matizka
19.01.05, 08:53
Hej,
wlasnie spalam w nocy 4 godziny, bo moja 7-miesięczna pociecha budzi sie juz
prawie co pol godziny, by zlapac "cycusia" i zasnąc, a ja sie niestety
wybudzam i potem leze i mysle, ze o szostej wstaje do pracy.
W zeszly weekend spropowalismy metody usnij wreszcie i skapitulowalismy przy
3-cim wejsciu, po 7 minutach. A Emilka potem nie mogla zasnac nawet w swoj
standardowy sposob przez pol nocy.
Dlatego mam pytanie do osob, ktore mialy ciezko, a nie uczyly dziecka spac w
taki sposob tylko jakos tak po prostu. Ile to trwa? Co robilyscie, zeby
nauczyc ja chociaz lezec w lozecku (ona tego nienawidzi!)? W ogole nienawidzi
lezec!
I co to znaczy, ze nie ma problemow ze snem siedmiomiesieczniaka? Czego ja w
zasadzie moge oczekiwac?
Wszelkie rady i slowa pociechy na wage zlota, bo ja noca chwilami mysle, ze
sie zabije...
W zasadzie boje sie kazdej nocy
M.