ewpiot
24.02.05, 17:25
Jestem w 20tc. Jest to pierwsza ciaza, wyczekana i bardzo chciana.Niedlugo
mam usg polowkowe i chce poznac plec dziecka. I mam maly problem. Od kiedy
tylko pamietam, zawsze marzylam o dziewczynce. Jest to we mnie tak silnie
zakorzenione, ze boje sie reakcji na wiadomosc, ze moze to byc chlopiec. A
szansa jest bardzo duza, bo w rodzinie mego meza od kilku pokolen rodza sie
sami chlopcy,nie wiem, moze oni sa jakos genetycznie uwarunkowani. Obawiam
sie, ze jesli to bedzie chlopiec, to podejde do niego bardziej obojetnie,
bede go mniej kochala, mniej sie starala, nie nawiaze z nim bliskich wiezi.
Chlopcy kojarza mi sie z dystansem i wiekszym chlodem emocjonalnym. Moze
dlatego, ze taki jest wlasnie moj maz-typowo meski osobnik nie lubiacy
zbytnich czulosci. Kochanie dziewczynki wydaje mi sie tak naturalne jak
oddychanie, ale chlopiec? Zupelnie tego nie czuje, chlopak to istota
mentalnie dla mnie obca i odlegla.Od poczatku ciazy staram sie to zmienic,
jesli mysle o dziecku to wyobrazam go siebie jako chlopca, i juz prawie sama
siebie przekonalam, ze chce synka. Ale im blizej tego usg tym bardziej
wyplywa ze mnie jedno:ze pragne dziewczynki, i boje sie ze moze byc inaczej.
Czy ktoras z was zmierzyla sie z takim problemem? Prosze o wypowiedzi
szczegolnie mamy ktore urodzily synkow.