grochalcia
28.04.05, 22:25
wiem, ze to trudny temat, ale chciałabym sie poradzic...bo czasem juz nie mamy
sil. Tak jak np dzisiaj...dzien pod znakiem synka terrorysty. Bo ja rozumiem,
ze trzeba byc blisko kiedy boli brzuszek, albo kiedy mokra pieluszka, kiedy
glodny, kiedy ma ochote na przytulanie...ale jesli skaczemy wokol niego od 5
rano, a on zapada na 2-godzinna drzemke i do tej pory nie spi, tylko wymaga od
nas ciaglego zainteresowania to skad my mamy brac na to sile??? nakarmiony,
wychuchany, wyprzytulany i wrzeszczy.... brzuszek nie boli...i w koncu
zamknelismy dzrwi od pokoju, aby nie slyszec jego wrzaskow i..po 5 minutach
zasnal....serce mi sie kraje jak on placze, ale ja juz mam dosc skakania kolo
niego od 5 rano... czy wy tez czasem zostawiacie dzieci placzace, jesli juz
zrobilyscie wszystko cvo w waszej mocy by je uspokoic??? a moze sa jakies
tajemne sposoby na uspokojenie rozdarciucha????Pomocy!!!Kasia