zaczełam stosowac metode podnies-połóz ...

09.12.04, 10:56
... i jestem mile zaskoczona. wczoraj po raz pierwszy wieczorem
postanowilismy nie usypiac naszego synka tradycyjnymi metodami, czyli
noszenie na rekach lub cyc. Całosc usypiania metoda podnies-połóz trwała ok.
30-40 minut. Synek przez ten czas zoastał wziety na rece dosłownie 2 razy bo
tylko 2 razy rozpłakał sie na tyle ze nie mozna go było inaczej uspokoic. Po
wzieciu na rece płacz momoentalnie ustawał.Głównie marudził i jeczał lub
lekko płakał ale uspokoajał sie podczas głaskania, a potem zaczał sie
uspokajac sam. W koncu sam połozył sie boczek ( tak zawsze zasypia),
przytulił misia i zasnał. Spał tak do 5 nad ranem. Zwykle budzi sie po
godzinie lub dwoch. Mam nadzieje ze dzisiaj bedzie jeszcze lepiej. A juz
myslalam ze na moje dziecko ta metoda nie podziała.

Magda
    • meg241 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 09.12.04, 11:45
      Własnie zastosowałam te metode po raz drugi, tym razem do uspienia w dzien. Od
      moemntu włozenie do łózeczka to zasniecia mineło 30 minut z czego 25 minut
      Adrian sie bawił a 5 minut zasypiał. Płakał moze ok. 1 minut i nie został
      wziety na rece bo sam sie uspokoił a potem grzecznie zasnał.
      Polecam te metode, bo nie jest drastyczna i niehumanitarna.

      Magda
    • martak12 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 09.12.04, 15:06
      Super, ze Ci sie udaje smile) To przy okazji zadam pare pytan, co do stosowania
      tej metody... Rozumiem, ze jak dziecko tylko troche sobie jeczy i pogaduje, to
      sie go nie wyjmuje z lozeczka? Dopiero jak zacznie rzeczywiscie plakac? Sama go
      kladziesz i podnosisz, czy robi to tata?
      Dzieki za odpowiedz i zycze powodzenia!
      Marta
      • agnig Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 09.12.04, 15:39
        jak możesz opisz dokładniej tą metodę dzięki
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15045810&a=15045810
    • meg241 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 09.12.04, 16:13
      Metoda ta polega głownie na ustaleniu pewnego rytuału który dziecku bedzie sie
      kojarzyl ze spanie. Czyli co wieczór wykonujecie te same czynnosci jak kapanie,
      karmienie itp. Potem odkładacie dziecko do łózeczka. My dajemy misia i smoczek
      oraz właczamy pozytywke. To wszsytko ma sie dziecku kojarzyc ze spaniem.
      Wiadomo maluch nie jest zadowolny ze lezy w łozeczku wiec zaczyna marudzic.
      No i teraz najwazniejsze: chodzi o to by dziecko nauczyło sie samo
      uspokajac. Nie zostawiasz dziecka samego w pokoju, mozesz usiasc przy łózeczku,
      kiedy zaczyna płakac głaszczesz, mowisz do niego itp. ale nie bierzesz na rece.
      Na rece bierzesz wtedy gdy dziecko samo nie moze sie uspokoic ale nie wczesniej
      niz po 30-60 sekundach. My robimy to wszystko na wyczucie.Grunt to obserwacja
      wlasnego dziecka. My juz wiemy kiedy mały oszukuje z placzem bo po wzieciu na
      rece momentalnie jest cisza i mały sie smieje, wiemy tez ze umie sie sam
      uspokoic. Kiedy dziecko sie uspokoi znowu kładziesz do łózeczka i wszystko od
      poczatku. Całosc nie moze trwac dłuzej niz 30-40 minut. jesli po tym czasie
      dziecko nie spi nalzy je wyniesc z pokoju na ok. 10 minut i czyms zajac a potem
      zaczac wszystko od poczatku.
      Podsumowujac: dziecko uczy sie samo uspokajac i samo zasypiac, ale nie
      pozostaje samo w pokoju, jedynie branie na rece ogranicza sie do minimum. Z
      czasem trzeba tez ograniczyc głaskanie itp. oraz obecnosc rodziców w pokoju.
      Ale mysle ze wszystko powoli. U nas juz widac rezultaty bo jak dotad Adrian
      usypiał jedynie noszony na rekach lub przy cycu.

      Kiedy dziecko sobie marudzi, gada czy popłakuje nie bierzemy na rece, czekamy
      az sie sam uspokoi, jedynie mozemy pomoc przez głaskanie i mowienie do dziecka.
      Na rece bierzemy kiedy zaczyna płakac na powaznie ale tak jak pisałam wyzej nie
      za szybko. Adrian potrafi przez kilka sekund płakac zalosnie po czym przechodzi
      w takie charakterystyczne marudzenie i sie uspokaja calkowicie. Dziecku trzeba
      dac szanse zeby samo sie uspokoilo. Dopiero kiedy widzimy ze sobie nie radzi
      bierzemy na rece, uspokajamy i odkladamy do łózeczka. My robimy to z mezem na
      zmiane. Wczoraj troche ja siedziałam przy małym, potem tata a na koniec oboje.
      Dzisiaj sama go usypiam bo tata w pracy. Wczoraj na rece był wziety 2 razy a
      dzis ani razu. Zobaczymy jeszcze jak pojdzie druga popołudniowa drzemka i nocne
      usypiania.

      pozdrawiam

      Magda
    • pickwick7 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 09.12.04, 16:21
      W jakim wieku musi byc dziecko zeby zaczac stosowac ta metode???
      Pozdrawiam
      Ewa
      • meg241 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 09.12.04, 17:08
        Szczerze przyznam ze nie wiem ,ale z własnego doswiadczenia moge powiedziec ze
        kiedy moj synek miał jakies 2-3 miesiace uczyłam go zasypiac w bardzo podobny
        sposob. Nie znałam wtedy Zaklinaczki ani jej metod tylko jakos intuicja mi to
        podpowiadała. Mały nauczył sie sam zasypiac po 3 dniach i obywałao sie to bez
        wiekszego płaczu. Niestety podczas wakacji rodzina go strasznie rozpiesciła
        noszeniem na rekacha i tylko w taki sposob mozna go było uspic. Teraz ma 7
        miesiecy i znacznie trudnie jest mi nauczyc go spac niz wtedy. teraz jest
        bardziej swiadomy i wiele rzeczy probuje na mnie wymusisc płaczem. Dlatego
        mysle ze kazde wiek jest dobry tylko im starsze tym trudniej.Wydaje mi sie
        jeszcze ze mniejsze dziecko trzeba szybciej brac na rece jak płacze, ale to
        tylko moje obserwacje. Na forum sa inne mamy które dosc dobrze znaja te metode.
        Ja zaklinaczki nie ogladam tylko czytałam o jej metodach tu na forum.

        Magda
    • agnig Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 09.12.04, 22:45
      Dzięki, kiedyś spróbujemy.
      • dora1976 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 10.12.04, 09:51
        Ciesze sie że Wam się udało. Wczoraj postanowiłam wypróbować metode niestety
        porazka. Po 10 minutach szaleństwa w łózeczku które skończyło sie płaczem
        podniosłam małego, uspokoił sie, położyłam, on znowu w ryk więc podniosłam i
        tak się rozhisteryzował że przez godzine był jeden wielki wrzask. jakoś udało
        mi się go uspokoić, ale jak tylko zbliżałam się do pokoju w którym śpimy znowu
        krzyk. po tej nieszczęsnej próbie usypiania ja i mały mieliśmy dość i
        stwierdziłam ze nie będę go do niczego zmuszać. Dałam cyca i spał jak zabity
        odłożyłam go do łózeczka i jak zwykle co dwie godziny była pobódka.
    • alo76 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 10.12.04, 09:57
      hej meg! ja tez zaczęłam stosować tę metodę z pon. na wtorek. zajęło nam to 40
      min., ale bez większego płaczu i ogólnie ok.-sama byłam zdziwiona, że tak
      szybko. Mały super spał. Ale kolejne dwie nocki to zmiana o 180 stopni. Mikołaj
      położony do łózeczka śmieje sie, sam siada i przemiesza się po swojemu właśnie
      w łóżeczku. I nie wiem co powinnam teraz zrobić: usiąśc obok, czekać az mu się
      to znudzi i dopiero zacząć usypianie, czy może wyjśc z pokoju i czekać na
      sygnał od niego? bo na siłę przecież go nie położę? próbowałam brać na ecę,
      łagodnie przemawiać, ale mały i tak zaraz siada. co radzisz? nie mam już siły
      usypiać go narękach, a potem wyczekiwać pobudki po 1 godz. próbowałam tez brac
      go do naszego łózka, bo b. lubi przytulic się do mamusi, czuć że jestem obok,
      dotykać głaskać, itp. ale po takiej nocy oboje nie jesteśmy wyspani sad a rano
      do pracy... czeka na sygnał, meg
      • meg241 Re: zaczełam stosowac metode podnies-połóz ... 10.12.04, 14:49
        Dora, przykro mi ,ze Wam sie nie udało. ja tez bym pewnie spasowała gdyby mały
        urzadzał takie koncerty. Na szczescie on zaraz po wzieciu na rece jest cicho i
        sie smieje wiec wiem ze oszukuje z tym płakaniem.
        alo76, ja wprawdzie stosuje te metode od niedawna i na dodatek Adrian nie umie
        sam usiasc w łózeczku wiec na razie nie mamy takiego problemu, jednak wczoraj
        kiedy w dzien go połozyłam do łóżeczka zaczał sie bawic ochraniaczem,
        przekrecac na brzuch, głowe kładł tam gdzie nogi itp. zostawiłam go w spokoju i
        wyszłam z pokoju. Zagladałam tylko gdy słyszałam ze cos popłakuje zeby
        sprawdzic czy nic mu sie nie dzieje. Po 25 minutach zaczał marudzic na
        powaznie, wtedy przystapiłam do usypiania i po 5 minutach Adrian smacznie spał.
        Zwykle przed kazdym zasnieciem on sie kreci i kombinuje. Zasnie tylko wtedy gdy
        jest połozony na boku ale zwykle nie chce dac sie tak polozyc wiec pozwalam mu
        robic co chce. W koncu sam kładzie sie na boczek i zasypia. Trudno mi cos
        radzic z tym siadaniem. Moze zostaw go, niech sobie siedzi wyjdz z pokoju i
        czekaj na sygnał. pewnie w koncu i tak sie połozy. Z braniem do łózka to u nas
        jest tak ze do tej pory adrian jak sie przebudzał w nocy to ladowal w nasyzm
        łózku i zostawal do rana. Spal wtedy przy piersi. Wczoraj w nocy tez tak
        zrobilismy ale popił mleczko i nie chciał zasnac jak zwykle. Wynieslismy go
        wiec do łózeczka i tam zasnał i spał jeszcze kilka godzin. Dopiero o
        6 "przywedrował" do nas.
        My mamy za to inny problem. Jak ja go usypiam jest ok, ale jak dzis probował
        maz to urzadzał taka histerie ze az byłam w szoku. gdy ja weszłam do pokoju
        zaraz sie uspokoił i zasnał. Chyba maz bedzie czesciej uczestniczyc w usypianiu.

        Magda
Pełna wersja