fiorki
21.03.05, 21:40
Jestem zrozpaczona, naprawdę. Ponad 2 tyg temu zaczęliśmy uczyć naszą 8,5
miesięczną córkę zasypiania w łóżeczku. Początek był rewelacyjny. Spała
pięknie z 1/2 pobudkami w nocy. po kilku dniach zaczęło się trochę psuć, ale
nadal było w miarę dobrze. Potem znów fajnie i bum, wielki kryzys! Ostatnie
noce to koszmar. Wprawdzie samo zasypianie wieczorem nie jest złe, ale mała
budzi sie w nocy i drze się przez 2 godz na przykład. Dodam, że duzo
czytalismy o metodach Tracy i myślę, że nie popełnialiśmy jakichś
kardynalnych błędów. Dzienne drzemki były nieco trudniejsze, dzisiaj apogeum.
Odkładanie do łóżeczka to były spazmy z mostkami

Mam mnóstwo pytań i
watpliwości...
1. Czy od razu rezygnowałyście z karmień nocnych? Może to błąd, że karmię ją
2 razy (ok. 1.00 i 4.30)? Bałam sie, że to byłby dla niej za duży szok
(przed 'zaklinaniem' potrafiła jeść w nocy co godzinę). Wcześniej
odkładaliśmy ją do łóżeczka po karmieniu i zasypiała bez jęknięcia. A teraz
na same słowa :A teraz położę cię... dostaje szału.
2. Cczy używałyście smoczka (o ile wcześniej już go znała)?
3. Czy to normalne, ze po pięknych nocach przychodzi taki KRYZYS??? Czy
minie???
4. Czy podnoszenie i kładzenie naprawdę przynosi skutek? Bo mi się wydaje, ze
ona się jeszcze bardziej irytuje. dzisiaj po prostu stałam obok łożeczka, ona
się darła a ja ją głaskałam (też ryczałam zresztą).
Pomóżcie proszę, bo tracę siły i wiarę
Marta