noszenie na rekach

05.04.05, 18:23
Diewczyny poradzcie prosze, jak odluczyc miesiecznego maluszka noszenia na
rekach i spania w dzien w lozeczku lub lezenia w nim spokojnie. Dodam
jeszcze, ze mala ma troszke kolek i nie wiem czy noszenie na rekach troszke
je lagodzi czy to zwykle przyzwyczajenie
    • mmala6 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 18:45
      Rozumiem ze dzidzia chce byc czas noszona, czy tylko do uspokojenia, zasniecia?
      Jak caly czas to sprobuj moze lezaczka, jak nie masz to fotelika samochodowego
      ale nie za dlugo. Jak sie mu/jej spodoba to zaopatrz sie w lezaczek. Moze byc
      tak jak u mojego, nie chcial lezec w lozeczku za dlugo bo mu sie nudzilo i wolal
      siedziec w foteliku i obserwowac pokojsmiletez chcial byc wtedy na rekach bo lepiej
      widzial no i blisko mamusi.Mimo protestu przenioslam go na fotelik, potem
      lezaczek, na poczatku buczal, ale metoda podnoszenie-kladzenie w koncu siedzial
      sam spokojnie.Poza tym nie zostawialam go samego, nosilam do kuchni, lazienki i
      caly czas cos mowilam. Teraz wcale nie jest taki duzy bo ma 2,5m-ca ale sa
      momenty ze lezy sobie w lozeczku i gada do cieni na scianie albo zabawek.Rzadko
      potrzebuje moich rak, sama go chyba czesciej biore bo chce niz o tego ode mnie
      "wymaga".
      Jak sa to kolki to niestety nosilabym....ale przeciez kolek nie ma caly dzienwink
      napisz cos wiecej moze uda sie zaradzicsmile
      • kasiag27 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 19:45
        niestety w lezaczku tez nie chce polezec, tez zabieram ja wszedzie ze soba, do
        kuchni itp.Sama nie wiem co robic. Zasypia przy cycku jesli chodzi o noc.
        • kasiag27 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 19:54
          A poza tym od jakiegos 1,5 tyg nie spi w dzien, tzn. usnie, ale trwa to 15
          minut i sie budzi. do tej pory spala super. dwa razy w ciagu dnia po 2-3
          godz.Nie wiem co jej sie stalo. Jest zdrowa, bo bylam z nia u lekarza.
        • mmala6 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 20:50
          Ale co ona robi jak ja polozysz do lezaczka? placze? moze troszke ja
          przetrzymaj?nie tak oczywiscie zeby sie zaplakala na smierc, ale przeciez nie
          robisz jej krzywdy, nic sie zlego nie dzieje, wiec moze po chwili przestanie?
    • mmala6 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 20:44
      Z tym spaniem to Cie nie pociesze. Moj syncio tez tak mial i chyba nawet w tym
      samym czasie. Wydaje mi sie ze to ma jakis zawiazek z tym ze dzidzia rosnie,
      zaczyna ustalac pewien rytm dnia i inaczej reguluje drzemki.Tak mu zostalo. Nie
      ma w tym nic zlego,pod warunkiem ze dziecko nie jest marudne, zmeczone, nie chce
      jesc itp. Moj do tej pory spi 45min do poludnia, na spacerze - potrafi cale dwie
      godziny spac, po poludniu ok 45-50 min.Za to zasypia o 19-20 i spi jak aniol do
      6-stej, potem jedzonko i ok godziny przerwy i znowu spi do ok 9-tej.
      Zasypianie przy piersi nie jest zbyt dobre na przyszlosc, wiesz o tym?smileMala sie
      przyzwyczai i koniec, im starsza tym trudniej Ci bedzie odzwyczaic ja od
      tego.Mozesz jej zmienic kolejnosc na jedzenie, kapiel, spanie. Jezeli po kapieli
      bedzie chciala cycka to dla uspokojenia, nie z glodu, mozesz ja wtedy
      poprzytulac i dac smoczka.Jak zacznie przysypiac to siup do lozeczka. Za
      piewrszym razem moze sie nie udac ale jest malutka i bardzo szybko sie nauczy.MY
      tak robimy od samego poczatku i idzie supersmile)po kapieli maly troszke
      oderagowuje dzien, poplakuje w moich albo meza ramionach, dostaje smoczka i jak
      juz sie wyzali (ok 5min) to go przytulam i szuszam do uszka, caluje glowke (nie
      chodze z nim, siedze w fotelu,leciutko bujam, poklepuje delikatnie po pleckach)i
      jak juz widze ze odlatuje to go klade.Wszystko trwa gora 20min.Czasem, tak jak
      dzis, zasypia sam od razu po kapielismileale to rzadkosmile)
      • magda270519761 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 20:57
        moja córka 6 tg , jak miała 4 tg to było to samo jak u ciebie , zero leżenia ,
        nawet na leżaczku , non stop marudziła , myślałam , że się wykończe , teraz
        jest trochę lepiej , poleży chwilę i mniej płacze po pierwsze przyzwyczaiłam do
        smoczka , chociaż czasami jeszcze wypada i przed spaniem bujam trochę w wózku ,
        inaczej bym nic nie zrobiła , no i zaczyna lepiej widzieć co jest też nie bez
        znaczenia , przygląda się , zaczyna słuchać co się do niej mówi, ja też się
        trochę uspokoiłam i nie lece jak szalona na każde pisknięcie, czasami daje jej
        5 min. pomruczeć magda , 10 letnia paula i 6 tg róża
      • kasiag27 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 21:11
        Dzis sprobowalam przetrzymac ja na lezaczku.Oczywiscie zaczela plakac,
        postanowilam, ze jej nie wezme na rece, to dala taki koncert, ze az zrobila
        kupe,podeszlam do niej zaczelam glaskac po glowce i mowic do niej, to po jakims
        czasie przestala plakac, łkała strasznie, a ja razem z niasadCzy to jest sposob?
        nie wiem czy dam rade
    • mmala6 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 22:03
      a moze plakala bo chciala kupe?smile)zartuje oczywiscie. Nie wiem czy znanesa Ci
      sposoby Zaklinaczki. Sprobuj wziac ja z lezaczka na rece i jak sie uspokoi na
      rekach posadz z powrotem i tak do skutku.Podobnie z kladzeniem do lozeczka.Jak
      moj maly mial m-c wystarczylo dwa -trzy razy.Moze troche potrwac ale w koncu sie
      podda. Nie placzsmilenic zlego sie jej nie dzieje, nie robisz jej krzywdy. No chyba
      ze ewidentnie nie lubi lezaczka, to jej nie zmuszaj. Ale z tego co piszesz to
      problem nie w lezaczku a w noszeniu na rekach.Moze to chwilowe? jak bylo
      wczesniej, tez tylko rece?
    • aania_198 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 23:03
      Kasiu, mialam ten sam problem z noszeniem na rekach mojej pociechy. Spal w
      dzien po 15min (w tym czasie sie mylam, ubieralam i jadlam i to wszystko na
      paluszkach, zeby malego nie obudzic), usypial na rekach, a polozony do lozeczka
      zaraz sie budzil i plakal, a ja z nim. Wczoraj moj maly skonczyl 8 tyg i od
      ok.tygodnia zauwazylam pewne zmiany. Mianowicie zaczal sobie robic dwie siesty
      w dzien. przed poludniem krotsza i popoludniu dluzsza nawet do 3 godz. I wiesz
      co zauwazylam? Ze jak go klade do lozeczka to on nie placze tylko.... marudzi.
      Trwa to zwykle jakies 10-15min i usypia! Wczesniej bralam go zaraz na rece, bo
      nie znosilam juz jego placzu, pozniej sie zawzielam i widac rezultaty. Co
      robilam?
      - do lozeczka poprzyczepialam (tak zeby na niego nie pospadaly jakby co) kilka
      kolorowych zabawek zeby mial na co patrzec
      - jak sie uspokaial na rekach odkladalam go do lozeczka i zostawalam nad nim
      pochylona
      - mowilam do niego
      - powtarzalam po nim "wyrazy"
      - usmiechalam sie
      - przed odejsciem odwracalam jego uwage ktoras z zabawek
      - gdy sie nia zainteresowal odchodzilam.
      - gdy plakal nie podchodzilam przez kilka minut (chyba ze sie zanosil), pozniej
      podchodzilam i nie bralam go na rece tylko probowalam go uspokoic w lozeczku
      - gdy to nie pomagalo bralam go na rece
      - i tak w kolko...
      Tak powoli udalo mi sie przyzwyczaic go do lezenia w lozeczku. Potrafi tak sam
      sobie lezec nawet do 40min. Zwroc uwage czy on przypadkiem sobie nie marudzi,
      jesli tak zostaw go samego, moze potrzebuje troche pomarudzic zanim usnie.
      Nie wiem czemu pisalam w czasie przeszlym. Robie tak do dzisiaj i juz mam
      rezultaty. Sprobuj. Powodzenia
      Ania
    • aania_198 Re: noszenie na rekach 05.04.05, 23:05
      Co do kolek to noszenie na rekach uspokaja maluszki. Mysle ze nie powinnas
      zostawiac samego w lozeczku gdy ma kolke. Potrzebuje Ciebie.

      Ania
    • misso Re: noszenie na rekach 06.04.05, 05:00
      Popre poprzedniczke, nie zostawiaj malucha samego w lozeczku placzacego. Placze
      bo Cie potrzebuje. Ma dopiero miesiac i jeszcze niewiele z tego swiata rozumie.
      Ale wie, ze chce do mamusi. Niestety, to jest czas poswiecen. Ja niewiele w domu
      moglam zrobic w ciagu pierwszych trzech miesiecy. Obie babcie daleko, maz w
      pracy. Ale dla mnie wazniejsze bylo i jest poczucie bezpieczenstwa dla mojego
      dziecka.
      Podobno jak sie nie reaguje na placz dziecka, to ono uczy sie ze nie jest wazne
      i pozniej jest zdecydowanie mniej smiale w zyciu.
      • kasiag27 Re: noszenie na rekach 06.04.05, 09:21
        Dziewczyny bardzo Wam dziekuje za rady. Pozdrawiam goraco.Kasia
      • aania_198 Re: noszenie na rekach 06.04.05, 15:14
        To prawda. Malenstwa potrzebuja swojej mamy i jej milosci. W jej ramionach
        czuja sie bezpiecznie. Nie sadze zeby noszenie 1-2 miesiecznego malenstwa na
        rekach powodowalo juz przyzwyczajenie. Pomyslcie! Takie malenstwo nie potrafi
        jeszcze sie czyms zajac samo. Jeszcze nie za dobrze widzi, nie potrafi chwytac
        przedmiotow. Potrzebuje swojej mamy do wszystkiego: do zabawy, do spania, do
        zaspokojenia glodu itd. Jedne mniej, inne wiecej, ale jej potrzebuja.
        Wiec noscie swoje malenstwa na rekach i nie zostawiajcie ich placzacych samych
        sobie. W przyszlosci zaowocuje to wiekszym zaufaniem dziecka do samego siebie i
        otaczajacego go swiata.
        Pozdrawiam
        Ania
    • pastoris1 Re: noszenie na rekach 06.04.05, 09:33
      Mój mały ma teraz nie całe 7 tygodni i też bardzo nie lubi być sam w łóżku..
      Odczytuje to jako toważyskość mojego synka. Mało spi w ciągu dnia aby zasnąć
      spokojnie wieczorem. Ja go nosze po całym domu w foteliku samochodowym, stawiam
      na biurku jak korzstam z komputera, na stole kuchennym jak gotuje obiad. Jak
      już znudzi mu sie ta własnie pozycja, jest zmeczony nadmiarem docierajacych do
      niego bodzców to zbieramy sie i wychodzimy na spacer, gdzie sobie twardo
      drzemie, lub klade go do łóżka. Uspakaja go również sycecznie do uszka i
      spierwanie aaa aaa toktki dwa. Myślę że każdy sam musi znaleść swój sposób
      postępowania z dzieckiem.
    • m_k_k Re: noszenie na rekach 06.04.05, 15:40
      Miałyśmy dokładnie ten sam problem - przez pierwsze dwa tygodnie po powrocie ze
      szpitala nei byłam w stanie nawet zrobic sobie herbaty - cały czas nosiłam
      córeczkę na rękach. zasypiała wyłącznie przy piersi, a jak ją próbowałam
      odkładac wstrzymując niemal oddech żeby się tylko nie obudziła, ona i tak
      magicznym sposobem po kilku minutach wyczuwała moją nieobecnośc i zaczynał się
      płacz. Przez pierwszy miesiąc spała ze mną w łóżku, przy piersi, bywały też
      takie dni, że cały dzień leżałam z nią na łóżku bo inaczej nie chciała spac.
      Wszyscy naokoło oczywiście zasypywali mnie dobrymi radami że dziecka nie można
      przyzwyczaic do noszenia, niech się wypłacze itp. Raz spróbowałam - zanosiła się
      płaczem kilkanaście minut i w końcu nie wytrzymałam. Doszłam do wniosku że
      widocznie potrzebuje mojej obecności i znosiłąm to przez kilka tygodni. A potem
      jakoś się uspokoiło, pewnego dnia po prostu sama zasnęła na łóżku, i to bez
      marudzenia. Kilka dni później zaczęła już usypiac w swoim łóżeczku, czasami sama
      usypiała a czasami usypiała u mnie na rękach i ją delikatnie odkładałam. Teraz
      już usypia sama, chyba że męczy ją kolka, to wtedy potrzebuje przytulania.

      Myślę, że to po prostu taki okres, kiedy maluszek potrzebuje dużo czułości i
      ciągłej obecności mamy, chociaż to rzeczywiście strasznie męczące - mnie tak
      bolały ręce i plecy że czułam się jak osiemdziesięcioletnia staruszka. Trzeba
      cierpliwie przeczekac, stopniowo to przechodzi. I wbrew przestrogom wszystkich
      "życzliwych" osób mała nie przyzwyczaiła się wcale do noszenia i nie wymaga tego
      stale ode mnie - teraz noszę ja tylko jak męczy ją brzuszek albo dziąsełka
      (zaczęła ząbkowac), chętnie leży sama w łóżeczku bawiąc się karuzelką albo an
      matce edukacyjnej. Według mnie jak dziecko zaczyna płakac np. w łóżeczku to
      trzeba od razu do niego podejśc, bo jak nie to tym bardziej nie będzie chciało
      potem spac samo w łóżeczku.

      Powodzenia!! Na pewno za kilka tygodni bedzie lepiej.

      Pozdrawiamy,
      Kasia i Maja (właśnie skończyła wczoraj 11 tygodni smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja