Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie...

19.01.05, 21:17
Witam wszystkie mamusie!

Dzisiaj tak się zdenerwowałam, że aż muszę się komuś wyżalić...
Mam 7 - mio miesięcznego synka. Niestety, po skończeniu urlopu
macierzyńskiego musiałam wrócić do pracy. Ze względu na to, że synek jest
wcześniaczkiem, a moja mama (de facto najlepsza opiekunka, jaką mogłabym
sobie wymarzyć, mieszka na tyle daleko, że jej opieka nad niuniem nie
wchodziła w grę), nie mogłam go posłać do żlobka ze względów zdrowotnych.
Więc zaczęliśmy szukać opiekunki. No i znaleźliśmy. 50-cio letnią panią,
bardzo miłą, widać było, że bardzo przejętą swoją rolą. Rozpoczęliśmy
współpracę i wszystko było w jak najlepszym porządku (pani oprócz tego, że
zajmowała się synkiem, sprzątała mi mieszkanie i nawet myła okna!). Tak
naprawdę z powodu tego sprzątania to miałam nieraz wyrzuty sumienia i
powiedziałam, żeby tego nie robiła, bo nie jestem w stanie jej za to płacić.
Poza tym, wierzcie mi, dziewczyny, źle się czułam. Naprawdę. Ale to do niej
nie trafiało. No, ale do sedna. Ta osoba wydawała się w porządku do momentu
pierwszego zwrócenia uwagi ad. synka. Przykład: rano, zanim wyszłam do pracy
poprosiłam, żeby dała mu jeść. Zrobiła mleko i miałam okazję jeszcze
zobaczyć, jak go karmi (dodam, że to były początki jej pracy u nas), i
widziałam, że synek wypluwa smoka - a przecież jestem jego matką - wiem, że
jak rano (kiedy jest najbardziej głodny), wypluwa smoczka,to znaczy, że mleko
jest za gorące. Więc powiedziałam narnormalniej w świecie: "Pani Ewo, mleczko
jest za gorace, proszę dać, to ja ostudzę", i nie widziałam w tym nic złego.
Ale niania była innego zdania. Jak wróciłam po pracy do domu, powiedziała, że
musimy porozmawiać, i mówi: "Jak pani może mówić, że mleko jest za gorące?!
Nie było za gorace! Ja tak się staram, chcę, żeby było jak najlepiej, a pani
mówi, że ja chcę poparzyć pani dziecko!!". Słuchajcie, zdębiałam! No, ale
jakoś to sobie wytłumaczyłyśmy, pomyślałam, że kobieta krótko u nas pracuje,
nie zna mnie jeszcze, może pomyśleć, że jestem jakąś złośliwą babą, itp. Do
następnego razu... Po przyjściu rano do mnie pyta, jak synek spał. Na to ja
zgodnie z prawdą, że coś się kręcił, nie bardzo spał. Samej śmiać mi się
chciało, bo jak jesteśmy u moich rodziców, a to jest dom za Wawą (wiadomo -
nie blok - inne powietrze, to śpi jak zabity), i z uśmiechem podzieliłam się
tymi spostrzeżeniami z Panią. Jakież było moje zdumienie, gdy dzisiaj (bo
cała sytuacja wydarzyła się dzisiaj, przychodzę do domu, a niania grobowym
głosem mówi: "nie wychodziłam z nim dzisiaj na spacer", na co ja:"dobrze,
pani ewo, bardzo dobrze", i wieszając płaszcz (ona była w pokoju synka),
słyszę, jak mówi: "wyszłabym, a po co mi to, jakby zachorował, miałaby pani
do mnie pretensje...". Słuchajcie, dziewczyny, autentycznie osłupiałam! Nawet
mi to przez myśl nie przeszło. Przecież takie rzeczy się zdarzają, że dzieci
chorują, do cholery! (sorki, ale jestem wkurzona...). Więc nie wytrzymałam, i
jej to powiedziałam, tzn."Absolutnie, Pani Ewo, jeżeli wyszłaby Pani na moje
polecenie na spacer z dzieckiem i by zachorował, to nie miałabym do pani
pretensji", a ona, już naprawdę było widać, że jest wkurzona oświadcza mi
(ironicznym głosem, zaznaczam), "że nawet dzisiaj rano, ja się pani pytam,
jak dziecko spało, a pani mówi, że źle, ale u rodziców to śpi ekstra, dając
mi do zrozumienia, że nie wiadomo, co ja z tym dzieckiem w ciągu dnia robię,
że ono tutaj nie chce spać" i żebyśmy sobie szukali niani... Bo ona się ze
mną nie może dogadać, ja jestem agresywna (!), pomimo jej starań. Słuchajcie
dziewczyny... było mi tak przykro! Co za baba! Przecież odnośnie tego spania
podzieliłam się po prostu z nią swoimi spostrzeżeniami, nic więcej, nawet by
mi przez myśl nie przeszły takie dywagacje, o jakich mówiła. Mam wrażenie, że
ona w każdym moim słowie wyszukiwała jakiegoś haczyka i chyba przez cały
dzień nic innego nie robiła, tylko o tym myślała. Wierzcie mi, mamusie, że
takich sytuacji było więcej, mimo, że widząc, jaka jest, starałam się jak
najmniej - a jeżeli już - jak najdelikatniej zwracać jej uwagę... A tu taka
reakcja! Jejku! I, wiecie, z tym sprzątaniem to naprawdę przesadzała. Dostała
wyraźne polecenie, że ma nic w domu nie robić, całą uwagę skupić na dziecku,
a ona sobie ubzdurała, ze mi umyje okna, mimo, że jej mówiłam, że sobie tego
nie życzę - to było jakiś czas temu. Przychodzę do domu, okna umyte, ona
zadowolona, a ja pytam, jak było na spacerku? Na to ona, zdenerwowana,
podniesionym głosem:"Proszę Pani, ja myłam okna, no niech pani wybaczy, ale
na spacer już nie zdążyłam wyjść, wszystkiego na raz nie zrobię!" TAką
miałam ochotę jej wykrzyczeć, że ma się zajmować dzieckiem, a nie myć mi
okna, a jego zaniedbywać, bo jest od pilnowania synka, ale się wstrzymałam (z
wielkim trudem), właśnie dlatego, żeby nie dolewać oliwy do ognia.
Słuchajcie, kobietki, niby nic, nian jest dużo, ale nie o to chodzi. Zle się
czuję, bo to pokazuje, jak można zostać źle odebranym przez inną osobę.
Jejku! Żebym ja chociaż przez chwilę, zwracając jej uwagę, miała złe
intencje! Ale, na Boga! Powiedzcie same - przecież to moje dziecko! Mam
prawo, jak uważam, że coś jest nie tak - zwrócić uwagę niani! Tak sobie
myślę, że nawet jakbym nie miała racji, to ona ma obowiązek mnie wysłuchać i
zrobić tak, jak sobie życzę, albo wyrazić swoje zdanie, że tak czy tak to
może byłoby lepiej... A nie w ten sposób... Wiecie, te jej reakcje! Jejku, za
każdym razem, jak jej zwracałam uwaqę, to wiedziałam, że ona potem przez cały
dzień będzie o tym myśleć i wieczorem walnie bombę... I tak sobie
myślę:"szczęśliwe mamy, co mogą dać dziecko do żłobka"... tam chociaż jest
profesjonalna opieka... I tak zostałam bez niani... TEraz już się cieszę, bo
myślę, ze dobrze się stało. Wybór niani nie był najlepszym z moich wyborów,
ale cóż, teraz już będę ostrożniejsza - mam doświadczeniesmile Napiszcie,
kochane mamy, co o tym sądzicie? Będę bardzo wdzięczna. Przepraszam za tak
długi elaborat, ale musiałam się wyzalić...

POzdrawiam wszystkie e-mamusie i ich pociechy!

Marzka
    • marzka1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 19.01.05, 22:37
      Podciągam... Może jednak skusicie się, drogie mamy, na komentarz?smileBędę bardzo
      wdzięczna.

      Pozdrowionka serdeczne!
      Marzka
    • cocosek1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 19.01.05, 22:42
      jak najbardziej cię rozumiem. U mnie nie było tak żle wręcz jestem bardzo
      zadowolona z wyboru ale wyglądało to tak. Zaczęłam szukać niani przez internet.
      Zgłosiło się kilka studentek, jedna pani ok 50- tki i dziewczyna 27 lat co ma 5
      letnie dziecko. Ze studentek zrezygnowałam od razu bo uznałam że nawet jeśli
      opiekowały się już jakimiś dziećmi to napewno nie mają wyobrażni co dziecko
      potrafi zrobić (raczkująco chodzące ciekawskie świata), pani 50 letnia miała 6
      letnie doświadczenie z dziećmi, sprzątanie etc. Zadzwoniłam do niej chcąć
      umówić się na mieście na spotkanie ( w tym dniu chciałam odbyć kilka spotkań) a
      ona do mnie że nie rozumie czemu w mieście bo powinna przyjechać do domu, ja do
      niej że jeszcze się nie zdecydowałam i wolę na neutralnym gruncie a ona że się
      nigdy z tym nie spotkała i że mnie nie rozumie, no i jeszcze było kilka tekstów
      tego typu co do opieki no i uznałam że nawet się z nią nie spotkam bo mimo że
      ma najlepsze referencje to chyba nie znajdziemy wspólnego języka bo wyglądała
      na osobę która i tak będzie robić po swojemu cokolwiek ja jej powiem. Nie
      takiej osoby szukałam. No i spotkałam się z tą 27 letnią. Przyszła z córeczką,
      zobaczyłam jak się do niej odnosi, i pogadałyśmy chwilę i bardzo szybko ją
      zatrudniłam. Jest u nas już 3 miesiące jestem zadowolona, Synek się rozwija,
      uczy go różnyxch rzeczy, dba o niego, zawsze słucha moich wskazówek i dużo wie
      z własnego doświadczenia. Wiele razy robiłam naloty więc cały dzień jest ok, a
      przy tym sprząta, prasuje, spaceruje i nigdy się o nic nie obraziła a i mi
      zdarza się czasem coś skrytykować. Mam nadzieję że dalej wszystko będzie dobrze
      a i tobie życzę kogoś podobnego.
      pozdrawiam
      • miquella Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 19.01.05, 23:48
        Witam
        Dziewczyny, a może ta sfrustrowana 50-ka to jedna i ta sama babasmile) Powiem szczerze, że jestem zaszokowana postawą niań. A może to przypadłość pań w tym wieku? Choć nie sądzę, bo moja mama ma tyle lat i jest "debeściara" jeśli chodzi o opiekę nad moim 4,5 miesięcznym Adasiem.
        Sama nie musze kożystać z pomocy niań, bo nie mam do czego wracać. Mnie dyrektorka (pracowalam w szkole) nie przedłużyła umowy bo stwierdziła że nikt jej nie weźmie zastępstwa na pół roku. Hahahaha !!!!!!! Dobre sobie. Po co jej pracownik z małym dzieckiem? Jeszcze zachoruje i wolne mi bedzie musiala dac!!
        Eh, jak widzicie są różne strony frustracji poporodowej... a jak tak czytam o Waszych kłopotach to cieszę się że mam ta możliwość i SAMA zajmuję się moim dzieckiem.
        ...w końcu jako pedagog mogę sprawdzić się wszędzie smile
        Pozdrawiam
        • cocosek1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 08:33
          no nie wiem czy ta sama bo ja mieszkam w Krakowie....
          a jeszcze do autorki postu:
          zapomniałam wczoraj napisać kilka rzeczy.
          Masz zupełnie rację zwracając uwagę na niektóre rzeczy, nawet pouczając
          opiekunkę, martwiąc się nadmiernie, chuchając na dziecko, i co tylko chcesz bo
          to jest Twoje dziecko a opiekunka (każda) musi zrozumieć że to ona ma pomagac a
          nie mądrzyć się obojętnie jakie fanaberie miałaby matka (nie twierdzę że ty
          masz fanaberie oczywiście).
          pozdraiwam
          • marzka1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 09:51
            Dziękuję dziewczyny! Jesteście kochane! Bardzo podniosłyście mnie na duchu.
            Najpierw tym, że jednak istnieją mądre nianie, a potem, że jednak miałam rację.
            Cocosek, ja tak samo uważam - że jako matka mam prawo zwracać uwagę, nawet,
            jeżeli nie mam racji, to niania ma obowiązek przyjąc to do wiadomości i zrobić
            tak, jak ja ją proszę. Ale z tą kobietą po prostu się nie dało, uwierzcie mi!
            Jakaś zakompleksiona baba czy co?? No nie wiem - i jeszcze na dodatek TO
            WSZYSTKO MOJA WINA, to ONA nie mogła się ze MNĄ dogadać, a nie odwrotnie!!!
            Wiecie co, że też musiał się mi przytrafić taki egzemplarz! Ale myślę, że to po
            to, żebym zrozumiala...
            Tak, jak któraś z Was napisała, i, po przemyśleniu, uważam, że miała rację -
            mam wrażenie, że ona naprawdę wolała sprzątać mieszkanie niż zajmować się
            synkiem. Poza tym jest strasznie wnerwiająca z jednym - w ogóle nie słucha!
            Wyobraźcie sobie dziewczyny, że np. o coś pytała, ja jej zaczynam odpowiadać, a
            ona w polowie zdania mi przerywa i opowiada np. o swoim synu! Kiedyś ją wzięłam
            na rozmowę i wprost powiedziałam,żeby się skupiła i mnie posłuchała.
            Aha, i jeszcze wczoraj powiedziała: "pierwsze wrażenie może jednak być
            mylące"...smilesmile Hmmm..... Noooo...akurat tutaj zgadzam się z nią w zupełnoścismile

            Pozdrawiam Was mamusie serdecznie!
            Marzka
          • ewso1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 20:10
            Hej, w Krakowie mieszkasz...ja własnie zatrudniłam Panią lat 50 i mam nadzieję,
            że to nie ta samawink
            • marzka1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 20:35
              Nie, w Warszawie, tak, ze mozesz być spokojnasmile
    • szyszunia75 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 09:44
      Ojej, jak ja cię dobrze rozumiem! Mogę tylko powiedzieć, że w sumie masz
      szczęście, bo ta osoba, to opiekunka, którą możesz zatrudnić lub zwolnić. Ja
      miałam dokładnie takie same przejścia z teściową, osobą, która we wszystkim
      wietrzy podstęp, złośliwości, złą wolę itp. A teściowej się raczej nie
      zmieni... Po miesiącu codziennych stresów i problemów, gdy opiekowała się naszą
      córeczką (sama się do tego zgłosiła i nie dopuszczała innej możliwości), miałam
      serdecznie dość i spróbowałam z nią baaaardzo delikatnie porozmawiać. Zrobiła
      mi awanturę, zmieszała z błotem (ona się tak stara, a ja taka niewdzięczna) po
      czym obraziła i od kilku miesięcy udaje, że ja i moje dziecko nie istniejemy.
      Nie chce nas znać. Obraziła się nie tylko na synową ale na półroczną wówczas
      wnuczkę! Wniosek: takie osoby mają duże problemy z własnymi emocjami, są
      zakompleksione, nadpobudliwe, zaburzone i NIE POWINNY WYCHOWYWAĆ DZIECI. Tak
      uważam. Poszukaj innej opiekunki, bo ona będzie miała zły wpływ na Twoje
      dziecko. Pozdrawiam bardzo ciepło.
      • marzka1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 10:24
        Ojej!!! To rzeczywiście - serdecznie współczuję!... Wiesz, nie wyobrażam sobie,
        żeby osoba z takim charakterem jak ta niania była moją teściową lub, co gorsza,
        mama, i nie mogłabym się z nią tak po prostu rozstać! To straszne! Ja bardzo
        źle się czułam po tej wczorajszej rozmowie, miałam jakieś nieuzasadnione
        poczucie winy, to jak Ty musiałaś się czuć! Przecież to, jakby nie było,
        najbliższa rodzina! Nawet nie wiesz, jak dobrze potrafię sobie to, co Cię
        spotkało, wyobrazić, po tym wszystkim! Biedna... Szkoda, że takie osoby nie
        rozumieją, że swoim postępowaniem krzywdzą wszystkich wokół, tylko są
        przekonane o swojej nieomylnościsad TAk myślę, że jak ta kobieta zostanie kiedyś
        teściową, to serdecznie współczuję jej synowej!!! naprawdę!! Podejrzewam, że to
        taki typ, jak Twoja teściowa.
        Tak żałuję, że moja mama nie może zajmować się synkiem - ona jest taka luzacka,
        bezproblemowa, i NIGDY nie ma problemu, jak jej mówię, że chciałabym, żeby
        zrobiła coś inaczej...

        Pozdrówka!
        • leli1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 11:21
          a ja mam fajną nianie smile.....nie wiem czy powinnam pisac tak po dopiero miesięcznej współpracy, ale mam nadzieje ze sie nie "zepsuje" smile.
          Kobietka tez lekko po 50, nie miala doswiadczenia (oprocz wychowania swoich 2 corek), sąsiadka moich przyjaciół.....zwykła prosta kobieta bez zadnych widzimisię. Wyjasniłam na czym ma polegac jej praca, sama zaproponowała sprzatanie, gotowanie, zakupy na co ja powiedzialam ze chce aby sie zajela TYLKO dzieckiem, reszte zrobie sama. Ok, nie ma problemow...czasem wymyje zostawony przeze mnie kubek ale to wszystko.
          Ale zeby nie bylo za wesoło to ja tez mam swoje problemy, otoz wydaje mi sie ze nasz synek woli nianie ode mnie. Ja jestem dosc cicha, małomowna itd..a niania to szczebiotka co sie naszemy synusiowi strasznie podoba.....jestem po prostu zazdrosna.....ale to juz moj problem smile
          Tak wiec są normalne nianie.....zycze abys na taka trafiła.
          • marzka1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 11:34
            To bardzo pocieszające! Właśnie takiej pani szukam - bez widzimisię, która
            SŁUCHA co się do niej mówi i się do tego STOSUJE - tak jak Twoja. Myślę, że
            miesiąc to dostatecznie długo, żeby poznać osobę - tak, że myślę, że Twoja
            niania nie powinna się "zepsuć". Ja już od początku miałam ze swoją zgrzyty,
            tak, że to da się wyczuć po dosyć krótkim czasie.
            Też bym chyba była zazdrosna... U mnie jest tak z moją mamą - Dominik ją
            UWIELBIA i vice versasmile Ale to troszkę inaczej - bo to jednak jego babciasmile
            W każdym razie cieszę się, że tak fajnie trafiłaś, naprawdę, czego i sobie
            życzęsmilesmile

            Pozdrawiamsmile
    • monika121975 do Szyszuni 20.01.05, 10:35
      Jestem w podobnej sytuacji. Teściowa zostaje z córeczką dopiero 3 tydz, ale
      poważnie zastanawiam się nad poszukaniem opiekunki. Powiedz - jak Twoja
      córeczka zniosła zmianę osoby?
      • marzka1 Re: do Szyszuni 20.01.05, 10:43
        Dziewczynki, jeszcze coś mi się przypomniałosmile Wyobraźcie sobie, że:

        Nie kazałam, a wręcz zabroniłam jej sprzątać - nie mówię tu o jakimś ogólnym
        ogarnięciu mieszkania, tylko o prasowaniu, praniu, myciu okien, itp., ze
        wzgledu na to, że po prostu mnie na to nie stać, a nie zamierzam nikogo
        wykorzystywać, a po drugie, najzwyczajniej w świecie nie życzę sobie, żeby ktoś
        robił takie rzeczy w moim domu - to ja jestem od tego - tak uważam i tego będę
        się trzymać. I wyobraźcie sobie, że któregoś pięknego dnia zepsuła nam się
        pralka - nie było innego wyjścia - wyjechaliśmy na weekend do moich rodziców i
        tam sobie wszystko popraliśmy, wysuszyliśmy, zapakowaliśmy i późnym wieczorem w
        niedzielę wróciliśmy do domu. Byłam padnięta, zostawiłam tak te rzeczy w tej
        torbie i postanowiłam, że jak wrócę z pracy do domu to to wszystko powyjmuję. I
        jeszcze raz zaznaczam: niania miała zakaz prasowania, a, co za tym idzie, chyba
        to się samo przez się rozumie, ruszania naszych rzeczy. Wracam w poniedziałek
        wieczorem z pracy, a ona do mnie z tekstem:"Dlaczego pani tych rzeczy nie
        powyjmowała z torby, tylko DOPIERO JA TO MUSIAŁAM ZROBIĆ. I wszystkie
        poprasowałam?"................. .... O kur.... nawet nie wiecie, jak się
        wkurzyłam!!!!!!!! Myślałam, że rozniosę to babsko! Nie dość, że nie miałą
        pozwolenia na ruszanie tych rzeczy (przecież to są moje prywatne rzeczy, mogę
        sobie nie życzyć, zeby je ruszała, może by tak się najpierw zapytała???!!!!),
        to jeszcze, tak, jakbym ja jej KAZAŁA to robić, a było wręcz przeciwnie (!), z
        pretensją, że ja jeszcze tego nie zrobiłam! Do cholery! Od wychowywania mnie to
        jest moja mama, a poza tym to ona jest w MOIM domu, a nie odwrotnie i powinna
        się trzymać zasad przeze mnie ustanowionych!!! Bezczelna! Jak mogła ruszać moje
        rzeczy - wiadomo, przecież tam też są intymne rzeczy moje i mojego męża -
        majtki, biustonosze, itp - czy ona nie zna zasad dobrego wychowania?? I ona ma
        do mnie pretensje??! Uffff.... mówię Wam, dziewczyny, miałam przejścia z tą
        kobietą... Życzcie mi, żebym teraz znalazła po prostu NORMALNĄ nianię,
        normalną, a nie jakąś rozhisteryzowaną, nie widzącą niczego poza czubkiem
        własnego nosa babą...

        Pozdrowionka
      • szyszunia75 Re: do Szyszuni 20.01.05, 11:39
        Córeczka była tą zmianą... zachwycona. Miała wówczas pół roku, więc może
        dlatego poszło łatwo, a też opiekunkę mamy cudną, ciepłą, dobrą, uśmiechniętą,
        dyskretną, no i taką, przy której wszyscy (na czele ze mną) są spokojni i czują
        się bezpieczni. Zrobiliśmy tak: ponieważ ja już pracowałam całymi dniami, z
        Mają zostawała początkowo moja mama, którą Maja dobrze zna (ale mama ma kłopoty
        ze zdrowiem i nie może cały czas się dzieckiem zajmować), a opiekunka
        początkowo jej towarzyszyła. Z czasem sama zaczęła z nią wychodzić na spacery,
        a po kilku dniach już zostawała z nią sama. I było super. Potem w rodzinie
        opiekunki zaszły pewne zmiany i okazało się, że nie będzie mogła być przez cały
        tydzień. Poszukałam drugiej opiekunki (żeby z tej nie rezygnować) i po wielu
        rozmowach z kandydatkami znaleźliśmy bardzo fajną dziewczynę, która od początku
        okazała się być ”tą”! Wprowadzanie jej do opieki nad Mają przebiegało tak samo:
        najpierw trochę z moją mamą, potem już sama. I też wszystko poszło gładko.
        Także teraz mamy dwie opiekunki, na wyjątkowe sytuacje (wieczorne wyjście) moją
        mamę, teściowa nie kontaktuje się z nami zupełnie i odrzuca nasze przyjazne
        gesty. W sumie - dziecko jest spokojne i dobrze toleruje obecność obcych ludzi,
        nie jest ”dzikie” smile
        Moniko - jeśli po 3 tygodniach masz wątpliwości co do tego, czy teściowa
        powinna zostawać z dzieckiem, to już zacznij szukac opiekunki. To trochę trwa.
        A z mojego doświadczenia wynika, że sytuacja z teściową się nie poprawi sad Ja
        swoje przeszłam, wiem jak to boli - najważniejsze w tej sytaucji to wsparcie
        twojego partnera. O opiekunce zdecydujcie wspólnie, inaczej będzie problem. U
        nas decyzja była wspólna, podyktowana dobrem dziecka i niezależnie od tego,
        jakie konsekwencje spowodowała, trzymamy się jej i jesteśmy z niej OBOJE
        zadowoleni. Pozdrawiam bardzo ciepło!
    • miquella Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 14:05
      Marzka, na Boga ... wywal tę babę z domu (o ile jeszcze u Ciebie pracuje, bo tego nie wiem)Przecież to bez sensu, żeby jakaś arogancka furiatka szarogęsiła się w TWOIM DOMU i dostawała za to jeszcze kase!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Ta baba potrzebuje innej pracy - jako sprzataczka a nie opiekunka! Ona się nie nadaje do dziecka i do Ciebie też się nie nadaje.
      Koniecznie się jej pozbądź bo zwariujesz !!

      • marzka1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 15:48
        Miquella! Oczywiście, ona już u nas nie pracuje,chociażby ze względu na moje
        zdrowie psychicznesmileA poza tym, wiesz - dopiero teraz widzę jak na dłoni jaka
        to nawiedzona baba! Dobrze, że tak to się skończyło! Teraz będę szukać i
        prześwietlać baaardzo dokładnie kazdą kandydatkę na nianięsmile

        Wiesz, ja myślę, że ona rzeczywiście chciała się pochwalić "jaka to ona czysta
        i porządna". A co w czasie, kiedy ona pucowała mi mieszkanie, robiło moje
        dziecko, tego nie wiem - i wolę nie wiedzieć!!!!! Dodam tylko, że deklarowała
        siebie jako osobę "która bardzo kocha dzieci - wszystkie!" - no, właśnie widać,
        jak bardzo.

        Serdecznie pozdrawiam
    • majjolla Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 16:04
      Najlepsze co mogło stać się w Twoim życiu to to, że ta potworna kobieta od Was
      odeszła. To jakaś sfrustrowana, szargana hormonami 50ka.
      Cholera wie co ona robiła z tym Twoim dzieckiem jak Cię nie było.
      Pewnie mały leżał ze smoczkiem w łóżeczku przez 3 godziny i przyglądał się jak
      jego niania myje okna. Ale opieka, daj spokój.
      To Twoje święte prawo zwracać jej uwagę, jeśli coś Ci się nie podoba albo masz
      jakieś sugestie, a jej psi obowiązek wykonywać Twoje polecenia.
      Oczywiście może wyrazić swoje zdanie na dany temat i to tylko Twoja decyzja,
      czy weźmiesz je pod uwagę czy nie.
      Powodzenia podczas poszukiwań nowej (normalnej) niani!
      • marzka1 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 16:47
        Dokładnie - to była najlepsza decyzja tej pani od czasu pierwszego pobytu u
        mnie w domu - decyzja o odejściusmile

        Pozdrówka
        • aneta76 Re: Dziewczyny! A ja z innej beczki... Dłuuuuugie 20.01.05, 19:00
          Oj dajcie juz spokoj tej Pani, nie pastwcie sie nad nia wiecej. Nie wydaje mi sie zeby ta Pani byla TAK bardzo zla opiekunka i pomoca domowa, wiele kobiet by o takiej pomocy marzylo. Po prostu sie nie zgralyscie i nie ma w tym niczyjej winy. Ani jej ani Twojej, po prostu nie pasujecie do siebie. Boze drogi... nie kazdy pasuje do siebie. Ja tez bym sie z ta pania nie dogadala, bo nie cierpie jak ktos grzebie w moich rzeczach nawet w najlepszych intencjach, ale w takiej sytuacji sie dziekuje za wspolprace i nie rozczula nad tym nie wiadomo jak dlugo...
Pełna wersja