Przeczytajcie, proszę.

25.11.04, 13:39
Przyznam, że mam raczej ostrożne podejście do modnych ostatnio, radykalnych
metod usypiania dzieci. Być może uznacie, że jestem słaba psychicznie, ale
nigdy nie pozwalam mojemu dziecku zanosić się od płaczu. Staram się je
uspokoić, odwrócić uwagę, opanować. Nie, nie ustępuję, nie pozwalam na
wszystko, ale nie wymagam natychmiastowego, bezsprzecznego podporządkowania.
Fakt - mój mąż zajmuje się dzieckiem, więc jak tylko wróci z pracy, robimy
wszystko wspólnie, mam łatwiej.
Ale wracając do tematu: możecie mnie zlinczować, niemniej pozostawianie
zapłakanego dziecka samego ( w dodatku nie z powodu, że nie dostało cukierka,
ale dlatego, że z dnia na dzień zabrana została mu bliskość mamy ), jest dla
mnie okrutne! Czemu jest winne dziecko? Że się przywiązało? Że nie ma
książkowego progu wkraczania w samodzielność?
Powiem jasno - nie uważam, że Maluch ma spać z rodzicami. Ale jestem zdania,
że wszelkie zmiany w życiu Małego człowieka powinny następować pomału,
stopniowo. Mama i tata to cały świat Maluszka. Ale dzieci dorastaja, więc
taki stan nie trwa wiecznie - to naturalne.
Rozumiem, że każda mama zna najlepij swoją Pociechę i pewnie wie, jak z nią
posępować. Napisałam, jak ja to widzę, jak jest u nas.

pzdr
    • ewa505 Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 13:49
      Jestem takiego samego zdania. Ostatnio nawet myślałam aby zaprzestać karmić maluszka w nocy, jednak nie mam sumienia. Nigdy nie mogłam patrzec na płaczacego mojego synka, dlatego nie zastosuję tej metody. Poza tym mój maluszek domaga sie mleczka tylko 2 razy w nocy, a dla mnie to nic strasznego wstać i podać butelkę dzidzi. Kiedyś nastąpi ten dzień, kiedy dziecko bedzie przesypaiło całą noc. To jest oczywiście moja decyzja i jej sie trzymam. Bardzo go kocham i wiem, że Ty Tyniu jesteś wspaniałą mamusią smile)
      Pozdrawiam gorąco
    • izymama Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 14:16
      Ja też tak użawam!
      Przyznam, że nie wiem dokładnie na czym polega ta metoda "uśnij wreszcie", ale
      cztałam tu, na postach, o dzieciach płaczących przez 40 minut... nie wyobrażam
      sobie takiego maratonu z moją córeczką...
      Iza ma już 6 miesięcy i już nie jestem jej niezbędna w każdej minucie - ma
      trochę własnych spraw, już nie wtula się tak we mnie przy każdej okazji, bo
      jest zajęta czymś innym (np. królikiem chodzącym po podłodze). trochę mi
      przykro z tego powodu, tzn. oczywiście bardzo cieszę się, że tak pięknie się
      rozwija, ale tęskno mi to tych chwil, kiedy najbardziej interesującą rzeczą
      była dla niej moja twarz... nawet czasem żałuję, że nie pozwalałam jej spać w
      moich ramionach, tylko po najedzeniu i uspkojeniu, zasypiającą, odkładałam do
      łóżeczka - dla mojej własnej wygody... te chwile tak szybko uciekają... nie
      marnujmy ich.

      rozpisałam się, a zmierzam do tego, że kiedyś przyjdzie czas, że wcale nie
      będziemy musiały wstawać do naszych dzieci i czy wtedy do tego troszeczkę nie
      zatęsknimy...?

      Cieszmy się tym co dziś możemy ofiarować naszemu maleństwu, bo z każdym dniem
      co raz mniej będzie nas potrzebowało...

      izymama
    • meg241 Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 14:56
      Musze przyznac ze i ja myslałam jak Wy i w ogole nie zamierzałam stosowac
      zadnej metody usypiania ktora łaczy sie z płaczem dziecka. moj prawie 7
      miesiaczny synek do tej pory chodizł spac ok. 22, był wprawdzie usypiany ale
      nie trwało to zbyt długo, w nocy budził sie raz po czym ladował w nasyzm łózku
      i spał do rana, a ja sie lekko przebudzał to dostawal cycusia i było ok. Jednak
      od kilku dni wszystko sie zmieniło. Adrian chodzi spac o 1 w nocy, z wielkim
      bolem, po wielkich mekach i stu sposobach usypiania. Budzi sie po godzinie i do
      rany spi pod warunkiem ze ma piers w buzi, inaczej nie ma mowy o spaniu. w
      dzien spi po 20 minut a usypianie trwa godzinie i jest kosmzarem. Wczesniej nie
      bylo takich problemów, wystarczała piers, wózek lub noszenie na rekach i spał
      40 minut a czasem i kilka godzin. teraz płacze, wygina sie , kreci. W zwiakzu z
      tym ani on nie jest wyspany ani ja. Oboje jestesmy zmeczeni. Adrian jak jest
      niewyspany to jest marudny i musze go ciagle nosic na rekach. Powoli zaczynam
      miec tego dosc.
      Szukałam roznych przyczyn takiej zmiany ale problemy brzuszkowe odpadaja bo
      kupki robi, zabki dwa wyszły mu bezbolesnie juz dawno a kolejnych jakos nie
      widac. Choroba tez zadna w gre raczej nie wchodzi bo po tylu dniach cos by juz
      sie wykluło.
      wczoraj przeczytałam ksiazke: Usnij wreszcie i zaczynam sie zastanawiac nad
      zastosowaniem tej metody. Mi tez serce sie krej na mysl ze moej dziecko bedzie
      płakac ale moze to jedyny sposob na to bysmy wszyscy w koncu byli wyspani i
      zadowoleni, takze Adrian. Dzis dowiedziałam sie o metodzie Zaklinaczki. Jest
      troche inna, mniej drastyczna wiec moze to na nia sie zedcyduje.
      Mysle ze nie powinnyscie jednoznaczenie oceniac mamy które stosuja ta metode.
      Kazde dziecko jest inne i inaczej sie zachowuje. Ja nie pragne przesypiac całe
      noce bez zadnych pobudek, ale to co sie dzieje obecenie w moim domu w zwiazku z
      niespaniem Adriana staje nie d wytryzmania dla wszystkich. I mam tu na mysli
      głownie jego dobro.

      Magda
    • mama_radka Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 15:08
      zgadzam się z tynią3, jest też taki post na edziecku - opamiętajcie się, jak
      ktos nie czytał to warto...
      Pozdrawiam
      • katklos Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 15:59
        W dużej mierze zgadzam sie z Tynią, jednak rozumiem też Mamy, które wypróbowały
        już bezskutecznie tak wiele metod, że decydyją się w końcu na sposoby w naszym
        odczuciu drastyczne i bez serca. Moj synek od początku sypiał prawie idealnie,
        właściwie można powiedzieć,że przy małym dziecku byłam bardziej wyspana niż
        przed ciązą, idylla skończyła się jednak we wrześniu. Nagle, z dnia na dzień,
        mały zacząl budzić się w nocy po 5,6 razy - byliśmy zszokowani, niewyspani i
        poddenerwowani całymi dniami.Wiązałam to z moim powrotem do pracy, ale powód
        okazał się całkiem prozaiczny - małego bolał brzuszek po kaszce gruszkowej!
        Zmieniliśmy smak i jak za dotknięciem czrodziejskiej różdzki wszystko wrociło
        do normy - Mały ma teraz 10 mcy i bardzo czesto przesypia calutkie noce lub
        budzi się raz. jednak wtedy, już po dwóch tyg niespania rozważaliśmy
        zastosowanie którejś z tych bardziej drastycznych metod - rozumiem więc
        desperację Mam, które nie śpią od miesięcy! Nauczyłam się przez to, że dopóki
        nie stanie się twarzą w twarz z jakimś problemem, postępowanie innych można
        odbierać nie do końca właściwie.Pozdrawiam.
    • buka222 Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 15:43
      Jak też już kiedyś pisałam na ten temat, napiszę jeszcze raz, bo może mi któraś
      z was w końcu wyjaśni, dlaczego tak bardzo wam zależy żeby wasze dzieci
      usypiały i potem spały same? Bo ja nie do końca pojmuję. Rozumiem potrzebę
      takigo treningu, jeśli dziecko jest zupełnie "rozregulowane", i jego usypianie
      ciągnie się godzinami, ale jeśli kilkumiesięczniak wymaga poleżenia koło niego
      przez dwadzieścia minut przy zasypianiu i nakarmienia ze dwa razy w nocy, to
      chyba raczej normalne, i nie dezorganizuje nikomu życia. Chyba że się mylę...
    • marysiaur Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 16:48
      Dołączam się do apelu- błagam, nie stosujcie metod drastycznych, jeśli
      widzicie, że dziecko je bardzo źle toleruje. Są inne metody. Ja jestem
      za "Językiem niemowląt", czyli zaklinaczką, o czym wszędzie tu piszę. Metoda
      warta rozreklamowania.
    • ulanka_k Re: Przeczytajcie, proszę. 25.11.04, 17:51
      Do buka222.
      Ja nie usypiam córeczki, bo teraz ładnie zasypia, ale rozumiem mamy które tak
      robią, bo przez tydzień moja córeczka bardzo źle spała, czyli szła spać o 21,
      potem budziła się po godzinie, usypiała o 23, następne pobudki 1, 2:30 i o 4
      miała już ochotę na zabawę, tak z 2 godziny bawiła się (nie płakała, ale
      wydawała świetne odgłosy i sama siebie słuchała, ja spać nie mogłam) i znowu
      szła spać, a to była już godzina 6, czyli czas żeby wstawać do pracy, ja mam to
      szczęście, że do pracy mogę iść na popłudnie i odespać jeszcze trochę jak mała
      pójdzie spać, ale gdybym poszła do pracy na 8, byłabym nieprzytomna. Ja po
      takim tygodniu już czułam, że ledwo ciągnę, w sobotę i niedzielę odsypiałam na
      całego, córeczką cały dzień zajmował się mąż, nie wyobrażam sobie jak można tak
      żyć kilka miesięcy. I jeszcze jedno, nawet jeżeli dziecko nie budzi się tak
      czesto tylko 2 razy w nocy, to są osoby, do których ja również zaliczam się,
      którzy po wyrwaniu ze snu, nie mogą od razu zasnąć, mi zaśniecie po nakarmieniu
      córki zajmuje 40 min, dodatkowo budzi mnie każdy głośniejszy szmer, więc jak
      córeczka śpi niespokojnie, to ja tylko drzemie, więc myślę, że właśnie z
      takiego niewyspania i zmęczenia dziewczyny decyduja się na usypianie dzieci,
      tak mi się przynajmniej wydaje.
      Pozdrawiam
      Ula
Pełna wersja