie nachodza na siebie malutkie sciegna
      i one powoduja te goreczki i bol.
      Dla mnie to jakis kosmos! Jestem farmaceutka i nie slyszalam o czyms takim.
      Zaintrygowal mnie jednak ten temat. olezanka rozmawiala z pediatra mojego
      dziecka, ktory ma tez specjalizacje z rehabilitacjii Pani doktor powiedziala,
      ze nie ma czegos takiego jak "schyniecie, przelamanie, czy jak to zwal".
      Interesuje mnie jednak czemu ludzie nadal szukaja pomocy u takich magikow.
      Wiem, ze jak cierpi dziecko, to czlowiek jest gotowy zrobic wszystko, zeby mu
      pomoc.A moze cos jest w tym nastawianiu?
      Prosze jeszcze raz jesli ktos cos wie na ten temat, napiszcie, bo ten temat
      zaczyna sie robic baaardzo interesujacy.
    • dorota751 Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 12:22
      Mnie też się wydawało że to bzdura póki sama nie doświadczyłam (a właściwie
      moje dziecko) czegoś takiego.
      Dziecko poprostu darło się w niebogłosy od rana do wieczora, pediatra leczył go
      na kolki a nic nie pomagało. No ale są na wsiach ludzie którzy w to wierzą i
      doradzili mi co zrobić żeby dzidzia nie cierpiała. Pomogło natychmiast, uff
      jaka była ulga dla małego i dla naszych uszu
    • kama90 Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 13:17
      Ja słyszałam określenie "przełamać dziecko". Nie wiem co to oznacza.I zawsze
      śmieszył mnie tekst" Uważaj bo ją przełamiesz". Nie raz słyszałam,że jak
      dziecko bardzo i często płacze tzn.że jest przełamane i trzeba je zmierzyć
      pieluszką.Takie tam zabobony.Ale tak mawiaja nasze babcie i czasem mamy też.
    • jess Re: ???? Schyniecie???? Co to znaczy? 23.11.04, 13:38
      No to was zaskoczę, bo ja sama jako niemowlę byłam przechynięta!!! Znaczy to
      nie mniej ni więcej tylko tyle, że miałam zwichnięte ramię (zwichnięcia
      bioderek są "na porządku dziennym" i nikt się temu jakoś nie dziwi). Objawiało
      się to między innymi tym, że bardzo płakałam przy każdym karmieniu i nie można
      mi było złączyć na przemian rączek z nóżkami (prawa rączka - lewa nóżka, itd).
      Babcia szybko się zorientowała o co chodzi i z mamą zabrały mnie do
      rehabilitantki- masażystki. Pani mnie kilka razy masowała (podobno to był masaż
      a nie strzelanie kościami) i wszystko wróciło do normy! Tak więc to
      tajemniecze "schynięci" nie jest żadną bzdurą, ani tym bardziej gusłami, jak
      niektórzy sugerują, tylko kryje w swoim znaczeniu zwykłe zwichnięcie!

      A co do "strzelających" masaży, to tak właśnie prawidłowo nastawia się kręgi w
      kręgosłupie (nie tylko u dorosłych) i żaden masaż nie może się temu równać w
      skutkach (wiem to z autopsji)

      Pozdrawiam
      Jess
Pełna wersja