Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysięczny

19.01.05, 08:53
Hej,

wlasnie spalam w nocy 4 godziny, bo moja 7-miesięczna pociecha budzi sie juz
prawie co pol godziny, by zlapac "cycusia" i zasnąc, a ja sie niestety
wybudzam i potem leze i mysle, ze o szostej wstaje do pracy.

W zeszly weekend spropowalismy metody usnij wreszcie i skapitulowalismy przy
3-cim wejsciu, po 7 minutach. A Emilka potem nie mogla zasnac nawet w swoj
standardowy sposob przez pol nocy.

Dlatego mam pytanie do osob, ktore mialy ciezko, a nie uczyly dziecka spac w
taki sposob tylko jakos tak po prostu. Ile to trwa? Co robilyscie, zeby
nauczyc ja chociaz lezec w lozecku (ona tego nienawidzi!)? W ogole nienawidzi
lezec!

I co to znaczy, ze nie ma problemow ze snem siedmiomiesieczniaka? Czego ja w
zasadzie moge oczekiwac?

Wszelkie rady i slowa pociechy na wage zlota, bo ja noca chwilami mysle, ze
sie zabije...

W zasadzie boje sie kazdej nocy

M.
    • mimi44 Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 19.01.05, 09:26
      Dziecko wyczuwa ze sie denerwujesz.Ja nigdy nie stosowałam zadnych zaklinaczek
      i córcia teraz(odpukac) zasypia po 7-10 min.,co prawda nie sama w łózeczku,a na
      raczkach u mamusi.Ale jak mam kiepski dzien to ona czuje to i nieraz musze
      troche dłuzej ją usypiac.Zawsze ma w łózeczku kilka zabawek,jak sie budzi to
      bawi sie sama przez ok. 10-15min.Kiedyś na widok łóżeczka tez przerazono
      płakała,ale jakoś samo to mineło.
    • kaktus22 Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 19.01.05, 09:43
      Jak bym czytała o moim 7 miesięcznym synku...to samo w nocy usypia ze mną w
      łóżku przy cycusiu, potem trochę śpi i znowu pobudka i tak nie wiem ile razy
      może z 8-10, w sumie nigdy dobrze nie spał, ale teraz to koszmar, ja
      naszczęście nie pracuje. Dziecko jest rano nie wyspane i marudne sad((
      Próbowaliśmy metody uśnij wreszcie, płakał 40 min i zasnął, potem w nocy
      pobudki płakał i zasypiał, to nie był oczywiście płacz tylko ryk -
      skapitulowaliśmy, serce mnie bolało i płakałam razem z nim....
      i nic nadal się męczę, bo on tylko akceptuje rączki nienawidzi łóżeczka,
      krzesełka itp.
      Pocieszcie,że może jak zacznie sam chodzić to zrezygnuje z rączek...
      I kiedy wreszcie zacznie spać, co będzie jak odstawię go od piersi, a za 5 m-cy
      wracam do pracy (będzie miał wtedy roczek)jak uśnie bez cycusia...???
      podzielcie się doświadczeniami.
      • matizka Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 19.01.05, 11:46
        Ja sie pocieszam, ze jak nauczy sie sama siadac (siedzi dobrze), ale siada
        lapac sie mnie. Wtedy najwyzej by siedziala w tym lozeczku...

        Chcociaz tej pamietnej nocy ona prawie juz nauczyla sie stawac chwytajac za
        szczebelki tak stasznie nie chciala lezec...

        W dzien jest o tyle lepiej, ze umie zasnac ponoszona chwilke przez moja mame,
        noa, a jak sie budzi to w koncu nieszkodzi.

        Dziewczyny, ktore nie macie takich problemow, naszcie co robicie.

        I ponawiam pytanie - czy mozliwe jest by ona przesypiala noc - np. od 8-10 do 6-
        8 w tym wieku?

        M.
        • kasia_zuzka Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 19.01.05, 15:43
          Dziewczyny, jeszcze w zeszły piątek miałam ten sam problem, ale stwierdziłam w
          końcu, ze czas najwyższy coś z tym zrobić, tak dalej być nie może, Zuzia ma
          13,5 miesiąca, do tej pory jechała na cycu, w zasadzie już tylko w nocy,
          potrafiła obudzić się nawet pięć razy, w życiu nie zasnęła sama, ewentualnie w
          grę wchodziło noszenie na rękach, tańczenie przed telewizorem, efekt tego był
          taki, że rano była nadal niewyspana, a co za tym idzie przez cały dzień
          marudna, a my - ledwo żywi.
          W zeszły czwartek akurat był odcinek Zaklinaczki opowiadający o identycznym
          przypadku, wcześniej przeczytałam książkę Język niemowląt i zdecydowaliśmy z
          tym skończyć. Drugiej nocy płakaliśmy razem z nią, ale stwierdziłam, że nie
          moge zrezygnować, szkoda przecież wylanych Jej tylu łez i dobrze, bo z każdą
          nocą było coraz lepiej, a dzisiejszej nastąpił przełom, Zuzia zasnęła sama w
          łóżeczku po 10 min. o 21 i spała do 8.30. Jest zadowolona, o dziwo nie
          potrzebuje wcale jeść w nocy, a za to w dzień ma wspaniały apetyt. Jeszcze
          tydzień temu dałabym sobie głowę uciąć, ze nam się nie uda, a dziś byłabym bez
          głowy

          Pozdrawiam,
          Kasia i Zuzia (Wyspane)
          • myelegans Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 20.01.05, 02:56
            Najwazniejsze jest aby dziecko sie wysypialo. U nas tez tak bylo, budzil sie w
            nocy co godzine, caly dzien marudny, no koszmar. Nasz pediatra powiedzial, zeby
            o 19 polozyc go w lozeczku, pocalowac, zamknac drzwi i .... pojawic sie o 6
            rano. Pierwsza noc plakal godzine, druga 15 minut, trzecia 2, od 3 tygodni
            zasypia sam, nie placze, przesypia od 19 do 7, w dzien jest wesoly, wlasciwie
            od czasu gdy zaczal przesypiac noce przestal plakac wogole. Byla to najlepsza i
            najciezsza rzecz jaka zrobilam w zyciu. NIe liczcie na to, ze dzieci same sie
            odzwyczaja, w koncu pewnie tak, ale moze to trwac lata i to ze szkoda wylacznie
            dla nich, bo niewyspanie bedzie sie nawarstwialo. RObicie to dla swoich dzieci
            bo je kochacie. Nie bojcie sie konsekwencji emocjonalnych nie ma ZADNYCH.
        • azosiolek Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 20.01.05, 09:39
          No nie wiem, moze ja mam szczescie albo dziecko wybitnie idealne...
          Synek ma teraz 9,5 miesiaca, od urodzenia nienawidzi lozeczka (wozka zreszta
          tez nie), w ogole jest z niego straszna przylepa, uwielbia sie przytulac. Od
          urodzenia duzo ssal, pierwsze miesiace byly straszne - nawet nie bawilam sie w
          odkladanie go do lozeczka, bo w nocy wiecej czasu ssal niz spal, i tak bylo to
          bez sensu.
          Tak wiec zagoscil na noc w naszym lozku, za aprobata meza.
          Jeszcze do niedawna ssal w nocy 2-3 razy. Rozne "metody" nie wchodzily w gre -
          jestem na nie za miekka. Poza tym - wrocilam juz do pracy i mam tak malo czasu,
          zeby nacieszyc sie maluchem, ze te kilka godzin w nocy jest mi potrzebne. No i -
          nauczylam sie karmic na spiaco, tak ze ani ja ani maluch sie nie wybudzamy, i
          nawet pomimo tych karmien jestem wzglednie wyspana.
          No i od paru tygodni maluch praktycznie przestaje jesc w nocy. Moze to jest
          zasluga rozszerzania diety - na wieczor, przed spaniem, dajemy mu
          troche "konkretniejsze" jedzonko i potem piers. A moze po prostu z tego wyrosl?
          W kazdym razie - w naszym przypadku metoda przeczekania i przecierpienia
          przyniosla efekty, z maluchem nie musielismy walczyc.
          Ale zdaje sobie sprawe, ze kazde dziecko jest inne i nie kazda mama jest w
          stanie tak dlugo jak ja "zaciskac zeby" (niektore noce - nawet jeszcze
          niedawno - byly straszne, maly jadl prawie bez przerwy, ale wydaje mi sie, ze
          tak bylo gdy odreagowywal w nocy jakies stresy czy cierpial przy zabkowaniu).
          Robie tak troszke dlatego, ze nasz maluszek choruje i nie chce go dodatkowo
          meczyc. Nie twierdze wiec, ze moja "metoda" jest najlepsza.

          Pozdrawiam, zycze cierpliwosci i szybkiego "ustabilizowania sie" maluszka.
    • dota_mama_jasia Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 20.01.05, 15:00
      Ja tylko w kwestii tego, czego możesz oczekiwać: Jaś ma 8 miesięcy, śpi od
      mniej więcej miesiąca od godziny 21 do 7.30 rano ciągiem. Wcześniej budził się
      1-3 razy w nocy, czasem jadł serio, czasem symbolicznie. I pewnego dnia po
      prostu przespał noc, a potem następną, a potem następną... Ja musiałam tylko
      wyregulować, kiedy ma chodzić spać, żeby nie chodzil spać o 23. I zauważyłam,
      że - paradoksalnie - kiedy chodził spać później, to budził się wcześniej, ok. 6
      rano. Kiedy zaczął chodzić spać o 21, zaczął budzić się o 7.30! A wyregulowałam
      jakos bez bólu i płaczu, po prostu ok. 20.30 przewijałam, przebierałam, kładłam
      do łóżka, w łóżku zabawiałam przez kwadrans, ale nie na spokojnie, tylko
      szaleńczo, ze smiechami, gilgotaniem, na zmęczenie. Stopniowo gasiłam światła,
      takiego uchachanego brałam na ręce i proponowałam butlę. Jak nie chciał, to
      gasiłam światło zupełnie(zostawiałam taką zieloną, maleńką lampkę do spania),
      zamykałam drzwi i wychodziłam. On chwilkę siedział cicho, a potem zaczynał
      kwękać. Pozwalałam mu marudzić trzy minutki (ale to nie były żadne łzy, bo on
      lubi swoje łóżeczko, śpi w nim od pierwszego dnia życia i nie ma do niego
      zastrzeżeń), wchodziłam, brałam na ręce i znowu proponowałam butlę. Szybko
      załapał, że butla wieczorem na ciemno po zabawie w łóżku oznacza, że zaraz
      idzie się spać. Zjadał butlę i odłożony do łóżka półśpiący zasypiał zupełnie,
      czasem po krótkim wierceniu się w milczeniu. Czasami jeszcze po butli raz
      wstanie w łóżku po ciemku i zawoła, a wtedy wchodzę, kładę go i przytulam się
      do niego coś tam "szuszając" (przytulenie się wymaga elastycznego kręgosłupa,
      bo Jaś śpi na najniższym poziomie). I wtedy już w 100% przypadków zasypia.

      Dodam jednak, że Jaś jest na butli od zawsze i od zawsze śpi we własnym łóżku,
      więc może jego sytuacja jest troszke inna. I zawsze zasypiał po wieczornej
      butli. Co tak naprawdę nie jest najlepsze, bo w sumie powinnam zacząć się już
      troszczyć o jego sześć zębów, ale na razie nie nacieszyłam się jeszcze tym jego
      całonocnym spaniem na tyle, by robic jakieś potencjalnie niebezpieczne
      eksperymenty z uczeniem spania bez jedzenia na dobranoc...

      Aha, jeszcze jedno. Mam wrażenie, że dzieci i dorośli śpią lepiej, jak jest
      zimno. Ustawiłam w nocy temperature na 18 stopni i mam wrażenie, że Jaś śpi
      lepiej... A mnie jest wręcz za gorąco i chyba przykręcę na 17 na próbę...

      Pozdrawiam
      Dota
    • mysio-pysio Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 20.01.05, 21:10
      ja bym na pani miejscu powoli przeszla na butelke wieczorem i byla radykalna.
      jezeli dziecinka tylko lapie cyca w nocy, znaczy, ze to nie glod. calej waszej
      rodzinie dobrze zrobi stanowcze podejscie do sprawy, tak mysle. a
      • eenia Re: Horror w odcinkach czyli o spaniu po raz tysi 20.01.05, 21:41
        Miałam podobny przypadek możesz poczytać tu
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=18004158&a=18004158
        Spróbuj, to nie jest taka metoda jak uśnij wreszcie, jest łagodna dla dziecka i
        skuteczna. To prostrze niż Ci się wydaje.
        powodzenia
        eenia
Pełna wersja