problemy ze snem u prawie roczniaka:)

28.11.04, 15:04
Chętnie porozmaiwam z kims kto ma ten sam problem w nocy.Mój mały budzi sie co najmniej 2 razy w ciągu nocy strasznie sie przewala po łóżevczku i ma problem z szybkim zasnięciem.Nie wiem czy to kwestia ząbkow (ma tylko dwa na dole)czy taki już będzie jego urok.Ale przeciez i ja i on sie przez to nie wysypiamy.Kiedy to sie wreszcie skończy?Pocieszcie!
    • edyta.p29 Re: problemy ze snem u prawie roczniaka:) 28.11.04, 15:28
      witaj,moja coreczka ma 8,5 miesiaca i od okolo 3 tygodni mam to samo,ten sam
      problem,mala zasypia okolo 22:30 po czym okolo 2 w nocy marudzi,kreci sie
      przewraca na boki,na brzuch,dja jej mleko(z butelki)i niby zasypia le tylko
      pozornie bo przez nastepna godzine jest to samo,wierci sie,wierci(oczywiscie
      przez sen),zasypia na dobre.po 2 godzinach to samo.... i tak do rana az sie
      obudzi- noc w noc to samotyle ze czasami to potrafi jeszcze okolo 2 w nocy sie
      obudzic i wtedy siedzimy we dwie jakies 2 godzinki,bo ona ma ochote na
      zabawy.Ale to chyba zabki,tez ma narazie 2 dolne i chyba niebawem pojawia sie
      te gorne..takze witam w klubie niewyspanych mam.Edyta
      • klosia Re: problemy ze snem u prawie roczniaka:) 29.11.04, 23:56

        • wagulek Re: problemy ze snem u prawie roczniaka:) 30.11.04, 09:10
          Witajcie w klubie-ja mam to samo, do skończenia 5 m-ca mój Hubuś spał niemalże
          pieknie, z jedną pobudka na jedzonko, ale zaraz po tym zasypiał-odkąd skończyl
          magiczne 5 m-cy-KONIEC! zaczęło się-co najmniej kilka pobudek w nocy, płacze,
          nie wiadomo z jakiego powodu ( ząbki, ząbkami, ale po jednym, kolejny i na
          razie nic nie widać, zeby szły górne-a ciągle to samo. Mieliśmy juz kilka
          różnych etapów, z tym, ze najlepiej było jak obudzil się TYLKO 3 razy, ale
          żadko się zdarza-przewaznie kończy się na wiekszej ilości pobudek-i juz nawet
          nie chodzi o jedzenie, wyeliminowalismy jedno karmienie, zanim my pójdziemy
          spać karmie go jeszcze ok.22.30 przez sen gęstą kaszką i wystarcza mu to do 5-6
          rano, ale w miedzyczasi i tak się budzi-czasem na picie, często na smoczka, a
          jeszcze częsciej tak po protu-płacze i już. Ostatnie 4 noce to juz zupełny
          koszmar, bo między 2 a 3 w nocy po prostu wrzeszczy, cięzko go uspokoić, jak
          przyśnie, za chwilę znów koncert-nie wiem co jest. Jestem juz tak nerwowa, ze
          zamiast go ukoić, zaczynam czasem po prostu wrzeszczeć na niego, idę do niego w
          nocy z takim nerwem i złością, że lepiej chyba, zebym nie szła -potem go
          przepraszam, razem płaczemy-ja z żalu, ze nie mogę opanowac nerwów ( a weź i
          opanuj, jak wiecznie nie śpisz, a rano do pracy)-branie ziołowych specyfików na
          uspokojenie też nie działa, łykam magnez, b-comlpex, ale emocje i zmęczenie i
          tak górują.Na szczęscie mąż ma więcej cierpliwości, stara się częsciej wstawać
          do niego-ale on jeżdzi calymi dniami w daleki trasy samochodem, też musi być w
          miarę wyspany. Zwariowac można, juz nie daję rady-probowalam zastosować którąś
          z metod, aby "nauczyć" malucha spać ( zasypia ok, ale te pobudki) ale brak mi
          konsekwencji,a poza tym sposob usypiania w domu a w żłobku się róznią ( bujają
          go tam w wózku, mimo moich protestów, bo im łatwiej go tak ululać, jak inne
          dzieci nie śpią, więc tak lulają i już- a mały ma mętlik jeśli chodzi o sposoby
          usypiania, chociaz akurat nie to jest największym problemem, gorzej z pobudkami
          w nocy) on tak płacze, ze nie umiem tego znieść i przeczekać-tylko wchodzic,
          wychodzić i nic nie podawać, sam sobie smoczka nie znajdzie raczej( ma prawie 9
          m-cy). Ostatnio jak spalam z nim u rodzicow w dużym łózku ( w domu spi sam w
          łóżeczku i też się kręci, leży często w poprzek, albo w nogach) to dopiero
          zobaczylam co on wyprawia w nocy, wędruje po łózku, siada, kładzie się na
          brzuch, kręci, raczkował mi prawie po całym łóżku, właził na mnie, odkrywa się,
          przekręca-odstawia takie figury, ze szok, spi bardzo niespokojnie. Co z tym
          zrobić? zaczęłam podawać mu na noc strzykaweczkę syropku Melisal-ale nie daje
          to nic, nie poprawia spokojności snu. Co robić? jak sobie poradzić? przeczekać
          to?wyrośnie z tego? czy jednak zdobyc się na konsekwencję i zastosować uparcie
          którąś z osławionytch na forum metod? zamówiłam sobie książkę Każde dziecko
          może nauczyc się spać, przeczytalam skany Uśnij wreszcie, ale jakoś cięzko u
          mnie wdrożyć te metody-choc wiem, ze są skuteczne w wielu tez trudnych
          przypadkach-mam za słabe nerwy, szkoda mi małego, choć wiem, że on po prostu
          nie umie spać, że jak mu pomogę, nauczy się to i sam będzie w dzień mniej
          marudny ( za malo śpi, także w dzień nie nadrabia, często jest marudny, niby
          śpiący a nie może usnąć)a i my odżyjemy i skończa się nerwówki. same
          dylematy,zwłaszcza, ze kolidowałby mi tu w potrzebnej rutynie sposob zasypiania
          w żłobku -ale jestem już wykończona nerwowo-fizycznie daję radę, nerwowo
          natomiast nie. Pozdrawiam.
          • madziokk Re: problemy ze snem u prawie roczniaka:) 30.11.04, 10:01
            Nie pociesz Was mam 18 miesieczną córkę, która robi to co wasze dzieci może
            ktoś ma skuteczną radę na te problemy.
          • karin31 Re: problemy ze snem u prawie roczniaka:) 30.11.04, 10:15
            Witam! U mnie dokładnie jest to samo, nie dość że mój syn zasypia ok. godziny
            przewracajac sie , robiąc fikołki na łózku i rózne dziwne figury ( wczesniej
            zasypiał przy cucusiu) a teraz owszem pocycka ,zje potem flaszke ale do
            zasnięcia daleko.A jak juz zasnie to budzi sie po 2-3 godz.bo albo mu wypadł
            smoczek albo spał w takiej pozycji że trudno w niej długo pospac i tak co noc,
            jak znowu zasnie to śpi do 5 rano i znowu przekrecanie sie w łózeczku z boku na
            bok , na brzuch itd.Owszem może raz na tydzień lub dwa zdazy mu sie przespac od
            21 do 5 ale spi bardzo niespokojnie.Za pare dni skończy rok, juz chodzi i ma
            cztery zeby które mu wyszły w ciągu miesiaca takze nie wiem może to zeby może
            nadmiar wrażeń, tez jestem wykończona i nerwowa i zdaza mi sie krzyczec na
            niego bo nerwy puszczaja a do pracy trzeba rano wstac. Pozdrawiam wszystkie
            wykończone mamy!
    • agusia_o Poprostu CIERPLIWOŚCI 30.11.04, 10:15
      Kochane mamusie,ja pracuje od czerwca, Kubuś miał wtedy 8 miesiecy.... ale ja
      też mam ten problem, każdego wieczoru moje dziecko poprostu sie bawi lub jest
      głodne. Przuchodzi magiczna godzina 1 w nocy i jest kabaret, mój syn wyczynoia
      dokładnie takie same kabarety jak wasze dzieci... i wiecieco najlepiej uzbroić
      sie w cierpliwość, nie podsawać dzieciom żadnych leków uspokajających, bo to
      jest nie naturalne... w tym czasie dziecko pochłania otoczenie jak gąbka a
      potem mu się śni, nauczył sie chodzić, uczy mówić, zaczyna powoli rozumieć
      sporo rzeczy, itd, dlatego potem tak to przeżywa, przecież my dorośli jak mamy
      jakieś przeżycia, to potem też nam sie śni i też sie rzucamy przez sen, choć
      sami o tym nie wiemy (no, chyba że nasz partner w łóżku), ja też czasami sie
      wkurze na naze dziecko i mam ochote go sprzedać, ale cóż, za bardzo go kocham i
      rozumiem jego przezżycia i wzrost emocjonalny (i fizyczny)Staram sie nie
      krzyczeć, ale i u mnie nerwy puszczają, pozdrawoiam i życze wszystkiego dobrego
      • dora1976 Re: Witam w klubie 30.11.04, 12:28
        Mały ma 8 mcy i do ok 5 mca spał dobrze a teraz to poprostu koszmar w
        najlepszym wypadku budzi sie co 2 godziny a jak jest zle to co godzine i to z
        wielkim płaczem jakby przez sen i za nic w świecie nie mozna go uspokoić musze
        go wtedy całkiem obudzić i czymś zając bo tak szlocha ze az mi serce ściska.
        Tez juz wysiadam nerwowo i czasami poprostu nie panuje nad emocjami, a potem
        siedze i płacze razem z małym, pocieszam sie jedynie tym ze niepracuje. Ale
        kiedy to minie? żyje w ciagłym stresie. teraz nawet wieczorami nie mam chwili
        wytchnienia bo teraz chodzi później spać ok 21-21.30 i wtedy juz nie mam siły
        na nic. Musimy sie wspierac razem jakoś wytrzymamy.!!!!!!!!!
        • ma_ksia.24 Re: Oczy na zapałki:((( 30.11.04, 15:58
          Witajcie w tej samej bajce! Nasz synek ma 12 mies. i budzi się w nocy do
          kilkunastu razy. Na dodatek nie znosi spać w łóżeczku, więc kiedy tylko obudzi
          się, to proktycznie od razu bierzemy go do siebie i śpimy w trójkę chociaż
          trudno jest to nazwać spaniem. Ostatnio Maksio budzi się wyspany już ok.6:00
          rano i bawi się po ciemku ok. 1 h. A ja oczy na zapałki i do pracysad(((
          Ale damy radę!!!
Pełna wersja