na skraju załamania nerwowego

29.04.05, 22:58
drogie mamy, pomóżcie, bo chyba zwariuję!
nie radzę sobie z dzieckiem i widzę, ze powoli tracę cierpliwość.
jest coraz gorzej!
szybko przedstawię problem: dziewczynka, pierwsze dziecko (kompletnie nie mam
doświadczenia), skończone 21 kwietnia 4 miesiące, tylko pierś, urodzona przez
cc BEZ objawów niedotlenienia
miala podejrzenie nadmiernego napięcia ale okazało się ok, poza tym zdrowa
problem:
1.nie przesypia nocy, budzi się CO 2 GODZ (!) zawsze, ssie ok 8-10 min, i
albo zasypia, albo SIĘ DRZE.
2. przy karmieniu się wierci, macha łapkami, DRAPIE MNIE I BIJE, kopie
nóżkami.
3. w ciągu dnia- po karmieniu spokojna parę/paręnaście min, po czym zaczyna
histerię. Wzięta na ręce uspokaja się. Po odłożeniu do łóżeczka, fotelika-
rozpaczliwe wrzaski słyszalne na całym osiedlu.
4. oprócz płaczu wwydaje takie dźwięki, jakby się z czymś zmagała, taki
mmmmmyyy- nie wiem jak to opisać, brzmi, jakby sie wściekała, oczywiście
przechodzi to w płacz, acha, przy tym stękaniu wyprostowuje się jakby chciała
stawać na nóżki, czasem aż trudno ja utrzymać. I nie są to żadne gazy czy
kolki, bo jak ją zabawiać (samolocik, zobacz co za dzidzia jest w lusterku)
to jakoś zaraz jej mija!!!
najgorsze jest to, ze to jej zniecierpliwienie i płacze trwają CAŁY DZIEŃ!
naprawdę- nie mam na nic czasu! niby jestem w domu, a nic nie moge zrobic
jestem kłębkiem nerwów
czasem się boję ze coś jej zrobię
jestem niewyspana i zestresowana bardziej, niz gdy była noworodkiem
acha- jeszcze jedno- ona nie toleruje SPACERÓW. Po wsadzeniu do wózka zaczyna
te swoje marudzenia aż w końcu drze się jak oszalała.
trafia mnie szlag na widok matek z cichymi wózkami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i tego jak mówia "no tak, na spacerze to dziecko śpi"!!!!
dupa, nie śpi!!! sorry.
normalnie chce mi się ryczeć jak się wszyscy tak dziwują "jak to, nocy nie
przesypia" albo "moja to śpi całą noc a w dzień grzecznie sie bawi"
no żesz!!!!!!!!!!!!!!!
już mi brakuje cierpliwości maksymalnie. kiedy to się skończy? a moze mam iść
do lekarza? czemu ona się tak ciągle
drze !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!????????????
dlaczego inni mają takie grzeczne i bezproblemowe dzieci?????
ufff.
przepraszam za expresję. nadmierną.
i dziękuję tym, którzy dotrwali do końca tej notki.
poradżcie coś!!!!!!!!
m.
    • kasia9634 Re: na skraju załamania nerwowego 29.04.05, 23:17
      Witaj nerwusku,

      nie martw się. Spróbuj pomyśleć teraz o sobie i zaproponuj komuś z bliskich aby
      pomógł Ci w Twoich obowiązkach, Zrób sobie kąpiel z muzyczką i zrelaksuj
      siebie. Kiedy do siebie dojdziesz to dzidzia napewno poczuje Twój lepszy
      nastrój i odpuści. Może masz małego pieszczocha, który lubi przytulanie tak jak
      moja córcia. Mówię Ci istna przylepka. Poza tym jestem prawie pewna, ze to
      darcie jak to nazwałaś ma duży związek z ząbkami.
      Moja dzidzia zaczynała ssać i następował płacz więc profilaktycznie smarowałam
      jej maścią dentinox gel i jej mijały stany wielkiego marudzenia czy płaczu.
      JEżeli chodzi o spacery to ja brałam ze sobą pozytywkę z melodią Sinatry. Mowie
      Ci rewelacja! mała zasypiała bardzo szybko.
      Jak to nie pomoże to idż do pediatry i powiedz jej o swoich odczuciach i sie
      nie krępuj.

      Trzymam kciuki i odpisz jak Ci idzie.
      Ps. prosze nie krzycz tylko ze zmęczenia na dziecko. Ono i tak tego nie
      zrozumie a wystraszy się dodatkowo.

      Kasia
    • asia9946 Re: na skraju załamania nerwowego 29.04.05, 23:22
      a dajesz smoka? moj synek ma dopiero miesiac,ale widze,ze z dnia na dzien sie
      rozkreca, tzn. drze, bez powodu, bo kolek nie ma. dzisiaj pierwszy raz dalam mu
      smoczek, bo sie darl, a ja nie wiedzialm co mam zrobic. wcislam mu smoka i jak
      reka odjal smile mam nadzieje,ze to bedzie dzialc . co do nerwow to tez mi czasem
      puszczaja, w pelni Cie rozumiem
      pozdrawiam
      • platerka Re: na skraju załamania nerwowego 29.04.05, 23:48
        Oooo, moja droga, bardzo dobrze Cię rozumiem, bo sama mam juz wszystkiego
        dosyć. Mój skończy 4 m-ce 5.V. i też daje mi się we znaki. Właściwie mam
        dokładnie te same problemy co Ty. Czasami wydaje mi się , że tylko ja nie radzę
        sobie z dzieckiem, bo nie mam po prostu na nic czasu. Czasami jem śniadanie
        dopiero o 11:00, bo wcześniej mały mi na to nie pozwala, nie mówiąc juz o
        ugotowaniu obiadu. Dlatego od 4 miesięcy "wykorzystuję" swoją mamę, bo
        przychodzi i gotuje nam obiady. To dla mnie koszmar, bo widzę jak kobieta się
        już męczy, codziennie 2 obiady (dla nas i dla mojego taty i brata u siebie).
        Wiem, że to wyglada jakbym była kaleką, ale na razie nie wyobrażam sobie
        zajmowania sie małym i gotowania codziennie obiadu dla męża sad
        Też jestem sfrustrowana, nerwowa (hektolitrami pije Melisę -bez efektu), a
        płacz małego działa na mnie już jak płachta na byka. Dlatego takie rady jak:
        dać smoczka czy "ja wychowałam 2 dzieci i dałam sobie radę więc ty też sobie
        dasz" wyprowadzają mnie z równowagi. Karmię małego piersią więc o ŻADNYM
        smoczku on nie chce słyszeć ani żadnego widzieć, a przez to od 4 miesięcy nie
        wyszłam sama na dłużej z domu jak na 1-1,5 h , bo je na żądanie (raz wytrzyma 2
        h raz 0,5h)więc nikt nie chce z nim zostac sam beze mnie. I jak tu być
        kwitnącą, zadowoloną matką jaką pokazują na amerykańskich filmach. Uff też się
        wyżaliłam, nudne , ale mnie pomogło , a przecież o to chodziło. Pozdrawiam Cię
        mashi.
        • mamaemmy Re: na skraju załamania nerwowego 29.04.05, 23:54
          I do ciebie tez poszlo.moze cos tam znajdziecie dla siebie.
    • sylwia32 Re: na skraju załamania nerwowego 29.04.05, 23:43
      mashi nie wiem czy cię to pocieszy ale mój 6-ciomiesięczniak budzi się w nocy co
      3 godziny , a od kilku dni nawet co godzine i za każdym razem je .też mam
      nadzieję , ze mu to częste budzenie minie - byc może wychodza mu następne ząbki
      , albo przepochodzi etap skoku zwrostowego własnie o 6-cio misięcznych
      dzieci.też lubi noszony na rękach , szczególnie na dworze , wyciąga wówczas do
      mnie rączki , ponieważ lubi dotykać i obserwować roślinki i zwierzątka.co chodzi
      o wrzaski , jeżeli to nie sa kolki to lepiej zgłoś się do lekarza.dziecko bez
      powodu tak nie płacze, po prostu moze je coś boli , a ty nie wiesz jak mu pomóc.
      krzykiem na dziecko nic nie zwojujesz , a będzie jeszcze gorzej.nie wiem jak to
      dzieci robią , ale wyczuwają nasz zły nastrój , czy złe nastwienie.wiem łatwo
      się to mówi , ale uwierz mi to prawda.jak czujesz , że masz zamiar wybuchnąć to
      lepiej wyjdź z pokoju ,a dzieciątko zostaw w bezpiecznym miejscu , nawet jezli
      płacze.ty się uspokoisz a i może córcia również.u mnie to działa.
      to chyba tyle co przychodzi mi do głowy.
      trzymaj się i zaglądaj do nas .to przynosi ulgę.nie jesteś sama z problemami.
      • mamaemmy Re: na skraju załamania nerwowego 29.04.05, 23:50

        Witaj!to zachowanie co opisałas-u nas nazywamy kolka pozioma
        -czyli kolka mijajaca jak sie grzdyla wezmie na rece....posłałam ci na gazetowy 2 zaklinaczki ksiazki-moze ci pomoga,przepraszam ze pisze bez znaczkow ale mam swojego nerwuska na rece...
        • mashi Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 16:37
          dziękuję Wam dziewczyny
          już myślałam, ze jestem wyrodną matką
          dobrze, ze nie tylko ja mam takie problemy
          bo do tej pory wszędzie tylko słyszę "moje dziecko zasnęło 0 18 i spało do 2 w
          nocy" albo "daję smoczka i nie płacze" itp
          takie wyznania (podobnie jak o łatwym porodzie) doprowadzają mnie do łez!
          miałam koszmarny poród i mam trudne dziecko, pozostaje tylko się pogodzić, ale
          wysłuchiwanie tekstów "no posprzątałabyś, masz tylko dziecko, co ty robisz
          całymi dniami" (moja mama) nie jest miłe

          a moją paskudkę mozecie zobaczyć na www.prosionek.blog.pl
          • zzz12 Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 17:20
            Moze to Cie nie pocieszy, ale u mojego dziecka takie zachowanie bylo pierwszymi
            objawami ADHD... czego Ci nie zycze, oczywiscie. W kazdym razie nie jestes
            jedyna, wiec nie czyn sobie wyrzutow. Nie bierz do serca slow swojej mamy.
            Jesli chce Ci pomoc, niech sie zajmie wnuczka, gdy Was odwiedza, zebys np.
            mogla posprzatac cokolwiek czy sie wykapac (choc trudno jest sie relaksowac w
            kapieli, gdy babcia lub maz z krzyczacym dzieckiem dobijaja sie do drzwi).
            Niemniej trzymam kciuki!
            • beatanowak2 Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 20:05
              co to jest ADHD?
          • olaolika Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 18:21
            Moje dziecko do 2 m bylo aniolkiem, od 3 przeobrazilo sie w diabelka, podobnie
            jak u ciebie. w nocy budzi sie co 2 godz w dzien spi 2-3 razy po 20-30 min, a
            jak nie spi to ciagle slysze beeee, beeee, nic jej sie nie podoba, zabawki,
            mata edukacyjna, lezaczek itp nic poprostu nic, ciagle beee,beeee. teraz moj
            diabelek ma 6 m i 2 tyg i jest troche lepiej choc i tak potrzebuje mojej
            ciaglej uwagi i obecnosci, a jedyna rzecza jaka lubi to nasz pies ABAS.
            Spacerow nie znosila ale teraz kiedy jezdzi spacerowka przodem do kierunku
            jazdy polubila spacery (znosnie polubila).
            Mysle ze z biegiem czasu twoja dzidzia bedzie coraz lepsza (tak jak moja)
    • magda270519761 Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 17:33
      każdy ma taki moment , myśli że za chwile coś zrobi dziecku albo zwariuje ,
      polecam wyjście do drugiego pokoju i głośne krzyknięcie , moja miała wczoraj
      taki cały dzień , wszystko było żle , zaczełam ją bujać w wózku , ona
      oczywiście wyła dalej , założyłam słychawki , włączyłam głosno moją ulubiona
      piosenke i wysłuchalam 2 razy , bardzo mi ulżyło i póżniej miałam więcej
      cierpliwości , znajdz swój sposób na odreagowanie i jeżeli chwile popłacze to
      nie umrze , czasami trzeba coś zrobić
    • roxi_hart Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 22:05
      Wspolczuje. Baje sie jednak ze to Twoje zdenerwowanie tylko nakreca problem. Dzieci od razu wyczuwaja stan mamy-jesli Ty sie denerwujesz to Maluch takze. Jesli czujesz ze juz nie wytrzymujesz, wyjdz z pokoju na pare minut, odreaguj i wroc. Nigdy nie rob tego przy dziecku. Wyluzuj sie, zostaw dziecko na pare minut wrzeszczace i zrob to co masz zrobic. Jestem pewna ze niedlugo wszystko wroci do normy.
      Pozdrawiam
      Ania
    • gandzia13 Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 22:22
      a ja myslalam ze ja jestem zmeczona bo maly mi czesto je,ale przynajmniej miedzy
      posilkami jest ok.a moze sprobuj sie jakos wyciszyc,wiem po swoim maluchu,jak
      jestem zdenerwowana a go karmie,to on strasznie sie prezy,nie chce jesc i
      placze.wtedy wlaczam jakas muzyke ktora mnie wycisza,i jest ok.a takie
      zachowanie jak opisujesz moj maly prezentowal jak wrocilismy po swietach
      spedzonych u tesciowej do domu,byl wtedy troche rozstrojony,swietnie pomogly
      wtedy czopki viburcol,drogie ale skuteczne,to sa czopki homeopatyczne wiec nie
      szkodza,a sa ala "uspokojeniowe",mozesz sprobowac je stosowac przez 3 dni
      regularnie.aha jeszcze apropos prostowania,,ktoregos dnia moj maly ni stad ni
      zowad zaczal nagle plakac,nie moglam go uspokoic,dopiero w pozycji samolocika na
      brzuszku sie uspokajal,co sie okazalo,mial wysypke w zgieciach kolan,takie
      troche jakby odparzone,i to wlasnie tak go pieklo ze az nozki
      prostowal.poogladaj dzidzie dokladnie,moze gdzies cos ja wlasnie piecze.zycze
      duzo cierpliwosci bo ona przy dzieciach najwazniejsza.ja mam dwojke bachorkow i
      juz sie jej troche nauczylamsmile choc czesto puszczaja mi nerwysmilepozdrawiam
    • e5121 Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 22:43
      Jakbym widziała siebie pięć lat temu. Identycznie. Do mnie przychodziła śp.Mama,
      która pomagała mi gotować, sprzątać. Inaczej nie zrobiłabym nic. Ten stan trwał
      do ośmiu miesięcy, potem syn się trochę uspokoił. Wtedy mówiono mi,że to kolki,
      dziś że skutek wzmożonego napiecia (urodzil się przez cc bez objawów
      niedotlenienia- co moim zdaniem nie jest do końca pewne i myślę,że w twoim
      przypadku tez jest to mozliwe ze jest jakiś problem- np. przepuklina
      pępkowa).Jedyne co różni mojego syna od twojej córy to to,że przesypiał noce, za
      to w dzień darł sie bez opamiętania ( na spacerach także). Nic ci nie poradzę,
      mogę cię tylko pocieszyć,że przeszło jemu i twojej córce też przejdzie. Gdybyś
      miała kogoś kto by cię wyreczył, gdybyś mogła wyjśc choć na chwilę sama z domu i
      odpocząć...I jeszcze jedno- pięć miesięcy temu urodziłam córkę-jest istnym
      aniołem, naprawdę! Także ja upatrwyałabym mimo wszystko problemów natury
      neurologicznej, ale może się mylę. Wszak u mojego syna też nie postawiono
      diagnozy czego powodem były te krzyki. Pozdrawiam Trzymaj się może byc już tylko
      lepiej!
      • justin301 Re: na skraju załamania nerwowego 30.04.05, 22:53
        nie mam jeszcze dziecka własnego ale mój brat się tak strasznie darł - jak się
        okazało mial przpuklinę. Wykończyl wszystkich. Moja sąsiadka ma problemy z mała
        6 miesięcy podobne do twoich. Po prostu oddala ją do żłobka i nawet się zrobiła
        grzeczniejsza. Polecam ci książkę Język nimowląt tzw. zaklinaczki może tam
        znajdziesz jakieś dobre rady. A tak w ogóle to proś o pomoc kogo się tylko da i
        kto się tylko zgłosi. Chyba musisz trochę odpocząć. Ja będę miala dziecko we
        wrześniu ale już jestem przerażona, bo sama byłam okropna jak bylam mała.
        • magda9945 Re: na skraju załamania nerwowego 01.05.05, 09:17
          U mnie tez juz sie zaczelo, ja moge wytrzymac,bo spi w nocy i zazwyczaj do
          poludnia.Mi pomogly metody zaklinaczki,jezeli chodzi o karmienie,a moja polozna
          powiedziala rowniez(co mnie b.zdziwilo),ze jezeli bedzie sie domagac jedzenia
          co godzine,to mam podac jej glukoze,nie bylo z tym latwo,ale po podgrzaniu
          jakos pila.Jak juz nie moge wytrzymac jej wrzaskow i nie mam sily jej nosic to
          klade na brzuch i odpoczywam,a ona sie drze,czasem glaszcze ja po plecach,ale
          to nie pomaga.Konczy sie to tak,ze albo ja czuje ,ze odpoczelam,albo ona
          zasypia.Jezeli chodzi o niedotlenienie,to mam starszego synka,ktory tez ponoc
          nie byl niedotleniony,ale jak go wyslali na rehabilitacje,to krzyki przeszly
          jak reka odjal,on jednak byl karmiony butla,to tez pomoglo.
    • muuunia Re: na skraju załamania nerwowego 01.05.05, 10:14
      na szczęście jest nas więcej co oznacza, że to normalne czyli jesteśmy
      całkowicie zdrowe na umyśle.
      jeszcze całkiem niedawno mówiłam że mamy wyjątkowy egzemplarz (i mimo wszystko
      wciążn tak myślę) tylko mama zawodzi. czułam się z tym fatalnie. miałam poczucie
      winy, że nie sprawdzam się jako matka, że gadka o instynkcie macierzyńskim to
      bujda na resorach a w ogóle to całe to macierzyństwo jest mocno przereklamowane.
      do tego doszedł pomysł, że skoro tatus tak sobie świetnie ze wszystkim radzi to
      ja wróce do pracy (tam wiem co robić i czuję się bezpiecznie) a on niech pójdzie
      na macieżyński, ja będę odciągać pokarm i po kłopocie. Jak pomaga to mam żal że
      ja nic przy dziecku nie robię i może już mnie nie kocha bo jak mnie widzi to
      tylko otwiera buźkę do jedzenia czyli mama jest tylko cyckiem czyli jestem do
      bani. i tak wkoło.
      ostatnio na spacerze miałam ochotę zostawić wyjący wózek na środku ulicy i
      wrócić sama do domu. jak wróciłam to ryczałam głośniej niż Krzyś.
      w takich chwilach staram się sobie przypomnieć jego uśmiech i to jak na mnie
      patrzy kiedy wisi przy cycku albo biorę go na ręce i się przytula. i trochę
      pomaga - w każdym razie do następnego ryku.
      • magda9945 Re: na skraju załamania nerwowego 01.05.05, 10:32
        Dodam jeszcze troche z humorem;cala ciaze bylam dodatkiem do macicy,a teraz
        dodatkiem do piersi tzn.tego nie rob, nie jedz itd.,ale wiem,ze to mija ,a ja
        juz troche pracuje,za rok beda inne problemy typu jak pozbyc sie wszystkiego co
        jest w zasiegu rak naszego dziecka, co mogloby zniszczyc.Moja znajoma ma synka
        i kiedy rozmawialam z jego babcia mowilam maly to zywe srebro nie mozna go z
        oka spuscic,babcia mowila,ze nie mozna go wogule puscic za reke, bo nabroi.
    • bunia79 Re: na skraju załamania nerwowego 01.05.05, 13:33
      Moja mała (4 m-ce skończone) też w pewnym momencie zrobiła się marudna. Po
      karmieniu piersią, płakała tak jakby była głodna. Zaczęłam (od ok. 1 m-ca)
      ściągać mleko i dawać jej butelką. Dopiero jak się dobrze najadała to
      odpuściła, stała się spokojniejsza i bardziej zadowolona. Robiła dłuższe
      przerwy między jedzeniem. Co prawda zaczęłam jej ostatnio mieszać moje mleko z
      NAN-1, ale dziś to trzecia przespana cała noc. Wcześniej budziła się raz o 3
      rano na jedzonko, teraz budzi się tylko na herbatkę. Nie wiem jaki masz
      stosunek do karmienia piersią, ale ja wracam do pracy , poza tym studiuje więc
      takie rozwiązanie mnie zadawala.
    • mamakangurek Re: na skraju załamania nerwowego 01.05.05, 15:14
      Proszę, tylko nie diagnozy przez internet...!!!
      ADHD
      Jestem pedagogiem i daleka jestem od wszelkich szybkich diagnoz typu dysleksja,
      ADHD.
      Na poczatek proponuje polecana juz przez wiele kobiet na tym forum lekture
      "Język niemowlat" Tracy Hogg,
      czytalam, jestem zachwycona, wprowadzam w zycie,z tego co przeczytalam, to
      jestes klasycznym opisanym w tej ksiazce przypadkiem
      Moze nie kladlas od razu dziecka do lozeczka, moze z nim spalas, a teraz jest
      to dla niej nowosc, ktorej sie boi, moze ssanie, noszenie zawsze stosowalas
      przed snem no i sie nauczylo i mmysli sobie = kurcze zawsze nosili i karmili a
      teraz do lozia??? naturalne, sproboj etapami eliminowac zle nawyki, ktorych ja
      NIESWIADOMIE nauczyliscie - zreszta dokladne instrukcje w ksiazce
      odsylam, goraco polecam
      lepiej pozno niz wcale
      ksiazka dla mnie boska, ale rzeczywiscie w realizacji trudna, komu sie nie uda -
      bo to ciezka sprawa
      na pewno jednak zostanie cos Wam w glowie i lepszy start \bedzie z drugim
      dzieciatkiem
      trzymam kciuki
    • monis.4 Re: na skraju załamania nerwowego 01.05.05, 15:39
      moja była taka sama. Teraz jest lepiej ale ma 9 m-cy.
      Strasznie ryczała. Jadła beznadziejnie wykręcała sie płakała. Bardzo mało spała
      w dzień. W nocy było troche lepiej bo spała z dwoma przerwami na jedzenie. Ale
      uspic to był koszmar. LIczyłam każdy dzień, na wszystkich z nerwów krzyczałam. W
      odwiedziny nie zapraszałam koleżanek, bo itak nie dało sie rozmawiac. Rece mi
      odpadały i mysłam sobie że jeszcze jeden dzień i umre. A wszyscy dookoła sie
      dziwili i mówili a moje dziecko to całe dnie śpi(spało) a jak nie spało to
      grzecznie leżało w leżaczku brrr. Dzieci są różne my po prostu mamy te marudne.
      A teraz moja dzidzia jak sie złosci to piszczy albo głosno woła mama mam. i
      marszcy nos i gryzie. Ale wcale nie jest nadpobudliwa. Jest ciekawa juz chodzi i
      nieaz smieje sie do rozpuku. Psycholog twierdzi że taka marudna bo jest ciewkawa
      i inteligentna i dlatego nie chce siedziec ciągle w jednym miejscu i tego sie
      trzymajmysmile) buziaki już niedługo bedzie lepiej. Wierz mi.
    • hanka13 Re: na skraju załamania nerwowego 01.05.05, 18:33
      Witaj,
      mam podobne- choc nieco mniej nasilone problemy z moim 6 m-cznym synkiem....i
      cale szczescie ze nieco mniej nasilone(synek nie placze tak bardzo i jestem w
      stanie cos zrobic, tzn np. zjesc sniadanie w porze sniadaniowejsmile, bo nie mam do
      pomocy mamy....a maz wraca z pracy zwykle ok. 18.30...
      Nie pisze tego jednak, aby Cie zirytowac, tylko z jedna konkretna rada:
      zauwazylam, ze wiez miedzy mna i synkeim jest tak silna, ze wystarczy, ze
      zaczynam sie irytowac tylko w mysli, nawet tego nie okazujac, a on ...zaraz
      marudzi bardziej i jest bardziej rozdrazniony.... to taki system wzajemnego
      nakrecania....
      Nie zamierzam polecac Ci relaksujacyh kapieli w wannie, bo sama nie mam na nie
      czasu i na pewno Ty tez nie, zreszta, jak tu sie zrelaksowac z marudzacym
      dzieckiem za drzwiami...
      Ale jedno jest wazne: jesli czujesz, ze zaczynasz miec dosyc, koniecznie wyjdz z
      pokoju! Nawet jesli dziecko placze, lepiej zostaw je w bezpiecznym miejscu na
      kilka minut a sama zrob cokolwiek, co pomaga Ci sie odprezyc... wiem, ze to
      trudne- wierz mi, wiem! Ale to jedyna rada! Posluchaj muzyki (np ze sluchawkami
      na uszach), wyjdz na balkon, popatrz moment na TV, zadzwon do kogos, napij sie
      kawy bezkofeinowej, zjedz cos smacznego- cokolwiek, co pomoze Ci w odprezeniu...
      musisz nalapac sil, zeby znowu byc cierpliwa dla swojego dzieckasmile
      Moj synek ma 6 m-cy... tez budzi sie w nocy, rano spi do 5.30-6, w dzien spi
      czasem tylko po3 x 15-20 minut (czasem - dl;uzej, ale regul nie ma...), je
      bardzo czesto, bo je malo i bardzo niespokojnie, za to za godzine jest
      glodny..., zasypia tylko przy piersi, na spacerach sie drze..., beze mnie nie
      chce sie niczym niemal bawic..., warczy, piszczy, marudzi, placze.....przez
      ostatnie pol roku nie wyszlam z domu dluzej niz na 1-1,5 h..czasem w sobote...
      Czesto jestem sama przez caly tydzien, bo maz wyjezdza w delegacje..
      I naprawde moge Ci doradzic tylko jedno: tylko spokoj moze nas uratowac!
      No i mysle, ze z biegiem czasu bedzie lepiejsmile))
      trzymaj sie!
      hanka
      PS dzis jest niedziela i maz wlasnie zabawia synka na maciesmile
Pełna wersja