Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało???

21.03.05, 21:40
Jestem zrozpaczona, naprawdę. Ponad 2 tyg temu zaczęliśmy uczyć naszą 8,5
miesięczną córkę zasypiania w łóżeczku. Początek był rewelacyjny. Spała
pięknie z 1/2 pobudkami w nocy. po kilku dniach zaczęło się trochę psuć, ale
nadal było w miarę dobrze. Potem znów fajnie i bum, wielki kryzys! Ostatnie
noce to koszmar. Wprawdzie samo zasypianie wieczorem nie jest złe, ale mała
budzi sie w nocy i drze się przez 2 godz na przykład. Dodam, że duzo
czytalismy o metodach Tracy i myślę, że nie popełnialiśmy jakichś
kardynalnych błędów. Dzienne drzemki były nieco trudniejsze, dzisiaj apogeum.
Odkładanie do łóżeczka to były spazmy z mostkami sad Mam mnóstwo pytań i
watpliwości...
1. Czy od razu rezygnowałyście z karmień nocnych? Może to błąd, że karmię ją
2 razy (ok. 1.00 i 4.30)? Bałam sie, że to byłby dla niej za duży szok
(przed 'zaklinaniem' potrafiła jeść w nocy co godzinę). Wcześniej
odkładaliśmy ją do łóżeczka po karmieniu i zasypiała bez jęknięcia. A teraz
na same słowa :A teraz położę cię... dostaje szału.
2. Cczy używałyście smoczka (o ile wcześniej już go znała)?
3. Czy to normalne, ze po pięknych nocach przychodzi taki KRYZYS??? Czy
minie???
4. Czy podnoszenie i kładzenie naprawdę przynosi skutek? Bo mi się wydaje, ze
ona się jeszcze bardziej irytuje. dzisiaj po prostu stałam obok łożeczka, ona
się darła a ja ją głaskałam (też ryczałam zresztą).
Pomóżcie proszę, bo tracę siły i wiarę
Marta
    • jagulec Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 21.03.05, 21:52
      > 3. Czy to normalne, ze po pięknych nocach przychodzi taki KRYZYS??? Czy
      > minie???
      Podobno to norma. Trzeba przetrzymac i nie rezygnowac. Sprzedaje jak
      uslyszalam, bo sama nie probowalam...
      • joasia32 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 01.04.05, 14:40
        W przypadku mojego synka- metoda zadziałała ale tylko w części. Mój maluch do 1
        roku usypiany był wyłącznie na rękach, ewentualnie leżąc na mnie i spał ze mną.
        Postanowiłam to zmienić i wieczorem, kiedy mąż wyszedł na dłuższe zakupu do
        supermarketu, rozpoczęłam eksperyment. Położyłam Kubę do jego łóżeczka, co
        oczywiście wywołalo spazmy i histerię. Nie wyjmując go z łożeczka, starałam się
        go jakoś przytulić i posieszyć, próbując jednocześnie doprowadzic go do pozycji
        leżącej. Niestety bez pozytywnego efektu. Jedynym rezutatem moich starań, były
        wymioty synka. Po przebraniu go nadal próbował, ale dalej bez skutku. Zmęczona
        płaczem dziecka (po jekiejś godzinie)- skapitulowałm i wzięłam go na ręce.
        Ponieważ był bardzo zmęczony, otuliłam go kołderką i w postaci niemalże kokona-
        położyłam do łóżeczka. Nawet specjalnie nie protestował i niedługo usnął.
        Następnego wieczoru zrobiłam to samo i poskutkowało. Teraz poprostu kładę go do
        łożeczka, trochę mruczy, czasami bawi się kołederka na wszystkie strony, a potem
        idzie spać. Niestety nadal usypia w mojej obecności (łożko dziecka jest w
        naszej sypialni). Jeszcze nie próbowałam go całkiem odseparować. Mimo iż
        usypianie synka idzie mi juz całkiem gładko, budzi sie nadal w ciągu nocy co
        jakieś 1,5 godziny i tak od samego urodzenia. Jak był mniejszy, to karmiłam go w
        nocy, teraz tylko wypija hektolitry herbatki i śpi najdłużej do 6.30. Nie wiem
        kiedy to się wreszcie skonczy. Nie muszę chyba nadmieniać, że jestem wykończona
        (chodzę do pracy i muszę normalnie funkcjonować). Czy ktoś może mi coś poradzić?
    • marta288 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 21.03.05, 22:22
      Witam,
      u nas ok. Mała zasypia szybko, czasem troszke się pokręci w łóżeczku i
      poprzytula do misia albo swojego ulubionego osiołka i "odlatuje". Przeważnie
      trwa to jakieś 5 do 15 minut, zależy jak bardzo jest zmęczona. Najbardziej się
      cieszymy z tego, że lubi łóżeczko, trudno w to uwierzyć, ale na słowa "idziemy
      do łóżeczka przytulić się do osiołka" - uśmiecha się. Sama robi taki
      charakterystyczny ruch ręką, żeby ją do łózeczka włożyć. Ale tu przyznam, że
      zmodyfikowaliśmy troszkę nasze wczesniejsze dizłania i wieczorem ja ją kładę od
      jakiegoś czasu, bo jak znikałam z pola widzenia wieczorem to była mała
      tragedia. Co do pytań:
      1. Tak, od razu zrezygnowaliśmy z nocnych karmień (pierwszą noc "zaklinania"
      spędziłam w pokoju obok, żebym się nie złamała). Przed "zaklinaniem" też
      Marysia potrafiła "cycać" co godzinę. Teraz zdarza się, bardzo sporadycznie, że
      się obudzi raz.Czasem zasypia po takiej pobudce bez problemu a czasem nie.
      Wtedy daje jej pić (zdarza się, że sama popijam wodę, bo mamy dość ciepło w
      mieszkaniu, więc uznałam, że może to być własnie z tym zwiazane). W przeciągu
      całego zaklinania (ponad 3 tyg) dałam jej chyba pić w nocy z 3-4 razy.
      2. Smoczka nie używamy wcale (Marysia nie dała się na niego namówić, ani jak
      miła 2 mies., ani później)
      3. W zasadzie to nie wiem czy u nas był kryzys. Jednej nocy płakała dość długo,
      dałam jej w końcu cyca (podejrzewałam, że może jej się po prostu chciało pić)
      półśpiącą odłożyłam do łóżeczka i spała jakąś godzinę, później znowu się
      przebudziła, ale tym razem tylko ją mąż uspokoił i odłożył.
      4. My podnosiliśmy i kładliśmy (ale dopiero gdy całkiem się uspokoiła) Myślę,
      że u nas zdało to egzamin.
      Teraz jest tak, że na popołudniowe spanie daje się Mała nawet bez problemu
      połozyć babci (jak ja muszę wyjść)-i mam nawet wrazenie, że babcia jest lepsza
      w te klocki od nas smile
      Myślę, że metodę można modyfikować (a nawet trzeba) bo przecież każde dziecko
      jest inne. Może spróbuj Ty ją położyć wieczorem ... no i może ograniczyć
      karmienia. Hm .. trudno doradzać smile
      Trzymam kciuki
      Jak by co, chętnie pogadam na gg, mój nr 743022
      • juskapl Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 22.03.05, 05:46
        mala juz 3 tydzien zasypia sama w lozeczku pierwsza noc byla ciezka bo plakala
        ze 40 min przed zasnieciem az sie zanoszac ale podosilismy ja i odkladlismy .o
        dziwo to moj maz pierwszy sie wykruszyl i powiedzial abym pszestala ja cwiczyc
        ze on ja uspi na rekach(ok noc dwie a potem powie abym ja ja usypiala bo go
        rece bola juz wiem jak by bylo)ale powiedzialam ze musimy to przetrwac i
        sprawdzilo sie mala tylko jedna noc plakala i teraz poloze ja to lozeczka nawet
        jak odrazu nie usnie to spokojnie lezy przutuli sie do pieluszki i powoli
        zasypia.A na karmienia budzi sie 2 razy w nocy bo ma 4 miesiace i mysle ze
        powinnam ja jeszcze karmic w nocysmile)smoczka tez posiada i lubi wiec z nim
        zasypia smile))
        pozdrowienia
        • nataliamackowiak Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 22.03.05, 08:03
          Kurcze i naprawdę metoda kładzenia i podnoszenia u Was sie sprawdziłą?
          Ja nieraz próbuję ale nie działa.
          Oliwka jest tylko na piersi-5 mies. i 1 tydz.-i zasypia w zasadzie tylko przy
          cycu...
          Natalia
          • krabe Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 22.03.05, 17:27
            na moje dziecko nie działa metoda tracy a synek dostaje histerii kiedy go tak
            podnosiłam i kładłam. teraz całkowicie zrezygnowałam z tej metody,bo nie
            przyniosła ona żadnego rezultatu i tulę dziecko na rączkach. i chyba to lepsze
            niż przeraźliwe krzyki mojego synka podczas prób zaklinania.
    • madzia9916 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 22.03.05, 08:45
      ja nie próbuje nawet tak usypiac, boje sie ze bedzie ryk pol nocy, a tak utule
      na rekach i spi do rana. Jedna mama pisała, ze jej dziecko po metodzie Tracy
      zupełnie sie zmieniło, przestało sie usmiechac, było smutne.
      • hania341 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 22.03.05, 18:42
        My też jesteśmy w trakcie zaklinania naszej małej. Generalnie jest lepiej bo
        mała po pierwsze spi u siebie w łóżeczku, co nie zdarzało się jej wcześniej (ma
        7 mies)no i nie budzi się tak często( wcześniej co godz. lub dwie). Potrafi
        przespać od 18 do 22- 23 bez pobudek lub z jakąś pobudką ale łatwo ją
        ululać.Wcześniej w tych godzinach potrafiła się budzić parę razy i domagać się
        piersi chociaż nie była głodna. Niestety w nocy budzi się jeszcze raz lub dwa.
        Wtedy ją karmię, bo nie zawsze wiem czy może jest głodna a może chce pić, a
        butelki nie chce smoczka też. Z tym że ja stosuje trochę inną metodę usypiania
        birę ją na ręcę i próbuje uspokoić (nie zawsze się da), odkładam ale ona się
        wtedy rzuca i ucieka, muszę ją trochę przytrzymać, przekręcam na boczek i
        poklepuję po pleckach. Czasami tak zaśnie trochę chlipiąc, czasami ze zmęczenia
        a czasami zupełnie bez płaczu. To już dwa tygodnie ale nie jest żle bo każde
        takie usypianie trwa do 15 min. Wcześniej zasypiała przy piersi, tego do końca
        nie umiem wyeliminować bo przed zaśnięciem bezpośrednio karmię. Ale do łóżeczka
        wkładam ją śpiącą ale nie uśpioną. Muszę popracować nad jedzeniem w nocy i
        będzie dobrze.
      • lilalach Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 28.03.05, 17:13
        Hej! ja tez probowalam ale sie nie udalo, Maja ma 1rok i nadall nie przesypia
        calej nocy tak wiec chyba taki urok dzieci. pozdro!!!
    • fiorki1 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 22.03.05, 21:16
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Wczorajsza noc była w porządku - obudziła się
      tylko 2 razy, o tych porach co karmię. Wiem, że trzeba będzie jakoś te
      karmienia wyeliminować, ale boję się do tego w ogóle zabrać. W dzień też
      lepiej, a to chyba dlatego że zrozumiałam, iż wydłużył się jej czas czuwania.
      Próbowałam ją kłaść po ok 3 godz i był ryk, a ona spokojnie wytrzymuje 4 godz.
      Nie sądzę, żeby te przeżycia ją jakoś zmieniły - podczas dnia jest naprawdę
      pogodna i radosna. Jeśli macie jeszcze jakieś przemyślenia, szczeglnie te
      pomocne, to piszciesmile
      Marta
    • fiorki1 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 25.03.05, 12:04
      Podciagam wątek do góry, bo zależy mi jeszcze na innych opiniach.
      Niewiele się zmieniło, czyli raz z górki, raz pod górkę. Wieczorem zasypia w 5
      min. Problem pozostał z dzienną drzemką - bunt niesamowity i w nocy czasem się
      wybudzi i również wielki bunt. Niedługo minie miesiąc... Jak czytam inne posty
      o dzieciach w jej wieku to widzę, że ogólnie większość przechodzi jakiś kryzys
      indywidualności. Być może ma to jakiś związek.
    • milorda Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 28.03.05, 20:27
      Podbijam. Tez jestem ciekawa czy się Wam udało z 10-miesięczniakami. U nas
      zasypia po jedzeniu, ale nie zostawiona sama. W nocy 1-2 pobudki. ! to
      karmienie, 2 - nie znam przyczyny. W dzień spi tylko w wózku na spacerze. Wg
      Tracy dziecko do reedukacji, ale boje sie jak będzie w praktyce. Mamy miekkie
      serce, i czy rzeczywiście to potrzebne? Piszcie Mamy !
      • tomsmom BEZ ZAKLINACZKI 28.03.05, 21:39
        Czesc, ja mam 6-miesieczniaka i przyznam Wam sie szczerze, ze dopiero jakis
        czas temu dowiedzialam sie o Zaklinaczce, z tym, ze mi ona nie jest potrzebna.
        Ja staram sie korzystac z rad "babek" czyli starych madrosci. A stara madrosc
        glosi, ze dziecko musi miec wypracowana rutyne i czuc sie bezpieczne i kochane.
        Juz od noworodka maly spal w lozeczku, odkladalismy go tam ZA KAZDYM razem po
        karmieniu nawet jesli bylo to tylko na 15 minut. I tak, jak mial miesiac (a
        moze nawet mniej?) to wyraznie cieszyl sie, ze zostal polozony do lozeczka -
        przeciagal sie i wygodnie moscil. Od poczatku tez zrobilismy wyrazna roznice
        pomiedzy dniem i noca: w dzien w pokoju jest jasno, gra radio i duzo mowimy do
        malego. W nocy jest ciemno (malutka lampeczka tylko wtedy kiedy jest absolutnie
        potrzebna, nocne karmienia przeprowadzam po ciemku), cicho i NIC nie mowimy
        nawet do siebie (na poczatku porozumiewalismy sie na migi)tylko tulimy go i
        calujemy. I tak, od poczatku maly spal dluzej i spokojniej w nocy. Jak mial 3
        miesiace przespal nam pare calych nocy!!! Ale oczywiscie ma tez i "fazy", o, na
        przyklad teraz (zdarzylo sie to i wczesniej ze dwa razy po kilka dni) budzi mi
        sie 3 razy w nocy (lekarz mowi, ze to etapy szybkiego rosniecia i zdarzaja sie
        u niemowlat co jakis czas).
        Teraz jest tak: rano wstaje o 7, ma 3 drzemki w ciagu dnia (w tym jedna na
        spacerze) i czesto gdy go odkladam do lozeczka (mniej wiecej o tych samych
        porach) to nie spi od razu ale bawi sie, lub po prostu ssie smoczka i czeka az
        zasnie wink. O 19 kapiemy go, ja daje cyca przy malej lampeczce podczas gdy
        cichutko spiewa kolysanki Turnau. Potem wylaczam CD i lampeczke, spiewam
        jeszcze kolysanke sama, caluje na dobranoc i ide. Maly czasem od razu zasypia a
        czasem nie, ale BARDZO rzadko grymasi. A jezeli grymasi to potrzymam za raczke,
        zaspiewam jeszcze raz i odplywa. W nocy budzi sie z reguly 1 lub 2 razy i to
        jest OK dopoki nie przejdzie zupelnie na pokarmy stale.
        Kochane, Zaklinaczka robi kase na tym, ze masa kobiet pozbawia sie wlasnej
        intuicji - jak juz wyzej bylo powiedziane kazde dziecko jest inne, kazda mama
        tez i ta relacja miedzy mama a dzieckiem jest najwazniejsza. Jak slysze
        o "zaklinaniu" dzieci to mnie dreszcze przechodza. A czy nie lepiej
        poobserwowac wlasne dziecko, stopniowo wprowadzic mu rutyne zeby czulo sie
        bezpieczne i kochane? Ja nie potrafilabym sluchac lamentow mojego synka, ale
        tez on nigdy nie lamentuje bo staramy sie postepowac tak, zeby nie mial (ani on
        ani my wink) ku temu powodow.
        Powodzenia!
        Hania
        • milorda Re: BEZ ZAKLINACZKI 28.03.05, 22:47
          Haniu, może jestes głosem zdrowego rozsądku. U nas też na początku było tak
          jak u Ciebie. Byliśmy bardzo szczęśliwi mając córeczką zamozasypiającą,
          lubiacą swoje łóżeczko. Wszystko szło u nas intuicyjnie i gładko. I tak było
          do ok. 7 m życia... A teraz łóżeczko jest be, sama nie zostanie w nim w dzień
          czy w nocy za żadne skarby świata dłużej niż 30 sek. Stąd też moje myślenie
          o "zaklinaniu". Idealnie nie jest, a boję się popsuć i zestresować dziecko.
          Pozdrawiam.
          • esseana Re: BEZ ZAKLINACZKI 01.04.05, 21:14
            No właśnie jak to jest, ???
            Niemowlak na początku akceptuje spanie w łóżeczku a potem jest bunt??
            Zauważyłam że wiekszość mam piszących o zasypianiu to mamy 7,8,9... itd
            maluszkow!!
            U nas jest z zasypianiem różnie ale z przewagą łóżeczkową.
            A ja jestem fanką zaklinaczki, bardzo mnie zaskoczyla jej książka.
        • catarina3 czy ty wiesz co krytykujesz? 01.04.05, 00:23
          Widać, ze nie czytałaś ksiązki Zaklinaczki czyli Tracy Hogg.
          Powtarzasz jako mądrosci jakis tam babek (??), dokładnie to co mówi
          Zaklinaczka. W swojej ksiażce mówi ona wielokrotnie o tym ,ze należy dziecku
          wprowadzic rutynę, zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, a także ze każde
          dziecko jest inne. Powtarza ona równiez że nie należy NIGDY zostawiać
          płaczącego dziecka samemu sobie.
          Jeżeli coś krytykujesz, najpierw to przeczytaj lub przynajmniej dowiedz sie
          dokładnie o co chodzi. Bo chyba warto wiedzieć o czym się mówi.
          Tracy Hogg juz nie robi kasy bo niestety nie żyje. Na pewno natomiast jej mądre
          ksiażki i programy pomogą jeszcze wielu ludziom.
          • tucyk Re: czy ty wiesz co krytykujesz? 01.04.05, 12:28
            Czy książka, o której piszesz, to książka sprzedawana na Forum i wydana przez
            Klub Dla Ciebie (o ile się nie mylę, "Świat niemowląt. Moja mama mnie
            rozumie")? Chciałabym kupić tę właściwą, gdzie jest opisana metoda usypiania
            dzidziusia. Pozdrawiam - Kasia
            • mmu Re: czy ty wiesz co krytykujesz? 01.04.05, 15:49
              Tak, to ta książka , tyle, że tytuł to "język niemowląt", możesz ją teraz kupić
              w KDC, jak ja kupowałam ze 2 tyg. temu, to była na nią promocja.
              pozdr
    • babolek25 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 28.03.05, 21:51
      Ja też próbuję i też nie idzie... Mam pytanie - jak odkładacie do łóżeczka, to
      odchodzicie od niego, czy stoicie, żeby dziecko was widziało? I za jaki czas
      przychodzicie znowu? A co zrobić - tak jak u mnie - jak mała po podniesieniu
      wcale sie nie uspokaja, tylko dalej płacze? Odłożyć mimo wszystko? Uff... nie
      ma lekko, pozdrowionka
      • marta288 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 31.03.05, 11:15
        uspokajałam do skutku, aż przestała płakać, nie odchodziłam od łóżeczka cały
        czas mnie widziała
        .. teraz jest OK
    • tucyk Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 31.03.05, 13:03
      Witam serdecznie!
      Ja jestem zrozpaczona bardzo bardzo. Mój Michaś ma 10,5 miesiąca. Kiedy był
      malutki, spał po 3 godziny i budził się tylko po to, by zjeść, poprzytulać się
      i dać się przewinąć. Kiedy miał dwa miesiące, potrafił przespać całą noc od 20
      lub 21 do 6 rano - bez jedzenia!!! Potrafił też sam zasnąć. Teraz zaczął się
      koszmarek. Po wieczornym uspaniu i odłożeniu do łóżeczka śpi ok. pół godziny -
      potem nie daje się już odłożyć do łóżeczka. Nie zdążę dojść do własnego łóżka,
      a już zaczyna się płacz. Potrafi budzić się co 15 minut. I co gorsza, bez
      cycusia ani rusz. Więc śpię teraz z dwoma synami - maleńkim i starszym -
      czterolatkiem, który nie chce spać w dużym pokoju. Jestem nie wyspana, bolą
      mnie wszystkie gnaty i nie daję już rady. Próbowałam podnosić go, uspokajać i
      kłaść do łóżeczka, ale płacze tak strasznie, że nie dam rady tego słuchać. A
      żeby się uspokoił, trzeba było przez 30 minut słuchać strasznego płaczu. Nie
      oglądałam tego akurat programu, więc może popełniam jakieś błędy - może mógłby
      mi ktoś napisać ze szczegółami, jak zaklinanie ma wyglądać? Byłabym bardzo
      wdzięczna.
      Z drugiej strony zastanawiam się, czy maleńki po prostu nie obawia się, że go
      zostawię (pracuję, więc może to jakaś reakcja na moją nieobecność w ciągu
      dnia...). I takie odkładanie go powoduje że czuje się strasznie samotny i
      opuszczony... Z trzeciej strony - jestem tak zmęczona, że czasem mam wrażenie,
      iż niedługo wyciągnę nogi.
      Poza tym aż mnie serce boli, jak czytam, że wystarczy, aby dziecko czuło się
      bezpieczne, aby rytm dnia był unormowany itd. Rytuały zostały wprowadzone od
      początku, dzieci są kochane, przytulane, w domu nie ma kłótni ani awantur, więc
      czuję się jak matka patologiczna, kiedy ktoś twierdzi, że wystarczy poczucie
      bezpieczeństwa. Być może to moja praca odbiera mu to poczucie bezpieczeństwa...
      Pozdrawiam - tucyk
    • atenka11 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 01.04.05, 01:05
      nam tez sie udało.Dzidzia zaczeła sama zasypiac zarówno w dzien jak i na noc(w
      nocy spi 14 godzin, w dzien 3 0.5-1 godzinne drzemki.Jak widze u synka oznaki
      zmeczenia np. dotykanie twarzyczki, tarcie oczu, przewracanie główki z boku na
      bok to głaszcze go po główce kłade do łózeczka i odchodze , a on
      zasypia.Zrozumiał o co chodzi w ciagu jednego dnia jak miał 3 miesiace. Teraz
      ma 5.5 m-ca. U nas obyło sie bez płaczu, był szczesliwy ze wreszcie zrozumiałam
      ze ma juz dosc zabawy i chce spac. Jak wyjatkowo ma trudnosci z usnieciem to go
      chwile głaszcze, potem mowie dzidzia pcia i odchodze.Nie kłade go jak nie widac
      oznak zmeczenia, bo wtedy przezabawnie zamyka oczka w czasie głaskania i zaraz
      otwiera jak przestane i gada cos po swojemu, wiec nie ma sensu. Wole zeby
      głaskanie byłosygnałemz mojej stronuy ze pora spac.
      Moim zdaniem spokoj i obserwowanie dziecka i wszystko działa bez zarzutu. Zycze
      wytrwałosci i powodzenia. Wyspane dziecko to radosne dziecko.
    • edi77 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 03.04.05, 20:24
      Wiecie co, jestem troche sceptycznie nastawiona do metod Zaklinaczki. Uwazam,
      ze nie mozna tresowac dzieci, bo przyplacaja to nerwica, czego od razu nie musi
      byc widac.
      Jak mozna ciwiczyc dziecko w zasypianiu az zwymiotuje?!!! Opamietajcie sie!
      Lepiej okazcie dziecku troche milosci, cierpliwosci i ciepla. To sa jeszcze
      maluszki i kazde lubi co innego i jest inne. Nie jestem za rozpuszczaniem
      dzieci ale tez nie mozna przesadzac w druga strone.
      • marta288 do edi 77 05.04.05, 20:39
        .. no ale chyba nauczenie samodzielenego zasypaiania w łózeczku to nie jest nic
        złego. Tymbardziej, że małej się nawet podoba i teraz o spaniu gdzie indziej
        nie ma mowy. Płaczu zbytniego nie było no i cały czas miała rodziców "pod reką"
        więc czuła się bezpiecznie. Nigdy nie zostailismy jej samej płaczącej, zawsze
        mogła się przytulić gdzy tego potrzebowała... a z reszta każde dziecko jest
        inne. Poza tym ksiażki Zaklinaczki sa OK (takie jest moje zdanie) oczywicie, że
        nie stosujemy wszystkiego w 100%, z reszta T. Hogg nawet pisze, że każde
        dziecko reaguje inaczej. Ciekawe czy czytałas jej książkę??
      • edi77 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 09.04.05, 00:05
        Czytalam jej ksiazke i ogladalam wszystkie odcinki w TV. Jak ogladalam te
        odcinki, to faktycznie w niektorych rodzinach bardzo dobrze rozwiazywala ich
        problemy, ale czasami tez przesadzala. Wydawalo mi sie wtedy, ze bardziej
        zwracala uwage na to zeby rodzicom bylo wygodniej niz na dobro dziecka.Bardziej
        chodzi mi tutaj o psychike malego dziecka. Jezeli dziecko jest bardzo
        przywiazane do matki, spi z nia, wisi na jej cycku caly dzien, to jak mozna
        nagle go tego wszystkiego pozbawic. Wiadomo, ze umeczone placzem w koncu sie
        podda, kazde dziecko mozna zlamac, ale jak to sie odbije na jego psychice?
        Nagle wszystko co mu znane, co daje poczucie bezpieczenstwa i cieplo traci,
        wszystko sie zmienia a ono tego nie rozumie. To wszystko dzieje sie w bardzo
        krotkim czasie, przeciez Zaklinaczka byla u rodziny najczesciej przez okolo
        tydzien. Dziecku w jeden dzien swiat zmienia sie o 180 stopni.
        Pewnie, ze nie mozna byc 24 godziny dla dziecka, ale uwazam, ze zmiany nalezy
        wprowadzac pokolei, a nie na raz, w odpowiednio dlugim czasie, tak aby moglo
        sie oswoic i dobrze patrzec czy nie jest to dla dziecka zbyt duze przezycie.
        Chodzi mi o to, zeby nie podchodzic do jej metod ze zbytnia euforia, tylko
        spokojnie, madrze je wykorzystac i nie zapominac o wlasnej intuicji.
        Pozdrawiam
        • yvonnek2 Re: Zasypianie wg Zaklinaczki - komu się udało??? 09.04.05, 08:38
          U nas mteoda Zaklinaczki się nie sprawdziła. To branie na ręce i odkładanie
          bardzo synka irytowało i wrzeszczał jeszcze bardziej. Za to od tygodnia
          stosujemy metodę z książki "Uśnij wreszcie" (wchodzi się do pokoju dziecka co
          jakiś czas-są wyznaczone odstępy- i uspokaja się go, nie wyjmując z łóżeczka, po
          czym się wychodzi - nie zważając na to czy się uspokoił czy nie.) U nas ta
          metoda działa super. Wcześniej maly zasypial tylko i wyłącznie przy cycu (w
          dzień i wieczorem), a w nocy budził się co 2 godziny na ciumkanie, a wiem że nie
          był głodny. Teraz budzi się tylko raz ok.3godz. i wtedy go karmię. ( Ma 6
          miesięcy, więc jeszcze go raz karmię, chociaż lekarz mówi że nie musiałabym).
          Wcześniej ktoś pisał że te metody są stresujące dla dziecka... A jaki to dopiero
          stres dla dziecka gdy zasypia na rękach mamusi z cycem w buzi, a budzi się w
          nocy sam w łóżeczku??? To tak jakbym się obudziła u sąsiada na kanapie....
          Ja myśle że dobrze że są takie książki. Mój instynkt podpowiadał mi żeby
          natychmiast lecieć gdy dziecko tylko zapłacze i żebym pozwoliła małemu zasypiać
          przy cyciusiu. Skończyło się na tym że mały nawet na spacerze nie chciał spać,
          ciągle musiał mieć cyca w buzi. Teraz ma uśmięchniętą, zadowoloną mamę, a sam
          także budzi się z uśmiechem na twarzy.
          Acha, a my mamy kryzys w dzień i maly nie chce spać. Ale myśle że warto wytrwać.
          Pozdrawiam.
Pełna wersja