SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce

17.12.04, 09:25
Witam wszystkie mamusie.
Ponieważ literatura dotycząca porodu wskazuje jednoznacznie na korzyści
płynace z parcia w pozycjach spionizowanych, chciałabym się zorientować jak
to bywa w praktyce. Czy to tylko moda czy rzeczywiste ułatwienie rodzenia
kobiecie? Wszak lekarze i połozne różne mają zdania na ten temat.
Proszę o opinie mamy, które nie rodziły na leżąco i odpowiedzi na poniższe
pytania:

1. W jakiej pozycji wypierałaś dziecko?
2. Czy pozycję wybrałaś sama, czy pomógł/narzucił personel szpitala?
3. Czy lekarz/połozna akceptowali taki wybór czy traktowali to jak fanaberię?
4. Odczucia poporodowe - czy sądzisz ze pozycja spionizowana pomogła Ci w
porodzie, skróciła II okres, zmniejszyła ból, ryzyko komplikacji itd - wasze
opinie.

Pozdrawiam serdecznie i liczę na licznesmile Wasze wypowiedzi.
Agawa
    • mika01 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 17.12.04, 11:28
      Hej!Bez wstępów i na temat:rodziłam 2 razy.Pierwszy 5 lat temu-początek
      pierwszego okresu OK-mogłam robić co chciałam,w dowolnej pozycji.Potem było
      badanie i przebicie pęcherza i od tej pory niestety już leżałam-fatalnie,czułam
      się ubeswłasnowolniona i akcja jakby zwolniła.Samo parcie w pozycji
      półsiedzącej na takim specjalnym łóżku porodowym zachodnim-rzekomo znacznie
      lepiej niż na leżąco,ale i tak miałam poczucie,że dziecko "ma pod górkę"i po
      każdym skurczu jakby się cofa.Na koniec lekarz wypierał dziecko rzucając się na
      brzuch.Wszystko trwało i tak dość krótko jak na pierwiastkę.Dziecko w porządku
      10 pkt Apgar.Nacięcie oczywiście było i to dość duże,potem najbardziej bolał
      mnie ta rana-siedzenie przez 2 tygodnie b.bolesne,na początku prawie niemożliwe.
      Poród drugi-kilka miesięcy temu.Niestety najpierw odeszły wody,skurczy ani
      śladu więc oksytocyna.jak zaczęły się w końcu skurcze były b.bolesne i z
      b.małymi przerwami pomiędzy-ledwie można było złapać oddech.Pozycja dowolna-dla
      mnie najlepsza stojąca z podparciem i pochyleniem górnej połowy ciała.Samo
      parcie uzgodniłam wcześniej z położną (z mojej inicjatywy)-w pozycji "na
      krzesełku".Rzeczywiście parcie jest efektywniejsze-dziecko nie cofa się po
      każdym skurczu,tylko zostaje jakby na zdobytej wcześniej pozycji.Trwało więc
      znacznie krócej,urodziłam bez uciskania dziecka z zewnątrz.Czułam się znacznie
      lepiej,bo na własnych nogach,a nie zawieszona na samolocie na który ciężko
      wejść i zejść z tym wielkim brzuchem.No i nacięcie minimalne-chyba tylko 2 szwy
      i siedziałam od razu bez kłopotu-różnica była kolosalna (ale też robiłam masaże
      krocza przed porodem).Personel nie był może zachwycony moim wyborem-położne
      podczas porodu muszą siedzeć na podłodze i mają utrudniony"wgląd w
      sytuację",ale obyło się bez komentarzy-ja byłam zdeterminowana nie dać się
      położyć,a raczej nie należę do osób które odpuszczają.To tyle.Dziecko
      oczywiście bez zarzutu,ale raczaj nieduże ok 3 kg.
      Opisałam dokładnie.,ponieważ dla kobiety wg mnie pozycje pionowe są jedynie
      słuszne,tylko personel szpitali ma kłopot.To tyle.Może komuś pomogłam-i o to mi
      chodziło w tym poście.
      • agawa5 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 17.12.04, 13:05
        Bardzo Ci dziekuje - własnie na takie wypowiedzi czekamsmile Dla mnie tez jedynie
        pionowe pozycje są słuszne, ale mamy mogą mieć rózne odczucia.
        • mika01 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 21.12.04, 22:13
          Agawa-skąd zainteresowanie tematem-czyżby zawodowe?
          • agawa5 do Mika01 23.12.04, 09:40
            Witaj - moje zainteresowanie nie jest zawodowe.
            Po prostu spodziewam sie maleństwa (17 tydziensmile i drąże tematy ciążowe,
            bardzo wnikliwie jesli cos mnie zainteresuje, (takim tematem jest min. wpływ
            pozycji na przebieg porodu). Dowiedziałam sie ze w szpitalu który wybrałam na
            poród, lekarze niestety wetują wybory kobiet co do pozycji i każą leżećsad
            Chciałam sie zorientować czy teoria pokrywa sie z praktyką i jak zauważyłam
            większośc mam chwali sobie pozycje wertykalne, czyli jest tak jak myslałam.
            Znając Wasze opinie bede miała jakieś argument do dyskusji z położną czy
            lekarzem i bede wymagac aby sie do mnie dostosowali.
            Pozdrawiam i dziekuje bardzo za odpowiedzi.
    • dota_mama_jasia Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 17.12.04, 14:27
      Rodziłam siedem miesięcy temu. W czasie samych skurczy rozwierających, jeszcze
      przed parciem, najlepiej sprawdzała się pozycja na stojąco lub na klęczkach z
      mocnym pochyleniem do przodu, wręcz tak, jakbym chciała przewrócić ścianę albo
      popchnąć ciężkie biurko do przodu. Podczas parcia najpierw kucałam sobie przy
      drabinkach (położna nie miała nic przeciwko), potem na stołku porodowych
      (j.w.), ale było beznadziejnie, już zaczęłam histeryzować, że nie urodzę, ale w
      końcu położna namówiła mnie, żebym jednak się położyła, i wtedy poszło.
      Odpręzyłam się (o ile można mówić o odprężaniu się podczas pierwszego porodu, i
      bez znieczulenia), dobrze zaparłam i po paru razach Jasiek wydobył się na
      świat. Także ja nie usztywniałabym się, że tylko pozycja na stojąco. W moim
      przypadku okazało się, że wręcz przeciwnie.

      Dota
      • prolens Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 17.12.04, 15:54
        Parcie w pozycji półleżącej - gdy okazało się że odczuwam parcie położna
        poprosiła mnie na fotel - i nie w głowie było mi to zmieniać... Działałam jak
        automat i chyba instynktownie poszukiwałam pomocy. Trzy skurcze (trwające 10
        minut) i - dzidziuś na świecie!!!!
        Słuchałam instrukcji połoznych co do oddychania, mąż przyciskał mi głowę do
        klatki piersiowej, czułam się bezpiecznie. Nigdy się nie zastanawiałam (po
        porodzie) czy to była dobra pozycja czy nie.

        W trakcie I fazy byłam pod prysznicem (40 min), spacerowałam po korytarzu (ok
        45 min)i kołysałam się na piłce (ok. 1,5 godz).
        I faza (od momentu pojawiania się w szpitalu ) trwała 4,5 godz. II faza 10
        minut.

        Basia jest moim pierwszym dzieckiem, 10 punktów.
      • agawa5 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 18.12.04, 09:14
        Oczywiście, każda z mam rodzi jak jej wygodnie, niekoniecznie w pionie -
        dlatego pytam o Wasze opinie i o to czy w ogóle pozwolono Wam wybrać.smile)
    • jagandra Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 17.12.04, 17:38
      1/2. Rodziłam w wodzie, najpierw kucałam wpierając się plecami w tył wanny a
      głową w poduszkę, którą mi podtrzymywał mąż (ta pozycja to był mój spontaniczny
      wybór), a przy ostatnim skurczu lekarka kazała mi się zaprzeć nogami o
      przeciwległy brzeg wanny.

      3. Miałam super położną, nic mi nie narzucała, raz zaproponowała inną pozycję,
      ale gdy powiedziałam, że tak mi dobrze - zaakceptowała to. Tylko lekarka pod
      sam koniec kazała mi zmienić, ale ta pozycja narzucona przez nią też była dobra.
      4. II okres trwał 20 minut, nie miałam nacinanego krocza (samo minimalnie
      pękło), po porodzie czułam się doskonale, miałam chyba najprawdziwszą euforię
      poporodową smile Trudno mi powiedzieć, na ile to było związane z samą pozycją, ale
      na pewno z rodzeniem w wodzie. A w wodzie nie da się rodzić na leżąco smile
      Dodam, że to był mój pierwszy poród, dziecko ważyło 3720g smile
      • renis66 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 17.12.04, 22:41
        W jakim mieście rodziłaś? ja też rodziłam w wodzie i jestem zachwycona porodem
        i jego przebiegiem. moim zdaniem tak właśnie to wszystko powinno wygladać.
        Rodziłam bez znieczulenia w pozycji pół siedzącej jak to w wannie. Faza parcia
        trwała 15 minut cały poród ok 3 godzin. W czasie skurczu poprostu siedziałam
        sobie w wannie (nie w pozycji półlezącej jak podczas parcia tylko normalnie na
        pupie). Tak mi było poprostu wygodnie. Położną miałam naprawde super i bardzo
        bardzo mi pomogła no i oczywiście mąż który był ze mną cały czas. Niestety
        konieczne było naciecie gdyż mała rodziła sie z rączką w górze przy główce i
        mogłam popękać. Był to mój pierwszy poród i bardzo dobrze go wspominam
        Pozdrawiam Renata
        • jagandra Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 18.12.04, 17:36
          Rodziłam w Sulęcinie, to małe miasteczko między Słubicami (przejście graniczne
          z Niemcami) a Gorzowem Wlkp. A Ty gdzie?
          Mój poród był chyba trudniejszy niż Twój, ale też byłam bardzo zadowolona. Też
          rodziłam bez znieczulenia i z mężem u boku. Cały poród trwał ok. 10 godzin, ale
          na początku pękł pęcherz płodowy, potem przez 4 godziny miałam bardzo słabe
          skurcze i niestety dostałam kroplówę z oksytocyną.
          Podczas I okresu nie siedziałam w wannie tylko leżałam na boku - co skurcz
          zmieniałam bok, tak było najznośniej, ale generalnie woda u mnie wcale nie
          łagodziła bólu. Wcześniej byłam pod prysznicem, i to - owszem, łagodziło ból,
          ale skurcze były wtedy słabsze. W Sulęcinie można wejść do wanny dopiero, gdy
          jest minimum 5 cm rozwarcia i można w niej przebywać pół godziny, potem pół
          godziny "na lądzie" - i znowu w wannie.
          Za to samo parcie w wodzie szło świetnie.
          No i to, że dostaje się dziecko na ręce od razu opłukane z krwi i jest - po
          prostu ładne smile I to, że wodne dzieci nie płaczą. U mnie było tak, jak mówiła
          położna: Aniołek powiedział dwukrotnie "aaaa", a potem namierzył cycka smile
          Pozdrawiam
          Ola
          • renis66 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 19.12.04, 21:56
            Ja rodziłam w Łodzi w madurowiczu. Wiem ze rózne krążą opinie na temat tego
            szpitala ale ja jestem bardzo zadowolona i szczerze wszystkim polecam zarówno
            ten szpital jak i ogólnie poród w wodzie. A jesli chodzi o oksytocynę to ja na
            pwywołanie porodu dostałam dzień wcześniej wieczorem czopki takie na
            rozwieranie sie szyjki bo miałam lekkie skurcze takie ledwo odczuwalne juz
            dzień wcześniej a szyjka sie nie rozwierała i było 2 dni po terminie. Czopek
            zadziałał rewelacyjnie na nastepny dzień rano miałam rozwarcie na 2cm a skurcze
            ledwo odczuwalne. Później dopiero sie nasiliły gdy miałam rozwarcie na ok 7 cm
            ale do końca porodu nie były zbyt bolesne (byłąm przygotowana na cos gorszego i
            nie do zniesienia)W wodzie siedziałam cały czas nie musiałam wychodzic co pół
            godziny i również weszłam do niej gdy było 5 cm rozwarcia nie mozna wcześniej
            bo moze sie cała akcja porodowa zatrzymać. Wyszłam tylko raz bo lekarz chciał
            mi zrobić przepływy. Moja córa też nie płakała jak ja wyjęli z wody nawet sie
            wystraszyłam troche ze jest tak cicho i nie krzyczy. Była zato troszke sina i
            dostała za to 9 pkt. ale szybko sie zarózowiła.
            Pozdrawiam Renata
            • jagandra Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 20.12.04, 18:39
              Co to znaczy zrobić przepływy???
              A co do siności - to normalne u wodnych dzieci. U nas też początkowo za to
              odejmowali punkt, ale potem przestali. Moja też była sina a dostała 10 punktów.
              Położna tłumaczyła, że dzieciaczki są sine dlatego, że nie płaczą.
              Pozdrowionka smile
              Też wszystkim polecam rodzenie w wodzie
              Ola
              • renis66 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 20.12.04, 18:54
                Przepływy to takie badanie które wyglada jak usg . Mniej wiecej chodzi o to że
                lekarz sprawdza jak przepływają wszystkie płyny pomiędzy tobą a dzieckiem. Też
                dokładnie nie wnikałam co to jest ale tak mi moja doktorowa ogólnie
                powiedziała. Miałam to robione 2x w ciąży.
                Pozdrawiam Renata
    • margerytka1 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 19.12.04, 15:13
      Witaj!

      Mojego Krzysia urodziłam 19.11. - dzisiaj skończył 1 miesiąc wink

      Urodziłam go przy wielkiej pomocy mojego męża i równie ważnej oraz bardzo
      dyskretnej pomocy bardzo dobrej położnej - w domu. To był mój pierwszy poród.
      Wokół porodu domowego jest bardzo wiele kontrowersji, tak wybraliśmy ze względu
      zarówno na dzidziusia, jak i na nas samych. Rodziłam 8 godzin, bez
      znieczulenia, bez nacinania - i nie popękałam.

      Faza I - dopóki czekaliśmy na położną, kombinowałam z pozycjami, które
      zwalniają przebieg porodu, czyli na leżąco, na czworaka. Tu już przekonałam
      się, że na leżąco skurcze dużo bardziej bolały. Po przyjeździe położnej,
      ustalono (znaczy się mąż i położna smile że dobrze zrobi dziecku, jak się
      poruszam trochę i pokołyszę biodrami (mały był ciągle wysoko). Potem była
      piłka, spacerki po mieszkaniu, wanna (co do szczegółów się nie rozpisuję, bo
      nie o I fazę pytasz).

      Druga faza zaczęła się już w wannie, podczas skurczy opierałam się o taką
      półeczkę na końcu wanny, a mąż polewał mi plecy. Pomagało dopóki nie zaczęło
      się parcie. Wtedy już z wanny wylazłam - była to zarówno propozycja położnej,
      jak i moja potrzeba. Jakoś mi już nie pasowała taka pozycja: na czworaka, tylko
      z podparciem.
      Po wyjściu z wody siedziałam i kołysałam się na piłce, ale tylko odpoczywając
      między skurczami. Podczas skurczy jakby jakaś siła wyrywała mnie do góry, więc
      wstawałam i zwieszałam się na szyi mojego męża - ręce wokół szyi, głowa oparta
      o jego ramię (podobno miał uczucie, jakbym ważyła trzy tony więcej smile. Jak
      skurcze były coraz silniejsze, robiłam coś takiego, że z jednej strony
      ciągnęłam w dół, a z drugiej aż stawałam na palcach. Nie zastanawiałam się nad
      tym, to było instynktowne, a ja sobie świadomie na to pozwalałam, jak i na
      krzyk.
      W pewnym momencie położna powiedziała, że mam 10 cm i żeby już nie siadać na
      piłce. Posadziła mojego męża na krześle (takim od komputera), a mnie posadziła
      na jego rozszerzonych kolanach. Tak troszkę poparłam opierając się od tyłu o
      jego nogi rękami. Potem zeszłam niżej, czyli byłam w kucki między jego
      kolanami. Jak już wyszła główka, mdlały mi nogi, więc położna szybko podstawiła
      taki stołeczek do rodzenia (taki niziutki, ma kształt jakby klapy sedesowej,
      tylko otwartej z przodu).
      Krzyś nie krzyczał, tylko kwilił, miał otwarte oczka i od razu się rozglądał.
      Cyca dostał już po umyciu, bo mam żółtaczkę wszczepienną i trzeba mu było podać
      przeciwciała zanim się pierwszy raz napił. Ale przyssał się świetnie.

      NIE WYOBRAŻAM SOBIE porodu na leżąco. Naprawdę mnie bolało tak, jak było, ale
      naprawdę nie wiem, co bym zrobiła, gdyby kazano mi się wtedy położyć. Miałam
      ogromną potrzebę właśnie być w pionie.

      Nasza decyzja o porodzie domowym była w bardzo dużym stopniu związana z obawami
      przed często niepotrzebnymi interwencjami lekarzy i nakazem leżenia w II fazie
      (nie znaleźliśmy szpitala w Warszawie, w którym możnaby rodzić inaczej). Były
      oczywiście też inne powody...
      Czytałam, że kiedy kobieta leży, kanał rodny pomniejsza się aż o 30% (byłam tą
      informacją zszokowana). Jestem z siebie dumna, kiedy opowiadam znajomym, że nie
      popękałam i uważam, że to dzięki zarówno pozycji, jak i braku farmakologii.

      Położna, która z nami była, była uosobieniem dyskrecji, czułości i kompetencji.
      Wszystko, co proponowała, dokładnie tłumaczyła, dlaczego tak byłoby lepiej i
      niczego nie narzucała. Nawet swojej obecności, kiedy wszystko szło, jak należy,
      wychodziła do kuchni czuwając z daleka, a nam zostawiała wspaniałą wtedy
      intymność. Oczywiście przy samym parciu była z nami - przyjmowała Krzysia
      klęcząc na podłodze i nie skarżyła się, że jej niewygodnie. Przemawiała czule
      do dzieciaczka i do nas smile

      Mały dostał 10 punktów.
      • wiktoria76 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 19.12.04, 16:44
        Witajciesmile
        Moja córeczka kończy dzisiaj 4 miesiacesmile
        Poród zaczął się w wodzie, a zakończył w fotelu porodowym.Okazało się ,że
        dziecko jest zbyt duże i 10 minut przed przyjściem dziewczynki na świat lekarze
        zdecydowali,że trzeba bedzie naciać krocze. Główka stała wysoko w kanale przez
        długi okres czasu,miałam bardzo długo bóle parte i nic. W końcu położyli mnie
        na fotelu, rzucili sie na brzuch i urodzilam, po porodzie lekarz przepraszał
        mnie za to,że mnie tak "wygnietli" ale dziecku zaczęło spadać tętno i główka
        zaklinowała się w kanale. dziecku grozilo vacum.Zanim jednak zapadla decyzja o
        położeniu mnie na fotel mogłam wybierać pozycje jakie chciałam. Połążną miałam
        wspaniałą , bardzo mi pomogła. Nic mi nie narzucała tylko dyskretnie
        proponowała, a wybór należał do mnie. Parłam na czworaka, kucając , w wodzie
        kucajac i wpółleżąco. Rodziłam w szpitalu w Wołominie, poród był porodem
        rodzinnym.Dziewczyny opieka cudowna,atmosfera wspaniała. Polecam ten szpital
        wszystkim przyszłym mamom.Tam rodzi sie po ludzku
      • agawa5 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 21.12.04, 14:33
        Gratuluje bezproblemowego porodu. Przede wszystkim jednak dziekuje serdecznie
        za ten szczegółowy opis.
        Wszytskiego dobregosmile
    • kamilka1979 Re: SONDA-pozycje wertykalne do parcia w praktyce 19.12.04, 17:01
      Witam
      17 maja 2004 urodziłam na Solcu mojego synka Bartusia (3700g)Odpowiadam na
      twoje pytania:
      1. byłam w pozycji na kucki,kucałam na łóżku porodowym, a trzymałam się takiej
      specjalej ramy przymocowanej do łóżka.Właściwie to wisiałam na tej ramie.
      2. Pozycję narzuciła mi położna(mały do końca nie chciał wstawić się w kanał
      rodny)
      3. patrz wyżej
      4. Nie wiem czy pozycja ta skróciła fazę parcia ,bo trwałą prawie 2 godziny,ale
      dla mnie była to istotna odmiana .Na pełne rozwarcie czekałam 20 godzin,byłam
      potwornie zmęczona i znużona,bolało cholernie więc praktycznie nie ruszałam się
      z łózka.Kiedy już dowiedziałam się,że mogę przeć i położna kazała mi usiąść w
      kucki,przymocowali tą ramę, to czułam,że coś się dzieje i ,że mogę aktywnie
      pomoc małemu wydostać się na świat.Na początku miałam przeć w pozycji na boku
      bo położna obawiała się,że nie dam już rady w kucki,jednak we mnie na koniec
      wstąpiła wielka siła i dałam radę w kucki.Bólu przy rodzeniu się dziecka nie
      czułam wogóle,dopiero trochę przy nacięciu.
Pełna wersja