Kto miał rację?

15.02.05, 18:36
Moja dzidzia (4 m-ce) jest mocno przeziębiona - katar, kaszel, gorączka...
Lekarz na SOR-ze (pojechałam z nią do szpitala, bo sie przestraszyłam) od
razu przepisał jej zastrzyki domięśniowe 2 razy dziennie!!! Uwierzycie? Na
szczęście moja siostra jest pielęgniarką i zakłuła maleńką (wenflonik).
Podawała jej te zastrzyki dożylnie. (można było i tak i tak) Teraz byłyśmy na
kontroli w ośrodku i pani doktor powiedziała, że to jakieś chore, żeby
takiemu maleństwu od razu podawać zastrzyki... Zaleciła odstawić i przepisała
inny preparat... Nie można było tak od razu?! Nie mogę zrozumieć tych lekarzy!
    • anulkau Re: Kto miał rację? 15.02.05, 18:41
      Acha, jeszcze należy dodać, że ten lekarz z SOR-u zaproponował żebym w ogóle
      zostawiła dziecko w szpitalu! Czy to normalne? Wtedy dopiero zaczęłoby się
      chorowańsko, bo tam szerzą się wszystkie choróbska! Myślę, że on był jakiś
      popaprany! Co Wy na to?
    • agii_75 Re: Kto miał rację? 15.02.05, 20:35
      Witam
      Mój synek (5,5m) miał ostatnio zapalenie oskrzeli i dostawał 2xdz antybiotyk w
      zastrzyku domięśniowa.Pediatra dał mi wybór, mogłam mu podać lek w zawiesinie
      ale lekarz uprzedził, że jest wyjątkowo niesmaczny (jak zresztą większośc
      antybiotyków)i dzieciaczki niechętnie zażywają,wypluwają a nawet wymiotują i
      jest problem, czy dać ponownie,dodać to co ulał itp,Ponadto wydaje mi się ,że
      na żołądek też pewnie żle wpływają.Mój mały był bardzo dzielny i szybko
      wyzdrowiał czego i Twojej dzidzi życzę.
      • leli1 Re: Kto miał rację? 16.02.05, 08:34
        nie napisałas co dolega Twojej dzidzi.
        U nas tez bylo, a raczej jest dalej zapalenie oskrzeli, w piatek bylam u lekarza i maly dostal augmentin w zawiesinie. Pomijam fakt podawania go co 8 godz (musialam wiec budzic malego kiedy smacznie spal), pomijam fakt ze krzywił sie okropnie, zanim wyczaiłam jak go podawac to obydwoje przeszlismy maly koszmar....ale najwazniejsze ze mu nie pomógł sad. W poniedz. wezwalismy lekarza, ktory powiedzial ze zapalenie rozwija sie w najlepsze zamiast przyhamowac. Przepisal zastrzyki, mały dostaje je 2 dzien. , płacze....ale JEST POPRAWA. Szkoda ze nie dostał ich od poczatku, juz pewnie byłby zdrowy.
      • cocosek1 Re: Kto miał rację? 16.02.05, 09:24
        u mnie było identycznie jak u agii_75. antybiotykiem w zawiesinie pluł i miał
        uraz do mleka bo i to i to białe. I nic nie pomagał antybiotyk. żeby dostawał
        dożylnie musiałby zostać w szpitalu albo ja bym jezdziła z nim 2 x dziennie do
        szpitala (a w zimie to nie najlepszy pomysł z chorym dzieckiem), a inną opcją
        były domięśniowe zastrzyki i pielęgniarka przychodziła do nas. Troszkę popłakał
        ale pomogło. Uważam że to był dobry wybór.
    • pawel_zet Re: Kto miał rację? 16.02.05, 10:01
      Z lekarzami tak już jest. Medycyna to nie nauka, to zbiór praktycznych zasad.
      Potencjalnie może istnieć wiele takich zbiorów i dlatego dwóch lekarzy może tą
      samą chorobę leczyć w różny sposób. Ciężko czasem powiedzieć, która metoda jest
      lepsza.
      Ogólnie mówiąc, lekarze z przychodni są zazwyczaj bardziej "humanistyczni" niż
      ci ze szpitala. Mój synek jest właśnie w szpitalu, bo dostał biegunki. Lekarz
      prowadzący odmówił mi podania informacji o metodzie leczenia, bo - jak się
      wyraził - nie ma ze mną płaszczyzny porozumienia (tj. uważa, że się nie znam i
      nie zrozumiem jego wyjaśnień). Abstrahując od tego, że takie postępowanie nie
      wydaje mi się kulturalne, bo lekarz postawił mnie w pozycji buraka, który nie
      rozumie, co się do niego mówi, nawet nie próbując sprawdzić, jak jest naprawdę,
      to pokazuje ono, że lekarz ze szpitala różni się znacznie od tego, z którym
      stykamy się w przychodni. Nie wyobrażam sobie bowiem takiego dictum od lekarza
      z przychodni - więcej bym do niego nie poszedł. A ze szpitala przecież nie
      ucieknę. Dlatego lekarze ze szpitala bardziej mają tendencję do przedmiotowego
      traktowania pacjentów. Oczywiście, są pewnie wyjątki w obie strony.
      Ale wracając do tematu, myślę, że obaj lekarze mogą mieć rację, tylko ten z
      przychodni wybiera mniej drastyczną metodę leczenia, bo pacjent to dla niego
      człowiek, a nie obiekt leczenia.
Pełna wersja