dorka1976
16.03.05, 20:32
no własnie, tylko chce byc na rekach i to wyłacznie w pozycji pionowej inaczej
tez płacze! płacze na lezaczku, płacze przy karuzelce w łozeczku, nawet tv juz
nie bawi. nawet jak mnie widzi w poblizu np w kuchni a ona lezy na lezaczku to
płacze , tzn tak płaczliwie marudzi, gindzi. Ja czuje ze jej nic nie dolega,
myslałam ze moze ząbki bo bardzo się ślini, ale nie ma gorączki itp. No i jak
jest na rąćzkach to oczywiście nie płacze. Ja nic nie mogę zrobić w ciągu
dnia, no moze jak Mała spi to jest lepiej. I szczerze powiem czekam na to.
Czekam na te spacery bo wtedy spi i teraz jak zrobi sie ciepło to chyba cały
czas bede na dworze. Boże wiem ze to nie to, to nie tak powinnam myslec, ale
popadam w jakąs zchize, depresję, staję sie niewrażliwa na jej ciągły płacz.
Ale za chwile mam wyrzuty i boje sie ze w przyszłości to sie na niej odbije.
No i ją biorę. A ona coraz więcej waży ... Wieczorem po prostu padam na pysk.
Mąz nie wiele mi pomaga, bo wraca pozno, na kąpiel.Mała przestała mnie
cieszyć, za bardzo się chyba chwalilismy ze mamy tak grzeczne dziecko.. A
teraz zmiana o 360 st. Jak mam sobie pomóc i jej ? Moze coś robie żle? Macie
też takie dzieci? Jest jakaś na to rada?