Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia

19.04.05, 16:48
Witajcie.Muszę się Wam pożalić,bo już nerwowo nie wytrzymuję.Mieszkamy z
moimi rodzicami.Niby ok,ale czasem opadam już z sił.Najpierw się cieszyłam,że
babcia pokołysze,przypilnuje jak będę chciała gdzieś wyjśc,ugotuje zupkę i
takie tam.Teraz coraz częściej myślę,że lepiej byłoby uciec gdzieś daleko
byle dalej od babci.Babcia zawsze wie lepiej w co dziecko ubrać na
spacerek,kiedy i jakie danie podać,że tu za dużo marchewki do zupy,a tu za
często kładę małego do łóżeczka,bo kto to widział żeby biedne dziecko było
samo?Mówię Wam ręce mi opadają.Najgorsze jest to,że jak próbuję zwrócić mamie
uwagę,że chcę zrobić coś inaczej jest wielka obraza,która przeważnie kończy
się u babci atakami bólowymi w okolicy klatki piersiowej.Wymiękam naprawdę.Co
mam zrobić?Maluch jest nieustannie na rękach u babci,co doprowadziło do
tego,że woli babcię,niż mniesadRobię coś nie tak?Wiecie jak sobie z tym
poradzić?
    • niki129 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 19.04.05, 21:33
      Nie denerwuj sie niestety tak to bywa, babcu=ie szaleja na punkcie swoich
      wnuczkow-znam to. Moja mama mieszka neidaleko mnie jak maly sie urodzil byla
      codziennie:nie tak go trzymam, za cienko ubrany, za dlugo kapie, za glosno
      mowie , za krotko karnie i nie bylo konca. Nie raz mialam dosc, plakac mi sie
      chcialo, ale caly czas mowilam zeby dala spokoj, przyszedl czas ze pwoiedzialam
      ze ona miala swoje 5 min jak my bylismy mali i teraz ja wychowuje swoje
      dziecko, zeby dala mi szanse byc matka.Powiedzialam jej ze czuje sie przez nia
      jak neipelnosprawna, neiodpowiedzialna- obrazila sie i poplakala. Po jakim
      czasie pwoiedziala ze nie chce abym sie tak czula, ze to ja ja tak traktuje.
      Zmienila ise przestala przychodzic , jak przychodzila to nei chciala malego na
      rece bo ja ja krytykuje slak mnei trafial mialam dosc, ja sama n ie mialam juz
      sily, maly plakal cale dnie i ona dobijala mnie swoimi zalami i atakami na
      mnei. Zmienilo sie to dopiero jak maly mial jakies 4 meisiace. Chyba minal juz
      ten czas ale czasem jeszcze pwoie ze moglabym zalozyc skarpetki na rajtuzki w
      domu jak za oknem 20 stopni.Powinnas prozmawiac z mama. nmie wiem ile towje
      dziecko ma miesiecy. Te` jej ataki to zwrocenie uwagi na siebie i ...chyba
      zebys czula sie winna , to nei ladnie z jej strony. Porozmawiaj spokojnie ,
      babcia to dobra rzecz przekonasz sie jak bedziesz chciala gdzies wyjsc czy isc
      do pracy. Powiedz mamie o tym co cie boli, zapytaj sie jej jakb sie czula na
      twoim miejscu, ze chcialabys sie cieszyc z tego ze jestes matka a nei byc caly
      czas strofowana.Moze podzielcie sie obowiazkami, zaproponuj zeby wyszla z malym
      na spacer a potem ty bedziesz miala czas dla dziecka, albo nei ch zajmuje sie
      dzieckiem kiedy robisz gotowanie sprzatanie, zanies jej dzidzie niech sie nia
      zajmie a potem ty przejmij ten obowiazek. To jest minus mieszkanai z
      rodzicami , nei stety, musicie wypracowac pewne zasady a to moze byc trudne
      Wytlumacz jej ze takie zachowanie, nerwowa atmosfera nei jest korzystna dla
      dziecka, moja to zrozumiala i jak teraz miowie jej ze may je i niech usiadzie i
      nic nei mowi do niego to tak tez robi, kiedys zagadywala go a on nie mogl sie
      skupic na jedzeniu a ona miala pretensje ze zle go karmie
      Zycze powodzenia.
      Antek - nasze serduszko
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19877556
      • berecik7 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 19.04.05, 21:58
        Skąd ja to znam...Na szczęście moja mama mieszka daleko. specjalnie nie
        chciałam, żeby przyjeżdżała od razu po moim porodzie, bo już wiem, co by było.
        Przyjechała dopiero po trzech miesiącach i teraz trudniej już jej ingerować w
        pewien ustalony rytm, chociaż i tak ciągle słucham, że mały za mało pije, że go
        boli brzuszek (chociaż wiem, że nie - znam swoje dziecko), że żle go
        przystawiam itp. Co najśmieszniejsze, potrafi wszystkie fakty ponaginać do
        swoich teorii. dyskusja z nią jest czasem kompletnie bez sensu. Mam wrażenie,
        że babcie tego typu po prostu mają kompleksy i chcą pokazać, jak strasznie są
        mądre i potrzebne.
        • mamaemmy Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 19.04.05, 22:59
          No identycznie jest u mnie!! Ona wie lepiej"bo mnie wychowała",jak zrobię inaczej to się obraża i nie przyjeżdża.. Czasem czuję się jak starsza siostra Emi a przy niej a nie jak jej mama.Pierwsze dwa tygodnie Emmy w domu była u nas od świtu do zmierzchu-żeby "pomagać".No niewiem,może się mylę ale jak moje przyjaciółki miały niemowlaka to moja pomoc to była:upranie pieluch,poprasowanie,posprzątanie,przygotowanie butelek...U nas zaś na odwrót:ja miałam sprzątać,gotować,wyrzucać pampersy,sterylizować butelki a moja mama siedziała i bawiła wnusie na kolanach,nosiła,śpiewała....a do mnie:podaj mi to,przynieś pieluchę... Kilka razy złapalam ją na tym,że powiedziała do niej:Mamusia zrobi ci to i to(zamiast b a b c i a,bo mówiła o sobie...)To oczywiście było przez pomyłkę,ale sam fakt-czy ona nie zwariowałasmile)))Ale jakakolwiek moja sugestia na temat jej zachowania-to wielka obraza.
          • bejoy Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 10:29
            Jezuuuuu, znam to z autopsji !!!
      • baziaczek Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 11:40
        niki129 napisała:

        > Powiedzialam jej ze czuje sie przez nia
        > jak neipelnosprawna, neiodpowiedzialna- obrazila sie i poplakala.

        W pewnym momencie dokładnie tak samo powiedziałam mojej mamie i dokładnie tak
        samo zareagowała smile Mamy (a właściwie babcie) chyba już tak mają. Moja mama
        jest super, jak trzeba zostanie z synkiem, fajnie się nim opiekuje itd. gugają
        sobie i chichocza razem, ale jak kazdy ma swoje wyskoki. Np. codziennie rano
        dzwoni do mnie i niezmiennie pyta "gdzie jesteś? na spacerze?" - dzwoni pod
        stacjonarny smile Nie może zrozumieć, że na spacer wychodze koło 13, tak by
        wracający z pracy mąż chwile jeszcze z nami połaził i wniósł wózek. Albo
        przyjdzie i mówi "o jaka kupa prasowania". Ja prasuję wieczorem, już po
        zasnięciu młodego, przed TV - przynajmniej mi się nie nudzi i nie musze co
        chwila sie odrywac bo synek np. płacze, marudzi czy trzeba mu podac zabawkę.
        Niezmiennie odpowiadam, ze mi ta kupa nie przeszkadza, a jak mamie przeszkadza,
        to niech zamknie drzwi lub sama poprasuje. Ostatnio jak przyjdzie i leci pranie
        to pyta czy juz płukało się drugi raz. Niektóre uwagi sa zabawne, niektóre nie,
        ale tak juz jest.
        A do Autorki wątku - bardzo Ci współczuję, bo wiem jak źle się z tym czujesz.
        Wydaje mi się, że powinnaś tak jak radzą dziewczyny, porozmawiać z mamą i
        uporządkowac sytuację. Troszeczkę odnoszę wrażenie z tego co opisałaś, że ona
        toba manipuluje (te ataki i trzymania za serce), tym bardziej musisz to zrobić.
        A jeśli już nic nie poskutkuje, to możesz wykorzystać te ataki np. wiem jak źle
        się czujesz mamo i masz kłopoty z sercem, nie możesz się tak obciążać
        wnuczkiem, powinnaś się oszczędzać... itd. ja zrobię to i tamto... i z
        usmiechem na ustach zrób z dzieckiem, co musisz zrobić... a jak zacznie
        protestować to powiedz żeby się nie denerwowała i uważała na serce, bo przeciez
        musi jeszcze zobaczyć swoje prawnuki.
    • muuunia Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 08:24
      widzę, że babcie to problem globalny! pomna opowieści swojej koleżenki, której
      mama pewnego dnia powiedziała jej - zostaw moje dziecko, zaczęłam swoją mamę
      przygotowywać do minimalistycznej roli babci jeszcze będąc w ciąży. Oczywiście
      była świadoma, że to ja jestem matką a ona tylko babcią, ale co innego mówi się
      zanim zobaczy się dziecko a co innego później sie robi. I tak też było w tym
      przypadku. Nie obyło się bez obrazy, kłótni, płaczu, itd. dowiedziałam się też
      że jednak źle mnie wychowała bo na pewno oddam ją do domu starców (czemu
      przytaknęłam). Po kilku takich scenach, które konsekwentnie przetrwałam mamy
      jako taki spokój. Oczywiście teraz są pretensje, że nie mam czasu z nią
      rozmawiać, że nie odbieram kiedy dzwoni, etc. ale jak chce przyjść z wizytą (a
      mieszka blisko) to dzwoni i pyta czy może. w czasie wizyty poowstrzymuje sie od
      komentowania czegokolwiek, nie dostaje małego na ręce bo my nie przyzwyczajamy
      dziecka do noszenia na rękach i musi o uszanować. Jak juz ją coś wybitnie
      poruszy to później dzwoni robiąc mi wyrzuty albo płacząc, że zrobimy krzywde JEJ
      WNUKOWI (bo to przecież nie jest nasze dziecko). uważam, że babcie da się
      ułożyc, pod warunkiem, ze jest sie konsekwentnym i nie boi się maminych łez a to
      szczególnie trudne jak się razem mieszka i mimo wszystko czasem potrzebuje się
      pomocy.
    • weronikarb Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 08:58
      No coz oj znam to znam.
      Mamie powiedzialam "swoje dzieci ty chowalas a teraz daj mi wychowac moje"
      Tesciowa no coz wzielam na przetrzymanie.
      Poprostu kiedys maly plakal jak zawsze przyleciala i chciala go wziasc na dol.
      powiedzialam "ja jestem amtka i dziecko tym bardziej jak chore to chce byc z
      mama a nie z babcia" obrazila sie i powiedziala mi ze ja tak to sami mamy sie
      nim zajac ze ona umywa rece (bawila malego jak bylismy w pracy). Na drugi dzien
      zawiozlam malego do mojej mamy. Mezowi powiedzialam ze jak bedzie sie pytac to
      ma powiedziec, ze my nie prosilismy o opieke (ja planowalam zlobek) ona sama
      zaproponowala, wrecz prosila o to.
      Przyszla do mnie po 2 dniach i powiedziala ze mam sie nie obrazac i dac
      dziecko, ja na to ze nie bo jezeli ona szantazuje dzieckiem, to ja go nie dam.
      Jezli jest klotnia miedzy nami to miedzy nami ale dziecko jest nic niewinne.
      Od tamtej pory mam totalny spokoj, teraz tylko proponuje co mozna by zrobic,
      ale juznie nalega ani jedna ani druga smile Sa poprostu babciami, ktore wnuka
      rozpieszczaja do granic mozliwosci
      • malagonia6 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 09:37
        Niestety i ja to znam, wydaje mi się, że jednak łatwiej rozmawiać ze swoją
        matką niż z teściową. Na szczęście moja teściowa mieszka w drugim końcu miasta,
        jednak co przeżyłam przez pierwsze miesiące to moje. Dziecko źle ubrane, okno
        otwarte (na dworze 20 stopni), czapeczka nie taka, smoczek w butelce nie w tę
        stronę.... wszystko nie tak. Aż się wkurzyłam i powiedziałam co o tym myślę, na
        jakiś czas poskutkowało. Co gorsza czasem miałam wrażenie, że rzucam grochem o
        ścianę. Ja swoje, ona swoje. Niemniej jednak mam wrażenie, że do tych istot
        (mam na myśli teściowe, a przynajmniej swoją i te, o których czytam) niewiele
        dociera i jak już założą klapy na oczy to i tak tylko widzą swoje. Ja myślę, że
        jest to po prostu chęć bycia obecnym w życiu innych, a do tego przekazanie
        życiowego doświadczenia (ciekawe czy im też tak ktoś wtrącał się). Z drugiej
        strony, jakby nie widzą tego, że każdy ma prawo do wychowywania swojego
        dziecka, troszczenia się, pielęgnacji. Nie popełniamy przecież kardynalnych
        błędów, a jeśli nawet to mamy do tego prawo. Moje dziecko ma ponad rok i nie
        zauważyłam w swoim postępowaniu żadnych nieprzemyślanych kroków czy decyzji.
        Ale właśnie.... babcia zawsze lepiej. Dlatego staram się ograniczać kontakty z
        nią. Za to jak się spotkamy, nadrabia i dosłownie w każdej chwili wyrywa mi
        dziecko z rąk.... Ech, to chyba nieuleczalne sad
        Pozdrawiam wszystkie udręczone mamy.
        Gonia
        • wielkiblekit Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 09:39
          PRZECIERPIEC ATAK BOLESCI U BABCIE I POWIEDZIEC RZECZOWO ALE STANOWCZO CO CI
          SIE NEI PODOBA I DLACZEGO. zACHOWAC SPOKOJ I NIE MOWIEC PODNIO=ESIONYM TONEM. u
          MNIE POSKUTKOWALOsmile
    • magdaaa73 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 09:58
      Moja mama też dała mi popalić,ponieważ zostawała z małym jak miał 1.5 tyg(praca
      2-3h) to jej "pomoc" zamieniła się w druga mamę.Kiediś nie wytrzymując po
      prostu wykrzyczałam,że jeśli uważa,że jest lepszą matką to ma sobie zabrac
      mojego syna(oczywiście wcale tak nie myślałam-ale już nie wytrzymałam)i
      wyszłam.Jak wróciłam-zmiana o 180 stopni.Jednak do dzis czasem cos wie lepiej-
      widzę jednak,że to ma byc dla dobra dziecka, wtedy do syna mówię-"zobacz-babcia
      znowu nie zauważyłą ,że mama jest już przy tobie".Skutkuje, no i zaciskanie
      zębów przeze mnie też czasem
      • sofi84 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 10:15
        a mi maz wyjechal na 5 dni i obie babcie uslyszaly ode mnie ze tak polozne
        nauczyly w szpitalu meza maz tak nauczyl mnie i inaczej nie bedzie (po cesarce
        jestem wsztstko pokazaly jemu bo ja bylam nieprzytomna). oczywiscie to prawda
        tylko czesciowo ale o tym wiedziec nie musza. robia tak jak maja a inaczej to
        mialy swoje dzieci... pomoc polega na pomocy ktorej ja potrzebuje a nie ktora
        one daja!

        samo opieranie sie na profesjonalnych radach to dobry byl argument no i mowie
        mialy swoje szanse powiedzialam ze jak nie bede czegos wiedziala to spytam sama
        • bea-ta Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 10:18
          Właśnie , najlepsze argumenty to " lekarz tak kazał" albo "lekarz tego
          zabronił'. Skutkuje.
    • dorisk Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 10:26
      ja też skąś to znam, Sama wychowuje swoje maleństwo i mieszka ze mna moja mama.
      Zajmuje sie synkiem jak ja pracuję i oczywiscie wszystko po swojemu, ubiera go
      jakby była zima, zadne argumenty nie docierają, wszystko wie najlepiej a ja
      oczywicscie jestem beznadziejną matka itd. Do tego nie tylko przy dziecku ale w
      mieszkaniu za które ja place nie mgoe zrobic nic po swojemu, źłe gotuję wodw,
      źle wieszam ręcznik, nie tu tryzmam ubrania itd.jestem u kresu wytrzymałości, o
      nic poprosic nie moge, np zeby spróbowała zeby synek spał troszke mniej w dzien
      (bo codziennie wstaje juz o 5 rano)- jak nie pracowalam spal faktycznie w
      dzien mniej albo nie daj boze zeby go częsciej karmila łyżeczką nie z butelki
      (tak panie w zlobku prosily zeby go przyzwyczajac , ma teraz 11,5 m i zaczynamy
      edykację zlobkowa)a to przecież bardziej pracochlonne jest. ona od razu
      oburzona jak smiem w ogóle o cokolwiek prosic skoro i tak mi robi wielką łaskę
      zajmując się nim i poświeća sie ponad wlasne siły, wiecznie mina męczenicy
      obrażónej na cały swiat, koszmar,. nei daję już rady, płaczę i wkurzam sie na
      przemian, nei wiem jak długo jeszcze wytrzymam....
      • bejoy Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 10:37
        To też, tylko po haśle "żłobek" babcia do rany przyłóż. ONA ABSOLUTNIE NIE
        WYRAŻA ZGODY ŻEBY DZIECKO DO ŻŁOBKA ODDAWAĆ! Phi, a niby ciekawe czyje to
        dziecko. No i wyszłam na wyrodną matkę smile
        A teściowa super, jak była trzy dni z wizytą - NIC, ale to kompletnie nic nie
        zostało przez nią zakwestionowane. Skoro ja, matka tak mówię, to tak ma być.
        Aż mi szkoda, że mieszka tak daleko, bo bym do niej Olę woziła, zamiast
        zostawiać z moją mamą sad((

        PS Żłobek nie wypalił, bo czymś małą nakarmiła i jesteśmy chore sad((
        • dorisk Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 10:38
          no moja tez nei za bardzo zlobek akceptuje bo jak go tam zabieram t ma taką
          mine jakbym jechała go gdzien sprzedac na targ conajmnije, ale mimo wszytsko
          podejścia nie zmienia...;-((((((
    • baas1 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 11:26
      Moja mama sięnie wtrąca, czasami coś zasugeruje, ale jak powiem nie, to nie.
      Natomiast ostatnio przeżyłam wizytę teściów 2-tygodniową (miały być 4 dni, ale
      postanowili mi pomóc. To był lekki horror, doprowadzili do tego, że i z męzem
      się kilka razy pokłóciłam.I oczywiście babcia nosiła wnusię na rękach i
      śpiewała, a ja obiady dla 4 osób (dwudaniowe),przewijanie, karmienie, prania,
      sprzątania itd. Ledwo to przeżyłam.Za to teraz jaki spokój po ich
      wyjeździe.Aha, a dziadek, który do swoich dzieci się nie dotykał, ciągle na
      mnie pohukiwał, ze wszystko robię nie tak. Raz się wkurzyłam i powiedziałam, co
      o tym myślę i oczywiście była afera.Nie rozumiem, dlaczego kiedy my ledwo
      żyjemy, bo w końcu to zupełnie nowa sytuacja, dziadkowie zawsze sprawiają
      najwięcej kłopotu i to oni są wrażliwi, łatwo ich urazić, to oni się obrażają i
      wpędzają w poczucie winy.
      • karolcia111 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia/baas1 20.04.05, 12:00
        no to podajmy sobie ręce. u mnie jest dokładnie tak samo. teść nie dokładał się
        do wychowanoia swoich dzieci bo wiecznie był w rozjazdach natomiast mnie poucza
        cały czas i wszystko wie najlepiej. horror.
    • honi_29 Re: Babcia wie lepiej...Szlag mnie trafia 20.04.05, 20:58
      Dzięki dziewczyny.Już mi lżej,bo się Wam wypłakałam i widzę,że nie macie
      lżejwink.Jakoś będę musiała przeżyć te ataki sercowe i poważnie z mamą
      porozmawiać,bo mam dość terroryzmu.Dzięki za wsparcie jeszcze
      raz.Pozdrawiam,Honi
      Byłabym zapomniała:mojej mamie też zdarza się powiedzieć do małego:np."Mamusia
      Ci da"mówiąc o sobie oczywiście.Ech te nasze babcie...
Pełna wersja