ksantypa7
11.04.05, 11:33
zacznę od początku:
Synka urodziłam 15.12.04 cc, nie miałam pokarmu, już w szpitalu zaczęłam dokarmiać butelką, w 4 dobie Synek mi się zakrztusił glukozą, zsiniał wokół ust, przestał na kilkanaście sekund oddychać, nic się nie stało, lekarz nic niepokojącego nie zobaczył.
wyszliśmy do domu
w domu horror, przy każdym jedzeniu lub piciu dziecko się krztusi, przestaje oddychać, w nocy dławi się własną śliną..... śluz w kupce, jest osowiałe, temp stale 37,2, nie wymiotuje, nie ulewa....
zaczęła się pielgrzymka po lekarzach.... różnych, 5 pediatrów,
3 laryngologów, 1 alergolog....
słyszę tylko od wszystkich - dziecko musi jeść prawie siedząc!!!!!!
złe badania krwi, za dużo płytek, lekarz na rejonie każe czekać miesiąć (!!!) i powtórzyć badanie....
dziecko skończyło 3 m-ce
uparłam się, dostałam skierowanie do szpitala na miejsce czekałam 1,5 tyg, bo dziecko zdrowe, tylko na diagnostykę.....
wszyscy odradzają, bo mi dziecko w szpitalu zmarnują... (???) hmmmm
doczekałam się miejsca,
badanie krwi, płytek już 699.000, na dzień dobry antybiotyk - bo stan zapalny, tylko nie wiedzą czego... uparłam się na prześwietlenie płuc - nie bo to zbyt inwazyjne badanie (!!!) zrobili je dopiero po 4 dniach,
po następnych 2 - dziecko w nocy zadławiło się śliną, przestało oddychać, lekarz dyżurujący wzywa laryngologa - okazuje się że Synkowi pękła błona bębenkowa w prawym uszku tylko nie wiadomo co było przyczyną a co skutkiem, czy przestał oddychać bo pękła czy odwrotnie....
po 3 dniach na kontroli uszka - przekuwają drugie, bo stan zapalny i lepiej się będzie goić.....
kroplówki, zastrzyki, zmiany wkłuć.....
śluz w kupce??? może mukowiscydoza?

okazało się że:
od dobrych 2 miesięcy dziecko ma przewlekłe zapalenie płuc, wieloogniskowe zakrztuśne, śluz w kupce - to Klebsiella wyniesiona ze szpitala porodowego, zapalenie uszu- to też wynik krztuszenia się i dostawania resztek mleka do krótkich przewodów słuchowych.
uszka się zarosły, zapalenie płuc wyleczyli, klebsiella też poddała się antybiotykom....
w szpitalu wpadła na pomysł który mnie i Synkowi umożliwił nie wracanie już do szpitala z powodu krztuszenia:
KARMIĘ GO NA LEŻĄCO!!!
tzn, kładę pod plecki zwinięty koc w kształcie trójkąta. pod głową tak z 7-9 cem wyżej niż pupa, Synek odwraca główkę na bok i tak je
nie ma już tych problemów co wcześniej!!!
sorry za chaotyczność, ale nadal emocje i ból który przeszedł Synek są dla mnie przykre
i polecam wszystkim na problemy brzuszkowe Enterol, działa lepiej i szybciej niż Trilak, tylko niestety jest na receptę
w szpitalu 15 dni - byłam z Synkiem , bo pielęgniarki karmią dzieci jak im się przypomni albo i nie.... za każdą dobę musiałam zapłacić 10 PLN

(((((
A TAK NA KONIEC :
ZAWSZE UFAJCIE MATCZYNEJ INTUICJI
pozdrawiam
mama Mateusza (4m-ce)