wanna1999
19.04.05, 16:34
Mała urodziła się 7 tygodni temu, ciąża była zagrożona i prawie przez 5
miesięcy siedziałam w domu lub w szpitalu. 2 dni po porodzie zachłysnęla się
moim mlekiem, na szczęście w obecności pielegniarki, która szybko zareagowala
i ją "przywróciła". Po okolo 2 tygodniach od porodu mała już w domu znowu się
zachłysnęła i przez dobrych kilkanaście - może kilkadziesiąt - (ja byłam w
szoku i nie pamiętam) sekund nie oddychala. Następnego dnia trafiłyśmy do
szpitala, gdzie przez tydzień przeżywałysmy horror. W zasadzie to była tylko
obserwacja po zachłysnięciu (na cale szczęście bez zachłystowego zapalenia
pluc). Od wyjścia ze szpitala ciągle drżę o nią. To już obsesja: na punkcie
jej gardła (trafiając do szpitala, lekarka stwierdziła że mala ma lekko
czerwone gardlo i mogło to być przyczyną zachłyśnięcia), gorączki itd, itp.
Mierzę jej regularnie temperaturkę, spanikowałam ostatnio bo mala złapała
katarek (co 2 dni wzywalam lekarzy do domu).
Dziś ja trochę przegrzalam na dworze i juz się martwię bo kilka razy kichnęła
po powrocie do domu i jakaś taka ciepła jest.
Czy ja jestem nienormalna??? Czy też tak macie???
Pocieszcie mnie, bo wsparcia w rodzinie to ja nie mam. oni twierdzą, że ja
wydumuje jej choroby i niepotrzebnie latam po lekarzach (kilka razy pediatra,
neurolog, okulista, ortopeda)