nie lubi spacerów:(

20.01.05, 15:56
moja 3 m-ce niuńka jak tylko zabieram ja na spacer drze sie
niemilosiernie...nawet jak juz zasnie w wozku to za jakis czas sie budzi i
trzeba pedem wracac do domu...dodam ze jakis czas spala w wozku w nocy ale od
jakiegos czasu spi w lozeczku wiec to nie jest tak ze po prostu nie lubi
wozka...nie wiem co robic? moze ktoras z was tez tak miala?

a w domu zasypia tylko bujana
i najchetniej non stop bylaby noszona na rekachsad
    • asialub1 Re: nie lubi spacerów:( 20.01.05, 16:06
      To chyba normalne u niektórych dzieci. Moj mniej więcej w tym samym wieku takze
      nie lubiał spacerów, tak bylo okolo miesiąca. Pierwsze 15 minut ryczał potem
      usypiał. Nie raz bylam tak zła, że gotowa byłam w ogole nie chodzic na spacery.
      Pierwsze dwa miesiące to tylko spal na dworze, potem juz nie nie chcial i do
      tego doszły te ryki. Od jakiegos miesiaca jest juz dobrze, mogę pół miasta z
      nim objechac jak nie śpi. Duzo oglada, obserwuje wiec ma zajecie. Musisz po
      prostu przeczekać. I staraj sie ubierac dziecko w rzeczy niekrepujace ruchów
      rączek czyli np w śpiworki. Mój dostal histerii dwa razy na miescie, na
      szczęście szybko doszłam o co mu chodziło.
    • mama_szymka Re: nie lubi spacerów:( 20.01.05, 16:07
      To dziwne, bo przeważnie dzieci lubią spacerki. Nie wiem, może za ciepło ją
      ubierasz albo za lekko. To jedyne co przychodzi mi do głowy. Za
      stanów się czy zawsze tak było tzn. czy córeczka od urodzenia tak zachowywała
      się na spcerze czy dopiero od niedawna. Jeśli od niedawna to spróbuj znaleźć
      coś co się na spacerach zmieniło.
      A może ona poprostu na spacerze się nudzi, bo nic nie widzi. Ja od kilku
      tygodni podkładam synkowi w wózku pod plecki poduszeczkę. I zanim zaśnie na
      spacerze to troszkę się porozgląda, "pogadamy" sobie, bo się widzimy.
      POZDRAWIAM SERDECZNIE
    • myszolow05 Re: nie lubi spacerów:( 20.01.05, 16:10
      Mój mały 9 (5m) też kiedyś nie przepadał za wózkiem i ryczał jak tylko
      próbowałam go do niego włożyć. Najlepiej mu było na rękach. Pewnego razu
      uparłam się i woźiłam go nie zważając na ryk i szloch. Na całe szczęście w
      pobliżu nikogo nie było i nie było obciachu. Po około 7-8 minutach uspokoił
      się, ale nie zasnął. Na następnych spacerach było już lepiej i nauczył się
      zasypiać, chociaż do tej pory potrafi czasami się zbuntować i płakać w
      niebogłosy. Wtedy tylko cierpliwość i konsekwencja się liczą. Moja rada to
      zacisnąć zęby chociaż serce krwawi, ale przynajmniej wiesz,że nic złego dzidzi
      nie dolega a płacz to tylko próba wymuszenia czegoś.
      Pozdrawiam.
      • syla.t Re: nie lubi spacerów:( 20.01.05, 16:20
        czasami dzici tak maja ze nie lubia spacerkow alicja tez nie lubi jak byla mala
        to nigdy spokojnie na spacerze nie bylo czasami az nie moglam tego sluchac wiec
        ja bralam na rece a wuzek pchalam jak mogla byc w nosidelku to wychodzilysmy w
        nosidelku ale bylo lato wiec moglam sobie na to pozwolic dodam ze nigdy nie
        spala na spacerze do teraz nigdy nie spi teraz ma 8,5. dalej nie lubi spacerkow
        tzn jak sie ubiera to sie cieszy ale nigdy dluzej nie usiedzi w wuzku jak
        godzine potem jest straszny lament. moze twoja dzidzia podobnie bedzie mialasmile
        pozdrawiam
      • ankabialy Re: nie lubi spacerów:( 20.01.05, 16:22
        Głowa do góry.moja tez sie darła na kazdym spacerze ale skonczyło sie to w
        momencie jak podwyzszyłam jej oparciesmileteraz na pół lezy i lepiej
        widzi.wszystko ja ciekawi i nie ma czasu na płacz.Musisz przeczekaćsmile
        Wytrwałości.pozdrawiam
        • ministrowa Re: nie lubi spacerów:( 20.01.05, 16:49
          A no tak niektóre "typy" tak mają.Moja cóka ma 10 miesięcy a ja cały czas przed
          każdym spacerem nie jestem pewna jej reakcji.Po prostu nie lubi i już.Zaczęło
          się jak miała 3 miesiace.Braliśmy ją albo na ręce potem do nosidla, było lato
          więc nosidło zdało egzamin na 6 z plusemsmile).Jak córa miała ok 5 miesięcy
          posadziliśmy ją żeby coś widziała tak na półleżąco i pomogło na - szok 1
          dzień.Poza tym nie cierpi ubierania i zawsze tak było.Tak że u nas każde wyjście
          z domu to jedna wielka tragedia - ale już w wózku jest OK.Chociaz czasami się
          zdarza jeszcze że wracamy pchając wócek a Mała na rękachsmile)
          Pozdrawiam i życzę cierpliwoścismile)
    • anpa6 Re: nie lubi spacerów:( 20.01.05, 19:02
      hmmmm....
      coś mi to przypomina.....
      nie wiem jaki ma to związek ze spacerami ale coś ci opowiem...
      Z moją Julką miałam taki problem na początku czyli jak mała miała
      ok.miesiąca.Płacze...ryki...lam enty...A tu strach wyjść bo dziecko nałyka sie
      zimnego powietrza......
      Dałam sobie (i jej kilka dni wolnego).....Do niczego nas nie zmuszałam....Ale
      wzięliśmy sie z mężem za inny problem...
      Zasypianie...Tylko kołysana na rączkach....Dramat...Ja padałam z sił...mąż
      też...Mała też nie była najszczęśliwasza....
      Powiedzieliśmy młodej "basta".Szlaban na rączki przy zasypianiu bo inaczej sie
      wszyscy wykończymy.
      Pierwsze usypianie. Młoda na rączkach ale na siedząco...żadnego kołysania.Tylko
      przytulanie,które miała- nawiasem mówiąc -w nosie bo supiona była na ryku.
      Trwało to ok.20 min.
      Drugie zasypianie....Zeszliśmy do 15min płaczu. Potem było juz tylko
      lepiej.Kilka minut.
      Od tamtej pory wieeele sie zmieniło.
      Julka potrafi zasnąć sama w łóżeczku, w wózku, w naszym łóżku....czy
      gdziekolwiek indziej.Wprawdzie preferuje wózek ale bez tragedii.Wszystko zależy
      od jej humoru. Nie zasypia juz nam na rączkach.....Nie specjalnie lubi być
      noszona....Jest jej niewygodnie a dotego ma szaloną frajdę przy
      przewracaniu...wywijaniu się na wszystkie strony.
      Nasze dziecko odżyło.My też.
      A spacery.
      Może to zbieg okoliczności a może nie do końca.....
      Od momentu wycofania "lulających rączek" nie mam problemu ze spacerami.Tłumaczę
      sobie to tym ,że Julka bardzo sie wyciszyła (bo takie kołysanie musi być
      potwornie denerwujące), nauczyła sie "sama" uspokajać....Nie potrzebuje naszych
      rąk...Staram sie ubierać ja na spacer kiedy jest nakarmiona i bardzo
      śpiąca....CZasem przez pierwsze kilka min. trzymam ja na rękach (obejrzy
      wszystko wokół siebie) ale zaraz potem spokojnie daje sie odłożyć do wózka i
      zasypia...Jak sie obudzi też tragedii nie robi....No chyba że jest baaardzo
      głodna....Wtedy muszę trochę płaczów poznosić.smile

      Teraz zaczęliśmy przerabiać kolejny problem....Picie z butli (potwornie ją to
      stresuje i czasem wieczorami są szopki)...Ale to już inny temat....

      Pozdrawiam i życzę udanego przekonywania małej do spacerów....
      Oby do wiosny mamuśkismile
      Ana
      • kosstka80 Re: nie lubi spacerów:( 21.01.05, 10:52
        dzieki za wasze odpowiedzi...podnosic oparcie tez juz probowalam bo myslalm ze
        to dlatego ze nic nie widzi...ubieralam tez juz ja roznie bo myslalam ze to o
        to chodzi...zabieram ja jak jest nakarmiona...odbije jej sie...i jak jest
        spiaca a ona nie chce i juz...no nic moze jak bedzie cieplej to sie to
        zmieni...bo ona tez nie znosi ubieraniasmile

        pozdrowieniasmile
Pełna wersja