agga72 11.05.05, 18:26 Napiszcie proszę jak to dokładnie wygląda, ile trwa, jak bardzo boli i w ogóle Wasze wspomnienia - te złe i te dobre... Nie mam żadnego pojęcia na ten temat, a chyba mnie to czeka w końcu tego tygodnia ((( Z góry dziękuję Aga Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
doros1 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 18:42 Podadzą Ci dożylnie oksytocynę,tak bardzo wolno,( coś jak kroplówka).U mnie kapało około 1,5 h, nie bolało kompletnie nic. Najlepiej zapytaj lekarza prowadzącego... i nie martw się,ta końcówka jest trochę stresogenna. Trzymam kciuki. Będzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
randia Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 18:44 Jestem mamą której mieli wywoływać poród...nie zdąrzyli, ze strachu sama zaczełam rodzić.....))))) A z tego co wiem, nie ma sie czego bać, podadzą oksytocynę w kroplówce. Przedewszystkim nie denerwuj się, a wszystko będzie dobrze... Ściskam mocno...))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ainaw Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 18:42 Ja miałam wywoływany poród... Nic strasznego, tylko czasami trwa, niestety, kilka dni... Mi najpierw podali kroplówkę z oksytocyną, w czasie pojawiania pokazały sie skurcze, ale po odstawieniu kroplówki sytuacja wróciła do normy - czyli skurczów zero. Odczekalismy dwa dni i podali mi żel na zmiękkczenie szyjki macicy i troszkę się ruszyło, zaczęły się w miarę regularne skurcze. Jeszcze coś mi tam dorzucili w kroplówce (nie wiem co, bo już miałam dość mocne skurcze) co miało jeszcze zmiękkczyć szyjkę, no i w końcu przebili pęcherz płodowy. No i potem poród już poszedł, ale jeszcze dostałam oksytocynę na wzmocnienie skurczów i przyspieszenie porodu. Generalnie najgorsze dla mnie było to czekanie i świadomosć, ze ominie mnie pierwsza faza w domu, w towarzystwie małżonka z kąpielą i winem W zamian byl 5-cio osobowa sala i normalny oddział z odwiedzinami, itp. A tak wszystko cool )). Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
majutkowa_mama Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 19:32 witaj, mój poród wyglądał następująco: dwa dni po wyznaczonym terminie porodu poszłam na konsultacje i okazało się że mam już rozwarcie na dwa cm, lekarz powiedział: proszę pójśc na jakiś spacer, może do kina , potem po rzeczy do domu i proszę przyjechac za kilka godzin- będziemy rodzic. Miałam tak delikatne skurcze na początku że pomyślałam: jeju, to mają byc te skurcze, skoro tak-to wcale tak nie boli jak mówiły inne znane mi kobiety-matki. Ale niestety-położna zdecydowała się na przebicie pęcherza i po chwili zaczęło się, od początku skurcze co 2 minuty z zegarkiem w ręku, no nie wspominam miło ze względu na to iż miałam bolesne skurcze ale czułam je na plecach tzw. bóle z krzyża, rozwarcie nie zwiększało się zbytnio więc postanowiono mi podac kroplówkę z oksytocyną, długo nie wytrzymałam i zdecydowałam się na znieczulenie zewnątrzoponowe i cieszę się że się zdecydowałam bo rodziłam prawie 10 godzin, nie dałabym rady bez znieczulenia. Właściwie samo wywoływanie porodu to nic strasznego, po prostu chyba to dłużej wszystko trwa, ale czy bardziej intensywnie tego nie wiem. Wiem tylko że miałam pecha i miałam bóle z krzyża a te są podobno o wiele gorsze niż bóle z brzucha. Ale jedno mogę powiedziec napewno: tego uczucia kiedy widzi się po raz pierwszy swoje cudo nie można opisac i nie można do niczego porównac, coś pięknego. Sama zobaczysz. Powodzenia )) Odpowiedz Link Zgłoś
szynszylka2004 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 19:16 Hej Aga myślałam że już urodziłaś, ja miałam wywoływany poród, miałam 2 kroplówki i 3 ta wywołująca miałam ją podłączoną chyba z 2 godziny i urodziłam, ale spokojnie to nieboli ja sobie chodziłam albo leżałam, będziesz wyraźnie czuła jak juz się zacznie, a pozatym to położna kontroluje co jakiś czas jak postępuje poród także trzymam kciuki... pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
nataliamackowiak Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 19:23 Wywołac poród to znaczy podłączyc kroplówkę z oksytocyną i czekać na akcję porodową. mi podłączyli o 8 a o 12.40 urodziła sie Oliwka. Niektórym podłączają 3 kroplówki, między jedną a druga jest dzień przerwy, a potem to już cesarka... Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_oli3 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 19:57 Witaj! A wię ja miałam wywoływany poród , moja córcia nie spieszyła się na ten świat To było tak: 11.11.04roczku miałam przyjść do szpitala miejskiego(starego kolejowego w olsztynie na oddział malarkiewicz i spółka).Tam jest ograniczona libcza miejsc ale , że tam chodziłam do ginekologa -M.C.c.-kobieta- miałam tam miejsce już zarezerwowane!A termin miałam na 9 listopada.Przyszłam na piechotke (41tydz.)bo mieszkam tuż obok o godzinie 7rano.Zostałąm zbadana (2paluszki) , zmierzona miednica(bardzo bolało ale tylko 2-3sekundy) i zostalam podłączona do kroplówki z oksytocyną ! Na początku miałam bezbolesne skurcze , do godziny 16:00 miałam delikatne bóle.O godzinie 18:00 dostałałam przepustkę do domu(dopuki nic się nie będzie działo)gdyż mieszkam praktycznie obok.O godzinie gdzieś 21:00 położyłam się(skurcze co 30min.bezbolesne)ale nie mogłam spać gdyż budziłam się co 30min. po godzinie 2 bóle stawały się mocniejsze i to tak , że same mi łzy leciały. Ale jeszcze nie były miejwięcej co krótki -równy-czas.O godzinie 3 :00 w nocy pojechałam samochodem już bo po nocy nie będe wychodzić z takimi bólami co 4minuty!kiedy przyjechałąm a miałam wenflon w ręku zostałąm podłączona znowu do tej samej kroplówki tylko , że kropelki (ilość)była zwiększona o dużo.Po jakiejś godzinie mi genekolog wyjęła i powiedziała żebym się położyła i pospała , ale miałąm tak bolesne skurcze że ryczałam i nie mogłam zasnąć.A jeszcze na dodatek leżałam na łóżku porodowym na którym się rodziło i ja także na nim rodziłam!Dostałąm więc zastrzyk przeciwbólowy w mięsień i bardzo bolał ale pospałam troche może ze 2godzinki.(żebym miała siłę przeć)póżniej obchód i badanie kolejne 2palce i bolało a rozwarcie tylko 2 centymetry od godziny 7:00 rano 11.11.04r do 6:00 12.11.04r.Dostałąm kolejny zastrzyk przeciwbólowy i kolejny i kolejny!pomagało ale na krótko.Póżniej dostałam takich skórczy że mósialam się złapać męża i ryczeć i się zwijać z bólu.Więc dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe i ból był do zniecienia ale zostałąm poinformowana przez anestozjologa , że te znieczulenie może wogóle nie zadzialać , że może pojść w nogi itp. ale u mnie było ok.Powiedział że jak będe przeć to mo nie da znieczulenia bo chodzi o współprace z położną , że da mi przy sszywaniu. Dostałam kolejną kroplówkę o 12:00!I o godzinie gdzieś 15:00 zaczęłam przeć bez znieczulenia i o godzinie 16:05 urodziłam zdrową córeczkę(3500gram i 56cm).I sszywanie dostałam dawkę znieczulenia tylko , że tym razem poszło niestety w nogi a nie w krok i bolało strasznie sszywanie! póżniej 2godziny połogu (trzęsłam się bardzo stres mi schodził) i do pokoju 1os. i dali mi Oleńkę!i zostałam odłączona od kroplówki wreszcie!I 14.11.04r. do domku poszłam!Szwy rozpuszczały mi się 2tyg.!!!A jeszcze wspomnę , że miałam pięścią położnej rozszeżaną szyjkę w znieczuleniu bo miałam małe rozwarcie.I miałam poporodową nadżerkę!i teraz mi się goi bo miałam wypalaną i bolało ale już się zabliżnia już nic nie leci pozdrawiam!Jestem po porodzie pól roku i czuje się cudownie razem z Oleńką Odpowiedz Link Zgłoś
asia9946 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 22:05 mnie podlaczyli o 16.50 do kroplowki, zaczelo sie po 5 minutach, skurcze co 5 minut,potem coraz czesciej, spoko bylo do 19, potem coraz silniej i silniej, chodzilam pod prysznic, polewalam brzuch i krzyz woda, skoki na pilce, kapiel w wannie, bol okropny krzyzowy,dech zapiera, szyjka ani drgnela, w miedzyczasie masaz szyjki, po polnocy zaczely sie bole parte, oszmar, myslalam,ze mnie rozrywa, po 30 minutach parcia bylo po wszystkim dzisiaj moge to powtorzyc bedzie dobrze ) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaolga Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 20:32 Od razu zaznaczam, że u mnie i tak wszystko skończyło się cc, ale zaczęło się właśnie od indukcji. Pod koniec ciąży wykryli u mnie cukrzycę, więc w wyznaczonym terminie przyjęli mnie na patologię, żebym przez noc pobyła na obserwacji i mogła się przygotować. Rano, o 9 poszliśmy z mężem na salę porodową i podłączyli mnie pod kroplówkę. Potem pod drugą. W końcu KTG zaczęło pokazywać skurcze, ale ja nic nie czułam. I tak przez pół dnia. Lekarze i położne przychodzili pytać co jakiś czas czy coś czuję, a ja nic. Kazali mi iść pod prysznic, poskakać na piłce i nic. Na aparacie skurcze są, a ja czuje tylko takie niewyraźne coś. I szyjka się nie skraca. Lekarz przebił mi pęcherz (bolało) i teraz juz nie było wyścia, musiałam urodzić. Potem jeszcze połozna masowała szyjkę (bolało) ale też nie pomogło. I w końcu o 17 zapadła decyzja o cc. O 18.10 urodziła się Olga. Okazało się, że była cała owinieta pępowiną i nie mogła się przesuwać. Z całego porodu najbardziej pamietam to, że było mi obojętne co się ze mną dzieje. Cały czas wsłuchiwałam się w tętno dziecka i pozwoliłabym zrobic ze sobą wszystko, żeby tylko Oli nic się nie stało. Na szczęście nie musiałam. Najbardziej bolesny był połóg. To niestety minus cc. Przez kilka kolejnych tygodni nie mogłam się wyprostować bez bólu. Teraz, po 5 miesiącach pozostała mi malutka różowa kreska na brzuchu i wspaniała córeczka! Życzę Ci powodzenia i wiary w siebie. Na pewno wszystko się uda!!! Odpowiedz Link Zgłoś
beatanowak2 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 20:35 ja rodziłam prawie 7 miesięcy temu w 42 tygodniu ciąży, lekarz prowadzący skierował mnie do szpitala praktycznie wieczorem po wizycie mimo że nie miałam skórczy i nic złego się nie działo, według mnie ze spokojem można było poczekać do następnego dnia no ale cóż miałam opłaconą położną która miała być przy porodzie, wieczorkiem w szpitalu zrobili mi ktg i spanie do rana, nie można było spać bo ciągle przywozili rodzące co było wyrażnie słychać no i obok sal przed porodowych sale porodowe więc odgłosy jakie z tamtąd dochodziły wzbudzały strach, następnego dnia z rana założyli mi balonik zakłada się do szyjki macicy i między nogami ma się taka gumową rurkę przez którą strzykawką wstrzykują płyn (ale to nic nie boli nie martw się ) trochę takie bOle jak przy lekkim okresie żeby zwiększyć rozwarcie chodziłam z tym tak cały dzień aż wieczorem sam mi wyleciał skórcze niby się zaczeły ale potem ustąpiy na następny dzień o 7 rano podali mi kroplówkę oksytocyny co w ciągu 30 minut wywołało skurcze, ok 9:30 dostałam dolargan ale nie wiele pomógł w bólu bo miałam bóle krzyżowe więc dostałam zewnątrzoponowy i tak wytrwałam do końca czyli do 13:27 co było dziwne przy znieczuleniu zewnątrzoponowym czułam skórcze parte, ale gybym miała to przejść jeszcze raz nie zawachałabym się to najpiękniejszy i nie zapomniany moment zobaczyć swoje dziecko po raz pierwszy, była to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu, nic się nie martw będzie ok Odpowiedz Link Zgłoś
martynahpt Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 11.05.05, 21:58 Witaj. Napewno staraj sie nie panikowac.U mnie to wygladalo tak ze bylam 7 dni po terminie i wofole rozwarcia i kazali mi po tych 7 dniach przyjsc do szpitala i odrazu mnie przyjeli i na sale porodowa.Podlaczyli mnie do oksytocyny w kroplowce i tak mi podawali pol dnia i nic z tego.Na drugi dzien znow mnie podlaczyli i wtedy nagle pekl mi pecherz plodowy i sie zaczelo.Bole krzyzowe.Tragedia.Nie chce cie straszyc ale bylo fatalnie.Dali mi znieczulenia jakies i jedyny lek ktory mnie uratowal.Dolargan.Normalnie po nim spalam.Nic nie pamietam.Pamietam tylko jak mnie budzili na sam koniec porodu jak mialam przec.A tak to gadalam glupoty cos o mojej pracy o sasiadach.Lekarza za fartuch zlapalam.Ogolnie nie bylo zle.Wrecz przeciwnie milo wspominam.Oprocz szycia gdzie szyli mnie ok 1,5 godz.Wtedy sie darlam jak szalona.Nie wiem czemu mnie to bolalo.Moze jakis partacz.Ale pozniej leczylam sie jeszcze przez ok 2 mies.Ale to juz inna historia.Takze trzymaj sie i nie jest tak zle. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_szymka Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 09:34 Ja urodziłam przed terminem, ale miałam podaną oksytocyne, gdyż sączyły się wody płodowe, a skórczy nie było. To moz trochę inna sytuacja. Kroplówka leciała do samego końca, nawet wtedy gdy poród już ostro ruszył do przodu. Od podłączenia do urodzenia dziecka minęło 13 godzin ( skórcze zaczęły się 35 min. po podłączeniu odrazu regularne co 5 min.) Podobno poród przy użyciu oksytocyny bardziej boli szczerze mówiąc nie wiem bo rodziłam tylko raz. Miałam zzo podane dwa razy, bardzo polecam!!! Ja najbardziej się bałam nacięcia. Na szczeście nie potrzebnie, bo urodziłam bez nacięcia Najważniejsze to nie stresuj się. Ja pocieszałam się, ze tyle kobiet urodziło to czemu ja mam nie urodzić. A tak serio to już więcej nie czytaj wspomnień z porodów, to stresuje najbardziej. POZDRAWIAM SERDECZNIE I ŻYCZĘ POWODZENIA Odpowiedz Link Zgłoś
monsiu73 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 09:47 miałam poród wywoływany w 39 tc ze względu na wrodzoną wadę układu moczowego u synka,o której dowiedziałam się właśnie na tydzień przed terminem porodu... Podano mi oxytocynę (rodziłam na Żelaznej) o 15.00,o 16.00 odeszły wody a urodziłam o 22.40. Przy 4 cm wzięłam znieczulenie zzo,które i Tobie polecam,bo bólu nie czułam ŻADNEGO.No,prawie żadnego) Nawet nie czułam,jak główka wyszła ani jak mały wychodził. Skurcze na oxytocynie były bardzo silne,potem już co 1 minutę,ale po zzo naprawdę ich nie czuć i nie boli. Acha,ponoć zzo przyspiesza akcję porodową,bo ja przez 4 godziny miałam 4 cm rozwarcia,a po podaniu zzo przez 2 godziny zrobiło się już 10 cm. Jeśli chcesz sobie oszczędzić bólu i rodzić świadomie,to zzo jest najlepszym rozwiązaniem. Ze znieczuleniem moge rodzić co roku) dodam jeszcze,że skurcze przepowiadające miałąm już od 28 tc (zagrożenie porodem przedwczesnym) i do końca miałam je włąściwie cały czas,w dzień i w nocy.Przez kilka m-cy brałam non-stop no-spę.Ale siła skurczów po oxytocynie to dopiero był ból...nieporównywalny z niczym innym.W pozycji pionowej jest do wytrzymania,ale jak Cię położą do badania lub KTG to jest dużo gorzej-ja na leżąco gryzłam dłonie męża... Podsumowując-nic się nie bój,ale pamiętaj o zzo)) Powodzenia, Odpowiedz Link Zgłoś
yellow1 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 09:54 Tylko nie panikuj, u kazdej kobiety przebiega to inaczej. Mialam indukowany porod (rodzilam 10 dni po terminie), wszystko trwalo niezbyt dlugo (o 9 pojawilam sie w szpitalu, najpierw niezbedne procedury itp., ok. 10 podlaczono kroplowke, kolo 14 pojawily sie pierwsze bole, a o 17 urodzilam corke). Razem ze mna rodzila kobitka, ktora juz trzeci raz miala probe wywolania porodu (!) Pakowano w nia oksytocyne butelka za butelka i nic, lekarze powiedzieli, ze jesli nic sie nie ruszy w ciagu najbliszych godzin, to cesarka. No ale wreszcie i u niej maszyna ruszyla, porod przebiegl blyskawicznie, bo od momentu pojawienia sie silnych boli do porodu minela moze godzina (swoja droga, dziewczyna nie zdazyla zostac dowieziona na sale porodowa i urodzila w swoim pokoju). Takze, spokojnie, jak widzisz kazda z nas ma inaczej, mysl pozytywnie, nie denerwuj sie!!! Powodzenia, trzymam kciuki za szczesliwe rozwiazanie Odpowiedz Link Zgłoś
nesla Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 10:02 Mnie zaczeli wywolywac z powodu odejscia wod i braku skurczy. Oksytocyne podlaczono o g.8.00, zaczynajac od najnizszej dawki i stopniowo powiekszajac, do 12.00 nie czulam za wiele, ogladalam tv, dzwonilam do Polski, gadalam z mezem, pielegniarkami, czytalam, nawet sie chyba zdrzemnelam, okolo 13.00 skurcze sie bardzo nasilily do takiego stopnia, ze nie potrafilam ich juz w zaden sposob lapac (chociaz chodzilam na kurs rodzenia) bo byly bez przerwy i bardzo mocne, dostalam drgawek, to trwalo chyba z godzinke, rozwarcie na 3 cm, wiec szybko dostalam ZZO i natychmiast poczulam wielka ulge, inaczej chyba rodzilabym z 3 doby... W ciagu nastepnych 3 godzin rozwarcie doszlo do 10 cm, moj ginekolog stwierdzil, ze to dlatego ze sie rozluznilam, bo nie czulam juz bolu, wiec rozwarcie sie szybko posunelo. Okolo 17-tej zaczelam przec, nie czulam skurczy partych, tylko zwykle skurcze, ale wiedzialam kiedy przec, nic nie bolalo, o 18.15 przyszla na swiat coreczka - najwieksza radosc mojego zycia, w niedziele skonczyla pol roczku POWODZENIA !!! Odpowiedz Link Zgłoś
kate33 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 10:09 Również miałam wywoływany poród, chociaż mogłam spokojnie siedzieć w domu, bo miałam jeszcze tydzień do terminu. Jednak po wizycie lekarka stwierdziła, że na KTG wychodzą już skurcze, więc podadzą mi zastrzyk i jeszcze dziś urodzę (poparła ją położna, która miała być przy porodzie, były obie na zmianie w szpitalu więc im to pasowało, bo nie musiały ekstra do mnie przychodzić). Niestety po tych zastrzykach nic mnie nie wzięło, chociaż niejedna pielęgniarka twierdziła, po obejrzeniu wydruku z KTG że urodzę jeszcze dziś. Przeleżałam w szpitalu 2 dni podczas których dostałam stymulację (rano i wieczorem zastrzyk), w trzeci dzień po wizycie lekarskiej podjęto decyzję że podłączą mi kroplówkę i na porodówkę. Jak tam przyszłam to się zastanawiałam, co ja tu robię, skoro inne dziewczyny zwijają się z bólu, a ja siedzę sobie jak na wczasach. No ale szybko te wczasy mi sie skończyły bo po oksytocynie dostałam bóli i to krzyżowych - dzidziuś chciał wyjść na świat a ja miałam za małe rozwacie. Pomimo, że dostała chyba 4 zastrzyki ze znieczyleniem (później zaczęłam sie gubić) to niestety bóle nie ustąpiły. Ale w sumie od przyjścia na porodówke (bez bóli) do urodzenia się mojego synka minęło 5 godzin. Więc wydaje mi się, że i tak się długo nie męczyłam. Podsumowując stwierdzam, że nie było tak źle i dzisiaj już nie pmietam jak mnie bolały krzyże i jeżeli trzeba by było mogłabym pójść jeszcze raz. Życzę Ci powodzenia i nie martw się. Odpowiedz Link Zgłoś
imonate Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 10:43 Ddzień po terminie zgłosiłam się to szpitala. Pierwsze badanie pokazało, że dzidzi w ogóle nie spieszy się na świat, zero rozwarcia. 1 tydzień minął na obserwacji. Sytuacja cały czas ta sama, nic nie wskazywało, że poród się zacznie. W połowie 2 tygodnia (42tc) o 8-ej rano wysłano mnie na porodówkę na indukcję. Podłączono mnie do kroplówki. Skurcze się pojawiły regularne co 5 minut, były wyraźne tylko na zapisie, ja natomiast prawie nic nie czułam. I tak spędziłam prawie cały dzień z półgodzinnymi przerwami. O 18-tej wróciłam z powrotem na patologię. Następny dzień przerwa w rodzeniu. Lekarz, który mnie badał stwierdził, że tak opornej szyjki daawno nie widział. Po całym dniu na oksytocynie w dalszym ciągu zero rozwarcia. Lekarze podjęli decyzję, że następnego dnia znowu pójdę na porodówkę, lecz tym razem już nie na próbę ale rodzenie. W tym dniu już miało nie być odwrotu, co by się nie działo miałam urodzić. 8-a rano znowu od rana lewatywa i kierunek porodówka. Znowu kroplówka i znowu prawie nie czuję skurczy. Szyjka cały czas oporna. Lekarz robiący badanie na siłę zrobił rozwarcie na 1 cm. Sprawdzono wody, było wszystko ok. Godzina 13-ta, rozwarcie cały czas na 1 cm, lekarz decyduje się na przebicie pęcherza. Już bez wód podłączona zostałam jeszcze raz do kroplówki. Tym razem skurcze bolą jak cholera. Maż mnie wspiera, trzyma za rękę, pociesza. A ja chcę by poród się zaczął i bym zobaczyła jak najszybciej córeczkę. Następne badania pokazują, że szyjka cały czas oporna, ale lekarze powtarzają, że dzisiaj urodzę. Już wiem, że będzie to cc, choć nikt tego głośno nie mówi. O godzinie 15-tej następuje zmiana lekarzy Od razu badanie i szybka decyzja, jedziemy na salę operacyjną. Wszystko działo się bardzo szybko. O 15,25 na świat przyszła długo wyczekana córuchna. Co do okresu połogu, to szybko doszłam do siebie. Po tygodniu śmigałam jak błyskawica, tylko uważałam by niczego ciężkiego i nieciężkiego nie dźwigać. Odpowiedz Link Zgłoś
agga72 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 12:01 Dziękuję Wam wszystkim, kochane Mamusie ))))) Będę dzielna (mam taki zamiar) )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
agusia.19 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 13:53 Skorcze po oksytoczynie sa bardzo bolesne,rodzilam bez znieczulenia i podali mi oksytocyne,myslalam ze nie wytrzymam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ryba2 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 15:02 Wywolywano u mnie porod gdyz mala byla hypotoficzna a w dodatku mialam cholestaze. Lekarze wiec definitywnie chcieli zakonczyc ciaze. Rano podlaczono mnie pod kroplowe z oxytocyna a po ok. godzinie przecieli mi pecherz plodowy. No i sie zaczelo... Skurcze od razu bardzo silne - na poczatku co 3 minuty a potem to juz prawie caly czas. Na sczescie nie trwalo dlugo. Mysle, ze nie musisz sie bac wywolywania. Da sie przezyc. Choc z pewnoscia lepiej rodzic bez tej dodatkowej atrakcji... Spokojnie, bedzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 15:25 ja też mialam wywoływany poród bo sie przeterminowałam 2 tygodnie. podali oksytocynę, potem kazali chodzić. jak sie podłaczyłam do ktg okazało się że dziecko nie ma tętna, wiec szybka akcja, jakieś zastrzyki. wóciło do normy, ale odeszły wody i zaczeły sie tragiczne skurcze co 5 minut od 12 w południe do 22, kiedy chodziłam po ścianach, bo niestety oksytocyna wzmacna skurcze. ostatecznie zrobili mi cesarkę, bo oprócz skurczy (a te po oksytocynie) żadnej akcji porodowej. moje rady: upewnij sie że jak nie bedzie akcji porodowej to przerwą kroplówkę i nie przebiją pęcherza, a jeśł li przebiją lub sam pęknie czy dadzą zzo. ja przy drugim dziecku nie dam sobie podać oksytocyny, bo nie pomogła mi, a chodziłam przez nią po ścianach, nieprzytomna bo środki które podają -dolargan, tramal -tylko cie ogłupiają a nie pomagają w bólu, w dodatku mialam kłopoty z oddychaniem. a leżalam z dziewczyną, ktora po oskytocynie wpadła w histerię i od razu zabrali ją na cesarkę, bo się bali ze ona sobie coś zrobi. wśród ginekologów są przeciwnicy podawania oksytocyny, ona nie zawsze jest bezpieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
gizmag Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 17:24 ja mialam wywolywany porod w 39 tygodniu ciazy i spominam dobrze .przebili mi pecherz co wogule nie boli i po dwoch godzinach bez zadnych meczarni urodzilam pieknego synka,wiec reguly nie ma jedna rodzi 24 godziny a druga 2. Odpowiedz Link Zgłoś
arleta.kamilek Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 17:31 Wszystkie z Was mile wspominaja wywoływanie porodu, a ja niestety niemile wspominam. Po oksytocynie (podawano mi ją przez 2 noce) miałam rozrywajacy ból w biodrach. Myślałam że oszaleję. A poród był rownie ciężki. Ale nie martw się, kazda rodzi inaczej. Życzę powodzenia i szybkiego rozwiazania. Arleta Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 18:42 U mnie jakoś przeszło bezboleśnie.Byłam umówiona z położną,która przebiła mi pęcherz i poczułam od razu skurcze.Kroplówke mi podłączyli ale niepotrzebnie.Po 1,5 godz.mały wyskoczył i to bez bólu.Także nikt ci nie przepowie jak to bedzie bo każda ma inny próg bólowy.Ale pierwszego rodziłam 12 godz.więc sama widzisz.Będzie dobrze,pomyśl sobie,że nie jesteś pierwsza i nie ostatnia.To mi jakoś pomogło.Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 19:10 2 mieisace temu rodzilam Olenke i trwalo to az 16 godz. Po 11 godz samoistnego porodu, skurcze zaczely zanikac, pojawily sie przerwy zbyt dlugie ponad 4 min i brak postepu w rozwarciu przez okolo 5 ostatnich godz ( brakowalo tylko kilku milimetrow do pelnego rozwarcia). Wowczas podano mi pitocin na wywolanie skurczow i zaczelo sie .. szybkie skurcze jeden za drugim - zdecydowanie bardziej bolesne ale i postep natychmiastowy. Po 45 min juz zaczelam wypierac Olenke ena swiat i trwalo to 3 godz bo raczka byla obok glowki. Wiesz przy porodzie najwazniejsze jest opanowanie i sila wewnetrzna i swiadomosc ze porod nei trwa wiecznie i ze kazdy skurcz przybliza Ci do tego jedynego spotkania. Bol - w moim przypadku byl wielki ( nie chcialam jednak zadnych znieczulen dla dobra mojej coreczki ) ale jest do wytrzymania. faza parcia jest zdecydowanie mniej bolesna ale za to jest wielkim wysilkiem fizycznym. moj porod byl daleki od idealnego ale juz teraz w tej chwili powtorzylabym to bez zastanowienia po to aby doswiadczyc tych niezwyklych chwil spotkania z dzieckiem. Naprawde nic nie jest tak wspaniale, tak surrealne jak pierwsza chwila spotkania, pierwszy krzyk i pierwsze spojrzenie w oczy i pierwszy dotyk i pierwsze zacisniecie paluszko w wokol twojego palca malenkeij istotki. Najwiekszy bol nie jest w stanie umniejszyc piekna tej chwili. tak wiec nie stresuj sie bolem a rozmyslaj ciagle o swojej kruszynce ktora tez ma tak trudna droge do przebycia i ktora potrzebuje Twojej sily i Twojej radosci i opanowania. Porod to najwspanialsza chwila ktora bedzie Twpoim udzialem. Bedziesz ja na zawsze pamietac! bardz silna! pozdrawiam i zycze wielu wspanailych chwil bycia mama _hannamay_ Odpowiedz Link Zgłoś
chipi11 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 12.05.05, 21:02 Ja dostałam kroplówkę z oksytocyną ok 11 rano spowodowała skurcze ale takie delikatne. Kiedy miałam rozwarcie jakieś 2cm ok. godz 15 lekarka przebiła mi pęcherz owodniowy i wtedy sie zaczęło. Skurcze były bardzo często co 1,5-2 minut i bardzo bolesne. Tak męczyłam sie gdzieś do 20:30 i dostałam w końcu dostałam znieczulenie zewnątrz oponowe. Wcześniej nie mogli mi podać aby nie powstrzymać akcji porodowej. Po znieczuleniu było ok. Przed północą dostałam buli partych, znieczulenie przestało działać żebym wiedziała kiedy przeć. Po trzech godzinach okazało sie że mój maluszek jest źle ułożony i o 3:25 rano zrobiono mi cesarkę. Bardzo nie miło wspomina mój poród, byłam bardzo zmęczona i nie wiem czy bez męża bym to wszystko wytrzymała. Życzę ci aby twój poród przebiegł szybko i w miarę bezboleśnie, ale na wszelki wypadek zabierz męża ze sobą bo to będzie jedyna bratnia ci dusza w tych trudnych chwilach. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
joasia401 Re: do mam które miały wywoływany poród!!! 13.05.05, 11:38 Witam. Poród miałam wywołany dwa dni po terminie. O godzinie 8 weszłąm na salę porodową, bez żadnych oznak porodu (nie odeszły mi wody, nie miałam skurczy). Zrobiono mi ktg, które niczego nie zarejestrowało i ok. godziny 9 podłączono mi oksytocynę. Po ok. 30 minutach poczułam pierwszy skurcz (niezbyt bolesny), następny po 10 minutach, a następne były już co 2 minuty. Położna przychodziła co kilkanaście minut sprawdzać tętno dziecka i zwiększała dawkę oksytocyny. O 10:15 przyszedł lekarz mnie zbadać i w czasie badania odeszły mi wody. Rozwarcie miałam na 5 cm. Podłączono mnie do ktg i to była najgorsza część porodu, bo musiałam leżeć, a skurcze już mocno bolały. Na szczęście nie trwało to długo, bo o godz. 10:45 miałam już pełne rozwarcie i bóle parte. O godz. 11:15 przyszedł na świat mój synek. Tak więc nie było wcale strasznie i całkiem szybko. Nie martw się więc na zapas i nie słuchaj mrocznych opowieści o ciężkich porodach, bo wcale tak nie musi być. Życzę powodzenia i głowa do góry. Odpowiedz Link Zgłoś