czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płaczą???

28.04.05, 22:25
wiem, ze to trudny temat, ale chciałabym sie poradzic...bo czasem juz nie mamy
sil. Tak jak np dzisiaj...dzien pod znakiem synka terrorysty. Bo ja rozumiem,
ze trzeba byc blisko kiedy boli brzuszek, albo kiedy mokra pieluszka, kiedy
glodny, kiedy ma ochote na przytulanie...ale jesli skaczemy wokol niego od 5
rano, a on zapada na 2-godzinna drzemke i do tej pory nie spi, tylko wymaga od
nas ciaglego zainteresowania to skad my mamy brac na to sile??? nakarmiony,
wychuchany, wyprzytulany i wrzeszczy.... brzuszek nie boli...i w koncu
zamknelismy dzrwi od pokoju, aby nie slyszec jego wrzaskow i..po 5 minutach
zasnal....serce mi sie kraje jak on placze, ale ja juz mam dosc skakania kolo
niego od 5 rano... czy wy tez czasem zostawiacie dzieci placzace, jesli juz
zrobilyscie wszystko cvo w waszej mocy by je uspokoic??? a moze sa jakies
tajemne sposoby na uspokojenie rozdarciucha????Pomocy!!!Kasia
    • anka282 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 28.04.05, 23:08
      hm .widzisz róznie sie mowi wydaje mi sie ze i tak sama dobrze wiesz czy masz podejsc czy nie mysle ze narazie dziecko wymaga tyle czulosci ile mu dajesz a to ze placze jak inaczej ma ci powiedziec ze nie lubi byc sam/ a jak sie do ciebie usmiechnie to na pewno powiesz mu ze masz jeszcze mnostwo sil pozdrawiam przechodzilismy to samo teraz dopiero zaczyna sie wymuszanie przez te mala istotke poczekaj jaszcze wiele przed toba .a wieczorem niech co maz pomasuje stopy i bedzie wszystko ok
    • joanekjoanek Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 00:49
      Nie zostawiaj samego...

      Maleństwa nie terroryzują. Jeśli płaczą, to NAPRAWDĘ jest im źle. Czasem ciężko stwierdzić, dlaczego, no jasne. Ale to malutkie nie rozumie, co się dzieje, nie potrafi o tym opowiedzieć, i nie ma znikąd ratunku. Ono błaga o pomoc. Trzeba się starać mu tej pomocy udzielić, zawsze. Ono odpłaca tak wielkim przywiązaniem, że to się w pale nie mieści. Ufa Ci przecież, że Ty mu pomożesz. Nie wolno tej ufności podkopywać...

      Uff, banały, ja wiem. Ale mnie dodają sił, zawsze.

      Joanna z Glutusiem Uśpionym Słodko (trzy miesiące mi zajęło, zanim nauczyłam się z nim postępować tak, aby spokojnie przesypiał noce)
      • nalewka1 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 04:19
        Nie zgadzam sie z tym co napisala joanek. Nie mozna przez 24 godziny byc
        na "poslugach" maluszka. Jesli jest nakarmiony, zmieniony i wyprzytulany, a
        nadal placze to zostawienie go na jakis czas w lozeczku zle mu nie zrobi. ja
        czasami nie mam czasu pojsc do toalety lub zjesc bo moj synek placze prawie na
        okraglo. I tez nie lubie go zostawiac w lozeczku, ale czasami trzeba. Zreszta
        sa dzieci ktore placzaa 90% dnia, a sa takie ktore tylko 10%. Taka juz ich
        natura. Tak wiec nie martw sie ze musisz go od czasu do czasu umiescic w
        lozeczku. On i tak wie ze ty go kochasz. Powodzenia.
    • ktos3 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 07:47
      ja od początku puszczłam małej pozytywke na dobranoc (bo kołysanki w moim wykonaniu podnosiły cisnienie mężowi tongue_out)...teraz kiedy maleństwo jest nakarmione, przebrane i dostało swoja porcję czułości :o) a mimo to płacze pomaga własnie ta pozytywka, mała szybko się uspokaja przy znanej melodii, dodam, że nie zostawiam maleństwa od razu samego, trzymam przez chwilkę za rączkę, a gdy sie uspokoi wtedy odchodzę by mogła sama zasnąć.
      • mamakasienki1 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 08:24
        Cześć
        Nie wiem czy to coś pomoże, ale dziecko potrzebuje naszej bliskości i czułośc.
        Ja też uważam, że jeżeli dzidzia płacze to coś się dzieje niedobrego. Ale mi
        jest łatwo mówić bo mam bardzo grzeczne i spokojne dziecko, a może poprostu
        miem z nim postępować - tego nie wiem. Ja od początku spałam z moją Kasieńką
        nawet jeszcze w szpitalu. Usypiałam ją głaskaniem po główce, nie śpiewałam bo
        nikt by tego nie zniósł, a Kasi chyba się podoba, bo się śmieje kiedy jej
        śpiewam (jak jesteśmy same). Najważniejsze jest żeby dziecko miało ustalony
        rytm dnia (u nas się sprawdziło) wg książki T. Hogg "język niemowląt" tzn.
        udało się narazie wieczorem najpierw kąpanie pźniej zabawa, karmienie i spanie.
        Małej nie trzeba zmuszać sama zasypia tylko przez jakiś czas jeszcze z nią
        siedzę. Myślę, że warto trochę się pomęczyć i ustalić tai rytm, bo dziecko jest
        spokojniejsze i my mamy czas dla siebie.
        Poza tym książka jest warta polecenia.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia
        • grochalcia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 09:05
          ksiazke mam, tylko nie mam czasu jej przeczytac i tu problem....a ja juz opadam
          z sil....Maly mial przez tydzien problem z brzuszkiem, wiec przyzwyczail sie, ze
          jestesmy obok niego, bo faktycznie bardzo tego potrzebowal. Ale teraz nic mu nie
          dolega i od rana skrzeczy, jak sie go bierze na rece, uspokaja sie...bardzo go
          kocham, naprawde, jest moim wyczekanym dzieckiem, ale musze tez cos zrobic w
          domu...na razie lezy w lozeczku i macha raczkami, cos tam zakwili, ale lezy.
          Wzielam go na chwile na rece i odlozylam spowrotem. Tylko, ze on na tych rekach
          zostalby najchetniej do wieczora....Uff, i badz tu czloiweku madry))))Pocieszam
          sie, ze ma dopiero miesiac i moze sie to wszystko jeszcze unormuje. Bo latwo
          jest mowic, ze trzeba byc na kazde zawolanie...a co jesli moje dziecko wcale nie
          spi miedzy 5-6 rano a 14-15 po poludniu??? Tyle godzin nosic na rekach???? A
          taki spokojny spioszek byl w szpitalu..wszyscy mi zazdroscili. Oj, a taki
          Lobuziak rosnie. Pozdrawiam. Kasia Ps. Mam ambitne plany upiec dzis
          sernik...zobaczymy
          • mati7373 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 09:18
            Myślę że sama będziesz musiała znaleźć ten złoty środek kiedy wiesz że mały może
            trochę popłakać i nie oznacza to że go porzucasz. Na pociechę dam Ci taki
            przykład. Wyobraź sobie że jest to twoje drugie albo trzecie dziecko. I te
            starsze krzyczą "mamo wytrzyj mi pupę", "mamo zrób mi piciu", "mamo zapal mi
            światło", "mamo ja jestem głodny" etc. Przecież to nie oznacza że w rodzinach
            wielodzietnych młodsze dzieci kocha się mniej. A to że nie jest się na każde
            ich zawołanie (czasami) może również wpływać pozytywnie (uczą się
            samodzielności). U mnie bardzo pomaga mata edukacyjna. Maluch (5 miesięcy) był
            odkładany na nią od 2 tygodnia życia i teraz potrafi spędzić na niej ok. godziny
            (jak jest w formie). Po drugie wydaje mi się że jeśli usnął w ciągu 5 min to
            całkiem dobry wynik smilePowodzenia z tym ciastem !
            • magda270519761 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:06
              moja jak miala miesiąc skrzeczała non stop , teraz ma 2 miesiące i stał się
              cud , leży , ogląda zabawki, bawi się sama , no i przyzwyczaiłam do smoka ,
              kiedy robi się marudna daje smoka , pieluche do przytulania ( bardzo lubi się w
              nią wtulać ) i usypia sama także życze cierpliwości
            • grochalcia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:10
              no to mnie pocieszylas,bo juz myslalam, ze jestem jedyna wyrodna matka na
              forum)))troche sobie pomarudzil, w koncu zasnal a ja zagniotlam spod pod sernik
              i teraz troszke ogarne mieszkanko. a jak sie obudzi to dam mu tyle milosci ile
              trzeba)))
          • bri Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:00
            Sprobuj tak: kiedy zaczyna plakac podchodz i bierz na rece a jak tylko sie
            uspokoi odkladaj do lozeczka. Wtedy bedzie wiedzial, ze bedziesz przy nim jak
            tylko cos zlego sie stanie. Po pewnym czasie powinien byc spokojniejszy. Wazne
            jest zebys nie brala go na rece jak tylko zakwili albo raz krzyknie. Mozliwe,
            ze uspokoilby sie sam i jesli w takich sytuacjach bedzie zawsze brany na rece
            to sie od tego odzwyczai. Tak przynajmniej uczy Zaklinaczka w swojej ksiazce.
            Na moja coreczke to dziala, zazwyczaj jest bardzo spokojna, i nawet jesli
            zacznie plakac to daje sie latwo uspokoic (mimo to kilka nieprzespanych nocy
            mamy juz za soba, ale bez tego chyba nie da rady wink
            • grochalcia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:11
              wlasnie czasem robi tak moj maz...tylko chyba za szybko sie poddajemy(((bedziemy
              probowac.
          • balba_77 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 11:41
            Polecam chustę kangurkę na takiego małego przylepca, wtedy jak będzie chciał
            siepoprsytulać to będziesz miała ręce wolne.

            pozdr
        • happy.mama.kasi Do mamakasienki1 29.04.05, 13:13
          Witaj! Moja coreczka tez nosi to piekne imie, ma 6 tyg., a Twoja? Zainteresowal
          mnie Twoj post i to nie tylko ze wzgledu na imie Twojej coreczki, a dlatego, ze
          mam podobne zdanie na temat placzu naszych maluchow, reagowanie na placz itp.
          My tez spimy z nasza mala, bo tak wydawalo nam sie wlasciwie, wygodnie, no i
          bezpiecznie dla noworodka. Jednak Kasia rosnie, wkracza w wiek niemowlecy i
          powoli myslimy o tym, aby zaczac klasc ja na noc do jej wlasnego lozeczka. Czy
          Twoja Kasienka spi juz sama? Jesli tak, to jak udalo Ci sie tego dokonac?Trudno
          bylo? Od kiedy spi sama? Nasza Kasia na razie tylko w dzien , po pare minut
          lezy w swoim lozeczku i przyznam, ze niestety strajkuje. Obawiam sie, ze mozemy
          miec z tym problem.
          Pozdrawiam-Asia, mama Kasi
    • malwisienia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:06
      jak bym nie zostawiała płaczącego dziecka samego to bym chodziła cały dzień jak
      kocmołuch i z domu bym pewnie nie wyszła; tak sie akurat składa, że moja mała
      płacze zawsze rano i to najwyrażniej tylko i wyłącznie z braku towarzystwa,
      gdyż jest nakarmiona i przewinięta, ja natomiast też muszę zrobić sobie poranną
      toaletę, zjeśc śniadanie i przygotować sie do wyjścia, nakarmić koty, wybrać z
      kuwety itd. tak więc niestety nie ma wyjścia, musi popłakać sama;
      takie marudzenie trwa zazwyczaj do 9.00, później juz śpi, no i kolejne
      popołudniowe marudzenie jest pomiędzy 14-18.00; wtedy już mam więcej czasu, to
      jej nie zostawiam płaczącej, tylko staram się zabawiać
      • grochalcia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:13
        tez tak mysle))0ciesze sie, ze nie jestem sama))) pieke sernik. Bo juz
        zapomnialam jak smakuje domowe ciasto. Pa
        • mati7373 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:28
          Grocholcia spójrz na to z innej strony ! Jak ja ci zazdroszczę tego sernika!!!!!
          Mówi to mama na diecie bez mlecznej smile)))))
          • grochalcia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:53
            wiesz co, ja go pieke ale nie bede jesc, bo najwyzsza pora pozbyc sie kilogramow
            nagromadzonych w ciazywink)))
      • beatam Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:23
        Grochalcia, skad wiesz, że nie boli go brzuszek? U nas brzuszkowe problemy były
        powodem płaczu przez 2-3 tygodnie, a teraz (6 tygodni kończymy własnie dziś),
        jest ok, Mały więcej śpi, potrafi leżeć sobie sam bez płaczu - inne dziecko.
        Kilka moich wskazówek: czy dziecko płacze tez na przewijaku? Mój Michał bardzo
        lubi przewijak w łazience, uspokaja się, czasami zdejmuje mu pieluszkę i
        pozwalam fikać nóżkami bez ograniczeń. Ja w tym czasie mogę zrobić poranną
        toaletę czy wstawic pranie. CZy Twoje dziecko płacze też na spacerach? Mój
        Maluch spacery od początku bardzo lubi, poczatkowo spał tylko jak wózek był w
        ruchu, teraz moge juz usiąść na ławce i przeczytac ksiąkę/gazetę. Polecam! Może
        nie upieczesz ciasta, ale zrelaksujesz się, pooddychasz świezym powietrzem, cos
        przeczytasz. Jeśli masz taka możliwość, to zwerbuj kogos do pomocy (noszenia).
        My pojechaliśmy w pewnym momencie na weekend do rodziców i to było super:
        nabralam dystansu, odpoczęłam, bo było więcej chętnych do zabawiania dziecka,
        które było w tym czasie jak anbiołek - spał dużo, był pogodny, usmiechnął się
        pierwszy raz smile Dla nas sposobem na zrobienie czegoś w domu jest jeszcze
        nosidełko.
        No i jeszcze jedno: kwestia priorytetów. Do tego się chyba dojrzewa z czasem.
        Ciasto upiekłam jedno na święta, bo mąż był w domu cały czas. Teraz goscie
        dostają ciasto z cukierni, ja i tak nie jem, więc nawet wolę, jak w domu nic
        kuszącego nie ma.
        Pozdrawiam i życze dużo cierpliwości. Taki stan z pewnoscią kiedyś sie zmieni.
        Beata
        • grochalcia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 10:57
          brzuszek bolal przez tydzien, wtedy Maly wywijal nozkami i je podkulal, wiec juz
          to przezylismy...zmienilam mleko i dzis pierwsza przespana noc. na spacerze
          faktycznie nie placze i podczas jazdy samochodem..ale mieszkam w wiezowcu, gdzie
          uklad windy i schodow nie pozwalaja mi samej wyjsc na spacer, jak maz nie pomoze
          jestem uziemiona...prawo jazdy mam, ale na tym sie moja kariera kierowcy
          skonczyla....wiec pozostaje pobyt w mieszkaniu...a kwestia przewijania to 10
          minut, a co dalej???? ej, latwo nie jest!!!
    • formica25 tylko 2 godz drzemki na cały dzień? 29.04.05, 11:16
      wg mnie to nienormalne! moze on po prostu chce spac a wy zabawiajac aby nie
      płaka ł nie dajecie mu spokojnie zasnac? a moze on nie umie sam zasnac i
      musicie mu w tym pomóc nauczyc! przeciez to nie moze byc zeby maluch spał
      tylko 2 godzinki w dzien bedac aktywym od 5 do 22 ! chyba ze cos zle
      zrozumialamsad ja na poczatku strasznie sie balam placzu małej i robiłam
      wszystko zeby nie plakała zabawiałm itd a ona po prostu płakał ze zmeczenia! az
      w koncu załapałam o co chodzi (w duzej mierze Tracy hogg i jej ksiazce ) i
      nauczyłam sie mała słuchac teraz wiem dlaczego płacze i jestem w stanie temu
      zaradzic smile a wtedy tez nieraz nie miałam siły!
      • grochalcia Re: tylko 2 godz drzemki na cały dzień? 29.04.05, 11:20
        2 godziny drzemki od 5 rano do 14...potem jest lepiej)))) a masz sporo racji,
        wczoraj to on plakal ze zmeczenia 0 22. Umiem taki placz rozpoznac, tylko nie
        wiem jak gu uspokoic i sprawic, zeby zasnal....bierzemy na rece, odkladamy, znow
        bierzemy, glaszczemy po glowce..e, tam, nie dziala..jakies podpowiedzi???Prosze....
        • bri Re: tylko 2 godz drzemki na cały dzień? 29.04.05, 11:43
          Odciac od wrazen, czyli zaslonic okna i uciszyc troche dom, zawinac w kocyk,
          wziac na rece, klepac po pupce i mowic do uszka "szszszsz, szszszsz". Wazne,
          zeby odkladac do lozeczke nie jak juz mocno spi ale jak sie uspokoi i jest
          senny. Inaczej nie nauczy sie sam zasypiac.
          • grochalcia Re: tylko 2 godz drzemki na cały dzień? 29.04.05, 12:18
            dziekuje....a moj maly spi juz trzecia godzinke...zrobilam sernik, usmazylam
            nalesniki, ogarnelam domek i jeszcze mam czas na Internet...jaki piekny dzis
            dzien.....
            a zaraz przyjdzie mezus, to pomoze. akurat jak maly sie obudzi...
      • mati7373 Re: tylko 2 godz drzemki na cały dzień? 29.04.05, 12:26
        To się tylko wydaje nienormalne ale są takie dzieci które śpią bardzo mało. Po
        prostu tak mają i już. Mój pierwszy syn w pierwszym miesiącu swojego życia
        (kiedy podobno dzieci śpią najwięcej)spał 10 godzin na 24. I naprawdę nie mogłam
        nic zrobić aby to zmienić. Opieka nad takimi dziećmi jest "ciut" trudniejsza
        smileniż nad takimi co śpią 20 godzin na 24 (mój drugi syn). Ale jak widać w
        przyrodzie nic nie ginie i z czasem się wszystko normuje.
        • grochalcia Re: tylko 2 godz drzemki na cały dzień? 29.04.05, 12:30
          uff, czyli nie jestem sama))) Moj maly w nocy spi 0k. 6 godzin i w dzien roznie
          od 4 do 7, czyli czasem te 10 godzin....i dlatego nie ma sie co dziwic, ze
          czasem juz rece opadaja))) mam nadzieje, ze moje drugie dziecko pojdzie w slady
          Twojego drugiego)))Pozdrawiam. kasia
    • ggosia1 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 12:29
      Uważaj, dzieci są rózne, ale my mieliśmy terrorystę przez 2 lata. Przez to że
      każdy był zawsze na jego zawołanie i robiliśmy wszystko, żeby nie płakał.Teorie
      są różne, jedna, że dziecko tak małe nigdy nie jest terrorystą, ale nasz
      przypadek temu przeczy... Psycholog nam poradził, żeby mu dać szansę na
      samodzielne uspokojenie się, bo dla dzieci jest to tylko kwestia odkrycia,
      nauczenia się, jak o się robi, w czym ty mu przeszkadzasz, gdy go uspokajasz.
      Chodzi o to, żeby go przetrzymywać, ale troszkę: 1 min, potem, 3, 5 itp. Nam
      się za pierwszym razem nie udało, ale za drugim mamy zamiar wprowadzić to w
      życie. Bo jeśli nie, to życie staje się koszmarem.
      I jeszcze jedno: u nas taki krzyk przeraźliwy chlipanie było konieczne przed
      snem, nie wiem, mały się tak uspokajał. Niezależnie od tego, co robiliśmy
      zawsze tak krzyczał przed snem. A jak go zabawialiśmy, to go wybijaliśmy ze snu
      i był bardziej marudny i znów płakał. Więc postanowiliśmy nic nie robić. Trwało
      to tak ok. 1 rok. Może to jest twój przypadek, bo dziecko ci zasnęło po 5 min?
      Jest to trochę kłopotliwe na spacerach, gdzie czujesz się jak wyrodna matka, a
      wszyscy na ciebie patrzą z wyrzutem, ale trwało to tak 5-10 min i spokój.
      • grochalcia Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 12:33
        a moze masz racje???Bo wiesz, wczoraj przed snem wrzeszczal a widac bylo, ze
        jest zmeczony...i usypialismy go 2 godziny(w naszym mniemaniu usypialismy, bo
        moze masz racje, ze go wybijalismy ze snu) i dopiero jak go zostawilismy samego
        to za 5 minut zasnal wsrod przerazliwego placzu i pojekiwan....
        • ggosia1 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 12:44
          ale ktoś pisze, że dziecku trzeba odciąć bodźce. Z perspektywy czasu, własnej
          głupoty i baaaardzo trudnego dziecka, muszę ci powiedzieć, że to też może być
          pomysł. Po prostu niektóre dzieci sa bardziej wrażliwe od innych i nie potrafią
          sobie radzić z nadmiarem bodźców i tak reagują. Bo to, że dziecko tak małe nie
          śpi przez tak wiele godzien, nie jest całkiem normalne. Nasz mały czasami
          posiedział trochę w leżaczku/foteliku samochodowym i poobserwował krzątaninę,
          nigdy nie zgadzał się też na czuwanie w łóżeczku, z widokiem głównie na sufit.
    • kicia031 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 29.04.05, 13:14
      Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, bym miała nie podejść do dziecka, które
      płacze. I wcale się nie dziwie maleństwu, które zostawione samo w pokoju
      rozpaczliwie przyzywa mamę – to zupełnie naturalny instynkt, w końcu opieka i
      obecność matki jest dla dziecka warunkiem przetrwania i to normalne, ze ja
      przyzywa nawet, jeśli podstawowe potrzeby życiowe sa zaspokojone.
      W przypadku mojego starszego synka po prostu, kiedy nie spal – a spal bardzo
      mało, nawet jako noworodek – stosowałam metodę ciągłego przebywania ze mną.
      Włożony do wózeczka wędrował ze mną do kuchni, do łazienki, wszędzie
      gdziekolwiek szlam. Leżał sobie grzecznie, bawił się, a ja do niego co parę
      minut zagadywałam żeby wiedział ze jestem w pobliżu. Kiedy był już starszy,
      przestawiałam łóżeczko za sobą do kuchni (dobra metoda jest przykręcić do niego
      kolka) ja gotowałam, a Bąbelek się bawił – sam – ale cały czas mnie widział i
      wiedział ze jestem blisko.
      Ciekawe czy ta metoda sprawdzi się w przypadku Groszka, który powinien się już
      w najbliższych dniach urodzić.
      Ale napisze jeszcze raz – moim zdaniem nie należy zostawiam płaczącego dziecka
      samego, to barbarzyństwo.
      • piekielna24 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 30.04.05, 17:13
        Czytam i nie wiem po jakiej stronie jest racja. Fakt jest jeden: dziecko,
        dziecku nie równe. Moja córeczka ma prawie dwa miesiace i zasypia doslownie jak
        wiatr zawieje. Czasami na rekach a czasami zupełnie odwrotnie, czyli samiutka w
        łóżeczku. Myśle grochalciu, ze poprostu musisz spróbowac porad e-mam, które
        radza Ci zostawic dzieciatko same (obserwowac je w ukryciu, np. przez szpare w
        drzwiach) Włacz cicho radyjko, albo pozytywke moze sie uda maluszkowi zasnac
        spokojniej. Życze pomyślnego rozwiazania problemu.

        Renata

        a to moja córcia Karolinka
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=22255302
    • mmala6 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 30.04.05, 17:43
      Tyle juz madrych rzeczy zostalo napisane, ze nie wiem czy uda mi sie cos
      sensownego napisac.
      Jak moj synek mial m-c to bylo pododbnie.Wymagal ciaglej uwagi....zaczelam od
      malych kroczkow.Przede wszytskim musial polubic wlasne lozeczko, co nie bylo
      trudne w naszym przypadku bo spal z nami w sumie moze ze trzy razy.Dziecko
      rosnie i potrzebuje "zajecia". Moj np upodobal sobie dosc duzy ciemny obraz na
      scianie.Lezal na wersalce i potrafil baaaardzo dlugo wpatrywac sie w to "dzielo
      sztuki", potem oczywiscie zaczynal kwekac-mial dosc zabawy w muzeumsmileOdwracalam
      go w inna strone pokoju. Potem dostalismy lezaczek ktory okazal sie byc osmym
      cudem swiata, od tej pory Mateusz widzi co robi jego mama, ze jestem blisko. Jak
      odchodzilam to mowilam caly czas do niego.Lezaczkiem jest zachwycony do tej pory
      i uwielbia w nim siedziec/lezec. Potem przyszla pora na karuzele (Ty tez juz
      mozesz sprobowac), ktora zajela go na najpierw krociotkie chwile (uwaga na
      przestymulowanie dziecka!) a teraz to i z pol godziny sie w nia wpatruje, gada,
      macha lapkami i krzykiem daje znac jak przestaje grac muzyczka.
      Teraz juz naprawde nie placze, no chyba ze ma wazny powodsmilei wlasciwie biore go
      na rece jak sama tego chce, bo on jest tak "zajety" ze nie jest mu to potrzebne
      (odkryl wlasne lapki, godzinami sie w nie wpatruje i smakujewink)
      Aha, jak jeszcze nie mialam lezaczka to siedzial w foteliku samochodowym i
      nosilam go po domu wszedzie ze soba. Do lazienki tezsmilei opisywalam co robie"
      teraz mamusia suszy wlosy, zobacz jaka duza suszarka, szu szu" smile)Boze jakby
      ktos uslyszal jak rozmawiam z niemowlakiem to by padlsmile)teraz to juz prawdziwy
      dialog bo jak maly zacznie gugac to nie mam sie kiedy wtracicsmile)
      Takze Grochalcia, glowa do gory. Dzidzia jeszcze bardzo malutka i nie za bardzo
      wie co sie dzieje,a Ty dajesz jej poczucie bezpieczenstwa. Zacznij zostawiac na
      krotkie chwile, sprobuje zagadac, zabwawic zamiast od razu brac na rece.I
      wyprobuj metode z fotelikiem/lezaczkiem, jak pieczesz sernik to Kasienka moze
      sie przeciez od razu nauczyc jak to robicsmile)poza tym zmienic otoczenie, popatrzy
      na cos innego,a jak zacznie marudzic to moze wystarczy pobujac
      fotelikiem/lezaczkiem zamiast brac na rece.Dasz rade, zobaczyszsmile
      • anna7777 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 30.04.05, 19:27
        wtrace swoje trzy grosze:sprobuj Kasiu jeszcze tak-jak widzisz,ze powinien
        spac,poloz do lozeczka i podawaj smoczek,moze na poczatku nie bedzie chcial,ale
        z czasem sie przyzwyczai,jesli moja mala po jedzeniu jest marudna,to klade ja do
        lozeczka,podaje smoczek,ona wypluwa po minucie i tak z 10 razy i w koncu sie
        wycisza i zasypia.
        Czesto tez po jedzeniu zaraz klade mala na brzuszek,ona pokreci glowka w lewo i
        prawo z 10 min.i jak zasnie to spi jak suselek maly(lubi na brzuszku)
        ale wlasnie wazne jest,aby spicemu dziecku pozwolic sie wyciszyc,a zabawianie i
        noszenie na rekach tylko pobudza
        Wiem,to tak latwo komus doradzac,a w praktyce zupelnie inaczej,ale jesli nie
        probowalas z tym smoczkiem,to sprobuj-i nie raz a 10 razy-wtedy jak jest marudny
        • grochalcia Re: do anna7777 30.04.05, 20:58
          Hej aniulka!!!

          Pewnie teraz nie masz czasu na robienia rafaello??? ja wczoraj po raz pierwszy
          od porodu upieklam ciasto)))
          walka ze smokiem czasem skutkuje)))i nie raz jest to dla mnie
          wybawienie.Macierzynstwo wcale nie jest takie proste....
          wysle ci kilka fotek Malego na poczte gazetowa, ok???
          Pozdrawiam drugi koniec swiata!!!
          Kasia
          • anna7777 Re: do anna7777 30.04.05, 22:33
            Wiesz Kasiu,moze czas to bym i znalazla(mala po cyrkach w 3 tyg.duzo spi),ale
            leniwa sie zrobilam,jesli chodzi o prace nie zwiazane z corka(tzn.jak na
            przykladna zone przystalo, maz nadal ma codziennie gorace obiadki),a druga
            sprawa,to ja sama bym to rafaello zjadla,przesiadujac samotnie w domku,a to nie
            wskazane teraz,bo sporo mam jeszcze do zrzucenia po Julce.
            Pozdrawiam,Ania
            (zajrzyj na poczte nie-gazetowa)
      • grochalcia Re: najgorsze sa noce 30.04.05, 20:55
        wlasnie lezaczek odkrylismy wczoraj, bo wczesniej stal w kacie nieuzywany. I
        masz racje..w dzien dziecka nie mam....jest ze mna wszedzie, zasypia w nim, albo
        sie rozglada..najgorsze nadal sa noce, kiedy budzi sie o 2 i do rana nie
        spi..tylko jest strasznie nerwowy. I za nic nie moge go uspic...nie pomaga
        noszenie na rekach, kolysanie, mowienie, przytulanie..i wtedy naprawde mamy
        ochote wyjsc do innego pokoju i zostawic go placzacego..dzis w nocy walczylismy
        tak 4 godziny.i nie wiadfomo o co chodzi...i wtedy mam dosc. I raz tak wlasnie
        zostawilismy po dlugiej walce i sam wsrod placzu zsnal. Dlatego zadalam takie
        pytanie, bo ja juz nic nie rozumiem....

        A`sernik wyszedl pyszny))))
        • mama_wojtusia2 Re: najgorsze sa noce 30.04.05, 21:11
          Czasem robię tak, że wkładam małej smoczek i przyciskam moją koszulką w której
          chodze po domu (musi być noszona, bo czysta nie działa)... Mam wtedy czas
          na kąpiel czy wytarcie pupy Wojtkowi smile
          Kiedyś zabrałam ją w foteliku do łazienki, bo musiałam się wykąpać. Ona tam
          zasnęła i nie chciałam jej ruszać żeby się nie obudziła. Przyszła wtedy do mnie
          ciocia i stwierdziła, że jestem nienormalna bo zostawiam śpiące dziecko
          w łazience smile
          Ale jest też czasem tak, że muszę ją zostawić na chwilę płaczącą, bo nie mam
          innego wyjścia. Najgorzej było wczoraj jak miałam 39 stopni gorączki i bardzo
          bolał mnie migdał, bo mam anginę a mała chciała ciągle cycusia... Myślałam, że
          się załamię. Myślę, że byłabym w stanie zostawić ją płaczącą w łóżeczku, ale
          głowa by mi pękła...
          • grochalcia Re: hej marzenko 30.04.05, 21:16
            normalnie jestem padnieta po nocy...no ilez mozna nie spac??? On sie budzi o 2
            zadowolony i zaczyna wariowac, a potem skrzeczy a po 2 godzinach
            wrzeszczy..Lobuz jeden. Ale za to w dzien byl kochaniutki...tylko sie martwie,
            bo jadl o 13 mleko i jak chcialam go nakarmic przed chwila, to po 30 ml zasnal
            snem kamiennym. Odchudza sie, czy co????
            • mama_wojtusia2 Re: hej marzenko 30.04.05, 21:26
              pewnie się zmęczył tym wrzeszczeniem i znowu będzie nadrabiał w nocy smile)))
              Mi się robi problem, bo przez tą moją chorobę nie bardzo moge zajmować się
              Alą i jak tylko zaczyna płakać to daję jej cyca i będę miała z tego powodu
              wielki problem, bo ona już nie umie zasypiac bez cyca... Niby wiem co
              robić, żeby ją tego oduczyć, ale nie jest to takie proste.
              Ponieważ w nocy nie moge spać to zaobserwowałam, że mała budzi się w nocy
              i rozgląda a potem zasypia sama. Tylko dlaczego nie potrafi tego w dzień?...
              Może powinnam kupić ciemne zasłony, albo wymienić roletę na ciemniejszą?
              Wiem kiedy robi się śpiąca to może spróbować... Czasem też już jestem głupia.
              Ala zaczęła się świadomie uśmiechać smile))))
              • grochalcia Re: hej marzenko 30.04.05, 21:36
                Szymek robi juz grymasy usmiechopodobne....a ja czekam na obiecane zdjecia
                Marzenko...a zazdroszcze ci tego strasznie, ze mozesz Ale do piersi przytulic,
                uwierz mi!!!! i dalabym wszystko, aby Szymek mogl przy tej piersi zasnac,.
                Jeszcze czasem placze z tego powodu, wiesz???
                • mama_wojtusia2 Re: hej marzenko 30.04.05, 21:57
                  A ja wczoraj płakałam, bo musiałam jej dawać pierś... Gdybym miała w domu mleko
                  w proszku to by go dostała.
                  Tak to Kasiu jakoś w życiu jest, że nie wszystko wygląda tak pięknie jak by się
                  chciało...
                  Moje chłopaki pojechały dzisiaj nad jeziorko a my jesteśmy same sad
                  • grochalcia Re: hej marzenko 30.04.05, 22:02
                    a ja pamietam o piwku marzenko!!! a pojutrze mamy chrzciny!!!!
                    • mama_wojtusia2 Re: hej marzenko 30.04.05, 22:13
                      Musimy się koniecznie umówić na to piwko!
                      Może Szymek da wam odpocząć w chrzciny jak będzie tyle dodatkowych rąk
                      do noszenia smile
                      A u nas z chrzcinami to pewnie znowu będą jaja, bo my nie mamy kościelnego, bo
                      mąż totalnie antykościelny i nawet nie ochrzczony. Wojtka ochrzciłam cudem
                      a teraz może tak łatwo nie pójść.
                      Brrr, mała łobuziara się obudziła i coś dziamoli. Jak się nie uspokoi to będę
                      musiała do niej iść... Spadam z internetu...
                      Pa
    • karolina_244 Re: czy zawsze podchodzicie do dzieci kiedy płacz 30.04.05, 22:40
      Czesc tak czytam twój opis dnia moj synek tez tak robił, po prostu wsadziłam go
      do kojca i wyszłam cieszko mi było nawet teraz na zawołanie płaczu nie lece jak
      opetana ostatnio wyjsc chciał z kojca dodam ze ma otwierana jedna strone na
      zamku wszedł ale nie umie jeszcze tak dobrze wychodzic słysze buch i małe niby
      płacz! nie poszłam uznałam ze nic mu sie nie stało no i faktycznie przyszedł z
      usmiechem i z zabawka w race raczkujac
      Nie jestem zdania takiego by latac z dzieckiem jak płacze i na siłe
      uszczesliwiac niech sie wypłacze jak mu cos nie pasuje
      A o 5 rano tez mi robi pobutki ale go po prostu olewam i spie bawi sie w tedy
      sam w kojcu pije mleczko i zasypia spowrotem wink,
      tajemnica jest to ze za bardzo koło niego latasz jak płacze połusz go i wyjdz
      nie zamekaj dzwi od pokoju zeby wiedział ze wrucisz jak bedzie długo płakał
      wejdz przytul i połusz spowrotem na zmiane z kims z domownikow u mnie to trwało
      z 2 tygodnie teraz mały sam zasypia a jak nie to sie bawi ma po prostu czas dla
      siebie
      Ta sama metoda jest w tej ksiazce terisi lecz musze powiedziec ze ja jej w tedy
      nie znałam sama jakos na to wpadłam uczac sie na innych błedach
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja