randia
25.04.05, 09:05
... siedze i przyglądam sie mojej kruszynie...ma dopiero 4...nie 5 miesiecy.
Za 4 dni skończy 5 miesiecy, a ja nie wiem kiedy to się stało! Niby ona cały
czas jest taka sama, a tak na prawdę dopiero na zdjęciach widzę, że to moje
szczęście jest o niebo większe niż miesiąc, tydzień, dzień wczesniej...

Kolejne etapy się kończą, np. zmiana pieluszek z 3-6 na 4-9, body już też za
małe, pierwsze ubranka już dawno są u siostry, a ja sie smucę....bo własnie
teraz widzę jak ten czas pędzi, jak każda chwila jest ulotna, jak bardzo chcę
byc przy niej i patrzec jak co dzien poznaje wszystko w koło, jak uczy się
nowych rzeczy, jak..... mogłabym wymieniać w nieskończoność...

)))) Dlatego
cieszę się, ze mogę być przy niej i to widziec... każdą chwilę chłonę jak
gąbka wodę...

)))))
Następna etap sie zaraz skończy... lada chwila bedę musiała obniżyć łóżeczko,
bo mój skarb zaczyna sie podciągać i boję się, żeby sobie czegos nie zrobiła.
Cieszę się że ślicznie rośnie, cieszę się, że uczy sie nowych rzeczy, ale tak
czasem smutno patrzę, że to już się nigdy nie powtórzy, że moje maleństwo
zaczyna już "dorastać"....

)))))))))))
Pozdrowienia dla wszystkich mamuś i tatusiów...

))))